Komentarz eksperta

P. Behrendt: Dialog w sprawie Senkaku

Archipelag Senkaku/Diaoyu pozostaje stale kością niezgody pomiędzy Chinami a Japonią. Napięcie wokół wysp nie słabnie, niemniej obie strony przystąpiły do specyficznego dialogu.

Pierwszym zwiastunem odprężenia było spotkanie prezydenta Xi Jinpinga z premierem Shinzō Abe podczas 9. Szczytu Azji Wschodniej w listopadzie ubiegłego roku. Obaj przywódcy ustalili wówczas podjęcie wysiłków na rzecz poprawy wzajemnych relacji. Faktycznie, już na początku grudnia doszło na terenie Chin do pierwszego od trzech lat spotkania panelu ekspertów. Przedstawicieli Japonii przyjął w Wielkiej Hali Ludowej premier Li Keqiang, który podkreślał wagę wzajemnych więzów, nie tylko dla Chin i Japonii, ale także całego regionu oraz konieczność przezwyciężenia wzajemnej nieufności. Wystąpienie premiera ChRL zostało potraktowane, jako wyraźna oznaka zainteresowania Pekinu ociepleniem relacji z Tokio, bardzo napiętych od czasu nacjonalizacji Senkaku/Diaoyu we wrześniu 2012 r. Wkrótce potem, 19 grudnia, doszło do spotkania przywódcy LDP z lat 90. Yōheia Kōno z przewodniczącym Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin oraz członkiem stałego komitetu biura politycznego KPCh Yu Zhengshengiem. Kōno wyróżnił się, przepraszając w roku 1993 za zmuszanie podczas II wojny światowej Chinek i Koreanek do prostytucji przez japońską armię. Sprawa do dzisiaj kładzie się poważnym cieniem na relacjach Japonii z obydwoma państwami i wysłanie Kōno na takie półoficjalne spotkanie zostało potraktowane jako gest dobrej woli ze strony rządu Abe. Warto nadmienić, że emerytowany polityk również był podejmowany w Wielkiej Hali Ludowej.

W tym samym okresie opublikowane zostały niezwykle interesujące wyniki pierwszego w Chinach sondażu opinii publicznej. Badania przeprowadzili pod koniec listopada naukowcy z australijskiego uniwersytetu w Perth. Grupa respondentów liczyła ponad 1400 osób z pięciu miast, w tym Pekinu i Szanghaju. Wyniki sondażu okazały się zaskakujące, ponad 60% respondentów opowiedziało się przeciwko siłowemu rozwiązaniu sporu o Senkaku/ Diaoyu, opowiadając się jednocześnie za rozstrzygnięciem go przez ONZ. Opracowujący wyniki badania Andrew Chubb twierdzi, że jest to głos milczącej dotychczas większości skutecznie zagłuszany w przestrzeni publicznej przez ostrą retorykę władz oraz nacjonalistów.

Kolejny etap ocieplenia rozpoczął się w połowie stycznia, kiedy japoński minister obrony Gen Nakatani poinformował, że obie strony zgodziły się na wcześniejsze niż planowano rozpoczęcie rozmów w sprawie ustanowienia mechanizmów rozwiązywania sytuacji kryzysowych na morzu i w powietrzu. Nakatani nie krył, że chodzi tutaj przede wszystkim o sporny archipelag, aczkolwiek podkreślił zainteresowanie Tokio i Pekinu stworzeniem globalnego mechanizmu działania w sytuacji „zwiększonego ryzyka wystąpienia nieprzewidzianych zdarzeń na morzu i w powietrzu”. Rozmowy ruszyły rzeczywiście szybko, pierwsze spotkanie ekspertów i dyplomatów miało miejsce w dniach 22-23 stycznia w Jokohamie. Rezultatem spotkania była zgoda co do konieczności kontynuacji współpracy w celu zapobiegania napięciom. W trakcie rozmów pojawił się kolejny problem, kiedy Japonia oskarżyła chińskich rybaków o nielegalne połowy koralowców na spornych wodach. W rezultacie do agendy przyszłych spotkań włączono sprawę rozwoju i eksploatacji zasobów Morza Wschodniochińskiego. W Tokio za największy sukces uznano rozpoczęcie rozmów na temat współpracy pomiędzy japońską strażą wybrzeża a jej chińskimi odpowiednikami.

Sytuacja nie jest jednak tak opanowana i odprężona, jak może wynikać z powyższego. Obie strony ciągle obstają przy swoim stanowisku i nie wykazują chęci do kompromisu. Chińska Państwowa Administracja Oceaniczna uruchomiła 30 grudnia specjalną stronę internetową poświęconą wyłącznie zagadnieniu archipelagu Senkaku/Diaoyu. Główną misją strony jest zbieranie, opracowywanie i prezentowanie wszelkich materiałów wspierających chińskie roszczenia do wysp. Witryna w chwili uruchomienia była dostępna jedynie w chińskiej wersji językowej, jednak w planach jest powstanie także wersji anglo-, francusko- i japońskojęzycznej. Nie próżnowało również chińskie lotnictwo. W ostatnim kwartale minionego roku japońskie myśliwce były podrywane aż 164 w celu przechwycenia nadlatujących samolotów. Interwencje nie dotyczyły wyłącznie przestrzeni nad Morzem Wschodniochińskim, chińskie samoloty zaobserwowano również kilkakrotnie pomiędzy Okinawą a Miyakojimą oraz nad zachodnim Pacyfikiem. Należy zaznaczyć, ze w żadnym z tych licznych przypadków nie doszło do naruszenia japońskiej przestrzeni powietrznej, a w całym tym okresie doszło do 45 analogicznych incydentów z udziałem rosyjskich samolotów.

Źródło: flickr.com, Al Jazeera English

Źródło: flickr.com, Al Jazeera English

Z kolei na przełomie grudnia i stycznia pojawiły się informacje o intensywnej rozbudowie chińskich formacji zdolnych do prowadzenia morskich operacji desantowych. Struktura ChALW jest tutaj bardzo specyficzna; obok funkcjonującego w ramach marynarki wojennej 20-tysięcznego korpusu piechoty morskiej wojska lądowe stworzyły amfibijne dywizje piechoty zmechanizowanej (ADPZmech). Dywizje te odróżniają się od zwykłych dywizji zmechanizowanych wyposażeniem w liczne pojazdy amfibijne oraz pływające czołgi lekkie. Do tej pory potwierdzone było istnienie dwóch takich związków, po jednym w Regionach Wojskowych Guangzhou i Nankińskim. Ostatnie doniesienia wskazują jednak, że w ubiegłych latach reorganizacji poddano dwie kolejne dywizje, podwajając ich liczbę w obu wymienionych regionach wojskowych. Ich obecna liczebności szacowana jest na 52-60 tys. ludzi. ADPZmech sformowano pierwotnie z myślą o inwazji na Tajwan, jednak wachlarz ich zadań mógł zostać rozszerzony o sporne archipelagi na morzach Wschodnio- i Południowochińskim. Niemniej tajwańscy wojskowi nie oceniają tych dość ekstrawaganckich związków zbyt wysoko. Zdaniem Yi-Jia Shiaha, emerytowanego pułkownika Korpusu Piechoty Morskiej Republiki Chińskiej, ADPZmech powstały przede wszystkim z myślą o forsowaniu z marszu śródlądowych przeszkód wodnych, do prowadzenia operacji desantowych w amerykańskim stylu brakuje specjalistycznego zaplecza w postaci odpowiednich okrętów desantowych. Właściwe jednostki dopiero powstają i są podporządkowywane piechocie morskiej, która niechętnie patrzy na konkurencyjne formacje przypisane wojskom lądowym. Ta rywalizacja przekłada się również na dotychczasowy brak ściślejszej współpracy, a co za tym idzie wspólnego systemu planowania i dowodzenia. Nie jest jednak wykluczone, że już wkrótce Chińczycy przystąpią do nadrabiania tych zaległości i bardzo szybko osiągną zadowalające, a przynajmniej użyteczne propagandowo i politycznie rezultaty.

Dużo bardziej niepokojące jest prawdopodobne rozmieszczenie w Górach Wschodniomandżurskich wyrzutni pocisków balistycznych DF-21. Ujawnione w roku 2010 rakiety pozostają ciągle bardzo tajemnicze, część analityków określa je jako przeciwokrętowe pociski balistyczne przeznaczone do zwalczania lotniskowców. Dyskusyjny pozostaje zasięg DF-21, według Kanwa Information Center wynosi on ok. 1800 km, z kolei oceny CIA mówią o przedziale pomiędzy 1450 a 2150 km, chociaż pojawiają się doniesienia o nawet 3000 km. Niezależnie od faktycznego zasięgu, DF-21 odpalane z Mandżurii są w stanie porazić dowolny cel na terenie Japonii, a także Tajwanu. Pocieszający w tych okolicznościach jest fakt, że ChALW nie dysponuje obecnie zbyt dużą liczbą tych pocisków; rozbieżne oceny mówią o 50 do 100 rakietach. Przy nieznanych parametrach bojowych DF-21 mogą nie sprostać japońskiej obronie przeciwrakietowej opartej na niszczycielach AEGIS, wspieranej dodatkowo przez Amerykanów. Fakt rozmieszczenia wyrzutni w Górach Wschodniomandżurskich nasuwa przypuszczenie, że rakiety mogą być równie dobrze straszakiem na Rosję i Koreę Północną. Jesienią ubiegłego roku Rosjanie przeprowadzili na Dalekim Wschodzie duże manewry z udziałem taktycznych pocisków balistycznych Iskander, co niekoniecznie musiało spodobać się w Pekinie.

Pod koniec grudnia wyciekła jeszcze jedna sprawa dotycząca Senkaku/Diaoyu, wyjaśniająca częściowo reakcję Pekinu na nacjonalizację wysp. W dokumentach ujawnionych 30 grudnia przez brytyjski rząd znalazł się zapis rozmowy, jaką Margaret Thatcher odbyła z premierem Zenko Suzukim w roku 1982. Doradzając Thatcher, jak prowadzić negocjacje w sprawie Hongkongu, Suzuki proponował zawarcie nieformalnej umowy podobnej do tej dotyczącej Senkaku/Diaoyu. Chińscy i japońscy przywódcy mieli umówić się w sprawie utrzymania istniejącego status quo i unikania wszelkich dyskusji dotyczących suwerenności nad wyspami. Patrząc zatem z chińskiej perspektywy, w 2012 r. Japończycy zwyczajnie złamali dane słowo.

Konflikt o Senkaku/Diaoyu stale się rozwija. Oprócz przyczyn gospodarczych i prestiżowych pojawiły się także etyczne. Obecnie najważniejsze jest, że oba kraje doszły do pewnego punktu przełomowego i nawiązały dialog. Przyczyn tego odprężenia można szukać zarówno w sprawach gospodarczych; obecna formuła konfliktu przestała czemukolwiek służyć, a nawet zaczęła utrudniać rozmowy w sprawie trójstronnej umowy handlowo-gospodarczej z Koreą Południową, którą wszystkie strony są zainteresowane. Kolejną przyczyną może być zaniepokojenie Pekinu i Tokio poczynaniami Kremla i wzmacnianiem rosyjskiej obecności wojskowej na Dalekim Wschodzie. Niemniej droga do uregulowania kwestii Senkaku/Diaoyu jest jeszcze długa i będzie obfitować w liczne wydarzenia.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Dialog w sprawie Senkaku Reviewed by on 28 stycznia 2015 .

Archipelag Senkaku/Diaoyu pozostaje stale kością niezgody pomiędzy Chinami a Japonią. Napięcie wokół wysp nie słabnie, niemniej obie strony przystąpiły do specyficznego dialogu. Pierwszym zwiastunem odprężenia było spotkanie prezydenta Xi Jinpinga z premierem Shinzō Abe podczas 9. Szczytu Azji Wschodniej w listopadzie ubiegłego roku. Obaj przywódcy ustalili wówczas podjęcie wysiłków na rzecz poprawy wzajemnych relacji. Faktycznie,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź