Publicystyka,Wywiady

Orientalna Polska Magdy Bębenek: Chinka w Warszawie, czyli rozmowa z Jiulian Yu

obrazek5Jiulian Yu ukończyła w Chinach studia japonistyczne, a do Polski przyjechała, by uczyć nas swojego ojczystego języka. Rozmawiamy o tym, jacy są studenci w Chinach, jak podoba jej się nowe, polskie życie i gdzie w stolicy zjeść oryginalne potrawy kuchni chińskiej.

Przedstaw się nam proszę pokrótce i opowiedz co robisz w Polsce.

Mam 24 lata i pochodzę z północnej części Chin. Ukończyłam Ocean University of China, w miejscowości Qing Dao, która znana jest z produkcji Qing Dao Beer – piwa, które można dostać w niektórych chińskich restauracjach w Warszawie. Leży ona w prowincji Shandong, z której pochodził Konfucjusz. Przyjechałam tu w październiku zeszłego roku i uczę języka chińskiego w szkole językowej w Warszawie.

Jak długo planujesz tu jeszcze być?

Zostaję tu jeszcze co najmniej na dwa lata.

W jaki sposób trafiłaś do naszego kraju?

Poznałam właściciela szkoły, w której teraz pracuję, kiedy był w Chinach. Planował akurat otworzyć swoją szkołę i kiedy skończyłam studia, zaproponował mi pracę w Polsce. Lubię uczyć chińskiego i lubię uczyć obcokrajowców. Zanim tu przyjechałam, poznałam kilku polskich studentów, którzy byli w Chinach na wymianach lub stypendiach. Polacy są bardzo przyjacielscy i dobrze się ze sobą dogadujemy, łatwo się nam komunikować. Mamy sporo wspólnego.

Jakie wspólne cechy masz na myśli?

Podobnie się zachowujemy. Na przykład, nie jesteśmy tak poważni jak Japończycy, przy których zawsze czuję się pod presją. Z Polakami jest bardziej na luzie. Jeśli popełnisz jakiś błąd to nic się nie stanie, szybko ci to wybaczą.

A jakieś różnice?

Polacy są bardziej otwarci i mniej skomplikowani, łatwiej z nimi żyć. Nie mam dużo doświadczenia w życiu zawodowym w Chinach, ponieważ przyjechałam tu od razu po studiach, ale słyszałam, że w chińskich firmach relacje między ludźmi są skomplikowane. Musimy być bardzo uważni, kiedy trzeba załatwić coś z przełożonym czy współpracownikami.

Czy mimo naszego przyjacielskiego charakteru, zauważyłaś jakieś nasze wady?

Troszkę ponarzekam… Oczywiście nie mówię tu o wszystkich Polakach, mam tylko kilku polskich znajomych, ale zauważyłam, że nie śpieszy im się w pracy. Czasem zależy mi na czasie, kiedy muszę coś zrobić i mam nadzieję, że współpracownicy mi pomogą, ale oni odkładają to na później mówiąc „może poczekać”. Poza tym moi znajomi bardzo często się spóźniają. Nie jest to dużo – 5, 10 minut i zazwyczaj wysyłają mi sms, że będą później. Może jednak chodzi o to, że jesteśmy sobie bliscy i nie ma to takiego znaczenia.

Zdobyłaś na uniwersytecie tytuł licencjata, ile lat Ci to zajęło? Jak wygląda system edukacyjny w Chinach?

Zaczynamy szkołę w wieku 8 lat. Najpierw uczęszczamy do sześcioletniej szkoły podstawowej, następnie 3 lata gimnazjum i 3 lata liceum. Uzyskanie tytułu licencjata zajmuje 4 lata, studia magisterskie trwają 3 lata.

Co jest obecnie najważniejsze dla młodych Chińczyków?

Wiedza. Jest duża presja, żeby zdobyć wyższe wykształcenie.

Jak przebiega proces rekrutacji na studia?

Zdajemy egzaminy wstępne. Dostać się na uniwersytet w Chinach nie jest ciężko, ale dostać się na dobry uniwersytet, którego dyplom zapewni nam porządną pracę, już tak.

Życie studenckie?

W liceum trzeba się bardzo dużo uczyć i nie ma praktycznie czasu na nic innego, żadnych imprez. Jednak na uniwersytecie wszystko się zmienia. Możemy poświęcić się naszym zainteresowaniom: uprawiać sporty, czytać, podróżować, spędzać czas w internecie, chodzić na randki itp.

Czy studenci polscy i chińscy różnią się Twoim zdaniem?

Tak, jest bardzo duża różnica między nimi. W krajach europejskich osiąga się wiek dojrzałości w wieku 18 lat – wtedy możecie pić, palić itp. W Chinach ten okres przypada na wiek ok. 25 lat. Jesteście bardziej dojrzali niż my w tym samym wieku.

Czy uczenie się języków obcych jest w Chinach popularne?

Nie tak jak na przykład w Polsce. Ja uczyłam się jedynie japońskiego i angielskiego.

Uczysz się polskiego? Uczęszczasz na jakiś kurs?

Tak, uczę się, ale nie w żadnej szkole. Mam tandem językowy, czyli ja uczę chińskiego w zamian za lekcje polskiego.

I co myślisz o naszym języku?

Gramatyka jest bardzo trudna. Chińczykom wasza wymowa nie sprawia na szczęście za dużo problemów.

Masz już jakieś ulubione słowo w naszym języku?

Mam ulubiony polski wiersz. “Samochwałę”. Uczę się ostatnio wierszy dla dzieci i świetnie się przy tym bawię!

A co jeśli chodzi o Polaków i język chiński? Wydaje nam się, że jest on bardzo trudny. Uczysz tu już prawie rok, jakie masz spostrzeżenia?

Najtrudniejsze dla Polaków, w sumie dla wszystkich Europejczyków, są znaki, którymi się posługujemy. W wymowie problemy sprawiają wam tony – w zależności od tego z jakim akcentem wymawiamy daną sylabę w języku chińskim, będzie oznaczać coś innego.

Masz jakąś złotą radę dla tych, którzy uczą się chińskiego?

Cóż, może będziesz zawiedziona, ale moja rada jest jedna: uczcie się pilnie!

Czy przed przyjazdem do Polski miałaś jakąkolwiek wiedzę o naszym kraju?

Nie za bardzo. Kiedy słyszymy słowo „Polska”, myślimy o Chopinie, Marii Skłodowskiej-Curie i Koperniku. Nie wiemy o niej wiele więcej.

Jak wyobrażałaś sobie swoje życie w Polsce przed swoim przyjazdem tutaj? Czy Twoje oczekiwania się potwierdziły?

Byłam raczej zdenerwowana i obawiałam się życia w innym kraju, szczególnie nieznajomości języka i różnic kulturowych. Ale po pierwszym miesiącu, który tu spędziłam stwierdziłam, że niepotrzebnie się martwiłam, ponieważ wszystko bardzo dobrze się ułożyło. I muszę przyznać, że Warszawa jest miastem, w którym czuję się jak w domu.

Czy ciężko Ci było przystosować się do życia w Warszawie?

Nie, tak naprawdę to nie. Polska jest pierwszym zagranicznym krajem, do którego przyjechałam. Jedyne co, to na początku problemem było porozumieć się w osiedlowych sklepikach kiedy musiałam zrobić zakupy, a ekspedienci nie mówili po angielsku.

Co myślisz o życiu w tym mieście?

Warszawa jest bardzo wygodna do życia w porównaniu z chińskimi miastami.

Co masz na myśli?

U nas miasta są zawsze bardzo duże. Żeby przedostać się z jednego miejsca do drugiego, traci się mnóstwo czasu stojąc w korkach. Pamiętam, że kiedy na początku znajomi pytali mnie jak mi się żyje w Warszawie, odpowiadałam, że jest mała i bardzo „poręczna”. A to przecież największe miasto w Polsce! Jednak nie w porównaniu z chińskimi metropoliami. Poza tym, że jest niewielka, jest bardzo dobrze skomunikowana i zarządzana.

Masz tu już jakieś swoje ulubione miejsca?

Może Powiększenie?

Dlaczego akurat ten lokal?

Nie wiem, ciężko mi to wytłumaczyć. Jest taki inny od tego, co znam. Kiedyś zabrała mnie tam znajoma i było to coś zupełnie nowego, w Chinach bywałam wcześniej tylko w klubach karaoke. Do tej pory takie miejsca widywałam tylko w filmach. Pomaga także fakt, ze osoba, która mnie tam zabrała i ci, których poznałam byli bardzo wyluzowanymi i radosnymi ludźmi, z którymi bardzo lubię wyskoczyć na piwo.

Jakie jest Twoje najmilsze wspomnienie związane ze swoim dotychczasowym pobytem tutaj?

Mogłabym napisać całą książkę pt. „Moje przyjemne wspomnienia z Polski”!

Cieszę się bardzo! Może zdradziłabyś nam jakieś szczegóły któregoś z nich?

Moje najprzyjemniejsze wspomnienia związane są z wigilią Świąt Bożego Narodzenia. Zostałam zaproszona do rodzinnego domu mojego szefa i traktowano mnie jak członka rodziny, dostałam wiele prezentów i złożono mi mnóstwo życzeń świątecznych.

Żeby zakończyć w dobrym guście, smakują Ci nasze potrawy?

Tak, bardzo! Ale niektórych rzeczy nie jestem w stanie zjeść, np. tataru czy maku, którego używacie przy wyrobie ciast. Smakują mi bardzo wasze pierogi, np. z serem, flaczki i wszelkie zupy.

Skoro jesteśmy już przy jedzeniu. Jaką chińską restaurację poleciłabyś w Warszawie?

Cesarski pałac. Serwują tam prawdziwe chińskie jedzenie!

Magda Bębenek – blogerka i podróżniczka, autorka rubryki Orientalna Polska na polska-azja.pl, w której zamieszcza rozmowy z Azjatami mieszkającymi w naszym kraju.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Orientalna Polska Magdy Bębenek: Chinka w Warszawie, czyli rozmowa z Jiulian Yu Reviewed by on 11 sierpnia 2011 .

Jiulian Yu ukończyła w Chinach studia japonistyczne, a do Polski przyjechała, by uczyć nas swojego ojczystego języka. Rozmawiamy o tym, jacy są studenci w Chinach, jak podoba jej się nowe, polskie życie i gdzie w stolicy zjeść oryginalne potrawy kuchni chińskiej. Przedstaw się nam proszę pokrótce i opowiedz co robisz w Polsce. Mam 24 lata

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Czy mozna napisac cos wiecej na ten temat?

Pozostaw odpowiedź