Komentarz eksperta,Korea Pn news

P. Behrendt: Czy przygotowania do 100 rocznicy urodzin Kim Ir-sena grożą wybuchem wojny w Azji Wschodniej?

W Korei Północnej trwają przygotowania do zakrojonego na wielką skalę uczczenia stulecia urodzin „Wiecznego Prezydenta” Koreańskiej Republiki Ludowo- Demokratycznej, Kim Ir Sena. Planowane uroczystości grozą destabilizacją sytuacji w całej Azji Wschodniej.

Na przypadającą 15 kwietnia rocznicę następcy Kim Ir Sena zapowiadają „fajerwerki” w prawdziwie kosmicznej skali. Pjongjang poinformował 16 marca o zamiarze umieszczenia na orbicie okołoziemskiej satelity obserwacyjnego. Kosmiczne plany ogłoszono niedługo po uzgodnieniu czasowego moratorium na północnokoreańskie testy jądrowe i rakiet balistycznych oraz zawieszenie wzbogacania uranu w zamian za 240 tysięcy ton amerykańskiej pomocy żywnościowej. Dostawy miały być rozłożone na 12 miesięcy i zawierać głównie odżywki dla dzieci i niemowląt oraz żywność dla ciężarnych kobiet. Przywódcy Korei Płn. chcieli tym sposobem odciąć się od podejrzeń, że cała pomoc zostanie zużyta na potrzeby ponad milionowej Koreańskiej Armii Ludowej. Reakcja Stanów Zjednoczonych, Korei Płd. oraz Japonii była łatwa do przewidzenia. Powszechnie podejrzewa się, że wystrzelenie rakiety-nosiciela satelity będzie kolejnym zakamuflowanym testem międzykontynentalnego pocisku balistycznego. Nasuwa się także pytanie, czy satelita obserwacyjny nie oznacza w rzeczywistości obiektu szpiegowskiego. Przedstawiciele Korei Północnej podkreślają, że start i lot rakiety będą ściśle spełniać wszelkie międzynarodowe regulacje dotyczące wystrzeliwania satelitów technicznych i naukowo-badawczych o pokojowym zastosowaniu (KRLD przystąpiła do odpowiednich porozumień w 2009 r.). Pjongjang deklaruje również pełną przejrzystość przedsięwzięcia i chce zaprosić do udziału w starcie zagranicznych obserwatorów

Znawcy problematyki północnokoreańskiej zastanawiają się dlaczego po zakończonych sukcesem negocjacjach z Amerykanami Północni Koreańczycy zdecydowali się na taki krok. Przyjmuje się obecnie dwie teorie. Pierwsza zakłada, że jest to efekt zakamuflowanej walki pomiędzy frakcjami –wojskowi „jastrzębie” postanowili tym sposobem zaatakować dyplomatów „gołębi” i utrudnić im działania w przyszłości. Jeżeli to prawda, oznacza to, że Kim  Dzong Un i ścisłe kierownictwo partii nie mają kontroli nad swoimi podwładnymi, a to nie jest najlepsza wróżba na przyszłość. Druga teoria, bardziej optymistyczna, zakłada, że komuniści postanowili sprowokować Amerykanów do anulowania pomocy żywnościowej i uzyskać tym samym dość tani i marny sukces propagandowy pod tytułem: „źli imperialiści uderzają w niewinne dzieci ponieważ przerazili się pokojowego programu kosmicznego i miłujących pokój przywódców KRLD”. Trudno się jednak spodziewać żeby taka wersja wydarzeń została przyjęta gdzieś poza KRLD.

Start rakiety z satelitą na pokładzie przewidziany na okres pomiędzy 12 a 16 kwietnia, w godzinach od 7 rano do południa czasu lokalnego; z kosmodromu Sohae położonego na północ od Pjongjangu. Pierwsza próba Korei Płn. wystrzelenia swojego satelity miała miejsce podobno już w roku 2009, Japonia, Korea Południowa i Stany Zjednoczone odczytały ją jako zakamuflowany test rakiety balistycznej. Nowy, działający satelita nazywa się „Kwangmyongsong-3” i ma zostać wyniesiony na orbitę na pokładzie rakiety „Unha-3”. Numeracja przy nazwach sugeruje, że będzie to kolejny satelita i nowa rakieta nośna. KRLD uparcie twierdzi, że umieściła już na orbicie 2 satelity, których jednak do tej pory nie udało się zlokalizować. Najwięksi krytycy posuwają się nawet do uważania za satelity odpowiednich rozmiarów i masy pudeł opakowanych w folię aluminiową, a które służyły do kamuflowania testów rakiet balistycznych. Podobno nagrania ze startu mają zostać zaprezentowane światu, a podkład muzyczny stanowić będą „Pieśń marszałka Kim Ir Sena” oraz „Happy Birthday to You”. Zapowiadana żywotność satelity ma wynosić 2 lata.

Nazwy satelity i rakiety nie są przypadkowe i mają bardzo duże znaczenie w ideologii Dżucze, lokalnej odmianie stalinizmu stworzonej przez Kima Ir Sena. „Kwangmyongsong” oznacza po koreańsku gwiazdę polarną i odnosi się do Kim Dzong Ila. Zgodnie z oficjalną mitologią rodu Kimów, takie imię mieli mu nadać przy narodzinach partyzanci wałczący z Japończykami, całe wydarzenie miało mieć miejsce w tajnej bazie na zaśnieżonych zboczach góry Paekdu. Partyzanci tym samym mieli wyrazić nadzieję, że dziecko stanie się w przyszłości koreańskim królem Dawidem. Dodajmy, że zmarły w grudniu „Drogi Przywódca” tak naprawdę urodził się w miejscowości Wiatskoje w pobliżu Chabarowska, czyli na terenie Związku Radzieckiego. Z kolei „Unha” czyli Droga Mleczna jest jednym z przydomków młodego Kim Dzong Una, czyniącym go zesłanym przez Niebiosa przywódcą, mającym poprowadzić kraj ku tysiącletniemu okresowi świetności. Jak widać z powyższego ideologia Dżucze wywodząca się z ateistycznego marksizmu przybrała już wszelkie cechy religii. Nawiązania do chrześcijaństwa mają tutaj bardzo proste wytłumaczenie, właśnie w Korei protestanccy misjonarze odnosili od XIX wieku największe sukcesy na całym Dalekim Wschodzie.

Korea Południowa natychmiast określiła kosmiczne plany swojego sąsiada i arcywroga jako „poważną prowokację”. Najostrzej zareagowała jednak póki co Japonia. Północnokoreańskie rakiety przelatywały już nad tym krajem w 1998 i 2009. Nie jest więc dziwne, że konstytucyjnie pacyfistyczna Japonia zareagowała bardzo gwałtownie, wręcz agresywnie. Tym razem rakieta ma być odpalona w kierunku południowym, a nie jak dotychczas wschodnim. Spowodowało to podczas sesji parlamentu pytanie jednego z posłów z Okinawy, jak japoński rząd zamierza zareagować na przelot pocisku nad tą najbardziej na południe wysuniętą prefekturą. Minister obrony Tanaka odpowiedział, że jeżeli pocisk będzie przedstawiał potencjalne zagrożenie dla kraju, a premier wyrazi taką zgodę, można wydać rozkaz zestrzelenia rakiety. Podkreślił jednak konieczność przeprowadzenia takiej operacji zgodnie z ustawami dotyczącymi Sił Samoobrony (JSDF). Japończycy bardzo szybko przystąpili do działania. Już tydzień po zapowiedzi startu rakiety japońska Rada Bezpieczeństwa poleciła Siłom Samoobrony przygotować się na upadek szczątków zestrzelonej rakiety na terytorium kraju lub jego wody terytorialne. Z kolei we wtorek 27 marca minister obrony poinformował media o wydaniu rozkazu zestrzelenia północnokoreańskiej rakiety. Decyzja o takim rozwiązaniu sprawy została podjęta na specjalnym posiedzeniu rządu, w którym oprócz Tanaki uczestniczyli premier Noda, minister spraw zagranicznych Gemba oraz wicepremier Okada. Na Okinawie, w rejonie, której spodziewany jest przelot rakiety, 5 kwietnia zakończono rozmieszczanie wyrzutni systemu Patriot Advanced Capability-3. Rakiety zostały rozlokowane w pobliżu stolicy wyspy Naha oraz miejscowości Miyako i Nanjo. JSDF planują rozmieścić wyrzutnie Patriotów także w rejonie metropolitalnym Tokio. Na wodach okalających wyspę od końca marca operują niszczyciele wyposażone w system Aegis i rakiety SM-3, stanowiące element projektu tarczy antyrakietowej. Japońskie Siły Samoobrony ćwiczyły już wspólnie z Amerykanami przechwytywanie rakiet, nie wiadomo jednak jak poradzą sobie w warunkach zbliżonych do bojowych.

Na czas testu przypada wizyta w Japonii chińskiego generała Guo Boxiong’a. Będzie to pierwsza wizyta chińskiego oficera tak wysokiej rangi za, kończącej się już, prezydentury Hu Jintao. Guo jest bowiem wiceprzewodniczącym Centralnej Komisji Wojskowej, specjalnego organu ChRL sprawującego kontrolę nad siłami zbrojnymi i formacjami paramilitarnymi. Z dostępnych źródeł, zbliżonych do kręgów wojskowo-dyplomatycznych obu krajów, wiadomo, że generał ma przeprowadzić kurtuazyjną rozmowę z premierem Nodą, spotkać się z ministrem obrony Tanaką oraz dokonać inspekcji wybranych jednostek JSDF. Wizyta ma stanowić część wojskowej wymiany na najwyższym szczeblu pomiędzy obydwoma krajami. Nie wiadomo czy zbieżność terminów jest przypadkowa, czy też Chiny chcą w ten sposób zademonstrować swoją dezaprobatę dla działań Pjongjangu, albo przy okazji przypilnować Japończyków.

Nie są to jedyne „fajerwerki” przygotowane ku czci „Wiecznego Prezydenta”. Na wyposażenie Koreańskiej Armii Ludowej trafił już podobno nowy typ wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej, która nazywa się na cześć stulecia narodzin twórcy ideologii Dżucze – „Juche 100 Guns”. Zdaniem południowokoreańskiego wywiadu „Juche 100” zostanie ujawniona 15 kwietnia podczas defilady z okazji urodzin Kim Ir Sena. Do tej pory znane były 2 typu północnokoreańskich „katiuszy”: 12 prowadnicowa M-1985 oraz 22 prowadnicowa M-1991, obie kalibru 240 mm. „Juche 100” jest najprawdopodobniej rozwinięciem tej drugiej. Północnokoreańskim konstruktorom miał się udać, przy zachowaniu tego samego kalibru, podwoić zasięg rakiet – do 120 km. Nowe wyrzutnie otrzymały już przypuszczalnie niektóre jednostki artyleryjskie stacjonujące w pobliżu 38 równoleżnika. Północnokoreańskie rakiety kal. 240 mm są prawdopodobnie rozwinięciem rosyjskich kal. 300 mm. Niewiadomo dokładnie kiedy Rosjanie sprzedali Phenianowi rakiety i czy były to same pociski, czy może także wyrzutnie systemu BM-30 „Smiercz”. Wiadomo jedynie, że próby odbywały się już od wielu lat na zachodnim wybrzeżu półwyspu. Co więcej, 30 marca Korea Płd. poinformował, że dzień po zakończeniu odbywającego się w dniach 26-27 marca Nuclear Security Summit, Północ odpaliła 2 testowe pociski balistyczne krótkiego zasięgu.

Zdaniem ekspertów, Korea Płd. może skutecznie kontrować nowe wyrzutnie przy użyciu Army Tactical Missile System (ATACMS), którego pociski mają większy zasięg (do 165 km), a do tego wyposażone w GPS. Południe dysponuje obecnie 111 pociskami ATACMS Block I i 110 Block IA, rozmieszczonymi w zeszłym roku w pobliżu Strefy Zdemilitaryzowanej. Należy jeszcze pamiętać o będących na wyposażeniu armii południowokoreańskiej 58 wyrzutniach MLRS.

Wbrew powszechnej opinii Chiny nie mają takiego wpływu na Pjongjang, żeby pohamować jego awanturnicze zapędy. Stosunki chińsko-koreańskie są bardzo skomplikowane i na pewno nie należny traktować ChRL jako sojusznika czy patrona KRLD. Chińczycy odmówili Kim Dzong Ilowi sprzedaży nowoczesnego uzbrojenia (przede wszystkim myśliwców J-10) podczas jego ostatniej wizyty w roku 2010, a niepotwierdzone źródła donoszą nawet, że w ostatnich latach chińskie wojska wkraczały do przygranicznych regionów Korei – tzw. specjalnych stref ekonomicznych, „bronić interesów gospodarczych ChRL”. W poniedziałek 2 kwietnia Korea Południowa zapowiedziała jednoznacznie, że w wypadku jakiegokolwiek ataku Północy na Seul odpowie pełnoskalową ofensywą na Phenian. Jest to jak do tej pory najostrzejsza reakcja po japońskiej. Pomimo międzynarodowych nacisków Korea Północna nie zamierza rezygnować z planów podboju kosmosu, a Tokio wydaje się być zdeterminowane jej w tym przeszkodzić. Reżim KRLD już wielokrotnie dowiódł, że jest nieprzewidywalny i nie wiadomo jak zareaguje jeżeli Japończycy naprawdę zdecydują się zestrzelić rakietę z rzekomym satelitą. W ciągu najbliższego tygodnia może się wydarzyć dosłownie wszystko.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Czy przygotowania do 100 rocznicy urodzin Kim Ir-sena grożą wybuchem wojny w Azji Wschodniej? Reviewed by on 11 kwietnia 2012 .

W Korei Północnej trwają przygotowania do zakrojonego na wielką skalę uczczenia stulecia urodzin „Wiecznego Prezydenta” Koreańskiej Republiki Ludowo- Demokratycznej, Kim Ir Sena. Planowane uroczystości grozą destabilizacją sytuacji w całej Azji Wschodniej. Na przypadającą 15 kwietnia rocznicę następcy Kim Ir Sena zapowiadają „fajerwerki” w prawdziwie kosmicznej skali. Pjongjang poinformował 16 marca o zamiarze umieszczenia na orbicie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 4

  • Być może panie wute i to sądzę byłoby najlepsze rozwiązanie mogliby ze sobą się dogadywać ale bez wojny aby odbyło się to pokojowo, i w tym kłopot.

  • Nie sądzę, żeby była jakaś wojna. Dyktatury czy państwa totalitarne mające w swoim
    kraju monopol medialny, zazwyczaj ogłaszają pompatyczne decyzje lub próbują
    straszyć otoczenie pokazując (w znacznej mierze na użytek wewnętrzny) jacy są silni.
    Jednocześnie testują jak daleko mogą się posunąć. Władcy KRLD dobrze zdają sobie sprawę, że Republika Korei w stosunku do KRLD jest znacznie lepiej wyposażona niż to było 1950. Nowa wojna zakończyłaby się niechybnym rozpadem tego skansenu tym bardziej, że w odróżnieniu od przeszłości nie mogliby liczyć na militarną pomoc armii chińskiej a dla USA byłaby to niepowtarzalna szansa, żeby
    raz na zawsze skończyć z tym reżimem.

    • Sądzi pan że nie przyszli by z pomocą?Ciekawe że nie można doprowadzić do upadku tak niepasującego do współczesności i gnębiącego własne społeczństwo ortodoksyjnego reżimu.

      • Avatar wute

        Chińczycy, oczywiście wkroczyliby do Korei, ale nie po to żeby
        walczyć z armią Korei Południowej czy ratować reżim Kimów,
        ale żeby zabezpieczyć własne interesy. Myślę, że w czasie kiedy
        obie armie koreańskie walczyłyby, to oni po cichu dogadaliby się
        z Amerykanami jak urządzić Koreę po Kimach.

Pozostaw odpowiedź