Komentarz eksperta

P. Behrendt: Chuck Hagel w Azji

Dziesięciodniowa podróż amerykańskiego sekretarza obrony Chucka Hagela po Azji przyniosła wiele nowości i ciekawostek. Niewykluczone, że jej konsekwencje będą miały wpływ także na konflikt rosyjsko-ukraiński.

Podróż rozpoczęła się na Hawajach, gdzie Hagel spotkał się z ministrami obrony krajów ASEAN. Wypowiedzi sekretarza obrony od samego początku miały ostry, antychiński i antyrosyjski charakter; bez ogródek porównał chińskie działania na Morzu Południowochińskim do poczynań Rosji na Krymie. Następnym punktem podróży była Japonia. Na spotkaniu z amerykańskimi i japońskimi żołnierzami w bazie lotniczej Yokota Hagel oświadczył, że cięcia budżetowe nie powstrzymają Stanów Zjednoczonych przed udzielaniem pomocy przyjaciołom i sojusznikom na całym świecie. Później w czasie rozmowy z japońskim ministrem obrony Itsunorim Onoderą wyraził zadowolenie z rosnącej samodzielności militarnej Japonii i jej dążenia do udziału w wielostronnych sojuszach obronnych. Po raz kolejny mocne słowa padły pod adresem Chin. Nazywając ten kraj wielkim mocarstwem, Hagel zapowiedział, że podczas swojej wizyty w Pekinie będzie się domagał od chińskich przywódców większego szacunku dla sąsiadów. Poruszona została również sprawa nuklearnych gróźb ze strony Korei Północnej. W związku z ostatnimi wydarzeniami na Półwyspie Koreańskim do Japonii zostaną w 2017 r. skierowane dwa niszczyciele rakietowe, mające stać się elementem tarczy antyrakietowej.

źródło: flickr.com/Chuck Hagel

źródło: flickr.com/Chuck Hagel

Jednak najważniejszym punktem podróży amerykańskiego polityka były Chiny; wystarczy wspomnieć, że spędził tam aż cztery dni. Już na samym początku Chińczycy zdobyli się na bardzo znaczący gest: Hagel wraz z grupą towarzyszących mu amerykańskich wojskowych zwiedzali lotniskowiec Liaoning. Był to pierwszy przypadek zaproszenia zagranicznego polityka na pokład okrętu będącego dumą ChRL. Amerykanie bardzo pozytywnie wypowiadali się na temat samego lotniskowca, jak i jego załogi. Na tym uprzejmości się skończyły. W trakcie spotkania z ministrem obrony Chang Wanquanem padło z obu stron wiele ostrych słów. Amerykanie krytykowali działania Pekinu w basenie Morza Południowochińskiego oraz ustanowienie Strefy Identyfikacji Obrony Powietrznej (ADIZ) nad Morzem Wschodniochińskim. Hagel zastrzegł przy tym, że w wypadku ADIZ USA mają zastrzeżenia nie do samego faktu jej ustanowienia, tylko sposobu, w jaki to zostało zrobione. Sekretarz obrony stwierdził, że takie jednostronne działania zawsze prowadzą do napięć, których można unikać na drodze wcześniejszych rozmów. Nie obeszło się także bez amerykańskich zastrzeżeń odnośnie do chińskich działań w cyberprzestrzeni. Ze swojej strony Chang podtrzymał dotychczasowe stanowisko, iż ChRL pragnie rozwiązywać wszelkie spory na drodze dyplomatycznej i jest gotowa zbrojnie odpowiedzieć na jakiekolwiek pogwałcenie swoich praw. Chiński minister obrony ostro skrytykował również poparcie Stanów Zjednoczonych dla remilitaryzacji Japonii oraz działań Filipin na spornych terytoriach. Niejako równolegle chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oprotestowało wznowienie pomocy zbrojnej dla Tajwanu. W ciągu tygodnia Kongres wyraził zgodę na sprzedaż Tajwanowi czterech fregat typu Oliver Hazard Perry oraz udzielenie pomocy przy budowie przez Republikę Chińską konwencjonalnych okrętów podwodnych. Już w bardziej pojednawczym tonie Chang stwierdził, że Pacyfik jest dostatecznie duży dla obu mocarstw.

Po rozmowach w Ministerstwie Obrony Hagel udał się na pekiński Uniwersytet Obrony Narodowej, gdzie wygłosił wykład dla ok. 120 oficerów sztabowych Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Myślą przewodnią wykładu było podkreślenie rosnącego znaczenia Chin jako mocarstwa oraz rosnącej wraz z nim odpowiedzialności i oczekiwań ze strony wspólnoty międzynarodowej. Sekretarz obron wezwał przy tym Pekin do bardziej konstruktywnego i zdecydowanego udziału w próbach rozwiązania problemu północnokoreańskiego. Następnie zaczął nakłaniać chińskich wojskowych do wprowadzenia większej przejrzystości funkcjonowania ChALW, w tym poczynań w cyberprzestrzeni. Pomimo powtórzenia żalów Waszyngtonu, Hagel stwierdził, iż wzrost znaczenia Chin stwarza nowe możliwości współpracy. Mająca miejsce po wykładzie dyskusja była w zasadzie powtórzeniem wcześniejszych rozmów z Chengiem.

Finałem wizyty w Chinach było spotkanie z Xi Jinpingiem. Tym razem rozmowy miały zgoła odmienny charakter. Xi przywoływał swoje ubiegłoroczne spotkanie z Obamą i podkreślał konieczność budowy nowych jakościowo stosunków pomiędzy obydwoma mocarstwami. Chiński przywódca stwierdził, że amerykańsko-chińskie relacje powinny opierać się na wzajemnym szacunku i współpracy przynoszącej zyski obu stronom. Ze swojej strony Hagel zaznaczył, że jednym z głównych celów jego wizyty jest promocja nowego modelu współpracy wojskowej promowanego przez prezydentów Obamę i Xi. Nieoficjalnie mówi się, że Pekin zgodził się z Amerykanami w sprawie powstrzymania północnokoreańskiego programu jądrowego. Chiny już od dłuższego czasu wykazują rosnącą irytację poczynaniami Pjongjangu. Na przełomie grudnia i stycznia wojska Regionu Wojskowego Shenyang przeprowadziły duże manewry w pobliżu granicy z KRL-D. Zdaniem południowokoreańskich i tajwańskich mediów ćwiczono wtedy inwazję na Koreę Północną.

Epilogiem podróży Hagela była wizyta w Mongolii. Wciśnięty między Chiny i Rosję kraj usilnie stara się zacieśnić więzy z innymi państwami. Stany Zjednoczone już od lat zacieśniają współpracę z Ułan Bator. Całość mongolskiej kadry oficerskiej przeszła szkolenia w USA, a roczna pomoc wojskowa oscyluje wokół 2 mld dolarów na zakup wyposażenia oraz ok. 1 mld dolarów na szkolenie żołnierzy. Waszyngton chciałby dalszego zacieśnienia współpracy wojskowej, podobnie jak Ułan Bator, które zaczyna spoglądać także w stronę Japonii.

Podróż sekretarza obrony po Azji miała duże znaczenie. Po raz pierwszy administracja Obamy tak ostro rozmawiała z Chińczykami. Z drugiej strony Chińczycy również po raz pierwszy wypowiadali się tak ostro i zdecydowanie. Niemniej obie strony zostawiły sobie liczne furtki negocjacyjne. Z wypowiedzi polityków można odnieść wrażenie, że nieoficjalnym celem wizyty Hagela w Chinach było wybadanie reakcji Pekinu na zaostrzenie sankcji wobec Rosji. Z kolei Chińczycy dali w pewien sposób do zrozumienia, że mogą zgodzić się na wiele, jeżeli wpłynie to na ograniczenie lub nawet odwrócenie amerykańskiego „pivotu” do Azji. Ostatnie wydarzenia pokazały, że sojusz rosyjsko-chiński istniał jedynie w opinii gospodarzy Kremla, a ostatnie wydarzenia na Ukrainie ChRL bezwzględnie wykorzysta dla własnych celów. Edward Luttwak posunął się nawet do stwierdzenia, że w dalszej perspektywie może okazać się, iż Władimir Putin zamienił Syberię na Krym. Interes, na którym wyjdzie jak Zabłocki na mydle. W Pekinie ciągle jest żywe przekonanie Mao o konieczności wyrównania z Rosją historycznych rachunków. Sytuacja, w której można owo wyrównanie przyspieszyć jednocześnie ograniczając amerykańskie zaangażowanie w Azji jest dla Chin prawdziwym darem Niebios.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Chuck Hagel w Azji Reviewed by on 17 kwietnia 2014 .

Dziesięciodniowa podróż amerykańskiego sekretarza obrony Chucka Hagela po Azji przyniosła wiele nowości i ciekawostek. Niewykluczone, że jej konsekwencje będą miały wpływ także na konflikt rosyjsko-ukraiński. Podróż rozpoczęła się na Hawajach, gdzie Hagel spotkał się z ministrami obrony krajów ASEAN. Wypowiedzi sekretarza obrony od samego początku miały ostry, antychiński i antyrosyjski charakter; bez ogródek porównał chińskie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Może Chuck Norris byłby bardziej wiarygodny? Bo z opisu wynika, że p.Hagel (sekretarz stanu???) starał sie być uprzejmy dla wszystkich swoich gospodarzy. Z wzajemnością…

Pozostaw odpowiedź