Komentarz eksperta

P. Behrendt: Jak Chiny budują flotę lotniskowców

Paweł-Behrendt1Ćwiczenia, jakie w minionym miesiącu prowadził na Morzu Południowochińskim lotniskowiec Liaoning, dały okazję do ujawnienia nowych (jak zwykle enigmatycznych) informacji na temat planów budowy lotniskowców w Chinach. Nowe doniesienia potwierdzają dotychczasowe informacje, a nawet sugerują podjęcie bardzo ambitnego projektu.

Powołując się na źródła w „najwyższym dowództwie ChALW”, serwis qianzhan.com poinformował o planach wprowadzenia do służby w trakcie następnej dekady pierwszego superlotniskowca. Okręt miałby mieć wyporność rzędu 110 tys. t, czyli zbliżoną do najnowszych amerykańskich atomowych lotniskowców typu Gerald R. Ford. Wodowanie okrętu miałoby się odbyć do roku 2020. Zdaniem portalu do tego czasu Chiny powinny uzyskać zdolność konfrontacji z amerykańskim lotnictwem pokładowym na pełnym morzu. Biorąc pod uwagę rozmiary okrętu, będzie musiał on mieć napęd jądrowy. Pierwsze wzmianki o pracach nad taką jednostką pojawiły się pod koniec lutego ubiegłego roku, kiedy Chińska Korporacja Przemysłu Stoczniowego (CSIC) opublikowała na swojej oficjalnej stronie internetowej raport dotyczący prac nad rozwojem „kluczowych technologii i procedur bezpieczeństwa dla okrętu o napędzie atomowym”, prowadzonych w 719 Instytucie w Wuhan. Raport po dwóch dniach został usunięty, rzecznik CSIC nie zdementował tych rewelacji i ograniczył się jedynie do stwierdzenia, że informacji nie da się zweryfikować. Pomimo tego giełda w Szanghaju zareagowała wówczas wzrostem. Biorąc pod uwagę, że dużo bardziej skomplikowane siłownie jądrowe dla okrętów podwodnych zostały opracowane w Chinach już w latach 70., raport mógł opisywać jedynie postępy prac nad układem napędowym dla lotniskowca. Ponadto CSIC należy do największych chińskich przedsiębiorstw stoczniowych i powierzenie mu prac nad atomowym lotniskowcem wydaje się być jak najbardziej naturalne. Usunięty raport mógł być kolejnym, typowym już dla chińskich wojsk, „kontrolowanym przeciekiem”.

Kolejne doniesienia pojawiły się dwa miesiące później. 23 kwietnia na uroczystościach z okazji 64. rocznicy powołania chińskiej marynarki wojennej kontradmirał Song Xue oświadczył, że następny lotniskowiec będzie większy i będzie przenosił więcej samolotów niż Liaoning. Potwierdził również, że docelowym myśliwcem pokładowym chińskich lotniskowców będzie J-15, a pojawiające się na Zachodzie informacje o postępującej w Szanghaju budowie kolejnego lotniskowca określił jako „niedokładne”. Dwa dni później w mediach cytowano wypowiedzi profesora Quan Linyuana z Uniwersytetu Obrony Narodowej ChALW. Zapowiedział on, że nowy lotniskowiec zostanie skierowany na Morze Południowochińskie. Zdaniem Quana chińska marynarka wojenna potrzebuje co najmniej trzech lotniskowców, co pozwoli stale utrzymywać w gotowości bojowej jeden okręt. Niemniej, aby wypełnić wszystkie stawiane przed nią zadania, marynarka będzie potrzebować 5-7 takich okrętów. Mniej więcej w tym samym czasie Du Wenlonga z Akademii Nauk Wojskowych ChALW stwierdził, że budowa lotniskowca atomowego leży już w zasięgu możliwości Chin. Z kolei eksperci i analitycy zaczęli umacniać się w przekonaniu, że taki okręt będzie oparty na radzieckim projekcie 1143.7 Uljanowsk, który miał mieć wyporność do 80 tys. t. Pojawiły się nawet niepotwierdzone pogłoski o obecności w Chinach rosyjskich specjalistów zaangażowanych w prace nad nieukończonym Uljanowskiem.

Plany budowy pary okrętów na podstawie projektu 1143.7 potwierdził we wspomnianym już tekście serwis qianzhan.com, przy czym pierwszy miałby zostać zwodowany już w roku 2015. Co ciekawe, na początku sierpnia amerykańskie satelity potwierdziły budowę lotniskowca w stoczni w Changxing. W tym momencie wkrada się już chaos. Dotychczasowe informacje mówiły, że pierwszy lotniskowiec rodzimej budowy będzie bliźniakiem lub nieco udoskonaloną wersją Liaoninga. Jednak według źródeł qianzhan.com pierwsze rodzime lotniskowce będą miały wyporność ok. 40 tys. t; plany dowództwa chińskiej marynarki wojennej zakładają rzekomo budowę pary takich okrętów, pary „Uljanowsków” i dwóch superlotniskowców. Dodajmy, że Liaoning wypiera ok. 60 tys. t. Wyporność ok. 40 tys. t sugeruje okręt zbliżony rozmiarami do radzieckich ciężkich krążowników lotniczych projektu 1143, czyli typu Kijew. Budowa takich okrętów w Chinach nie jest niemożliwe. Jeszcze w latach 90. Chińczycy zakupili dwa okręty tego typu: Kijew i Mińsk. Pierwszy z nich pełni obecnie funkcję luksusowego hotelu, a drugi parku rozrywki. Niemniej było dostatecznie dużo czasu, żeby dokładnie zapoznać się z konstrukcją obu jednostek. Z pewnością chińskim stoczniom, niedoświadczonym w budowie okrętów lotniczych, łatwiej będzie zbudować mniejsze jednostki, takie jak Kijew, niż Liaoning, o atomowym Uljanowsku nie wspominając. Warto dodać, że ostatnia jednostka typu Kijew, Baku/ Admirał Gorszkow, została przebudowana na normalny lotniskowiec i pływa pod indyjską banderą jako Vikramanditya.

Jeszcze ciekawszy jest chiński wątek możliwego zakupu lotniskowca przez Angolę. Informację jako pierwszy podał 3 grudnia portugalski portal lotniczy Pássaro de Ferro. Nieco więcej szczegółów ujawnił hiszpański portal informacyjny Digital El Confidential. Według hiszpańskich dziennikarzy wycofany ze służby w lutym 2013 Principe de Asturias miał zostać rozbrojony jeszcze w ciągu ubiegłego roku, jednak prace nagle wstrzymano, a na okręcie miała gościć angolańska delegacja. Madryt odmawia oficjalnego potwierdzenia tych rewelacji, ograniczając się do stwierdzenia, że „pewne państwa są zainteresowane kupnem lotniskowca, jednak to nic pewnego”. Również Luanda milczy w tej sprawie. Doniesienia o ewentualnym kupnie okrętu przez Angolę wywołały bardzo ożywioną dyskusję, w trakcie której wyłoniło się kilka kwestii. Po pierwsze, wprawdzie afrykańskie państwo dzięki rosnącemu wydobyciu ropy naftowej oraz innych surowców może pozwolić sobie na modernizację sił zbrojnych, w tym zakup używanych rosyjskich myśliwców Su-30, jednak utrzymanie lotniskowca w linii kosztowało Madryt nawet 100 milionów dolarów rocznie. Ponadto większość państw środkowej i zachodniej Afryki nie szkoli własnych pilotów i polega na najemnikach. Kolejnym problemem jest stan angolańskiej marynarki wojennej. W jej skład wchodzi zaledwie 12 kutrów rakietowych i torpedowych oraz kilkadziesiąt patrolowców, trałowców i jednostek transportowych, wszystkie radzieckiej jeszcze pochodzenia. Łączna liczebność tej formacji to około 1000 ludzi, tymczasem pełna załoga Principe de Asturias to ponad 800 marynarzy i personelu lotniczego. Dodajmy, że marynarka wojenna Angoli nie posiada własnego lotnictwa i nic nie wiadomo o próbach stworzenia takiego. Morski oddział sił powietrznych liczy dokładnie trzy samoloty: dwa Embraery EMB-111 i jednego Fokkera F27MPA.

Jedna z teorii głosi, że Luanda chce przerobić okręt na hulk i urządzić tam szkołę marynarki wojennej. Jeżeli jednak okręt miałby się znaleźć w linii jako jednostka bojowa, to nic nie wskazuje, aby poczyniono jakiekolwiek kroki w celu pozyskania odpowiednich jednostek eskortowych czy samolotów i śmigłowców. Obecnie Angola zainteresowane jest jedynie zakupem w Hiszpanii czterech używanych patrolowców. Ostatnia teoria głosi, że za chęcią zakupu stoją Chiny, chcące tym sposobem wejść w posiadanie zachodnich technologii. Do tej pory Państwo Środka kupowało jedynie proradzieckie okręty lotnicze, które poddawano bardzo dokładnym oględzinom. Teoria opiera się mocnej pozycji, jaką Chiny zdobyły w Angoli, dla której są głównym nabywcą ropy naftowej. Principe de Asturias wywołał już zainteresowanie państw azjatyckich, na jego podstawie zbudowano dla Tajlandii lotniskowiec Chakri Naruebet. Być może podobnie chcą postąpić Chiny. Mniejszy okręt jest tańszy, a na jego postawie można próbować stworzyć uniwersalny okręt desantowy. Jednak z drugiej strony w Rosji powstają częściowo jednostki bardziej nowoczesnego francuskiego typu Mistral, a dostęp do nowoczesnych technologii i projektów tą drogą jest już sprawdzony i wydaje się dużo łatwiejszy.

Niezależnie od rzeczywistych planów sam pomysł budowy superlotniskowców narzuca myśl o zamiarze rzucenia wyzwania Stanom Zjednoczonym. Wprawdzie łącznie sześć lotniskowców, w tym dwa o wyporności ponad 100 tys. t., nie stanowi przeciwwagi dla US Navy, jednak w regionie będzie stanowić potężną siłę. Możliwe, że w Pekinie zdecydowano się na rozwiązanie przyjęte przez Niemcy na początku XX wieku. Wobec niemożności liczebnego dorównania Royal Navy w Berlinie zdecydowano się na budowę floty zdolnej przeciwstawić się siłom brytyjskim zgromadzonym na Morzu Północnym. Liczebność tej floty miała jednocześnie czynić starcie z nią zbyt ryzykownym, aby podejmować je pochopnie.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Jak Chiny budują flotę lotniskowców Reviewed by on 3 stycznia 2014 .

Ćwiczenia, jakie w minionym miesiącu prowadził na Morzu Południowochińskim lotniskowiec Liaoning, dały okazję do ujawnienia nowych (jak zwykle enigmatycznych) informacji na temat planów budowy lotniskowców w Chinach. Nowe doniesienia potwierdzają dotychczasowe informacje, a nawet sugerują podjęcie bardzo ambitnego projektu. Powołując się na źródła w „najwyższym dowództwie ChALW”, serwis qianzhan.com poinformował o planach wprowadzenia do służby

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • jakoś nie jestem przekonany co do tych rewelacji nt budowy atomowych lotniskowców. Skoro nie potrafili sami zbudować okrętu klasy Liaoning’a, to przy wielkości i stopniu skomplikowania super-lotniskowca będą mieć 100x problemów. Innym pytaniem jest kwestia użyteczności lotniskowców dla ChRL.
    Swoją drogą: jak wiarygodne są cytowane portugalskie/hiszpańskie źródła?

    • Zacznę może od końca. Oba portale są rzetelne, wprawdzie rewelacji nie da się potwierdzić, ale dobrze wpisują się w dotychczasowe metody pozyskiwania technologii stosowane przez Chiny od lat 80. Co do użyteczności: Chiny chcą być globalnym mocarstwem więc potrzebują lotniskowców, chociażby po to żeby wywozić swoich obywateli z Afryki (przykład Libii w 2011). I wreszcie budowa. Na podstawie swoich doświadczeń w produktami chińskich stoczni mogę powiedzieć: zbudować zbudują, ale czy będzie sprawnie działać to zupełnie inna sprawa…

Pozostaw odpowiedź