Komentarze

P. Badura: Nie tylko mieszkańcy KRLD, ale także ludzie Zachodu są pod wpływem propagandy

Ostatnie wydarzenia na Półwyspie Koreańskim wzbudzają duże zainteresowanie i niepokój społeczności międzynarodowej. Także na naszej stronie internetowej rozgorzała burzliwa i pełna kontrowersji dyskusja na ten temat pod komentarzem naszego eksperta Nicolasa Leviego. Poniżej publikujemy ciekawe, choć jednocześnie kontrowersyjne, wypowiedzi Pana Piotra Badury.

Czy to mi się śni?! Pan Nicolas Levi pisze, iż: “Korea Północna twierdzi, że Korea Południowa sprowokowała Koreę Północną, poprzez zorganizowanie ćwiczeń wojskowych”. Jeśli ja dobrze rozumiem sytuację, to Korea Północna twierdzi, że Korea Południowa sprowokowała Koreę Północną, poprzez zorganizowanie ćwiczeń wojskowych na wodach terytorialnych Korei Północnej. Korea Północna nie ma nic przeciw ćwiczeniom, które Korea Południowa będzie prowadzić na swoich wodach lub na wodach międzynarodowych. Korea Północna nie może jednak pozostać bierna wobec ćwiczeń wojskowych prowadzonych bezprawnie na jej wodach, bo jej bierność tłumaczono by w przyszłości jako zgodę na to, że nie są to jej wody terytorialne (patrz przypadek chińskich wysp Diaoyu). Oczywistością jest w tej sytuacji, że trzeba uznać, iż Korea Południowa odpowiedziała na ostrzał Korei Północnej jeszcze przed tym ostrzałem, a nie po nim.

zolnierz_korean

Pogląd pana Nicolasa Leviego, że Korea Północna ostrzeliwuje Koreę Południową, by uzyskać od niej pomoc gospodarczą, ma chyba u podstawy pogląd, że Koreą Południową rządzą patentowane osły i takież patentowane osły czytają teksty pana Nicolasa Leviego w portalu CSPA.

Pogląd pana Nicolasa Leviego, że ostrzał wojsk Korei Południowej miał uwiarygodnić Kim Jong Una jako następcę Kim Jong Ila, ma chyba u podstawy pogląd, że generalicja Korei Północnej (bo przecież Ukochanego Przywódcy nie wybiera się w powszechnym głosowaniu) to patentowane osły, które można nabrać na prymitywne sztuczki.
Proponowałbym zapoznanie się z wypowiedzią prof. Haliżaka.

Warto przy tym pamiętać, że prof. Haliżak musi się wypowiadać “dyplomatycznie”. Mimo to na pytanie, o co chodzi Korei Północnej, odpowiedział wyraźnie, że “chodzi o to, by zjednoczyć Koreę, ale pod własnym przewodnictwem i wedle własnej koncepcji”. Prof. Haliżak powiedział też wyraźnie, że “zjednoczenie nie chce praktycznie rzecz biorąc nikt” (chodzi o Chiny, USA i Japonię). Profesor zwrócił także uwagę, że władze Korei Północnej nie są “mówiąc kolokwialnie, w ciemię bite, i prowadzą bardzo zręczną grę dyplomatyczną, lawirując między USA i Chinami. Mówi się o uzależnieniu od Chin, ale to nie jest do końca prawda”.

W odróżnieniu od prof. Haliżaka, mnie nie obowiązuje “dyplomacja” i mogę pisać wprost. Północni Koreańczycy są twardego karku. Potrafią sami stanąć nawet przeciw całemu światu. Dla nich lepszy na wolności kąsek lada jaki, niźli w niewoli przysmaki. Pan Nicolas Levi, jeśli pisze szczerze, nie rozumie ni w ząb tego, co dzieje się w Korei i wokół niej.
Jeśli już jednak mowa o wolności obywateli, to sprawy wcale nie mają się tak prosto, jak czasem się mniema. Pani Marta Polkowska zamieściła tu 10 dni temu bardzo pouczający news na temat “wolności” w Korei Południowej.

“Ludzie jedzący trawę z głodu” – głód w Korei Północnej wszedł już do klasyki propagandy. Czy prawdą jest, że Koreańczycy Północni tak strasznie głodują? Wydaje mi się, że są słabo odżywieni, ale słabo odżywiony to jeszcze nie głodujący.

Wśród licznych informacji, które publikuje FAO, są też informacje o spożyciu żywności w różnych krajach świata. Polecam uwadze dwa adresy. Tutaj znajdziemy informacje o spożyciu produktów zwierzęcych a tu dane o spożyciu produktów roślinnych.

Oczywiście nie namawiam nikogo do drobiazgowego studiowania tabel, chyba że ma na to ochotę. Mniej zainteresowanym wystarczy w dziale “country” wybrać “Democratic People’s Republic of Korea”, w dziale “year” wybrać sobie dowolne lata (dane są za lata 1961-2007), w dziale “item” wybrać pozycję u samego dołu “Grand Total + (Total)” (ta pozycja zarówno w przypadku tabeli pokarmów roślinnych jak i zwierzęcych obejmuje całość żywności, roślinnej i zwierzęcej) a na koniec w dziale “element” zaznaczyć “Food supply (kcal/capita/day)” oraz pozycję “Protein supply quantity (g/capita/day)”. Teraz możemy kliknąć “show data” i wyświetli się żądana informacja. Dowiemy się np., że w 2007 statystyczny Koreańczyk Północny miał w dziennej porcji żywności 2.087,04 kcal i 57,35 g białka. To jest rzeczywiście mało, ale byłbym ostrożny z nazywaniem tego głodem.

W tym samym źródle możemy ustalić, że w 2007 statystyczny Boliwijczyk miał w dziennej porcji żywności 2.064,13 kcal i 55,47 g białka a statystyczny Tadżyk 2.117,52 kcal i 53,45 g białka. Czy ktoś słyszał o jedzących z głodu trawę Tadżykach i Boliwijczykach? Zwracam tu uwagę, że nie sięgnąłem do państw afrykańskich. Nie przywołałem też Haiti, w którym dzienna porcja żywności miała w 2007 tylko 1.869,77 kcal i 42,55 g białka, a o jedzących z głodu trawę Haitańczykach też nikt nie mówi.

Zbyt niska kaloryczność jedzenia nie jest tak wielkim problemem jak niedobór białka. Jeśli przejrzymy szczegółowo dane FAO, to dowiemy się, że w 2007 poniżej 60 g białka dziennie (czyli tyle co w Korei Północnej lub jeszcze mniej) miały dziesiątki państw świata, m.in.: Indie (57,43), Indonezja (56,78), Pakistan (59,22), Bangladesz (50,53), Filipiny (59,98), Etiopia (56,66), Kongo (57,35), Tajlandia (56,18), Tanzania (49,10), Kenia (59,68) i Uganda (48,69). Wymieniłem tylko najludniejsze państwa, które mają łącznie 2,2 mld mieszkańców. Gdyby sumować wszystkie państwa mające poniżej 60 g białka dziennie na głowę, to objęlibyśmy blisko 40 proc. mieszkańców świata. Czy 40 proc. mieszkańców świata je z głodu trawę?

Wypada też zwrócić uwagę, że 2007 był akurat słabym rokiem dla Korei Północnej. Pod tym adresem znajdziemy dane o najważniejszych 20 produktach rolnych każdego państwa wg lat. Dowiemy się, że zbiory ryżu wyniosły w Korei Północnej:
2001 – 2,1 mln ton
2002 – 2,2 mln ton
2003 – 2,2 mln ton
2004 – 2,4 mln ton
2005 – 2,6 mln ton
2006 – 2,5 mln ton
2007 – 1,9 mln ton
2008 – 2,9 mln ton.

Ryż to w Korei Północnej podstawa wyżywienia. Z podanych liczb widać, że rok 2007 był bardzo zły a 2008 szczególnie udany. Gdyby FAO opublikowała już dane o wyżywieniu w 2008, to byłyby one dla Korei Północnej korzystniejsze niż te za 2007. Można przypuszczać, że dane za 2009 będą jeszcze lepsze niż te za 2008.

Należy z rezerwą podchodzić do bajek o jedzących z głodu trawę Koreańczykach Północnych. Prawdą jest tylko to, że są oni słabo odżywieni.

Znacznie ciekawsze, niż opowiadanie bajek o jedzących z głodu trawę Koreańczykach Północnych, byłoby wyjaśnienie, dlaczego w latach 1992-1994 zbierano w Korei Północnej średnio 4,5 mln ton ryżu, a teraz, w udanym 2008, tylko 2,9 mln ton.

Z propagandowymi bajkami jest często tak, że nie można dojść do wiarygodnego źródła. Jeśli w sprawie “zupy z trawy” nie dotrze się do wiarygodnego źródła, to powinno się uznać to za propagandową bajkę. Inna sprawa, że Koreańczycy Północni są istotnie skromnie odżywieni, więc porada, jak wzbogacić dietę roślinami uznawanymi za chwasty, a będącymi wartościowymi odżywczo, byłaby rozsądna. U nas też można by zalecić wykorzystanie w kuchni młodych liści pokrzywy, owoców dzikiej róży etc. Byłoby to na pewno z korzyścią dla naszego zdrowia, ale np. mnie szkoda na to czasu i wolę kupić w sklepie warzywa i owoce.

Przesadza się pisząc o “kraju trudnym do zwiedzania, w dodatku ogarniętym obsesją tajności”. Jest trochę biur podróży organizujących wycieczki do i po Korei Północnej. Jest też dostępna informacja o KRLD, tyle że bardzo rozproszona i często oklejona propagandą. Podaję  linki do dwóch materiałów. Pierwszy to fotorelacja pary młodych ludzi, którzy pojechali na tydzień (24-31.05.2005) turystycznie do KRLD.

Drugi link prowadzi do obszernego materiału na temat ludności KRLD.

Na koniec przypomnę, że ja podzielam dość powszechny pogląd, iż mieszkańcom Korei Północnej zrobiono pranie mózgów i wtłoczono im do głowy propagandę. Tu jest moja zgoda. Ale uważam też, że u nas (podobnie jak w całej UE, USA etc.) ludzie mają podobnie wyprane mózgi i też wtłoczono im do głowy absurdalną propagandę, tyle że inną niż północnokoreańska. Będą się upierać, że są w tym jedynym obszarze jedynej prawdy, a tymczasem są tylko w innym matriksie.

Poznawanie prawdy wymaga wysiłku, a propaganda przychodzi łatwo, lekko i przyjemnie.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
P. Badura: Nie tylko mieszkańcy KRLD, ale także ludzie Zachodu są pod wpływem propagandy Reviewed by on 28 listopada 2010 .

Ostatnie wydarzenia na Półwyspie Koreańskim wzbudzają duże zainteresowanie i niepokój społeczności międzynarodowej. Także na naszej stronie internetowej rozgorzała burzliwa i pełna kontrowersji dyskusja na ten temat pod komentarzem naszego eksperta Nicolasa Leviego. Poniżej publikujemy ciekawe, choć jednocześnie kontrowersyjne, wypowiedzi Pana Piotra Badury. Czy to mi się śni?! Pan Nicolas Levi pisze, iż: “Korea Północna twierdzi,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 32

  • Panie Ciekawy? Pan Jacek ma w zasadzie tylko jedną istotną informację do przekazania reporterom. Mniej interesujcie się ludźmi, a bardziej ideami. A koledze Josifowi, najwidoczniej milosnikowi KRLD przypominam, ze przedstawiciele rządu Korei Południowej utrzymują, że od zakończenia wojny koreańskiej porwanych zostało 486 obywateli tego kraju, w większości rybaków. Członkowie rodzin porwanych oskarżają nawet rząd o niewystarczające starania, mające na celu przywrócenie im wolności.

  • uwaznie czytam wszystkie wasze wpisy, robie notatki i wiem, co kto mysli na jaki temat, a przynajmniej kto jest lewacko-masonskich pogladow…

    • I kto tu ma esbecką żyłkę do tropienia ludzi? A komu Pan potem uprzejmie o tym doniesie, co o kim Pan napisał? Przecież Św. Oficjum już od dawna nie istnieje, nie ma komu rozpalac stosów pod astronomami, filozofami, heretykami, „czarownicami”, nie ma komu łamac kołem, dręczyc.
      A w ogóle, co Pana obchodzi, co kto myśli? Nie ma Pan innych zmartwień? Cyklistów i Żydów też Pan tropi?

  • Panie!!! Nie podaje swoich personaliow podobnie jak Pan. Nazwal sie pan „Ciekawy” i niech tak pozostanie. A kiedy nie ma Pan argumentow merytorycznych, dokonuje Pan manipulacji czepiajac sie spraw nieistotnych, czyli prawdziwego imienia piszacego. Ma Pan nie tylko stalinowskie poglady na religie (PRZYPOMNE ZE OKRESLIL SIE PAN JAKO ATEISTA, WIEC PODOBNIE JAK STALIN NIE WIERZY PAN W BOGA), ale rowniez esbecka zylke do tropienia ludzi.

  • Następnym wcieleniem pana Jacka G. będzie Janusz, Marian czy może Edward ?

  • Slusznie Panie Nocolas! W tych wszystkich dyskusjach na CSPA pomijacie Panstwo jakos dziewnie problem podstawowy, niezaprzeczalnie najistotniejszy, a mianowicie RELIGIA. Pisze Pan o wolnosci, slusznie. Ja uzupelnie to. Otoz najwieksze rezimy, jak obecne w KRLD (niegdys Pol POt w Kambodzy, wczesniej Stalin W Zwiazku Sowieckim, pierwsze armaty wytoczyli religii wlasnie i propagowali system ateistyczny, te sama ideologie, ktora dyzurny komentator CSPA p. Ciekawy rowniez wyznaje, Przyznal sie bowiem do ateizmu. A wiec powinien sobie pod tym wzgledem (i tylko pod tym) podac reke wlasnie z Kimem, Potem, Stalinem, oraz innymi heretykami, ktorymi historia juz dawno pogardzila. Jesli jestescie Panowie tacy wyzwoleni i tolerancyjni, dlaczego na tej stron ie przemilczany jest temat religii?!!!!!!!!!!!!!!! Religii w ogole?! Dlaczego np. nikt nie napisze niczego o buddyzmie – dominanta sporej czesci Azji. Moze dlatego, ze system moralny z buddyzmu wynikajacy pozostaje uderzajaco podobnym do chrzescijanskiego?! Moze Pan Zygmunt (drugi nadworny pisarz CSPA, Zyggi niejaki) by sie znow obrazil???!!! Glosicie tu poglady o ekonomii niemal wylaczne stajac sie podobnymi ideologicznie do wyzej wspomnianych barbarzyncow historii ludzkosci. Tak! To wlasnie ateizm prowadzi do wojen, przesladowan i rozlewu krwi. Moze „oczytany” na komiksach i „Tygrysach” pan Zygmunt wreszc ie pojdzie po rozum do lba!

  • Tylko nie mówimy tutaj o bogactwo ekonomicznym, tylko o wolności człowieka. Pewnie w KRL-D są osoby bogatsze niż w Indiach itd., ale co do kwestii swobody, to KRLD jest na poziomie zerowym z porównaniem z innymi krajami azjatyckimi.

  • Bardzo ciekawy artykuł. Ja jestem przeciwny propagandzie zachodu wymierzonej w KRLD. Jest mnóstwo innych krajów, gdzie ludzie żyją dużo gorzej, ale o nich jakoś się nie mówi. Ataki na KRLD wynikają jedynie z antyimperialistycznego nastawienia rządu pod przywództwem Kimów. U wielu europejskich i północnoamerykańskich czytelników zindoktrynowanych przez imperializm pojawia się taka przepełniona hipokryzją moralność polityczna. Nikt za Haiti, Indiami, Irakiem, Afganistanem, Filipinami się nie wstawi, chociaż tam ludzie mają ciężkie życie. Jakby zachód czerpał zyski z pracy siły roboczej w Korei Północnej to by nikt nie pisał dziś o sytuacji tamtejszych ludzi.

  • ‚(…) patentowane osly czytaja artykuly pana Nicolasa Leviego’ ?

    Czemu dyskusja w wykonaniu Pana Piora sprowadza sie do argumentow z pod budki z piwem?

    Czy jakosc Jego erudycji dorownuje jakosci z jaka zajmuje sie studiami nad tematem? Czy moze ja przewyzsza? Tak czy inaczej… ‚jutro beda odpowiedzi na inne kwestie’…

    Latwo sobie naszkicowac mentalny obraz autora artykulu. Sam nie szczedzi czytelnikom poszlak. Szkoda, ze teksty w takim stanie (i nie mam na mysli tutaj opinii, doskonale rozumiem ze ludzie maja rozne) przechodza przez rece korektorki(a) bez zmian(?)

    Rozprawa o cudzyslowiach w ostatnim komentarzu zupelnie nie ma sensu, prosze to przeczytac samemu:
    Pisałem, że on musi się wypowiadać “dyplomatycznie”, a ja nie muszę. Ujęcie słowa w cudzysłów oznacza, że nadaje mu się inne znaczenie.

    Ciezko jest Pana czytac uwaznie, ujecie slowa w cudzyslow moze, ale nie musi oznaczac, ze uzywa odwrotnego znaczenia, na pewno zas nie w wymienionym przypadku.

    Z argumentami z artykulu nie polemizuje, przeczytalem odrobina poczatku i troche od konca, bardzo ciezko sie przez to brnie, szkoda czasu… i nawet nie czuje sie winny, to Pan nie spedzil wystarczajacej ilosci czasu na jego napisanie. W polowie upieczonych ziemniakow sie nie je, moga wywaolac wymoty. Nie czyje sie tez zobowiazany do tego, zeby okazac Panu tyle samo szacunku, ile oczekuje od Pana w stosunku do Nikolasa, to Pan nie szanuje czytelnikow i adwersarzy. Pana wybor.

    Sprawa BSE wydawała się dęta. Jakieś kręgi zrobiły zapewne na tym biznes życia, tak jak na “pluskwie milenijnej”, “dziurze ozonowej”, “świńskiej grypie” etc., etc.
    LOL

    • Jeśli chodzi o porównywanie poziomu indoktrynacji i zniewolenia w KRLD i na Zachodzie czy choćby w Korei Płd. to jest to rzeczywioście nieporozumienie. Czy Koreańczykom z Północy wolno podróżować bez ograniczeń za granicę albo czytać jakiekolwiek zagraniczne gazety? A jeśli nie to dlaczego reżim im to uniemożliwia? Tyle w temacie.
      Jeśli chodzi o BSE, to nie mam zdania w tej materii. Natomiast na „pluskwie milenijnej” niejeden faktrycznie zrobił interes życia. A że problem nagłośniły media, zwłaszcza w USA? Cóż, ludzie zawsze lubili się bać, a Amerykanie szczególnie. I media to wykorzystują. Cóż mogłoby się lepiej sprzedawać niż gazeta z okładką krzyczącą wielkimi literami: „Afrykańskie pszczoły w natarciu!” :-)

  • Przepraszam Wszystkich za dłuższą nieobecność. Obowiązki nie pozwoliły mi uczestniczyć w dyskusji przez pewien czas.
    Na początek odpowiedź dla pana Zyggiego, któremu w innym miejscu (dyskusja pod tekstem pana Nicolasa Leviego) obiecałem wrócić do strony northkorea.pl
    Gdy powstała wspomniana strona ucieszyłem się, bo brakuje w sieci polskiego źródła, które rzetelnie informowałoby o KRLD. Strona northkorea.pl nie spełniła jednak moich oczekiwań. Nie ma tam rzetelnej informacji. Jest to raczej propaganda. Mimo to polecam ją uwadze, bo strony propagandowe też są jakimś źródłem informacji. Trzeba tylko pamiętać, by zachowywać odpowiedni dystans do tego, co się na takich stronach znajduje.
    Zarówno stronę northkorea.pl jak i tekst pana Nikolasa Leviego traktuję jako propagandę z powodu złamania zasady „Audiatur et altera pars”. Druga strona wypowiedziała się. Jej stanowisko dostępne jest pod adresami:
    http://krld.pl/krld/czytelniateksty/biuletyny//122%20-%20incydent%20w%20dniu%2023%20listopada%202010.pdf
    http://krld.pl/krld/czytelniateksty/biuletyny//123%20-%20Komentarz%20KCNA%20-%20Kto%20jest%20prowokatorem.pdf
    Wydaje się, że pana Nicolasa Leviego stanowisko drugiej strony nie interesowało w najmniejszym nawet stopniu. Trudno zatem mówić o rzetelnej informacji.
    Na koniec jeszcze uwaga do pana Ryśka. Zaszło nieporozumienie. Ja nie pisałem, że prof. Haliżak wypowiada się dyplomatycznie. Pisałem, że on musi się wypowiadać „dyplomatycznie”, a ja nie muszę. Ujęcie słowa w cudzysłów oznacza, że nadaje mu się inne znaczenie. Proszę zwracać uwagę na takie niuanse.
    Jutro postaram się odpowiedzieć na inne kwestie.

  • elwuka mówi:
    Grudzień 8, 2010 o 11:24 am

    W KRLD nie ma glodu w styly afrykanskim.Natomiast ludzie sa niedozywieni od kilku pokolen. Tak dlugotrwala deprywacja, szczegolnie bialka, powoduje fizyczna i psychiczna degeneracje narodu.Powszechne sa czesiowe lub calkowite resekcje zoladka z powodu owrzodzen wywolanych jedzeniem kim czi z czosnkiem i czuszka na pusty zoladek.
    Jedzenie trawy i korzonkow nie jest specjaloscia tylko Koreanczykow. Po drugiej stronie granicy, w Chinach i w Rosji, ludnosc tez ma problemy z zywnoscia i nie gardzi korzonkami w trudnych okresach.

    Owszem nie ma głodu, ale ludzie z Chin i Rosji, obojętny kim on jest, ma większe możliwości niż zwykły obywatel Korei Północnej.

  • W KRLD nie ma glodu w styly afrykanskim.Natomiast ludzie sa niedozywieni od kilku pokolen. Tak dlugotrwala deprywacja, szczegolnie bialka, powoduje fizyczna i psychiczna degeneracje narodu.Powszechne sa czesiowe lub calkowite resekcje zoladka z powodu owrzodzen wywolanych jedzeniem kim czi z czosnkiem i czuszka na pusty zoladek.
    Jedzenie trawy i korzonkow nie jest specjaloscia tylko Koreanczykow. Po drugiej stronie granicy, w Chinach i w Rosji, ludnosc tez ma problemy z zywnoscia i nie gardzi korzonkami w trudnych okresach.

  • A czy nie przyszło panu do głowy, że dane FAO na temat Północnej Korei są zafałszowane? Rząd tego kraju od paru lat nie zezwala żadnych światowym organizacjom na prowadzenie badań statystycznych w Korei Północnej, wszelkie dane dostarczając im gotowe. Oczywiste też, że turyści, którzy zwiedzają głównie Phenian, nie widzą głodujących ludzi – ci mieszkają na wsiach, do których pojechać nie wolno.
    Polecam panu doskonałą książkę Barbary Demick pt. „Nothing to Envy”, gdzie są relacje wielu uciekinierów z Korei Północnej. Być może zmieni pan swoje zdanie na temat głodu, jaki panuje w tym kraju. I przy okazji także paru innych kwestii.
    A uproszczenie, jakoby mieszkańcy krajów zachodnich mieli wyprane mózgi, jest – delikatnie mówiąc – bardzo krzywdzące i niesłuszne.

    • dokladnie tak jest

      • Avatar Nicolas Levi

        Dane FAO są fałszywe, są to tylko „szacunki”. Trzeba wiedzieć, że Korea Północna nie prowadzi rocznika statystycznego od 1991 r. Poza tym obcokrajowcy mają zakaz wjazdu do 30 % terytorium Korei Północnej.

    • Spora częśc ludzi z Zachodu ma wyprane mózgi, ale nie wszyscy i w wielu krajach pewnie nawet nie większośc. I to tak znacząco różni Zachód od KRLD, gdzie indoktrynacja jest totalna i gdzie inne media niż oficjalne nie mają prawa bytu.

    • Zgadza sie. Zadziwijacy jest natomiast fakt, ze przedstawiciele organizacji tak samo rzadowych jak i pozarzadowych nie widza nic niewlasciwego w tym, ze rzad KRLD koryguje ich dane przed publikacja.

      Roznica w praniu mozgow Koreanczykow i ludzi Zachodu polega m.in.na tym, ze w Koreii nie dostepu do zadnych informacji poza rzadowa propaganda, nawet jesli ktos dostanie od rodziny z zagranicy radio czy tv to otrzymuje je z zablokowanym dostepem do programow innych niz propaganowe. Nie ma rowniez ludzi starszego pokolenia, ktorzy mogliby przekazac mlodszym inne wartosci i inne opinie.

  • Osobom, którym – jak Panu Badurze – wydaje się, że poziom indoktrynacji w Korei Pn. i na Zachodzie jest podobny lub porównywalny, polecam ostatnie sceny z filmu dok. „Korea Połnocna z ukrycia”. Pokazują one wynędzniałych ludzi, którzy po wyleczeniu (przez cudzoziemskiego lekarza) z zacmy lub jaskry składają dziękczynne hołdy pod portretami obu Kimów. Ten reżim jest zwyczajnie i po prostu ODRAŻAJĄCY. Tym bardziej, że zdeprawowane pasibrzuchy, które stoją na jego czele, za nic nie dopuszczą do zjednoczenia. To bowiem oznaczałoby dla wielu z nich stryczek za popełnione zbrodnie. Wolą dalej dzielic naród, miliony rodzin. Prawdę mówiąc, nawet niespecjalnie dziwi mnie zakaz słuchania północnokoreańskich pieśni czy innych treści propagandowych. W końcu „Mein Kampf” Hitlera też jest objęte zakazem publikacji, bo jest tym dla umysłu czym „twarde” narkotyki dla ciała!

  • Stawianie równości między propagandą legitymizowaną i prowadzoną przez rząd, a linią polityczną ustanowioną przez redaktorów mediów zachodnich jest najdelikatniej mówiąc niewłaściwe.

    „Lubię takie teksty i gratuluję odwagi p. Badurze.” (wpis p. Wiesława Pilcha)

    Odwagi można by było gratulować, gdyby w naszym kraju funkcjonowała cenzura. Póki co nie funkcjonuje, więc publikowanie komentarzy czy artykułów jest tylko przedstawieniem własnego poglądu, a nie wyrazem odwagi.

    „Ale uważam też, że u nas (podobnie jak w całej UE, USA etc.) ludzie mają podobnie wyprane mózgi i też wtłoczono im do głowy absurdalną propagandę”

    Oczekiwałbym szerszego opisania tego zjawiska, gdyż w chwili obecnej przypomina to trochę wypowiedzi czołowego prawicowego polityka polskiego, który bardzo często mówił A, ale już niezwykle rzadko B.
    Teza jakoby ludzie zachodu mieli przeprane mózg jest absurdalna. Spektrum poglądów na zachodzie jest tak szeroki, że zachodnia propaganda musiałaby być wyjątkowa uniwersalna, tak że działa zarówno na konserwatystę jak i liberała.

    • do Pana Pilcha
      poniesc to moze odnosnie meritum. ja tak miewam, pewnie i wiele osob i to jest normalne. ale nie w zwiazku z osoba autora. i do tego caly czas nawiazuje. to jest dla mnie trzymanie sie meritum
      do ciekawego
      dokladnie, trafny komentarz.
      ponadto zawsze mnie ciekawi, w jakich to jeszcze jezykach czytaja osoby tak szafujace argumentem propagandy zachodnich mediow. rozumiem ze czytaja w oryginale Al Jazeere, gazety koreanskie i pewnie chinskie.
      na Zachodzie istnieje takze mnostwo niezaleznych zrodel wiedzy, poza glownym i komercyjnym nurtem, ktore oferuja ogrom ciekawych informacji i komentarzy.
      w koncu wikileaks to zrodlo zachodnie, nie zas arabskie lub azjatyckie.

      • Avatar Zyggi

        Wikileaks powinny się nazywac „wikicontrolledleaks”, bo te ich przecieki zawsze robią wrażenie kontrolowanych. Ani słowa nie powiedzieli i nie powiedzą o eksplozjach w WTC 1, 2 i 7 ani innych faktach druzgoczących mit USA jako kraju demokracji i praw człowieka. To dowie się Pan z mediów wenezuelskich, irańskich, indyjskich, w najlepszym razie francuskich, jak swego czasu kanał Planete, który 2 czy 3 razy wyemitował „Loose Change”!
        Oczywiście użyteczni idioci nadal będą traktowali „wikileaks” jako dowód, że USA są krajem w 100% przejrzystym i otwartym. :-)

      • Avatar Piotr Badura

        Do wielu gazet chińskich ma Pan łatwy dostęp poprzez ich strony internetowe w języku angielskim. Ja wprawdzie bardzo słabo znam angielski, ale jakoś sobie radzę np. z „China Daily”. Na ich stronie jest wyszukiwarka i może Pan wyszukać, co przez ostatnie lata pisali na temat Korei Północnej.
        Północni Koreańczycy też coś tam w internecie umieszczają po angielsku, a bywa, że nawet po polsku (w poprzednim komentarzu odesłałem do dwóch północnokoreańskich oświadczeń opublikowanych w języku polskim).
        Pozdrawiam serdecznie
        (PS. Nic mnie nie poniosło. Wyraziłem tylko swą opinię o tekście pana Nicolasa Leviego. Nie jest to opinia o autorze. Mam nadzieję, że wolno wypowiadać opinie o tekstach pana Nicolasa Leviego, bo nie znalazłem żadnego ostrzeżenia, że nie wolno.)

    • Porównywanie poziomu „przeprania mózgów” z KRLD jest rzeczywiście absurdalne. W naszej epoce nikt nie ma szansy nawet zbliżyc się do tego poziomu indoktrynacji i ogłupiania.
      Natomiast wydaje mi się, że w wielu społeczeństwach (nie tylko z natury mało krytycznych jak USA czy Rosja) jest również wielu idiotów gotowych „łyknąc” największe bzdury, jeśli wypowiada je telewizja. Przykładem jest to, jak wielu Amerykanów i Rosjan wciąż wierzy w oficjalne, nietrzymające się kupy wersje na temat zamachów, przypisywanych mitycznej Al-Kaidzie i czeczeńskim separatystom. Wierzą w nie tylko dlatego, że w kółko o nich słyszeli, zgodnie z goebbelsowską tezą, że kłamstwo 1000 razy powtórzone jawi się jako prawda. I tak myślą miliony zahukanych, przepracowanych, tkwiących w kredytowej pułapce wyrobników, nie mających nawet czasu obejrzec takiego czy innego filmu na YT…
      Większością ludzi łatwo manipulowac, zwłaszcza utrwalając stereotypy, posługując się symbolami (krzyż) lub kreując dostatecznie „okropnego” wroga, obojętnie czy to będzie Łukaszenko, Bin Laden czy Ali Baba i 40 rozbójników. :-)
      Prawda jest taka, że każda władza (polityczna, religijna czy finansowa) panicznie boi się ludzi mądrych, krytycznie myślących, spostrzegawczych. Usiłuje ich zepchnąc na margines lub przynajmniej ośmieszyc.

  • nie wiem jak autor, ale ja bylem w Korei kilka razy i moge powyzszy tekst jedynie ocenic jako nieuzasadniony i prostacki atak na Nicolasa Leviego.wiem znowoz, ze on byl w Korei Poludniowej, nie wiem jak w Polnocnej.
    pisalem juz wczesniej w komentarzu, ale widac nie dotarlo. nadal polecam dyplomatyczne zachowanie. dzentelmenem sie jest lub nie, a nie bywa.

    • Panie Ryszardzie. Nie odebrałem – co zresztą wynika z mojej poprzedniej notatki- tekstu Autora jako ataku na p. Leviego. Skoncentrowałem się na meritum. I sądzę że dobrze by było tak postępować. Czasami niektórych z nas ponosi, napisze się kilka słow mocniejszych, ale może nie trzeba z tego robić tragedii. Podnosi to temperaturę dyskusji o kilka stopni, ale jeśli wróci się do meritum- wszystko będzie w porządku. Czego serdecznie wszystkim życzę.

    • Byłem w Korei Północnej i w Południowej. Obecnie utrzymuję kontakt z uchodźcami z Korei Północnej. Posiadam także prywatne źródła.

  • Nigdy bym nie przypuszczał, ze po przeczytaniu takiego tekstu będę się mocno zastanawiał. I nie tylko się zastanawiam, ale wręcz myślę, że ostatnie dwa akapity brzmią przekonywująco. Niestety propaganda której jesteśmy świadkami jest tak nachalna, a z drugiej strony nie mamy żadnej rzetelnej informacji, że nie jesteśmy w stanie odzielić ziarn od plew. Byłoby wspaniale, gdyby takich tekstów było więcej, czyli takich które operują cyframi, potrafią jak ten wykazać inną- niż propaganda przekazuje- rzeczywistość. Lubię takie teksty i gratuluję odwagi p. Badurze.
    I jeszce jedno. Nie sądzę aby trzeba było mieć poglądy lewicowe aby napisać taki tekst. Wiem coś o tym z własnego doświadczenia.

  • Większość z forumowiczów (jeśli nie wszyscy) zna „Defiladę” Andrzeja Fidyka. Natomiast polecam kilka innych filmów o KRL-D:
    – Dzieci złego państwa,
    – Korea Połnocna z ukrycia,
    – Kraj pod czerwoną gwiazdą,
    – Korea Północna – jeden dzień z życia,
    – Kraj cichej śmierci.
    Wreszcie wstrząsający film „Braterstwo broni”, o dwóch braciach, których polityka postawiła po przeciwnych stronach frontu Wojny Koreańskiej.

    • Szanowny Panie Zyggi
      Dobrze, że poleca Pan filmy, ale jeszcze lepiej byłoby, gdyby opatrzył Pan tę sugestię jakimś komentarzem. Polecane przez Pana filmy mają większą lub mniejszą domieszkę propagandy. Dla przykładu „Kraj cichej śmierci” to głównie propagandowe brednie obliczone na ludzi z całkiem wypranym mózgiem, którzy chłoną już absolutnie bezkrytycznie i przyjmą zarówno to, że dwa dodać dwa to siedemnaście, jak i to, że dwa dodać dwa to stolica Kilimandżaro.
      Inaczej jest z filmem „Korea Północna: Kraj pod czerwoną gwiazdą”. Twórcy tego filmu, choć też urobieni propagandowo (wyczuwa się to), starali się jednak zachować przynajmniej minimum obiektywizmu. Warto więc poświęcić temu materiałowi parę słów.
      Około 2000 roku mieliśmy problem choroby szalonych krów (BSE). W Europie (UE) powstała jakoby konieczność wybicia i spalenia 1,2 mln sztuk bydła, z czego 400 tys. przypadło na Niemcy. Sprawa BSE wydawała się dęta. Jakieś kręgi zrobiły zapewne na tym biznes życia, tak jak na „pluskwie milenijnej”, „dziurze ozonowej”, „świńskiej grypie” etc., etc.
      Spalenie 400 tys. sztuk bydła to poważny koszt. Tymczasem Korea Północna miała problemy z brakami żywności. Zarówno Niemcy, jak i Korea Północna miały zatem interes, by mięso z bydła wykupionego przez państwo niemieckie celem zniszczenia nie trafiło do pieca, ale do Korei Północnej. Tak się też stało. Pierwszą partię niemieckiej wołowiny (6 tys. ton) z bydła wybitego w związku z zagrożeniem BSE rozładowano w północnokoreańskim porcie Nampo 13 listopada 2001. Nie jestem tego pewien, ale chyba łącznie trafiło do KRLD 30 tys. ton niemieckiej wołowiny w pięciu partiach po 6 tys. ton. Było to mięso mrożone, prasowane w bloki po 25 kg i pakowane w kartonowe pudła. Ze względu na brak możliwości przetrzymywania go w KRLD w stanie zamrożonym, trafiało ono natychmiast do odbiorców (szpitale, przedszkola, ciężarne, matki małych dzieci etc.).
      Niemcy wynegocjowały z Pjongjangiem, że dystrybucja tego mięsa w KRLD będzie nadzorowana przez niemieckich inspektorów. Wynegocjowano też, że inspektorom będzie towarzyszyć niemiecka ekipa filmowa, która będzie miała swobodę poruszania się po całej KRLD i rozmawiania z kim chce bez „opiekunów” ze strony KRLD. Dzięki temu mógł powstać materiał dużo lepszy niż inne.
      Materiał, który powstał na przełomie lat 2001/2002 został wyemitowany przez Discovery Channel. Jest on do obejrzenia po wpisaniu do YouTube: Mission Nordkorea-Unser Mann in Pjöngjang, Part 1/2 DOKU i Mission Nordkorea-Unser Mann in Pjöngjang, Part 2/2 DOKU. Niestety, jest to wersja językowa niemiecka. Nie znalazłem ani angielskiej, ani polskiej.
      W oparciu o materiały nakręcone na przełomie lat 2001/2002 oraz o dodatkowe materiały, nakręcone zapewne w 2004, powstał na przełomie lat 2005/2006 film „Korea Północna: Kraj pod czerwoną gwiazdą”. Jest on dostępny w sześciu odcinkach z polską wersją językową (pochodzącą chyba z 2010) po wpisaniu do YouTube: „Korea Północna: Kraj Pod Czerwoną Gwiazdą”. Warto ten film obejrzeć, ale z krytycznym podejściem (tj. zwracając uwagę głównie na drugi plan, a nie na pierwszy).

      • Avatar Zyggi

        Zdaję sobie sprawę, że filmy te zawierają elementy propagandowe, jednak nawet filmu „Kraj cichej śmierci” nie demonizowałbym ich jako „głównie propagandowe brednie”. Mówią bowiem o kraju, w którym takie rzeczy mają miejsce, a ludzie są zwyczajnie gnojeni i mordowani za nieprawomyślne poglądy.
        Warto obejrzeć wszystkie te filmy, by mieć szerokie spojrzenie na ten kraj. Nie sądzę też, aby twórcy filmu „Kraj pod Czerwoną Gwiazdą” byli „urobieni propagandowo”, skoro w tym filmie nie ma mowy o ofiarach łagrów. Podobnie w filmie „Jeden dzień z życia”. O „Defiladzie” nie mówiąc, tam Andrzej Fidyk oddał głos samym Koreańczykom z Północy. Sami się obnażają głosząc słowa bezgranicznego, wręcz śmiesznego uwielbienia obu Kimów oraz jawne kłamstwa na temat Korei Pd. i USA.

  • Chyba Pan przesadza z tymi wycieczkami. Nie mozna tam nadal normalnie pojechac na wycieczke bez opiekuna. A ja bym chcial po porstu pojechac i pochodzic po ulicach, byc moze pogadac z ludzmi. Nie chce zrobic nic zlego, nie chce prowadzic dzialalnosci wyworteowej. Po prostu pojechac, pochodzic i porozmawiac z kim chce. Ale nie mozna tego zrobic w KRLD. Nie mozna jeszcze tego zrobic, czy nigdy nie bedzie mozna dopoki u wladzy jest rodzina Kimow?

Pozostaw odpowiedź