Artykuły

Oskar Pietrewicz: Znaczenie szczytu G-20 dla Korei Południowej

Odbywający się w dniach 11-12 listopada szczyt G-20 w Seulu był wydarzeniem, które przykuło uwagę mediów z całego świata. Jeszcze przed otwarciem zainteresowaniu opinii publicznej towarzyszyły wątpliwości, czy i na ile spotkanie 19 czołowych państw świata i UE może być przełomowe dla światowej gospodarki. Obawiano się, że ostatnie napięcia na linii Pekin-Waszyngton uniemożliwią osiągnięcie jakiegokolwiek porozumienia i tym samym przyczynią się do niepowodzenia szczytu w Seulu. Tymczasem w komunikacie wieńczącym dwudniowe spotkanie znalazły się liczne postulaty, wskazujące na umiarkowany sukces. Powstaje jednak pytanie, czy deklaracje zmian w MFW, urynkowienia walut, zmniejszenia nierównowagi w handlu i wiele innych doczekają się realizacji. Uwzględniając złożoność zagadnień poruszonych w Seulu, zdecydowanie zbyt wcześnie na odważne prognozy odnośnie do możliwych efektów szczytu, choć w komentarzach ekspertów przeważają pesymistyczne prognozy. Nie zmienia to jednak faktu, że listopadowy szczyt G-20 miał znaczenie z punktu widzenia rosnącej roli Korei Południowej. Na przykładzie szczytu oraz towarzyszących mu wydarzeń można dostrzec, że administracja Lee Myung-baka opiera strategię budowy pozycji międzynarodowej na dwóch filarach. Z jednej strony Seul prowadzi aktywną politykę na poziomie multilateralnym, czego dowodem jest organizacja G-20. Z drugiej strony rozwija stosunki bilateralne z czołowymi państwami świata.

Decyzja o przyznaniu Korei Południowej organizacji szczytu G-20 od początku spotkała się entuzjastyczną reakcją południowokoreańskich elit i społeczeństwa. Choć kampania promująca listopadowy szczyt w Seulu z wiadomych względów przybrała na sile w ostatnim miesiącu, to należy zwrócić uwagę, że zainteresowanie Koreańczyków aktywnym udziałem na forum G-20 jest zauważalne od dłuższego czasu. Z tego punktu widzenia organizacja kolejnego szczytu G-20 stanowiła wyraz uznania dla dotychczasowych dokonań Seulu.

Inauguracja szczytu G-20, któremu przyświecało hasło „Wspólny wzrost ponad kryzysem”, odbyła się w Muzeum Narodowym Korei. Poza reprezentantami 19 państw i UE, należącymi do G-20, w spotkaniu uczestniczyli najwyżsi przedstawiciele Malawi, Etiopii, Wietnamu, Singapuru i Hiszpanii, a także Banku Światowego, FSB, MFW, MOP, OECD, ONZ i WTO. W przemówieniu otwierającym szczyt prezydent Lee Myung-bak wezwał zgromadzonych gości do wytężonej pracy na rzecz określenia wizji światowej gospodarki. Podczas przemowy Lee wielokrotnie podkreślał ciążącą na zebranych odpowiedzialność, starając się tym samym odwrócić uwagę od ewentualnych sporów dwustronnych (na czele z amerykańsko-chińskim), które mogłyby sparaliżować przebieg szczytu.

Niezależnie od retoryki stosowanej przez południowokoreańskiego prezydenta, istotna rola gospodarzy była szczególnie zauważalna w trakcie paneli roboczych. Nie ograniczając się wyłącznie do roli organizatora imprezy, Koreańczycy wystąpili z przygotowywanym od sześciu miesięcy pakietem reform. Propozycje, zaprezentowane pod nazwą „Korea Initiative”, zostały zatwierdzone przez liderów G-20. Głównym założeniem inicjatywy jest promocja zrównoważonego rozwoju jako podstawy do osiągnięcia stabilności gospodarczej w skali świata. Na wstępie południowokoreańska delegacja podkreśliła, że doświadczenie Korei Południowej stanowi przykład udanej, wręcz wzorcowej, transformacji z jednego z najuboższych państw w czołową gospodarkę świata. Zdaniem Koreańczyków, szansa powtórzenia południowokoreańskiego sukcesu powinna skłaniać przedstawicieli dominujących gospodarek, skupionych w G-20, do popierania rozwoju słabiej rozwiniętych państw. W tym celu południowokoreańska delegacja sformułowała katalog dziewięciu celów (m.in. infrastruktura, bezpieczeństwo żywnościowe, tworzenie miejsc pracy), na realizacji których powinien opierać się wieloletni plan modernizacji państw rozwijających się. Pod wpływem południowokoreańskiej inicjatywy przywódcy G-20 zadeklarowali również zwiększenie wysiłków na rzecz zakończenia w 2011 r. negocjacji w sprawie liberalizacji handlu w ramach rundy Doha.

Dodatkowo, doświadczenie azjatyckiego kryzysu lat 1997/98, w trakcie którego Korea Południowa była zmuszona sięgać po pomoc Międzynarodowego Funduszu Walutowego, skłoniła Koreańczyków do złożenia propozycji zmian w tej instytucji. Opierając się na postanowieniach październikowego porozumienia z Gyeongju, południowokoreańscy negocjatorzy wnioskowali o zmianę rozkładu głosów w MFW, co miałoby wzmocnić jego legitymizację i wiarygodność, a także odzwierciedlać obecną hierarchię w światowej gospodarce (wzrost znaczenia Chin i Indii kosztem Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji). Również ta propozycja została przyjęta przez członków G-20.

Poza aktywnością w ramach spotkania G-20, południowokoreańskie władze postanowiły skorzystać z obecności najwyższych przedstawicieli czołowych państw świata. Dzień przed rozpoczęciem szczytu prezydent Lee Myung-bak spotkał się z premier Australii Julią Gillard, a następnie z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem. Australijska premier i południowokoreański prezydent zobowiązali się do wzmożenia wysiłków na rzecz intensyfikacji rozmów na temat umowy o wolnym handlu. Mniej konkretów padło w rozmowie Lee z Miedwiediewem, podczas której przywódcy zgodzili się rozwijać strategiczne partnerstwo, ze szczególnym uwzględnieniem współpracy na rzecz rozwiązania problemu północnokoreańskiego programu nuklearnego.

fot: Presidencia de la Nacion Argentina

fot: Presidencia de la Nacion Argentina

Już w trakcie szczytu Lee spotkał się z przywódcami państw UE – kanclerz Niemiec Angelą Merkel, premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem i prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym. W przypadku Niemiec i Wielkiej Brytanii rozmowy dotyczyły kwestii gospodarczych. Lee i Merkel zobowiązali się do zacieśnienia współpracy w sektorze odnawialnych źródeł energii i nowoczesnych technologii, zaś brytyjski premier zadeklarował zwiększenie powiązań handlowych i inwestycji w relacjach z Koreą Południową. Natomiast francuski prezydent zapowiedział zwrot Korei Południowej królewskich ksiąg Uigwe, zagrabionych przez wojska francuskie w 1866 r.

W programie spotkań bilateralnych nie zabrakło także Chin i Brazylii. Z punktu widzenia interesów bezpieczeństwa Korei Południowej istotna była deklaracja Hu Jintao, który zobowiązał się do wywierania większej presji na Koreę Północną w celu ustabilizowania sytuacji w regionie. Doceniając te słowa, Lee zaznaczył, że chiński model rozwoju gospodarczego i otwarcia na wolny rynek powinien być wzorem dla władz w Pjongjangu. Ze zrozumiałych względów inny charakter miała rozmowa południowokoreańskiego przywódcy z brazylijskim prezydentem Luizem Inácio Lulą da Silvą. Lee i Lula zgodzili się podjąć wszelkie wysiłki w celu podwojenia obrotów handlowych i inwestycji w ciągu najbliższych pięciu lat. Z tej okazji Lee zaznaczył, że południowokoreańskie firmy są bardzo zainteresowane inwestycjami w infrastrukturę w związku z przygotowaniami Brazylii do organizacji Mistrzostw Świata w 2014 r. i Igrzysk Olimpijskich w 2016 r.

Nie umniejszając roli powiązań Korei Południowej z wyżej wymienionymi państwami, należy podkreślić, że wydarzeniem, które budziło największe zainteresowanie, było spotkania Lee z Barackiem Obamą. Początkowo wizyta amerykańskiego prezydenta w Korei Południowej odbywała się w atmosferze pełnego zrozumienia i współpracy. Po uroczystym otrzymaniu koreańskiego imienia „Oh Han-ma”, prezydent USA potwierdził niesłabnące zaangażowanie Waszyngtonu w utrzymaniu powiązań sojuszniczych z Seulem. Zaapelował przy tym do północnokoreańskich władz o porzucenie ambicji nuklearnych i rezygnację z prowokacyjnych działań. Jednak prawdziwym testem dla Obamy okazała się rozmowa z Lee, dotycząca ratyfikacji umowy o wolnym handlu (KORUS FTA), podpisanej w 2007 r.

Wraz z podpisaniem umowy o wolnym handlu między Koreą Południową a UE na początku października, na amerykańskiej scenie politycznej nasiliły się głosy, wskazujące na konieczność jak najszybszej ratyfikacji KORUS FTA. Ponadto, kilkanaście dni przed rozpoczęciem szczytu G-20 przedstawiciele amerykańskiej administracji deklarowali, że dojście do porozumienia z Koreańczykami jest kwestią dni. Tymczasem spotkanie Lee z Obamą zakończyło się kompletnym fiaskiem. Przywódcy starali się robić dobrą minę do złej gry, a Obama uspokajał, że osiągnięcie ostatecznego porozumienia jest kwestią tygodni, a nie miesięcy. Prezydent USA wyraził przy tym przekonanie, że umowa powinna zapewniać obustronne korzyści. Słowa amerykańskiego przywódcy należy odczytać jako niezadowolenie z dotychczasowych relacji handlowych na linii Waszyngton-Seul. W ubiegłym roku deficyt USA w handlu z Koreą Południową wyniósł 10,6 mld dol. Szczególne zaniepokojenie amerykańskich władz wywołują statystyki dotyczące handlu samochodami z Koreą Południową – w 2009 r. USA sprzedały zaledwie 5878 aut, a kupiły aż 476833. Amerykańskie lobby motoryzacyjne obawia się, że ratyfikacja KORUS FTA tylko pogorszy tę tendencję. Z drugiej strony amerykańskie plany zwiększenia eksportu artykułów rolno-spożywczych napotykają na sprzeciw Seulu w postaci ograniczenia importu wołowiny do bydła w wieku poniżej 30 miesięcy.

Nie ulega wątpliwości, że listopadowy szczyt G-20 i związane z nim liczne spotkania dwustronne wskazują na rosnącą pozycję Korei Południowej zarówno w aspekcie gospodarczym, jak i politycznym. Na forum G-20 Seul nie ograniczył się do roli biernego obserwatora, lecz wyszedł z wieloma inicjatywami i propozycjami. Chociaż w mowie kończącej szczyt prezydent Lee dumnie obwieścił koniec wojny walutowej, to jednak później  zaznaczył, że o sukcesie spotkania w Seulu zadecydują najbliższe miesiące, w trakcie których ministrowie finansów G-20 mają przygotować szczegółowe plany walki z następstwami wojny walutowej. Niezależnie od przyszłych efektów, południowokoreańskie władze mogą być zadowolone z tego, że udało im się zapobiec bezpośredniej rywalizacji USA i Chin na forum G-20. Biorąc pod uwagę propozycje Seulu, nie można zapominać o „Korea Initiative”. Zdecydowane poparcie idei zrównoważonego rozwoju stawia Koreę Południową w pozycji potencjalnego pomostu łączącego państwa rozwinięte z rozwijającymi. Potwierdzeniem tego, że południowokoreańskie deklaracje nie są wyłącznie pustymi sloganami, jest duże zainteresowanie południowokoreańskich przedsiębiorców inwestycjami w biedniejszych państwach oraz stopniowo intensyfikacja powiązań dwustronnych.

Spotkania prezydenta Lee z przywódcami czołowych państw świata także potwierdzają rosnące aspiracje Korei Południowej. Szczególnie zauważalna jest dominująca rola czynnika gospodarczego w relacjach zarówno z silnymi państwami europejskimi, jak i rosnącymi potęgami. O tym, że w polityce Korei Południowej nie brakuje również elementów politycznych świadczą rozmowy z Dmitrijem Miedwiediewem, Hu Jintao i Barackiem Obamą. Jednak nie da się ukryć, że nierozerwalnym amerykańsko-południowokoreańskim zobowiązaniom sojuszniczym towarzyszą kolejne niepowodzenia w sprawie ratyfikacji umowy o wolnym handlu. Dotychczasowe zachowania Waszyngtonu i Seulu wskazują na to, że należy się spodziewać dalszych deklaracji, mówiących o niechybnym uregulowaniu sporów handlowych. Wydaje się wątpliwe, czy przy zachowaniu obecnych stanowisk jest możliwe znalezienie kompromisowego rozwiązania.

Najbliższe miesiące powinny dać odpowiedź na pytanie, czy i na ile południowokoreańskie propozycje, przedstawione na szczycie G-20, okazały się możliwe do zrealizowania. Jednak nawet w przypadku niemożności implementacji postanowień z Seulu zaangażowanie Korei Południowej na arenie międzynarodowej nie powinno zmaleć. Wręcz przeciwnie, dotychczasowa determinacja i strategia Koreańczyków pokazuje, że starają się oni odgrywać coraz ważniejszą rolę w relacjach z najsilniejszymi. Ponadto, coraz bardziej widoczne są dążenia Seulu do przedstawiania swoich osiągnięć gospodarczych jako przykładu dla innych. Czy południowokoreański model jest możliwy do skopiowania? Być może tak, ale trzeba pamiętać, że Koreańczycy pracowali na swój sukces kilkadziesiąt lat i chociaż osiągnęli sukces, to nie spoczęli na laurach i jest kwestią czasu, kiedy wejdą do grona dziesięciu czołowych gospodarek świata. A już na pewno nikt nie odbierze im tego, że byli pierwszym krajem azjatyckim, który zorganizował szczyt G-20.

Oskar Pietrewicz

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Oskar Pietrewicz: Znaczenie szczytu G-20 dla Korei Południowej Reviewed by on 17 listopada 2010 .

Odbywający się w dniach 11-12 listopada szczyt G-20 w Seulu był wydarzeniem, które przykuło uwagę mediów z całego świata. Jeszcze przed otwarciem zainteresowaniu opinii publicznej towarzyszyły wątpliwości, czy i na ile spotkanie 19 czołowych państw świata i UE może być przełomowe dla światowej gospodarki. Obawiano się, że ostatnie napięcia na linii Pekin-Waszyngton uniemożliwią osiągnięcie jakiegokolwiek

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Oskar Pietrewicz

Doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent studiów pierwszego i drugiego stopnia (specjalizacja wschodnioazjatycka) w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Główne obszary zainteresowań: polityka zagraniczna państw koreańskich, bezpieczeństwo i stosunki międzynarodowe w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna Chin w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna USA w regionie Azji i Pacyfiku, stosunki chińsko-koreańskie i amerykańsko-koreańskie. W CSPA jako ekspert zajmuje się Koreą Południową i Koreą Północną.

komentarze 4

  • Rola Korei Pd. rośnie. Wg danych Międzynarodowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO), Korea Pd. w 2009 r. zajęła 4-te miejsce w świecie pod względem ilości zarejestrowanych patentów (8066), za USA, Japonią i Niemcami, a przed Chinami, Francją i UK (nie sklasyfikowano Tajwanu; prawdopodobnie zająłby pozycję za Chinami a przed Francją). W Polsce w ub.r. zgłoszono 171 patentów.
    To ilustruje, jaką potęgą nie tylko przemysłową ale i naukowo-badawczą jest Korea Pd. Nie dziwi więc wzrost znaczenia politycznego tego kraju. Myślę, że członkostwo w RB ONZ byłoby ukoronowaniem kilku dekad ciężkiej pracy Koreańczyków z Południa. Wyobrażam sobie bezsilną wściekłość i frustrację północnokoreańskiego reżimu, która by temu towarzyszyła. :-) Byłby to największy triumf medialny Seulu nad Phenianem, jeszcze większy niż zbojkotowana przez KRL-D, a jednak udana Olimpiada w 1988.

    • P.S. Oczywiście powinno być: „Wg danych Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO)”.

    • Nie wiem jaka jest przyczyna tak ogromnych sukcesów naukowców z Korei, natomiat sukces gospodarczy to rezultat ogromnej pracowitości (najbardziej pracowity naród wśród krajów rozwiniętych, 2256 godzin rocznie, dane OECD), najniższego bezrobocia wśród krajów najwyżej rozwiniętych (3,7 %), a także najwyższej na świecie innowacyjności (choć mam dużo sceptycyzmu co do takich rankingów, niewątpliwie mają jakieś przełożenie w rzeczywistości). W latach 50. Korea startowała z wielokrotnie niższego poziomu niż Polska, ale także niż Rumunia, Turcja, Bułgaria, Brazylia i niewiele wyższego niż Chiny czy Indie. Myślę, że ze względu na rozmiary kraj ten jest niedoceniany, ale być może po zjednoczeniu jeszcze bardziej zwiększy się jego znaczenie.

      PKB na osobę (nominalne) w 1950 r. : http://www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_per_cap_in_195-economy-gdp-per-capita-1950

      • Zyggi

        Koreańczycy z Południa realizowali kolejne plany rozwojowe, ukierunkowane na rozwój kolejno: przemysłu lekkiego (lata 60-te), ciężkiego i maszynowego (lata 70-te), elektronicznego (od poł. lat 70-tych), samochodowego i stoczniowego (lata 80-te). Towarzyszył temu ciągły rozwój infrastruktury oraz rosnące nakłady na oświatę oraz badania i rozwój.
        Rezultaty są imponujące. Jestem pewny, że gdyby Koreańczycy słuchali „recept” neoliberalnych dogmatyków pokroju Jeffreya Sachsa, nie zaszliby tak daleko i prawdopodobnie staliby się „gospodarczą „przybudówką”, dostarczycielem taniej siły roboczej i rynkiem zbytu dla Japonii i USA (jak np. dzisiejsza Polska dla „starej Unii”). W każdym razie nie byliby tak niebezpiecznym konkurentem dla Japonii i innych potęg gospodarczych.

Pozostaw odpowiedź