P. Behrendt: Abe i Trump. Jaka przyszłość czeka relacje amerykańsko-japońskie?

 ›  ›  › P. Behrendt: Abe i Trump. Jaka przyszłość czeka relacje amerykańsko-japońskie?

Komentarz eksperta,Top news

P. Behrendt: Abe i Trump. Jaka przyszłość czeka relacje amerykańsko-japońskie?

Przedwyborcze deklaracje Donalda Trumpa wywołały w Tokio duże zaniepokojenie. Wycofanie się USA z TPP zdawało się potwierdzać czarne scenariusze. W tej niepewnej atmosferze doszło do pierwszego oficjalnego spotkania prezydenta Stanów Zjednoczonych i premiera Japonii.

Los TPP był przesądzony już w momencie, kiedy przeciwko porozumieniu wypowiedziała się kandydatka Demokratów Hillary Clinton. Kompleksowy układ miał umocnić gospodarczą pozycję USA w basenie Pacyfiku i był odbierany jako antychiński. Z tego ostatniego powodu duże nadzieje wiązali z nim sojusznicy Waszyngtonu znad zachodnich wybrzeży Pacyfiku. Decyzja Trumpa postawiła ich w trudnej pozycji i już zmusiła do bliższego przyjrzenia się gospodarczej ofercie Pekinu. Niemniej Japonia i Nowa Zelandia nie pogrzebały jeszcze całkowicie TPP i liczą na możliwość renegocjacji porozumienia w następnych latach.

Był to w zasadzie jedyny pewnik w polityce nowej amerykańskiej dyplomacji wobec Azji. Reszta była i w sporej części nadal pozostaje niewiadomą. Dalszych powodów do niepokoju dostarczały Tokio zapowiedzi doktryny „America First” oraz oskarżenia o nierzetelne wywiązywanie się z sojuszniczych zobowiązań i groźba renegocjacji układu o współfinansowaniu amerykańskich wojsk stacjonujących w Japonii. Znając wagę, jaką Donald Trump przykłada do osobistych relacji premier Abe zdecydował się przypuścić „atak wyprzedzający”. Obaj politycy po raz pierwszy spotkali się w Nowym Jorku już w listopadzie ubiegłego roku, tuż po wyborach. Japoński premier podarował wówczas prezydentowi elektowi położony na Florydzie klub golfowy, specjalnie w tym celu zakupiony przez ministerstwo spraw zagranicznych. Przygotowania do piątkowego szczytu był równie staranne, a Voice of America określiło je jako „wyprzedzający uścisk”.

Jak zawsze w wypadku Trumpa trudno ocenić, co jest tylko pozą i politycznym teatrem, a co prawdziwymi celami. W wypadku Japonii bardzo szybko przystąpiono do uspokajania najważniejszego sojusznika w Azji Wschodniej. W dniach 3-4 lutego właśnie Tokio było, obok Seulu, celem pierwszej zagranicznej wizyty sekretarza obrony Jima Mattisa. Spotkanie z minister obrony Tomomi Inadą zostało przez obie strony uznane za sukces. Mattis zapewnił o trwałości amerykańsko-japońskie traktatu bezpieczeństwa oraz potwierdził, że obejmuje on także sporny z Chinami archipelag Senkaku/ Diaoyu. W silnym kontraście do prezydenckiej kampanii wyborczej, sekretarz obrony przedstawił Japonię jako „modelowy przykład dzielenia kosztów”. Utrzymanie ponad 50 tys. amerykańskich żołnierzy w Japonii kosztuje Pentagon około 5,5 miliarda dolarów rocznie; Tokio dokłada do tej sumy kolejne 1,6 miliarda. Mattis zapowiedział także bardziej aktywną politykę na Morzu Południowochińskim i chętnie widziałby tam także większy udział Japonii.

Kolejne zapewnienia nadeszły 7 lutego wraz z telefoniczną rozmową sekretarza stanu Rex Tillersona z ministrem spraw zagranicznych Fumio Kishidą. Również Tillerson uznał Senkaku/ Diaoyu za obszar znajdujący się pod japońską administracją, a tym samym podlegający amerykańskim zobowiązaniom sojuszniczym do obrony terytorium Japonii. Obaj politycy uznali rozmowę za bardzo udaną i rokującą na dobrą współpracę w przyszłości.

źródło: 内閣官房内閣広報室/[CC BY 4.0/ Wikimedia Commons

Spotkanie Trump-Abe także jest przedstawiane jako sukces. We wspólnym oświadczeniu po spotkaniu z 10 lutego obie strony potwierdziły wcześniejsze deklaracje w sprawie Senkaku/ Diaoyu oraz sprzeciwiły się wszelkim próbom podkopania japońskiej administracji nad wyspami. Zaoponowały także przeciwko militaryzacji wysp na Morzu Południowochińskim i zapowiedziały nacisk na Koreę Północną w sprawie porzucenia programów jądrowego i rakietowego. Potwierdzono także plany relokacji amerykańskich baz na Okinawie.

Dużo ciekawiej przedstawia się jednak sytuacja na polu ekonomicznym. Jeszcze w ramach „wyprzedzającego uścisku” Shinzō Abe deklarował gotowość do zainwestowania przez japońskie koncerny pokaźnych sum w amerykańską gospodarkę. Z kolei administracja Trumpa ogłosiła pod koniec ubiegłego miesiąca listę 50 programów, mających postawić na nogi amerykańską infrastrukturę. Koszt proponowanych inwestycji jest wstępnie szacowany na 140 miliardów dolarów. Przedsięwzięcie jest tak ambitne, że Stany Zjednoczone nie będą w stanie zrealizować go własnymi siłami. Premier Abe zręcznie wykorzystał tą sytuację promując podczas spotkania szybką kolej shinkansen. Propozycja spotkała się z życzliwym przyjęciem i dużym zainteresowaniem ze strony amerykańskiego prezydenta. Strona japońska zdecydowała się także na czasowe porzucenie TPP na rzecz nowego dwustronnego porozumienia gospodarczego, opartego na zasadach wolnego i uczciwego handlu. W oświadczeniu końcowym znalazła się również deklaracja uruchomienia dialogu gospodarczego na wysokim szczeblu oraz intensyfikacji wzajemnych i regionalnych więzów handlowych. Prezydent Trump dość entuzjastycznie ocenił rezultaty rozmów. Swoje relacje z japońskim premierem określił słowami: „Mamy bardzo, bardzo dobrą więź – bardzo, bardzo dobrą chemię”. Ze swojej strony premier Abe zaprosił amerykańskiego prezydenta do odwiedzenia Japonii jeszcze w tym roku.

Wizytę Shinzō Abe w USA należałoby raczej określić jako nieformalny szczyt amerykańsko-japoński. Premierowi towarzyszyli wicepremier i minister finansów Taro Aso oraz szef resortu spraw zagranicznych Kishida. Aso spotkał się z wiceprezydentem Mikem Pencem, obaj politycy mają kierować dialogiem gospodarczym. Z kolei Kishida spotkał się „twarzą w twarz” z Tillersonem.

Rozmowy Trumpa i Abe nie skończyły się na części oficjalnej. Jeszcze w piątek popołudniu obaj politycy udali się z Waszyngtonu udali się do Palm Beach na Florydzie, do posiadłości Trumpa Mar-a-Lago. Rezydencja położona jest w pobliżu klubu golfowego sprezentowanego przez japońskiego premiera w listopadzie. Rozegraną tego samego dnia partię golfa wygrał Donald Trump. Premier Abe spędził w Mar-a-Lago cały weekend. Przeprowadzony w niedzielę przez Koreę Północną test pocisku balistycznego średniego zasięgu dał politykom okazję do kolejnej wspólnej konferencji prasowej, potępienia działań Pjongjangu oraz zapewnienia trwałości wspólnego sojuszu i determinacji w rozwiązywaniu politycznych problemów.

Na pozór stosunki japońsko-amerykańskie wyglądają więc wspaniale. Ponadto żądania Waszyngtonu, aby Japonia wzięła większa odpowiedzialność za swoją obronę współgrają z polityką remilitaryzacji premiera Abe i dostarczają mu dodatkowych argumentów na jej rzecz. Japońscy komentatorzy i eksperci pozostają jednak sceptyczni. Przy wizycie Jima Mattisa podnoszono, że prawdziwym jej przedmiotem było rozmieszczenie w Korei Południowej systemu przeciwrakietowego THAAD i wybadanie jak wpłynie na ten proces impeachment prezydent Park Geun-hye, a Japonię odwiedził, bo inaczej nie wypadało. Również zapewnienia amerykańskiej administracji w sprawie Senkaku traktowane są z dużą ostrożnością. Powodem jest biznesowe podejście Trumpa do polityki. Istnieją obawy, że wykorzysta on gwarancje jako kartę przetargową, aby wymusić ustępstwa w innych dziedzinach, np. w gospodarce. Z równą obawą przyjmowane są naciski w sprawie większego zaangażowania Japonii na Morzu Południowochińskim. Tokio już intensyfikuje swoje kontakty, także militarne, z Filipinami i Wietnamem, co wywołuje bardzo duże niezadowolenie Pekinu. Są to jednak działania prowadzone samodzielnie i na stosunkowo niewielką skalę. Samo doświadczenie amerykańskiego prezydenta wyniesione z jego dotychczasowej działalności przedsiębiorcy również budzi zastrzeżenia. Według Japończyków traktuje on biznes jako grę o sumie zerowej i odrzuca tak bliskie konfucjańskiej mentalności podejście „win-win” (nawet jeżeli jedna strona wygrywa bardziej). Kwestionowana jest także oparta na biznesowych doświadczeniach percepcja polityki zagranicznej, nie wszystko da się załatwić drogą bilateralnych umów i dobrych relacji między przywódcami. Mimo wszystkich tych zastrzeżeń panuje nadzieja, że nowej amerykańskiej administracji uda się z czasem wypracować spójny model polityki zagranicznej oparty na obustronnych korzyściach.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: Abe i Trump. Jaka przyszłość czeka relacje amerykańsko-japońskie? Reviewed by on 14 lutego 2017 .

Przedwyborcze deklaracje Donalda Trumpa wywołały w Tokio duże zaniepokojenie. Wycofanie się USA z TPP zdawało się potwierdzać czarne scenariusze. W tej niepewnej atmosferze doszło do pierwszego oficjalnego spotkania prezydenta Stanów Zjednoczonych i premiera Japonii. Los TPP był przesądzony już w momencie, kiedy przeciwko porozumieniu wypowiedziała się kandydatka Demokratów Hillary Clinton. Kompleksowy układ miał umocnić gospodarczą

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Szczecińskim, publicysta, tłumacz, redaktor na portalu konflikty.pl. Interesuje się wojskowością Dalekiego Wschodu ze szczególnym uwzględnieniem Japonii. Mieszka w Szczecinie. Znajomość języków: angielski, niemiecki, francuski. Ekspert CSPA: Japonia.

Pozostaw odpowiedź