Komentarz eksperta,Polecane

P. Behrendt: „Abenomika” a przemysł zbrojeniowy

W swoich planach reformy japońskiej gospodarki premier Abe zwrócił uwagę także na przemysł zbrojeniowy. W wyłącznym raporcie Reuters donosi, że planowane jest utworzenie agencji zajmującej się wspieraniem eksportu uzbrojenia.

Wszystkie źródła agencji zastrzegły sobie anonimowość, podkreślając delikatność sprawy oraz możliwe reperkusje międzynarodowe towarzyszące powołaniu takiej instytucji. Chodzi tutaj zwłaszcza o praktycznie pewne protesty Chin, ale zapewne również Korei Południowej, które po raz kolejny będą wytykać japońskie zbrodnie wojenne. Planowana organizacja ma być wzorowana na Japońskim Banku Współpracy Międzynarodowej (JBIC) oraz Japońskie Agencji Współpracy Międzynarodowej (JICA). Są to agencje publiczne, wspierane przez rząd, jednak o dużym stopniu samodzielności. Decyzja o powołaniu nowej instytucji ma zapaść już po wyborach, które są traktowane jako swoiste wotum zaufania dla reform gospodarczych obecnego gabinetu, zwanych w skrócie „Abenomiką”.

Podobnie jak w wypadku zmian w interpretacji konstytucji, sprawę ma najpierw zbadać panel ekspertów. W jego skład miałoby wejść 10 osób, w tym prawnicy, finansiści, przedstawiciele branży zbrojeniowej oraz świata nauki. Grupa rozpoczęłaby prace już na początku przyszłego roku, a przygotowany przez nią raport stałby się dla rządu podstawą do podjęcia dalszych decyzji. Reuters usiłował uzyskać oficjalne potwierdzenie w resorcie obrony, otrzymał jednak wymajającą odpowiedź o „rozważaniu różnych wariantów”.

Faktem jest, że „Abenomika” nie przyniosła do końca zakładanych efektów i najwyraźniej rząd postanowił napędzić wzrost gospodarczy przy pomocy przemysłu zbrojeniowego. Pierwszy wyraźny krok na tym polu poczyniono pod koniec września bieżącego roku. Zorganizowano wtedy w Tokio „Seminarium na temat budowy potencjału w zakresie bezpieczeństwa morskiego i zwalczania skutków katastrof”, na które zaproszono delegacje z państw ASEAN. Seminarium obejmowało przede wszystkim prezentacje przygotowane przez japońską branżę zbrojeniową, pokazy sprzętu (wykrywacze min, sprawa szczególnie istotna w Indochinach), a także wizytę w stoczni, budującej m.in. trałowce. Azja Południowo-Wschodnia jest od dłuższego czasu głównym obiektem zainteresowania Tokio, a podczas wspomnianego seminarium japońskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych sugerowało zainteresowanie wypracowaniem ram mających ułatwić sprzedaż broni krajom ASEAN.

Źródło: Wikimedia Commons

Źródło: Wikimedia Commons

Osobną sprawą pozostaje stanowisko bardzo rozdrobnionego japońskiego przemysłu zbrojeniowego. Prowadzone od 2010 roku łagodzenie przepisów dotyczących eksportu sprzętu wojskowego, zakończone de facto zniesieniem w kwietniu 2014 embarga na sprzedaż uzbrojenia za granicę, otworzyło przed branżą zupełnie nowe szanse. Kwestią zasadniczą pozostaje brak japońskich odpowiedników wielkich koncernów zbrojeniowych typu Lockheed Martin czy Rheinmetall. Jedyną firmą ściślej związaną z produkcją na rzecz sił zbrojnych jest Howa, wytwarzająca długolufową broń strzelecką, granatniki, moździerze, ale także broń myśliwską. Pistolety i pistolety maszynowe są produkowane przez firmę Minebea, dla której głównym polem działania są silniki, sprzęgła i dmuchawy. W transportery opancerzone i kołowe pojazdy specjalistyczne Japońskie Siły Samoobrony zaopatruje znany producent koparek Komatu; a w granaty Daikin, na co dzień zajmujący się wytwarzaniem wentylatorów. Nawet dla wielkich koncernów budujących czołgi, samoloty i okręty, takich jak Mitsubishi i Kawasaki, produkcja sprzętu wojskowego to marginalna sprawa i zawsze stanowi poniżej 10% rocznych dochodów.

Japoński przemysł zbrojeniowy odnosi się bardzo ostrożnie do pomysłu powołania agencji. Prezes Mitsubishi Heavy Industries Hideaki Omiya zastrzegł w rozmowie z Reutersem, że przemysł zbrojeniowy nie planuje aktywnie promować swoich produktów zagranicą. „Decyzja należy do rządu i powinna być komfortowa dla obywateli” – dodał. Zbrojeniówka od początku zajmowała pozycję wyczekującą, żeby nie powiedzieć bierną. Już w trakcie pierwszego złagodzenia przepisów za kadencji Naoto Kana koncerny związane z wojskiem upatrywały swojej szansy w uczestnictwie w projektach międzynarodowych oraz zaopatrywaniu misji humanitarnych i pokojowych. Takie stawianie sprawy jest z pewnością bezpieczne ze względów finansowych, ale także wizerunkowych, nie gwarantuje jednak dużych kontraktów i zysków, o jakich myśli gabinet Abe. Co ważne, szanse na spektakularne umowy stale rosną. Australia jest poważnie zainteresowana nabyciem okrętów podwodnych typu Sōryū; mówi się nawet o 10 jednostkach za około 19 miliardów dolarów. Z kolei Indie rozważają pozyskanie łodzi latających dalekiego zasięgu ShinMaywa US-2. New Delhi mówiło początkowo o leasingu samolotów, ale z czasem pojawiły się propozycje uruchomienia w Indiach produkcji chociażby elementów samolotu. Sprawa US-2 była poruszana w maju 2014 na spotkaniu premierów Abe i Modiego. Od pewnego czasu mówi się o włączeniu japońskich firm w rozwój pocisku powietrze-powietrze MBDA Meteor, a także opracowaniu we współpracy z zagranicznymi partnerami nowego śmigłowca transportowego.

Wyczekująca postawa przemysłu może wynikać z niechęci do wystawiania się na ostrzał pod hasłem „powrotu japońskiego militaryzmu”, jednak pozyskanie zagranicznych klientów jest obecnie jedynym wyjściem. Rynek krajowy i potrzeby JSDF są zbyt małe, aby opłacało się projektować i produkować coraz bardziej zaawansowany, a przez to drogi sprzęt. Doskonałym przykładem jest tutaj Kawasaki, które zwróciło się do JBIC z prośbą o pomoc przy ewentualnej sprzedaży cywilnej wersji średniego samolotu transportowego C-2 na rynkach zagranicznych. Czy wersja wojskowa miałaby szanse komercyjny sukces? Zapewne tak. Wydawało się, że światowy rynek handlu bronią jest podzielony między koncerny amerykańskie, europejskie i rosyjskie, kiedy nagle coraz większe sukcesy zaczęli odnosić Chińczycy, a o swój kawałek tortu zaczęła walczyć Korea Południowa. Do tego Azja jest tym rejonem świata, gdzie wydatki na zbrojenia rosną w najwyższym tempie, a prym w tej kategorii wiedzie Azja Południowo-Wschodnia. Państwa regionu przeprowadzają właśnie kompleksową wymianę sprzętu, którego spora część to amerykańskie i radzieckie konstrukcje pamiętające lata 70., a nawet 60. Przy umiejętnym marketingu stwarza to szanse na duże sukcesy i poważne zyski. Wreszcie, wkroczenie na światowe rynki uzbrojenia byłoby kolejnym krokiem na ścieżce do uczynienia z Japonii na powrót normalnego państwa, prowadzącego aktywną politykę zagraniczną, mającego swoich sojuszników i swoje interesy.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: „Abenomika” a przemysł zbrojeniowy Reviewed by on 6 grudnia 2014 .

W swoich planach reformy japońskiej gospodarki premier Abe zwrócił uwagę także na przemysł zbrojeniowy. W wyłącznym raporcie Reuters donosi, że planowane jest utworzenie agencji zajmującej się wspieraniem eksportu uzbrojenia. Wszystkie źródła agencji zastrzegły sobie anonimowość, podkreślając delikatność sprawy oraz możliwe reperkusje międzynarodowe towarzyszące powołaniu takiej instytucji. Chodzi tutaj zwłaszcza o praktycznie pewne protesty Chin, ale

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź