Komentarz eksperta,Top news

P. Behrendt: 70. rocznica kapitulacji Japonii

Długo wyczekiwane i będące obiektem licznych spekulacji przemówienie premiera Abego z okazji 70. rocznicy kapitulacji Japonii zostało krytycznie przejęte w Chinach i Koreach. Pewien przełom dokonał się jednak w zupełnie innym miejscu za sprawą decyzji Mitsubishi o wypłacie odszkodowań dla chińskich robotników przymusowych.

Dyskutowane od wielu miesięcy przemówienie japońskiego premiera zostało natychmiast porównane z przemówieniami premierów Tomiichiego Maruyamy i Junichiro Koizumiego sprzed odpowiednio 20 i 10 lat. Nawet przy obiektywnym spojrzeniu porównanie wypada na niekorzyść Abego. Przemówienie Maruyamy, bardzo dobrze przyjęte w Azji, było o ponad połowę krótsze i w zwięzłej formie wyrażało żal i szczere przeprosiny za agresję i kolonialne rządy. W podobnym stylu utrzymane było przemówienie Koizumiego. Podstawowe figury i koncepcje retoryczne poprzedników zostały zachowane w wystąpieniu Abe, jednak tekst jest dłuższy i unika nazywania rzeczy wprost. Japońskie zbrodnie wojenne zajęły jeden akapit, poprzedzony obszernym wspomnieniem amerykańskich nalotów na Tokio, bitwy o Okinawę i zrzuceniem bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki. Oba miasta pojawiły się zresztą dwa razy, podobnie jak sprawa „pocieszycielek”. Eufemizmem tym w trakcie wojny określano kobiety (głównie Chinki i Koreanki) zmuszane przez japońską armię do prostytucji. Jednak w tym drugim wypadku Abe posłużył się frazą o kobietach „których honor i godność zostały poważnie zranione”. Z drugiej strony premier poświęcił sporo miejsca pojednaniu z aliantami zachodnimi. Przywołał tutaj przykład dawnych amerykańskich, australijskich, brytyjskich i holenderskich jeńców wojennych, którzy pomimo doznanych krzywd po latach przyjechali do Japonii modlić się za poległych po obu stronach konfliktu.

Sporo miejsca zostało za to poświęcone wydarzeniom prowadzącym do wojny oraz jej konsekwencjom. Zaprezentowana przez premiera Abego koncepcja historii jest już od wielu lat obecna w japońskiej polityce historycznej i wysoce oryginalna z zachodniej perspektywy. Teoria ta przedstawia się w skrócie następująco: Zagrożenie europejskim i amerykańskim kolonializmem było bodźcem do modernizacji Japonii, której sukces, a następnie zwycięstwo w wojnie z Rosją stały się inspiracją dla innych narodów azjatyckich. Do tego miejsca wszystko zgadza się z zachodnią historiografią. Dalej pojawiają się już jednak rozbieżności: Wielki kryzys i zamykanie się zachodnich gospodarek na współpracę pchnęły Japonię na drogę ekspansji i militaryzmu. Według europejskich i amerykańskich historyków wyglądało to nieco inaczej: wielki kryzys faktycznie doprowadził do wstrzymania, a nawet cofnięcia procesów globalizacyjnych, jednak niechęć do współpracy i sankcje gospodarcze były odpowiedzią na agresywną politykę Japonii. Podręcznikowy wręcz przykład rozbieżnych punktów widzenia. Konkluzja japońskiej narracji jest już jednak bardzo zaskakująca i trudno sobie wyobrazić aby jakikolwiek polityk w Europie, lub Stanach Zjednoczonych wygłaszał podobne opinie: pomimo ogromu cierpień i zniszczeń wojna pozwoliła na zbudowanie nowoczesnej, miłującej pokój Japonii, patrzącej z optymizmem w przyszłość. W ogromnym uproszczeniu można to opisać tak: obrońcy Iwo Jimy ginęli za przyszłą odbudowę kraju i narzuconą przez Amerykanów pacyfistyczną konstytucję.

Kolejnym powodem do krytyki ze strony Chin i Korei stała się wizyta setki japońskich polityków w świątyni Yasukuni. Premier Abe wprawdzie nie udał się tam osobiście, jednak wysłał rytualną ofiarę, którą przekazała jego żona. Ciągłe zamieszanie i kontrowersje wokół Yasukuni doprowadziły koalicyjną partię Nowe Komeito do odkurzenia, po 14 latach, propozycji stworzenia nowego miejsca pamięci o poległych, nieobciążonego tak bardzo historycznymi zaszłościami.

Przemówienie Abego jest wypadkową wielu czynników. Zdaniem części komentatorów premier kierował się przede wszystkim chęcią uniknięcia wewnętrznych kontrowersji i ratowania słabnącego poparcia. Nacisk na przyszłość oraz pokojową politykę jest też zapewne powiązany z trwającą w izbie wyższej parlamentu dyskusją nad budzącymi kontrowersje ustawami pozwalającymi Japonii wchodzić w wielostronne sojusze, a Siłom Samoobrony prowadzić działania ekspedycyjne. Już po burzliwym głosowaniu w izbie reprezentantów przeciwnicy wytoczyli ciężką broń w postaci żyjących jeszcze weteranów II wojny światowej, którzy ostrzegali przed powrotem na ścieżkę militaryzmu.

Źródło: flickr.com

Źródło: flickr.com

Z drugiej strony spora grupa Japończyków ciągle nie chce przyjąć odpowiedzialności za wojnę i popełnione w jej trakcie zbrodnie. Poddany naciskom ze strony tej grupy, jak i naleganiom Komeito, aby przemówienie przyczyniło się do poprawy stosunków z Chinami i Koreą, premier wybrał rozwiązanie możliwie najbardziej kompromisowe, które nie usatysfakcjonowało nikogo. Tymczasem powołany w tej sprawie panel ekspertów jasno stwierdzał w swoim raporcie o „rozszerzaniu agresji na kontynencie” oraz „szczególnym zaostrzeniu rządów kolonialnych w Korei i na Tajwanie w drugiej połowie lat 30.”

Japońskie dyskusje nad pamięcią i polityką historyczną budzą szczególne zainteresowanie w Niemczech. Pomimo wszelkich zastrzeżeń, niemiecki sposób rozliczenia się z wojenną przeszłością jest na japońskim tle wzorowy. Tokijski korespondent dziennika „Die Welt” znakomicie podsumował całą sprawę stwierdzając, że japońskie „poczucie winy zostało wypalone w żarze bomb atomowych”. Hiroszima i Nagasaki od samego początku stały się centralnym elementem japońskiej pamięci o wojnie i przedmiotem niekończących się dyskusji. Bezprecedensowość i brutalność ataków jądrowych wywołała trwający do dziś szok. W przeprowadzonym przez „Populus” sondażu dla rosyjskiej agencji „Sputnik”, aż 61% badanych Japończyków stwierdziło, że Stany Zjednoczone powinny przeprosić za Hiroszimę i Nagasaki. Z kolei 74% respondentów uznało, że ataków atomowych nie można w żaden sposób usprawiedliwić. Badanie przeprowadzono online na przełomie lipca i sierpnia, na reprezentatywnej grupie 1004 osób w wieku 18-64 lat. Z drugiej strony bardzo często do niemieckich rozwiązań odwołuje się Pekin. Chińczycy od lat domagają się aby japoński premier powtórzył w Nankinie gest kanclerza Brandta z Warszawy. Ku wielkiemu zainteresowaniu chińskich mediów pomnik ofiar rzezi Nankinu odwiedził premier Yukio Hatoyama, było to jednak w styczniu 2013 r., kiedy już ustąpił ze stanowiska.

Jedną z drażliwych kwestii stały się odszkodowania dla obywateli Chin oraz alianckich jeńców wojennych zmuszanych w trakcie wojny do niewolniczej pracy. Przy niepełnych danych ich liczba szacowana jest na 39 tys. Chińczyków i 12 tys. Amerykanów. Dopiero 15 lipca w Muzeum Tolerancji Centrum Szymona Wiesenthala w Los Angeles Mitsubishi Materials złożyło przeprosiny dla wszystkich amerykańskich jeńców na ręce 94-letniego Jamesa Murphy’ego. Trzeba tutaj wyraźnie zaznaczyć, że amerykańskie sądy przez cały czas odrzucały pozwy byłych jeńców, co było efektem traktatu pokojowego z San Francisco. W myśl układu pokojowego Waszyngton zrzekł się w imieniu swoich obywateli wszelkich roszczeń wobec Japonii. Początkowo USA, Wielka Brytania, Związek Radziecki Australia i Francja rozważały nałożenie na Japonię reparacji w wysokości 54 mln dolarów. Jednak niemożność porozumienia się w sprawie podziału tej kwoty doprowadziła do odłożenia jej na później i w efekcie zapomnienia.

Nieco inaczej wyglądała sprawa z Chinami, nieobjętymi traktatem z San Francisco. Kiedy oba kraje nawiązały stosunki dyplomatyczne w roku 1972, Chiny zrzekły się wszelkich pretensji do odszkodowań. W Tokio uznano to za całościowe rozwiązanie sprawy, jednak Pekin uznał, że układ nie obejmuje roszczeń osób prywatnych. Na pierwsze roszczenia trzeba jednak było czekać do lat 90. Japońskie sądy gremialnie odrzucały pozwy, aż w 2007 sąd najwyższy uznał roszczenia i zalecił japońskim koncernom polubowne rozwiązanie sprawy. W międzyczasie byli robotnicy przymusowi zaczęli organizować się i składać pozwy grupowe, od 2008 także w chińskich sądach. Niestety pojawiły się także grupy usiłujące wyłudzać odszkodowania, co oczywiście tylko utrudniło sprawę. Japońskie koncerny zaczęły z czasem obawiać się związanego ze sprawą możliwej utraty wpływów na rynku chińskim i proponować ugody. Także tutaj pionierem jest Mitsubishi Materials, które w trakcie wojny kierowało kopalniami i korzystało z niewolniczej pracy 3756 Chińczyków. Koncern zaoferował żyjącym jeszcze robotnikom oraz spadkobiercom zmarłych odszkodowania w wysokości po 100 tys. yuanów (ok. 16 tys. dolarów). Wreszcie trzy największe grupy reprezentujące poszkodowanych 4 sierpnia zgodziły się przyjąć ofertę koncernu. Niemniej grupy uznały kwotę odszkodowań oraz wystosowany przez Mitsubishi list z przeprosinami za niewystarczające.

Wymagająca niewątpliwych zmian japońska polityka historyczna jest efektem długich lat zaniechań i zamiatania sprawy pod dywan. W Europie do rozliczeń przystąpiono od razu po wojnie i z większym lub mniejszym natężeniem są one prowadzone do dziś. Tymczasem w Azji wszystko właściwie zakończyło się po procesie tokijskim. W efekcie wojny domowej w Chinach, wojen koreańskiej i w Indochinach wszelkie próby dochodzenia sprawiedliwości padły ofiarą rozgrywek politycznych i rywalizacji mocarstw. Pojednaniu Japonii z Chinami i Koreą z pewnością nie posłuży także rezygnacja premiera Abego z udziału w pekińskich obchodach 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej w Azji. Z drugiej strony należałoby się jednak zastanowić jaka forma przeprosin i rekompensaty byłaby w stanie usatysfakcjonować Chińczyków i Koreańczyków, a zwłaszcza te kręgi pozostające na etapie rozbuchanego nacjonalizmu.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Behrendt: 70. rocznica kapitulacji Japonii Reviewed by on 27 sierpnia 2015 .

Długo wyczekiwane i będące obiektem licznych spekulacji przemówienie premiera Abego z okazji 70. rocznicy kapitulacji Japonii zostało krytycznie przejęte w Chinach i Koreach. Pewien przełom dokonał się jednak w zupełnie innym miejscu za sprawą decyzji Mitsubishi o wypłacie odszkodowań dla chińskich robotników przymusowych. Dyskutowane od wielu miesięcy przemówienie japońskiego premiera zostało natychmiast porównane z przemówieniami

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź