Artykuły

Oskar Pietrewicz: Kto zyska na koreańsko-unijnej umowie o wolnym handlu?

Po trzech latach i pięciu miesiącach negocjacji, w środę (6.10) Korea Południowa podpisała umowę o wolnym handlu (FTA) z UE. Uczestniczący w uroczystości unijny prezydent Herman Van Rompuy i przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso oraz prezydent Republiki Korei Lee Myung-bak nie kryli zadowolenia z podpisanej umowy. Zdaniem Van Rompuy’a podpisana umowa jest wyraźnym sygnałem, że liberalizacja handlu ma kluczowe znaczenie dla ożywienie gospodarki światowej. Wtórował mu Lee, podkreślając, że w obliczu działań protekcjonistycznych, umowa na linii Bruksela-Seul może stać się wzorcowym przykładem rozszerzania wolnego handlu i trwałego wzrostu gospodarczego. Natomiast Barroso podkreślił, że umowa z Koreą Południową jest zdecydowanie najważniejszą transakcją handlową zawartą kiedykolwiek przez UE z jednym państwem. Nie zabrakło również słów o wspólnie podzielanych wartościach takich, jak demokracja, prawa człowieka i gospodarka rynkowa. W związku z tak entuzjastyczną reakcją zarówno unijnych przedstawicieli, jak i południowokoreańskiego prezydenta, warto pokusić się o ocenę znaczenia podpisanego dokumentu.

bak_rompuy_barroso

Korea Południowa jest ósmym partnerem handlowym UE. Natomiast dla Seulu Bruksela jest drugim, po Pekinie, największym partnerem gospodarczym. Od 2004 do 2008 roku Republika Korei i UE notowały średnio 7,5% roczny wzrost wzajemnych obrotów handlowych, które w 2008 roku wyniosły 98,4 mld dol. W związku ze światowym kryzysem gospodarczym, w zeszłym roku handel dwustronny spadł do 78,8 mld dol., co nie przeszkodziło Korei Południowej w utrzymaniu nadwyżki handlowej, która tym razem wyniosła 14,38 mld dol. Dotychczasowe stosunki handlowe Korei Południowej z UE obarczone były średnią stawką celną 12,2% nałożoną na unijne towary oraz 5,6% na południowokoreańskie produkty. Rocznie cła we wzajemnych kontaktach handlowych kosztowały UE 2,2 mld dol., a Koreę Południową 1,5 mld dol. Szczególnie uciążliwe dla Seulu było objęcie wysokimi cłami głównych towarów eksportowych takich, jak samochody (10%), telewizory i sprzęt elektorniczny (14%) oraz tekstylia i obuwie (od 12 do 17%). Sytuacja ta ma ulec zmianie dzięki FTA.

Postanowienia umowy o wolnym handlu między UE a Koreą Południową, będącej pierwszą tego rodzaju umową podpisaną przez Brukselę z państwem azjatyckim, mają być stopniowo realizowane począwszy od 1 lipca 2011 roku, kiedy umowa wejdzie w życie. Obie strony zgodziły się na zniesienie lub stopniowe znoszenie ceł na 96% towarów z UE oraz 99% towarów z Korei Południowej w ciągu trzech lat od momentu wejścia umowy w życie. W przypadku towarów przemysłowych termin ten jest dłuższy i wynosi pięć lat. Jeśli chodzi o rynek motoryzacyjny, cła na samochody o pojemności silnika powyżej 1,5 litra zostaną zniesione w ciągu trzech lat, a na auta o mniejszej pojemności w ciągu pięciu lat. Ponadto, strony zgodziły się na zachowanie ceł i środków ochronnych na pewne produkty rolno-spożywcze takie, jak ryż, wołowina, cukier czy ser.

Według badań przeprowadzonych przez dziesięć południowokoreańskich ośrodków badawczych, FTA prawdopodobnie przyniesie Korei Południowej zysk w postaci zwiększenia PKB o 0,56% rocznie przez dziesięć lat. Wraz z usunięciem barier w handlu między Koreą Południową i UE, nadwyżka handlowa Korei Południowej będzie wzrastać średnio o 360 mln dol. rocznie w ciągu najbliższych 15 lat. Liczba ta opiera się na prognozie, że koreański eksport i import w relacjach z UE będą się zwiększały rocznie odpowiednio o 2,53 mld dol. i 2,17 mld dol. Przy tak optymistycznym założeniu po 15 latach funkcjonowania FTA z UE południowokoreańska gospodarka miałaby się wzbogacić o 32 mld dol. Południowokoreańskie ośrodki badawcze oceniają, że wraz ze wzrostem eksportu, południowokoreańska produkcja przemysłowa rosłaby w tempie 1,3 mld dol. rocznie przez 15 lat. Ponadto, w tym czasie miałoby dojść do powstania 253 tys. miejsc pracy, w tym 219 tys. w sektorze usług, 33 tys. w sektorze wytwórczym i 1 tys. w rolnictwie i rybołówstwie.

Eksperci zgodnie oceniają, że największymi beneficjentami FTA będą branże motoryzacyjna, elektroniczna i tekstylna. W ocenie Korea Institute for International Economic Policy południowokoreański sektor motoryzacyjny może liczyć na średni wzrost eksportu do UE o 1,41 mld dol. rocznie przez 15 lat. Szczególnie wspomina się tutaj o Hyundai’u, który, będąc piątym największym producentem aut, już teraz 1/3 samochodów sprzedaje na rynku europejskim. Koreańczycy liczą również na to, że w parze z motoryzacją będzie szła branża elektroniczna, która ma odnotowywać roczny wzrost eksportu ok. 390 mln dol. W tym wypadku mówi się głównie o Samsungu, będącym m.in. największym na świecie producentem chipów pamięci komputerowych.

Choć południowokoreańskie ośrodki badawcze optymistycznie oceniają szanse rozwoju gospodarczego Korei Południowej, to nie ukrywają, że umowa z UE najprawdopodobniej przyczyni się do pogorszenia sytuacji w południowokoreańskim rolnictwie i rybołówstwie. Według prognoz Korea Rural Economic Institute południowokoreańscy rolnicy co prawda zwiększą eksport jabłek i gruszek, to jednak będą musieli zmierzyć się z napływem europejskiej wieprzowiny i produktów mlecznych. Ocenia się, że eksport tych właśnie produktów przyniesie UE rocznie ok. 160 mln dol. zysku. Podobnie rzecz będzie się miała produktami farmaceutycznymi i sprzętem medycznym. Przedsiębiorstwa europejskie, będące światowymi liderami w dziedzinie opieki zdrowotnej, będą zwiększać eksport swoich produktów do Korei Południowej o ok. 100 mln dol. rocznie. W związku z potencjalnymi stratami, południowokoreańskie Ministerstwo Strategii i Finansów zadeklarowało podjęcie działań na rzecz rozszerzenia pomocy dla rolników i przedsiębiorstw, które ucierpią w starciu z unijną konkurencją.

Pomimo strat w sektorze rolno-spożywczym i farmaceutycznym, Korea Południowa bardzo optymistycznie zapatruje się na perspektywy wymiany handlowej z UE. Południowokoreańscy ekonomiści i politycy nie kryją zadowolenia z faktu, że ich proeksportowa gospodarka już niebawem będzie miała łatwiejszy dostęp do 500-milionowego rynku europejskiego, którego PKB wynosi 16 bln dolarów. Mając na uwadze rozwój południowokoreańskiej gospodarki w oparciu o motoryzację i wysokie technologie oraz obecny bilans handlowy w relacjach z UE, doprawdy trudno brać na poważnie raport Komisji Europejskiej dotyczący korzyści, jakie ma przynieść Unii umowa o wolnym handlu z Koreą Południową. Według raportu Komisji w dłuższej perspektywie unijny eksport do Korei Południowej wzrośnie o 82,6%, a import zaledwie o 38,4%. Ostatecznie taka tendencja miałaby doprowadzić do zupełnego odwrócenia relacji handlowych, w wyniku czego UE notowałaby nadwyżkę (!) od 9 do 14 mld dol.

Niezależnie od prognoz, umowa o wolnym handlu między UE a Koreą Południową stanowi pozytywny impuls w relacjach Europy z Azją. Seul podjął odważną decyzję wypłynięcia na chłonny rynek europejski i oczekuje, że dzięki proeksportowej gospodarce poprawi swoją pozycję w rankingu czołowych potęg gospodarczych świata. Ponadto, podpisując umowę z Brukselą, Seul przypomniał Waszyngtonowi o analogicznym porozumieniu, które czeka na ratyfikację od 2007 roku. Ostatnie sygnały płynące z USA wskazują na to, że Amerykanie, w obawie przed konkurencją europejskich towarów na koreańskim rynku, podejmą ostateczne kroki na rzecz ratyfikacji umowy. Z drugiej strony, UE powinna dokładniej przyjrzeć się obawom Waszyngtonu przed zalewem amerykańskiego rynku przez południowokoreańskie towary. Skoro amerykańskie władze obawiają się starcia General Motors i Forda z Hyundai’em i KIA, to dość naiwne wydaje się przekonanie Europejczyków o tym, że Fiat lub Renault wyjdzie z rywalizacji z Koreańczykami obronną ręką. Przykład Japonii już wiele lat temu pokazał, że postrzeganie azjatyckich produktów jako jakościowo gorszych jest krótkowzroczne. W związku z tym unijne władze powinny się zastanowić na ile racjonalne są przewidywania Komisji Europejskiej. Pozostaje również pytanie, kiedy unijni przedstawiciele ostatecznie zrozumieją zmieniające się tendencje w światowej gospodarce i szeroko pojmowanych stosunkach międzynarodowych. Tymczasem my, klienci, niecierpliwie czekamy na ratyfikację i wejście umowy w życie, gdyż w końcu będziemy mogli korzystać z tańszych i lepszych produktów południowokoreańskich. Natomiast nasz unijny ambasador w Seulu, Tomasz Kozłowski, stoi przed poważnym wyzwaniem, jakim jest konieczność dalszego dialogu z Koreą Południową.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Oskar Pietrewicz: Kto zyska na koreańsko-unijnej umowie o wolnym handlu? Reviewed by on 10 października 2010 .

Po trzech latach i pięciu miesiącach negocjacji, w środę (6.10) Korea Południowa podpisała umowę o wolnym handlu (FTA) z UE. Uczestniczący w uroczystości unijny prezydent Herman Van Rompuy i przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso oraz prezydent Republiki Korei Lee Myung-bak nie kryli zadowolenia z podpisanej umowy. Zdaniem Van Rompuy’a podpisana umowa jest wyraźnym sygnałem,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Oskar Pietrewicz

Doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent studiów pierwszego i drugiego stopnia (specjalizacja wschodnioazjatycka) w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Główne obszary zainteresowań: polityka zagraniczna państw koreańskich, bezpieczeństwo i stosunki międzynarodowe w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna Chin w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna USA w regionie Azji i Pacyfiku, stosunki chińsko-koreańskie i amerykańsko-koreańskie. W CSPA jako ekspert zajmuje się Koreą Południową i Koreą Północną.

komentarze 2

  • Cyt. „W związku ze światowym kryzysem gospodarczym, w zeszłym roku handel dwustronny spadł do 78,8 mld dol., co nie przeszkodziło Korei Południowej w utrzymaniu nadwyżki handlowej, która tym razem wyniosła 14,38 mld dol.”
    No, cóż, kraje i obszary dysponujące bardziej rozwiniętą i innowacyjną gospodarką, na ogół notują nadwyżki. Oprócz Korei Pd. przykładem są tu Japonia i Tajwan.
    Gospodarka Korei Pd. 40 lat temu była gospodarką typowego kraju Trzeciego Świata. Dziś należy do najnowocześniejszych w świecie. Co ciekawe, począwszy od lat 60-tych realizowano tam kolejne plany rozwojowe, ukierunkowane na rozwój przemysłu i eksport, a tym samym ściągnięcie kapitału z zagranicy. Kluczową rolę w uprzemysłowieniu kraju odegrały czebole (chaebol) – grupy finansowo-przemyslowe, do pewnego stopnia zbliżone organizacyjnie do japońskich keiretsu (czy nawet przedwojennych japońskich zaibatsu). W rezultacie rozwinięto kolejno przemysł lekki, następnie hutniczy, stoczniowy, elektromaszynowy, elektroniczny, motoryzacyjny, chemiczny. Dziś w tych branżach Korea jest w ścisłej czołówce światowej. Buduje superszybkie koleje KTX2, supertankowce, solidne i bezpieczne samochody, roboty, wysokiej klasy notebooki, twarde dyski, pamięci, telefony komórkowe, panele LCD, nowoczesny sprzęt RTV i AGD, a poza tym czołgi, helikoptery, okręty wojenne i inny sprzęt militarny – praktycznie wszystko w oparciu o własne technologie. Południowokoreańska infrastruktura informatyczna i telekomunikacyjna przyprawia o kompleksy nie tylko Zachód, ale nawet sąsiadów z Japonii. Towarzyszy temu rosnąca ekspansja koreańskiej kultury (filmy, muzyka), określana mianem „Korean Wave”. I nie jest to tylko tania popkultura, jako że np. Kim Ki-Duk („Pusty dom”, „Czas”, „Łuk”, „Strażnik wybrzeża”) jest określany przez krytyków jako jeden z wiodących reżyserów naszych czasów.
    W sytuacji, jaką opisałem, nie dziwi, że UE notuje deficyt w obrotach z Republiką Korei. Deficyt ten zapewne będzie rósł w miarę pogłębiania przewagi technologicznej Korei Pd. nad socjalistyczno-islamskim Eurosojuzem, jako, że wszystko, co UE ma najlepsze, Koreańczycy mają też, i to jeszcze lepsze, nowocześniejsze.
    Jednak nie popadajmy w nadmierne przygnębienie. Koreańczycy z Południa w miarę wzrostu dobrobytu będą bowiem importowac rosnące ilości francuskich perfum, włoskich tekstyliów, hiszpańskiego wina, niemieckiego piwa, polskiej wódki i innych wyrobów, powiedzmy: mniej zaawansowanych technologicznie.

    • Oskar Pietrewicz

      Z punktu widzenia Polski szczególnie bolesne jest to, że 40 lat temu przemysł stoczniowy Korei Południowej praktycznie nie istniał. Obecnie widzimy jak funkcjonują nasze stocznie, a jak południowokoreańskie.

      Uważam, że UE jeszcze przez kilka lat ma szanse sprzedawać Koreańczykom luksusowe samochody – na razie europejskie auta najwyższej klasy prezentują się lepiej od koreańskich. Jednak z uwagi na ciągły postęp południowokoreańskiej motoryzacji, nie trudno ocenić, że za kilka lat również i pod tym względem marki rodem z Korei będą górować nad Europą. Zresztą już teraz Koreańczycy z dumą prezentują Hyundai’a Equus, który będzie oficjalnym samochodem zbliżającego się szczytu G-20 w Seulu.

Pozostaw odpowiedź