Komentarz eksperta,Top news

P. Behrendt: Coraz tłoczniej na Morzu Południowochińskim

W spór na Morzu Południowochińskim zaczyna być zaangażowanych przeciwko chińskim roszczeniom coraz więcej państw. Jednocześnie Pekin poważnie zintensyfikował działania na sztucznych wyspach.

Po rejsie niszczyciela USS Lassen w ramach operacji ochrony swobody żeglugi (FONOP), pomyślne dla przeciwników Chin, oświadczenie wydał Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy w Hadze. Jeszcze w roku 2013 Filipiny założyły sprawę Morza Południowochińskiego, 30 października Trybunał stwierdził, że po zapoznaniu się z przedłożonymi dokumentami może w oparciu o Konwencję ONZ o Prawie Morza (UNCLOS) orzekać w 7 z 15 zgłoszonych przypadków. Werdykt może zostać ogłoszony już w tym roku. Jest to poważny sukces Manili, jednak na reakcję Pekinu nie trzeba było długo czekać. Jeszcze tego samego dnia chińskie ministerstwo spraw zagranicznych stwierdziło, że wyrok Trybunału nie będzie dla, stale powołujących się na UNCLOS, Chin wiążący, a działania Filipin nazwano „rozbojem pod płaszczykiem prawa”.

Kilka dni później na sztucznej wyspie, zbudowanej w oparciu o wyspę Woody, po raz pierwszy zaobserwowano chińskie myśliwce J-11. Zostało to potraktowane jako wyraźny znak, że Chiny dążą do ustanowienia wojskowej obecności na spornych obszarach. Reakcja Stanów Zjednoczonych była szybka. 8 listopada z Guamu wystartowała para bombowców strategicznych B-52 i skierowała się nad Morze Południowochińskie, gdzie przeleciała w pobliżu archipelagów Spratly i Paracele. Lotnicy zignorowali kilkakrotne wezwania chińskich kontrolerów lotu do „opuszczenia naszych wysp”.

Sprawa Morza Południowochińskiego była także w agendzie odbywającego się 4 listopada w Kuala Lumpur regionalnego szczytu bezpieczeństwa z udziałem państw ASEAN, Chin, Japonii, Indii, Australii, Nowej Zelandii, Korei Południowej, Rosji oraz Stanów Zjednoczonych. Po raz pierwszy w historii spotkań uczestnikom nie udało się stworzyć wspólnej deklaracji. W oficjalnym komunikacie Chiny obarczyły winą za to „państwa spoza regionu” dodając, że wcześniej udało im się osiągnąć konsensus w tej sprawie z krajami ASEAN. Już wcześniej jednak pojawiały się przecieki, że Pekin bardzo ostro sprzeciwiał się poruszeniu w deklaracji sporu o archipelagi na Morzu Południowochińskim. Ostatecznie skończyło się na oświadczeniu przewodniczącego obradom malezyjskiego ministra obrony Hishammuddina Husseina. Wezwał on do efektywnej realizacji Deklaracji ws. Postępowania Stron na Morzu Południowochińskim i jak najszybszego ustanowienia Kodeksu Postępowania na Morzu Południowochińskim. W ogłoszonej przez ASEAN i Chiny jeszcze w roku 2002 deklaracji, strony zobowiązały się do rozwiązywania sporów na drodze pokojowej oraz dobrowolnego ograniczania aktywności mogących prowadzić do komplikowania sytuacji. Pod koniec listopada, już po Szczycie Azji Wschodniej, Pekin wydał oświadczenie, w którym deklarował, że nie będzie dążyć do militaryzacji Morza Południowochińskiego. Komunikat został przyjęty sceptycznie przez pozostałe strony.

Zupełnie przez przypadek ujawniono zaangażowanie się w regionie Australii. W połowie grudnia dziennikarze BBC wynajęli samolot, z pokładu którego zbierali materiały do reportażu na temat budowy przez Chińczyków sztucznych wysp. Zgodnie z przewidywaniami reporterów kontrola lotów wzywała samolot do opuszczenia „chińskiej przestrzeni powietrznej”. Niespodziewanie podczas drogi powrotnej dziennikarze natknęli się na samolot patrolowy P-3C Orion australijskiego lotnictwa. Było to potwierdzenie krążących już od pewnego czasu pogłosek o australijskiej obecności wojskowej na Morzu Południowochińskim podsycanych przez wypowiedź ministra obrony Kevina Andrewsa z czerwca 2015, w której stwierdził, że Australia powinna „przetestować zdecydowanie Chin”. Canberra potwierdziła obecność samolotu nad wskazanym obszarem 14 grudnia zastrzegając, że był to rutynowy lot patrolowy. Nie ujawniono szczegółów, nie potwierdzono także, czy inne samoloty wykonywały podobne misje. Pomimo zastrzeżeń resortu obrony wiele wskazuje, że Australia zaangażowała się jednak w FONOP, o co zabiegał Waszyngton. Na potwierdzenie czekają również doniesienia o pojawieniu się na spornych wodach okrętów australijskiej marynarki wojennej. W ciągu ostatnich lat Canberra starała się zachować przyjazne stosunki z Chinami ze względu chociażby na powiązania gospodarcze, kilkakrotnie doszło także do wspólnych ćwiczeń wojskowych. Wydaje się, że działania Pekinu na Morzu Południowochińskim zostały uznane za wymagające stanowczej reakcji, a powiązania ze Stanami Zjednoczonymi za ważniejsze.

Ogólnie amerykańska dyplomacja przystąpiła w Azji Płd-Wsch. do dyplomatycznej ofensywy. Na pierwsze miesiące 2016 roku zaplanowano szczyt USA-ASEAN. Ze środowiska think-tanków przedostają się do mediów głosy o konieczności wyrwania Kambodży z orbity chińskich wpływów. Działania Chin wywołały także poważne zaniepokojenie na Kremlu. Chcąc uniknąć zdominowania przez coraz silniejszego sąsiada, Rosja zaczęła zacieśniać stosunki z Wietnamem. Obustronne kroki są na razie ostrożne, chociaż również Hanoi widzi w Moskwie partnera zdolnego spowolnić ekspansję Pekinu. Prawdopodobnie w maju na Morzu Południowochińskim odbędą się pierwsze od lat wspólne, wietnamsko-rosyjskie, ćwiczenia. Swoje działania zintensyfikowały wreszcie także Indie od lat usiłujące szerzej zaangażować się w regionie. Na początku stycznia poinformowano o rychłym uruchomieniu w Ho Chi Minh indyjskiej stacji monitorującej satelity. Głównym zadaniem placówki ma być obserwacja i komunikacja z coraz liczniejszymi indyjskimi satelitami, jednak zainstalowane wyposażenie pozwoli równie dobrze monitorować chińskie satelity. Stacja z Ho Chi Minh w połączeniu z istniejącymi już analogicznymi obiektami w Indonezji i Brunei pozwoli także na uważniejsze obserwowanie poczynań Chin na Morzu Południowochińskim.

Źródło: commons.wikimedia.org

Źródło: commons.wikimedia.org

Sytuacja uległa dalszemu zaostrzeniu, kiedy 2 stycznia na lotnisku na sztucznej wyspie na rafie Fiery Cross wylądował pierwszy chiński samolot cywilny. Od tamtego czasu doszło do licznych kolejnych lądowań, a Pekin zapowiedział chęć uruchomienia komercyjnych połączeń między kontynentem a wyspami. W tym celu chińskie władze zaczęły nawet poszukiwać prywatnych inwestorów, chętnych do wzięcia udziału w rozwoju cywilnej infrastruktury. Wyspy mają stać się także ośrodkiem turystycznym, już w połowie stycznia ogłoszono pojawienia się na Fiery Cross pierwszych turystów. Według ujawnionych informacji mieli to być członkowie rodzin stacjonujących na wyspie żołnierzy. Chiny podkreślają przy tym swoje zainteresowanie rozbudową instalacji wspierających operacje poszukiwawczo-ratownicze. Wytaczają przy tym argument, że gdyby odpowiednia infrastruktura istniała wcześniej, poszukiwania zaginionego przed dwoma laty malezyjskie Boeinga lotu MH370 wyglądałyby zupełnie inaczej. Tego typu argumentacja zupełnie nie przemawia do Filipin i Wietnamu, które coraz poważniej obawiają się szybkiego ustanowienia przez Chiny Strefy Identyfikacji Obrony Powietrznej (ADIZ) nad Morzem Południowochińskim.

Aby choć w minimalnym stopniu stworzyć potencjał odstraszający potężnego sąsiada oba państwa intensywnie inwestują w obronność. Filipiński parlament zwrócił się 11 stycznia do rządu z pytaniem o możliwość zwiększenia wydatków na wojsko. Kongres chciałby przestudiowania możliwości zwiększenia budżetu ministerstwa obrony o 150 mld peso (4,56 mld dolarów). Środki w tej wysokości miałyby zostać zdobyte dzięki emisji obligacji i wykorzystane w długoterminowych planach modernizacji sił zbrojnych. Jeszcze w grudniu prezydent Benigno Aquino zapowiedział wzmocnienie marynarki wojennej, a kongres zaaprobował wydanie 25 mld peso (około 530 mln dolarów) na zakup 2 fregat, 3 śmigłowców ZOP, 6 samolotów bezpośredniego wsparcia oraz uzbrojenia dla zamówionych w Korei Południowej lekkich myśliwców F/A-50. Jest to tylko część ambitnego planu rozpisanego na 15 lat i obliczonego na około 998 mld peso (21 mld USD). Wojskowi planują w tym czasie pozyskać między innymi okręty podwodne, samoloty patrolowe, systemy przeciwlotnicze i przeciwokrętowe. Jednocześnie filipiński sąd najwyższy, stosunkiem głosów 10-4, uznał zgodność z prawem umowy o zacieśnieniu współpracy militarnej z USA podpisanej w 2014 roku. W myśl porozumienia zwiększy się liczebność stacjonujących rotacyjnie na Filipinach amerykańskich oddziałów i okrętów wojennych. Filipińczycy otrzymają także pomoc w rozbudowie baz wojskowych.

Z kolei Reuters poinformował, że Wietnam intensywnie poszukuje możliwości nabycia nowoczesnych samolotów wojskowych w Europie lub Stanach Zjednoczonych. Najbardziej zaawansowane mają być rozmowy z konsorcjum Eurofighter w sprawie myśliwca Typhoon. Oprócz tego Hanoi ma również sondować możliwość zakupu myśliwców JAS-39E/F Gripen NG, F-16, F/A-18 E/F Super Hornet, a nawet KAI F/A-50. Jeżeli te doniesienia okażą się prawdziwe, może to oznaczać rychłe całkowite zniesienie amerykańskiego embarga na sprzedaż broni do azjatyckiego państwa. Dziennikarze Reutersa usiłowali zdobyć oświadczenia wymienionych firm w tej sprawie. Odpowiedział tylko Boeing stwierdzając, że jest przekonany, iż może dostarczyć sprzęt spełniający potrzeby wietnamskiego lotnictwa. Oprócz myśliwców Wietnam jest zainteresowany pozyskaniem samolotów patrolowych i wczesnego ostrzegania oraz rozpoznawczymi dronami. Wśród maszyn klasy AEW&C wymieniane są Saaby 340 i 2000, zaś w kategorii morskich samolotów patrolowych oferty zgłosiły: Airbus z C295MPA, Lockheed Martin z SC-130 Sea Hercules i Boeing z P-8 Poseidon. Pod koniec grudnia Wietnam ujawnił prototyp rozpoznawczego drona HS-6L, który latem bieżącego roku ma przejść próby nad Morzem Południowochińskim. Według ujawnionych danych bezzałogowiec ma mieć zasięg do 4 tys. km i móc przebywać w powietrzu do 35 godzin.

Aktywność Chin w regionie wymaga coraz uważniejszego monitoringu. W pierwszym tygodniu stycznia niezidentyfikowane samoloty kilkakrotnie naruszyły przestrzeń powietrzną Wietnamu w południowej części kraju. Były to pierwsze tego typu wydarzenia od kilku lat. W związku z ostatnimi wydarzeniami na spornych obszarach wietnamska administracja lotnicza podejrzewa, że nieznane samoloty mogły należeć do Chin. Równie zaniepokojone Filipiny ogłosiły zamiar wybudowania na wyspie Thitu w archipelagu Spratly, kosztem około miliona dolarów stacji śledzącej ruch lotniczy w regionie przy pomocy satelitów. Filipińscy aktywiści z grupy Kalayaan Atin Ito planują w kwietniu udać się na wyspę i mieszkać tam przez 3 miesiące. Przez ten czas zamierzają odwiedzić wszystkie wyspy w archipelagu Spratly zajmowane przez Filipiny. Będzie to druga taka akcja, poprzednio w grudniu aktywiści odbyli trzydniowy rejs zatrzymując się tylko na Hitu, nazywanej przez Filipińczyków Pagasa. Równie nieprzyjemnym zaskoczeniem dla Hanoi był powrót platformy wiertniczej HYSY 981 akurat wtedy, gdy rozpoczynał się zjazd Komunistycznej Partii Wietnamu, mający wybrać nowe przywództwo partii i kraju.

Wygląda na to, że Chiny zdecydowały się maksymalnie wykorzystać swoją przewagę w regionie w celu rozstrzygnięcia sporu na Morzu Południowochińskim po swojej myśli. Polityka faktów dokonanych nie wyklucza jednak jakiś wspaniałomyślnych gestów w przyszłości, mających osłodzić rywalom porażkę i mocniej związać ich z Państwem środka. Państwa Azji Płd-Wsch w pełni zdają sobie sprawę z problemów, jakie stwarza konfrontacja ze swoim najważniejszym i największym partnerem gospodarczym. Dobrego przykładu dostarcza znowu Wietnam. Mimo politycznie napiętych stosunków, na początku listopada w Hanoi uroczyście przyjęto Xi Jinpinga. w trakcie wizyty ogłoszono udzielenie przez Chiński Bank Rozwoju pożyczki w wysokości 200 mln USD Wietnamskiemu Bankowi Inwestycji i Rozwoju. W sytuacji tak dużej asymetrii jak miedzy Chinami a państwami Azji Płd-Wsch. najlepszym wyjściem może okazać się próba zrównoważenia wpływów i robienie interesów jak zwykle. Z drugiej strony postawa Pekinu przysparza mu coraz więcej wrogów pośród mocarstw, co nie pozostanie bez wpływu na międzynarodową pozycję ChRL. Bardzo mało prawdopodobne jest, że Chiny przyjmą wyrok Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego w sprawie Morza Południowochińskiego. Jednak nawet mimo braku możliwości wyegzekwowania werdykt będzie miał istotne znaczenie propagandowe i w jakiś sposób wpłynie na przebieg sporu.

Paweł Behrendt jest autorem książki „Chińczycy grają w go, napięcie w Azji rośnie” w której opisuję dynamicznie zmieniającą się sytuację w Azji, która wymusza wzrost potęgi Chin. Jeśli jesteś zainteresowany zakupem ( 29 PLN plus koszty wysyłki) prosimy o kontakt na [email protected]

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Coraz tłoczniej na Morzu Południowochińskim Reviewed by on 23 stycznia 2016 .

W spór na Morzu Południowochińskim zaczyna być zaangażowanych przeciwko chińskim roszczeniom coraz więcej państw. Jednocześnie Pekin poważnie zintensyfikował działania na sztucznych wyspach. Po rejsie niszczyciela USS Lassen w ramach operacji ochrony swobody żeglugi (FONOP), pomyślne dla przeciwników Chin, oświadczenie wydał Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy w Hadze. Jeszcze w roku 2013 Filipiny założyły sprawę Morza Południowochińskiego, 30

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Ja bym na miejscu Antka.M wysłałbym w rejon Morza Południowochińskiego ORP Orzeł…

Pozostaw odpowiedź