Komentarz eksperta,Top news

P. Behrendt: ASEAN a Morze Południowochińskie

Dyplomatyczne działania wokół sporu na Morzu Południowochińskim przeniosły się w dniach 4-6 sierpnia do Kuala Lumpur za sprawą spotkań ministrów spraw zagranicznych państw regionu. Swoje piętno starali się odcisnąć także Amerykanie, którzy nadal zacieśniają współpracę z Wietnamem.

Pierwszą okazję do rozmów dało 4 sierpnia 48. Spotkanie Ministrów Spraw Zagranicznych ASEAN. Po raz kolejny organizacja okazała się niezdolna do zajęcia jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Według źródeł dyplomatycznych podejmowane przez Wietnam i Filipiny próby wystosowanie ostrej rezolucji wobec poczynań Chin zostały udaremnione przez Kambodżę, Laos i Mjanmę (Birmę). Wszystkie te państwa są de facto sojusznikami Pekinu na forum ASEAN i już kilkakrotnie udaremniły plany Hanoi i Manili. W 2012 roku podczas szczytu w stolicy Kambodży, Phnom Penh, organizacja po raz pierwszy w swojej historii była niezdolna do wystawienia wspólnego oświadczenia. Wszystko przez przepychanki wokół działań Chin. Działania sojuszników są wyjątkowo po myśli Pekinu, który dąży do rozwiązania sporów drogą serii dwustronnych układów, a nie całościowego porozumienia z ASEAN.

ASEAN uzgodnił wspólne oświadczenie dopiero dwa dni później podczas Szczytu Azji Wschodniej, w którym udział wzięły także m. in. Chiny, Stany Zjednoczone i Japonia. Drogą kompromisu wprowadzono formułę o „wzroście napięcia” w regionie, spowodowanym przez budowę sztucznych wysp. W odpowiedzi minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi uznał sytuację na Morzu Południowochińskim za „generalnie stabilną, gdzie nie ma możliwości większego konfliktu”. Jednocześnie zaznaczył, że Chiny sprzeciwiają się „wszelkim nie konstruktywnym wypowiedziom i akcjom, które pogłębiają podziały, wyolbrzymiają antagonizmy lub kreują napięcia”. Jak widać z powyższego Pekin nadal stoi na stanowisku, że żadnego konfliktu nie ma, co najwyżej są nieuzasadnione roszczenia Wietnamu, Filipin, Malezji i Brunei. Druga część wypowiedzi szefa chińskiego MSZ była z kolei skierowana najbardziej w stronę USA i Japonii, które coraz bardziej angażują się w regionie.

Sam Waszyngton po raz pierwszy wystąpił z bardziej konkretną propozycją załagodzenia sporu. Do tej pory Stany Zjednoczone nie zajmowały konkretnego stanowiska w sprawie Morza Południowochińskiego, ograniczając się jedynie do deklaracji o swojej gotowości do obrony wolności żeglugi w regionie i zapewniając mniej lub bardziej otwarte wsparcie militarne swoim sojusznikom oraz zacieśniając współpracę z Wietnamem. Dopiero w Kuala Lumpur sekretarz stanu John Kerry wystąpił z propozycją „trzech wstrzymań” (three halts). Uczestnicy sporu mieliby wstrzymać: sypanie sztucznych wysp, budowę obiektów na spornych wyspach oraz podejmowanie agresywnych akcji, prowadzących do dalszego wzrostu napięcia. Pierwszy z punktów jest ewidentnie skierowany wobec Pekinu, jednak dwa kolejne w różnej mierze dotyczą już wszystkich zaangażowanych państw. „Trzy wstrzymania” zostały ciepło przyjęte przez Filipiny, które jednocześnie zastrzegły, że zastosuje się do nich dopiero wtedy, gdy uczynią tak pozostali uczestnicy sporu. Kerry po raz kolejny podkreślił wolę utrzymania przez Waszyngtonu swobody żeglugi na Morzu Południowochińskim, a której głównym beneficjentem i tak są Chiny, dodał jeszcze do tego utrzymania wolności żeglugi powietrznej nad akwenem. Jest to wyraźny sygnał dla Pekinu, jakie stanowisko zajmują USA w sprawie możliwego ustanowienia chińskiej strefy identyfikacji obrony powietrznej (ADIZ) w regionie. Ogłoszenie strefy, a możliwość jej wyegzekwowania to jednak zupełnie różne sprawy. Jednostronne ustanowienie analogicznej ADIZ na Morzu Wschodniochińskim w listopadzie 2013 roku spowodowało zdecydowaną reakcję Japonii, Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych, które przymusiły Pekin do podporządkowania się w pewnym stopniu regułom międzynarodowym. W efekcie pierwsza chińska strefa identyfikacji pozostaje bardziej elementem propagandy, niż realnym elementem obrony powietrznej kraju i narzędziem nacisku na przeciwników w sporach. Państwa Azji Płd-Wsch. nie posiadają jednak na tyle silnego lotnictwa jak Japonia, czy Korea Południowa, aby móc przeciwstawić się ewentualnej ADIZ na Morzu Południowochińskim. Wypowiedź Kerry’ego miała świadczyć, że Waszyngton także tutaj jest gotów do interwencji. Osobną kwestią pozostaje na ile deklaracja ta miałaby pokrycie w realnych działaniach w razie ustanowienia kolejnej ADIZ przez Chiny.

Doszło także do spotkania amerykańskiego sekretarza stanu z chińskim ministrem spraw zagranicznych, które miało miejsce 5 sierpnia. Kerry miał zachęcać Chiny, podobnie jak innych uczestników sporu do zaprzestania „problematycznych akcji” i położenia większego nacisku na działania dyplomatyczne. Z Kolei Wang Yi stwierdził, że USA poparły działania ChRL zmierzające do pokojowego rozwiązania konfliktu. Niezależnie od różnych interpretacji obie strony uznały spotkanie za owocne. Z kolei na spotkaniu z ministrami spraw zagranicznych krajów ASEAN, amerykański sekretarz stanu opowiedział się za zachowaniem stabilności i pokoju oraz przeciwko militaryzacji Morza Południowochińskiego.

Źródło: flickr.com

Źródło: flickr.com

Prosto z Kuala Lumpur Kerry udał się do Hanoi, gdzie spotkał się z przedstawicielami władz i biznesu, a której przewodził wietnamski wicepremier i minister spraw zagranicznych Pham Binh Minh. Sekretarz stanu chwalił coraz ściślejsze relacje gospodarcze (w ciągu 20 lat wymiana handlowa wzrosła z 451 mln do 36 mld dolarów) i polityczne między obydwom krajami. Zaznaczył jednak, że wzajemne partnerstwo mogłoby być jeszcze mocniejsze gdyby Wietnam poczynił większe postępy na drodze praw człowieka i rządów prawa; zastrzegł jednak przy tym, że Hanoi także tutaj czyni znaczne postępy. Od rozwoju sytuacji na tych dwóch polach Waszyngton uzależnia całkowite zniesienie embarga na sprzedaż broni.

Wietnam w tej materii nie jest jednak uzależniony wyłącznie od dobrej woli USA. Stałym dostawcą uzbrojenia pozostaje Rosja, samo Hanoi jest coraz bardziej zainteresowane sprzętem europejskim, a i amerykańskie koncerny wietrzą okazję do dużych zysków, co może przełożyć się na działania lobbystów. Od kilku lat toczą się negocjacje w sprawie sprzedaży Wietnamowi w ramach programu FMS morskich samolotów patrolowych P-3 Orion z amerykańskich rezerw sprzętowych. Ewentualnym kontraktem jest zainteresowany także Boeing, oferujący P-8 Poseidon oraz mniejszego MSA. Wiele jednak wskazuje na to, że pierwszy amerykańsko-wietnamski kontrakt zdobędzie Lockheed Martin. Koncern prowadzi od pewnego czasu negocjacje w sprawie sprzedaży bliżej nieokreślonej liczby transportowych C-130J Hercules, a także ich morskiej wersji patrolowej SC-130J Sea Hercules. Już w maju bieżącego roku przedstawiciele Lockheed Martin anonsowali na singapurskim salonie IMDEX 2015 rychłe zawarcie umowy z nieujawnionym państwem azjatyckim. Jeżeli naprawdę chodzi tutaj o Wietnam, to stałby się on pierwszym użytkownikiem Sea Herculesa na świecie.

Polityczne korzyści z licznych kontraktów zbrojeniowych starała się wyciągnąć także Rosja. Opcja wzajemnej współpraca początkowo spotkała się także z zainteresowaniem Hanoi. Prawdopodobnie wietnamskie przywództwo sądziło, że Moskwa może działać tonująco na zapędy Chin. Ostatecznie jednak rosnąca asymetria w relacjach chińsko-rosyjskich, głoszona wszem i wobec współpraca między obydwoma państwami oraz mocarstwowe ambicje Kremla zniweczyły takie zamiary. Amerykańskie interesy okazały się bardziej zbieżne. Wprawdzie rosyjskie bombowce dalekiego zasięgu mogą dokonywać międzylądowań w Cam Ranh, jednak już propozycja Kremla ponownego wydzierżawienia baza została zdecydowanie odrzucona. Warto zauważyć, że Amerykanie zadowolili się prawem do zawijania do wietnamskich portów i nie wykazują zainteresowania ponowną dzierżawą swoich dawnych baz. Na początku sierpnia pojawił się inny dowód na traktowanie opcji amerykańskiej przez państwa Azji Płd-Wsch jako małżeństwa z rozsądku z solidną intercyzą. Państwa regionu na tyle twardo negocjują porozumienie TPP, że trzeba było ogłosić miesięczną przerwę w rozmowach.

Podczas wizyty Kerry’ego po raz kolejny wypłynęły także konsekwencje wojny wietnamskiej. Podczas swojej wizyty w USA na początku lipca sekretarz generalny Komunistycznej Partii Wietnamu Nguyen Phu Trong poruszył sprawę finansowania przez Amerykanów usuwania ciągle odczuwalnych skutków bombardowań i stosowania defoliantów. Miesiąc później sekretarz Kerry poruszył sprawę poszukiwań zaginionych amerykańskich żołnierzy.

Pomimo tych i innych problemów wiele wskazuje na to, że uda się zmontować swego rodzaju antychińską koalicję u zachodnich wybrzeży Pacyfiku. Wydaje się, że wspierani przez Stany Zjednoczone i Japonię oponenci Chin w sporze na Morzu Południowochińskim już osiągnęli pewne sukcesy. Pekin zgodził się ostatnio podjąć z ASEAN rozmowy w sprawie ustalenia kodeksu postępowania na spornym akwenie. Ponadto Chiny zaproponowały ustanowienie „gorących linii” pomiędzy resortami spraw zagranicznych zaangażowanych w konflikt państw. Zdaniem Bonnie Glaser z Freeman Chair in China Studies oznacza to, że zaczęły przejmować się coraz mocniejszą krytyką swoich poczynań oraz rosnącym zaangażowaniem Waszyngtonu. Glaser zauważa jednak, że część z koncyliacyjnych działań Pekinu jest pozorna. Chiński MSZ rzadko jest angażowany w sprawy Morza Południowochińskiego, a sytuacje konfliktowe między okrętami straży wybrzeża i marynarek wojennych wymagałyby ustanowienia „gorących linii” pomiędzy dowództwami tych formacji, a nie ministerstwami. Dobry przykład dają negocjacje z Japonią w sprawie Senkaku/Diaoyu – obie strony planują powołanie bezpośredniego połączenia między sztabami generalnymi ChALW i JSDF.

Bardziej kompromisowe podejście z pewnością umocniłoby pozycję Chin w regionie, a wyważony układ można by opisać jak iście cesarski gest Państwa Środka, za który można by żądać stosownej rekompensaty.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: ASEAN a Morze Południowochińskie Reviewed by on 13 sierpnia 2015 .

Dyplomatyczne działania wokół sporu na Morzu Południowochińskim przeniosły się w dniach 4-6 sierpnia do Kuala Lumpur za sprawą spotkań ministrów spraw zagranicznych państw regionu. Swoje piętno starali się odcisnąć także Amerykanie, którzy nadal zacieśniają współpracę z Wietnamem. Pierwszą okazję do rozmów dało 4 sierpnia 48. Spotkanie Ministrów Spraw Zagranicznych ASEAN. Po raz kolejny organizacja okazała

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź