Japonia news,Komentarz eksperta

P. Behrendt: Doktryna Abe i spór o wyspy

Celem pierwszej zagranicznej wizyty nowego-starego premiera Japonii były 3 państwa Azji Południowo-Wschodniej: Wietnam, Tajlandia oraz Indonezja. W Dżakarcie Shinzo Abe miał wygłosić przemówienie dotyczące kierunków japońskiej polityki w regionie, nazwane przez media „Doktryną Abe”. Na przeszkodzie stanęły wydarzenia w Algierii. Cel wizyty był jednak jasny od samego początku: Japonia szuka sprzymierzeńców, aby zrównoważyć rosnące wpływy Chin.

Niemniej ujawniono pięć zasad, jakimi chce się kierować premier Abe w stosunku do ASEAN:

–  umacniane i poszerzanie uniwersalnych wartości takich jak wolność, demokracja i podstawowe prawa człowieka,

–  ochrona mórz, które powinny być otwarte dla żeglugi oraz podlegać prawom i zasadom,

–  wspólny rozwój poprzez współpracę gospodarczą, rozszerzanie handlu, inwestycji oraz wymiany dóbr i ludzi,

–  ochrona i pielęgnacja różnorodnych kultur i tradycji Azji,

–  aktywna promocja wymiany młodzieży

Japończycy nie kryją, że wiążą duże nadzieje ze współpracą z krajami ASEAN, zwłaszcza tymi skonfliktowanymi z Chinami. Abe zdecydowanie podkreślał sprzeciw wobec jakiejkolwiek „siłowej zmiany status quo”. Szczególnie okazywał poczucie wspólnoty z wszystkimi krajami zagrożonymi chińskimi roszczeniami na Morzu Południowochiśńkim. Istnieje jednak silniejsza baza do budowy strategicznego partnerstwa niż antagonizmy z ChRL, jest nią handel. W roku 2011 japońskie inwestycje w krajach ASEAN były o połowę większe niż chińskie i wyniosły 1,55 biliona ¥ (ponad 17 mld $) w porównaniu do 1 biliona ¥ (11 mld $). W tym samym roku wartość wymiany handlowej między Japonią i ASEAN przekroczyła, wg Tokio, 19,8 biliona ¥ (22 mld $). Strona japońska podkreśla wzajemną komplementarność gospodarek, Japonia oferuje nowoczesne technologie, kraje ASEAN tanią siłę roboczą oraz rynek zbytu w postaci dynamicznie rozwijającej się klasy średniej. Szczególnie duże nadzieje budzi planowane na 2015 integracji gospodarczej regionu. Zdaniem Tetsuo Masudy z Tokyo Fundation Japonia może także odgrywać znaczącą rolę polityczną w regionie, zwłaszcza wobec krajów związanych z nią gospodarczo i poszukujących wsparcia w relacjach z Chinami bądź USA.

Symptomatyczne jest, że premier Abe na cel swojej pierwszej zagranicznej podróży wybrał właśnie Azję Południowowschodnią i to otwarcia poszukując sojuszników przeciw Chinom. Gwoli przypomnienia, podczas swojej pierwszej kadencji w latach 2006-07 udał się najpierw do Pekinu. Należy jednak przyznać, że stosunki na linii Tokio-Pekin są znacznie bardziej napięte niż 7 lat temu. Dowodem jest chociażby zarządzona już 2 dni po objęciu urzędu rewizja opracowanej w 2010 roku przez ówczesny, wywodzący się z Partii Demokratycznej rząd, polityki obronnej. W ramach reorganizacji mają powstać dwa programy, z których pierwszy ma obejmować długofalową politykę obronną, a drugi rozbudowę Sił Samoobrony. Wdrażane obu programów ma się rozpocząć od roku budżetowego 2015. Tokio zapowiedziało także wzmocnienie dozoru wokół spornych Wyspy Senkaku/Diaoyu. Powodem jest incydent z 7 stycznia, kiedy cztery chińskie patrolowce wpłynęły na japońskie wody terytorialne i przez 13 godzin odmawiały ich opuszczenia. Jeszcze tego samego dnia wezwano chińskiego ambasadora z żądaniem złożenia wyjaśnień. Minister obrony Itsunoki Onodera zapowiedział wzmocnienie dozoru przestrzeni morskiej i powietrznej wokół wysp. W stałej gotowości ma pozostawać grupa myśliwców mających przechwycić każdy nieautoryzowany samolot, który wtargnie w przestrzeń powietrzną kraju. Ministerstwo obrony planuje także wzmocnić współpracę marynarki wojennej ze strażą wybrzeża.

W związku z coraz częstszym pojawianiem się chińskich samolotów w przestrzeni powietrznej nad wyspami Senkaku/ Diaoyu rząd w Tokio rozważa przebazowanie jednostki myśliwców F-15 w pobliże spornego obszaru. Obecnie jednostki Powietrznych Sił Samoobrony (ASDF) odpowiadające za ten obszar bazują w Naha na Okinawie. Baza jest odległa od archipelagu o420 km, startującym w trybie alarmowym myśliwcom dotarcie na miejsce zajmuje 15-20 minut. Czas ten jest jednak zbyt długi i po przybyciu na miejsce

nie ma już śladu po chińskich samolotach. Na nową bazę wytypowano lotnisko na wyspie Shimojijima, położonej190 kmod Senkaku/ Diaoyu. Lokalizacja to nastręcza jednak kilka problemów. Po pierwsze, tamtejsze lotnisko nie jest przystosowane do obsługi wojskowych odrzutowców. Po drugie, kiedy w 1971 roku prefektura Okinawa wracała pod japońską administrację, rząd w Tokio podpisał z lokalnymi władzami memorandum o nie używaniu lotniska do innych zastosowań niż cywilne. Sprawa Shimojijimy pojawiła się już w 2004. Odpowiadając na interpelację jednego z parlamentarzystów rząd stwierdził, że wspólne memorandum nie oznacza definitywnego zakazu innego użytkowania lotniska niż treningowe i komercyjne. Sytuacja wokół archipelagu jest równocześnie zaostrzane także przez stronę chińską. Od czasu naruszenia japońskiej przestrzeni powietrznej przez samolot patrolowy chińskiej straży wybrzeża w połowie grudnia miało miejsce już kilka podobnych incydentów. W pierwszej połowie stycznia nad wodami międzynarodowymi w pobliżu wysp zaobserwowano także myśliwce J-7 oraz najnowsze J-10.

Chiny oczywiście potępiły działania premiera Abe. Oficjalny dziennik Renmin Ribat, że podróż do Azji Południowo-Wschodniej była zupełnie chybiona, nie spotka się z odzewem w regionie i w żaden sposób nie spowolni rozwoju Chin. Ponadto padły stwierdzenia, że kraj, w którym brak refleksji nad własnymi zbrodniami wojennymi nie zdobędzie zaufania w Azji i nie ma moralnego prawa mówić o „uniwersalnych wartościach”. Ten ostatni argument pojawia się także w samej Japonii. Krytycy zarzucają premierowi nawet dwulicowość, podkreślając jego związki ze skrajnie prawicowymi frakcjami w łonie LDP oraz poparcie dla ludzi negujących masakrę w Nankinie i zmuszanie kobiet z podbitych krajów do prostytucji, podczas gdy w trakcie wizyt zagranicznych, zwłaszcza w USA obiecywał zajęcie się tymi problemami, a nawet wprowadzenie ich do podręczników szkolnych. Uaktywnił się także były premier Yukio Hatoyama, który zaleca uznanie chińskich roszczeń do Senkaku/ Diaoyu, a 17 stycznia odwiedził pomnik i muzeum masakry nankińskiej. Warto zauważyć, że zdobył się na takie gesty dopiero po tym jak jego Partia Demokratyczna utraciła władzę, a on sam odszedł z polityki.

Ciągłe tarcia nie oznaczają, że Abe zrezygnował z rozwiązań dyplomatycznych; 22 stycznia udał się do Pekinu z oficjalnym listem od premiera szef koalicyjnej partii Nowe Komeito Natsuo Yamaguchi. Sam Yamaguchi jest zwolennikiem odłożenia sporu i znalezienie rozwiązania w przyszłości. Ponadto w swoich wypowiedziach przed wyjazdem opowiadał się przeciwko „przeciwstawianiu siły sile”. Yamaguchi spotkał się z członkiem Rady Państwa Tang Jiaxuan. Wypowiedzi chińskiego oficjela po spotkaniu były dość wstrzemięźliwe, acz dość optymistyczne. „Nikt nie życzy sobie [dalszego] pogorszenia relacji chińsko-japońskich. Chiny uważnie przyglądają się, jakiego rodzaju działania (…) podejmie nowy japoński rząd.” Symptomatyczne jest, że do zaostrzenia stosunków chińsko-japońskich doszło właśnie za rządów ugodowo nastawionej DP. ChRL może tutaj przypominać Związek Radziecki okresu zimnej wojny, do odprężenia z Zachodem dochodziło zawsze wtedy, gdy w Białym Domu zasiadał zwolennik twardej polityki. W takim wypadku zaangażowanie JSDF w dozorowanie Senkaku/ Diaoyu mimo zwiększenia ryzyka konfrontacji może przyczynić się znacząco do złagodzenia napięcia. Asertywna polityka Pekinu w basenie Morza Południowochińskiego także może przynieść korzyści Japonii. Czujący się zagrożeni przywódcy państw regionu mogą odłożyć antyjapońskie resentymenty i pójść na współpracę z Tokio. Więcej nowe, antychińskie resentymenty mogą przesłonić tamtejszym społeczeństwom te dotychczasowe, antyjapońskie.

Wizyta Abe w krajach ASEAN świadczy jeszcze o jednym. Japoński rząd chce wyjść z dobrowolnej izolacji i stać się wreszcie „pełnokrwistym” mocarstwem. Cele wizyty były zdecydowanie polityczne, a argumenty gospodarcze służyły jedynie, jako dodatkowe uzasadnienie. Dążenie to wyraża się także w koncentracji na zbiorowej samoobronie póki, co jedynie ze Stanami Zjednoczonymi. Waszyngton od lat nie kryje, że trójstronny sojusz z Japonią i Koreą Południową byłby mu bardzo na rękę. Stworzenie szerszego układu bezpieczeństwa zbiorowego, w którego skład mogłyby wejść także Australia, Filipiny, Tajlandia, a nawet Indonezja i Wietnam poważnie ograniczyłoby pole manewru Chinom i zdecydowanie wzmocniło amerykańską politykę powrotu do Azji.

zp8497586rq
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Doktryna Abe i spór o wyspy Reviewed by on 27 stycznia 2013 .

Celem pierwszej zagranicznej wizyty nowego-starego premiera Japonii były 3 państwa Azji Południowo-Wschodniej: Wietnam, Tajlandia oraz Indonezja. W Dżakarcie Shinzo Abe miał wygłosić przemówienie dotyczące kierunków japońskiej polityki w regionie, nazwane przez media „Doktryną Abe”. Na przeszkodzie stanęły wydarzenia w Algierii. Cel wizyty był jednak jasny od samego początku: Japonia szuka sprzymierzeńców, aby zrównoważyć rosnące wpływy

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar