Chiny,Polecane

Opium – zrozumieć fenomen

opium2Opium jest substancją, która jak żadna inna, wpłynęła na historię Azji. Przez wieki wykorzystywana w medycynie jako uniwersalne remedium ostatecznie stała się źródłem uzależnień. Wciąż ma bezpośredni wpływ na wiele państw Orientu i jej zrozumienie wydaje się niezbędne dla właściwej analizy relacji panujących na Wschodzie, gdyż nielegalny handel narkotykami wciąż utrzymuje tamtejsze reżimy i odpowiada za rozwój wielu organizacji przestępczych o charakterze międzynarodowym.

Poniższy artykuł powstał w oparciu o jeden z rozdziałów przygotowywanej przez Autora publikacji pod  tytułem: Miasta na granicy cywilizacji – Hongkong i Makau.

Niewiele jest na świecie substancji, które miałyby taki wpływ na historię ludzkości, jak opium. Piętno odciśnięte przez ten narkotyk i jego pochodne wciąż jest wyraźne i dotkliwie odczuwalne. Obecnie to uprawy maku, z którego uzyskiwane jest opium, kształtują społeczeństwo Afganistanu silniej niż polityka czy prawo, będąc tym samym elementem kluczowym dla kruchej równowagi tego zapalnego regionu (podobnie duży wpływ ma opium i jego pochodne na Birmę i… Koreę Północną). By zrozumieć fenomen jakim jest ta substancja należy przyjrzeć się bliżej jej historii, która ostatecznie osiągnęła swój punkt kulminacyjny w XIX wieku i brytyjsko-chińskich wojnach opiumowych.

„Makowiec opiumowy jest botanicznie sklasyfikowany jako Papaver somniferum[1]. Już sama nazwa wskazuje więc na właściwości rośliny, gdyż jej gatunkowy, łaciński człon, oznacza „dający sen”. To Linneusz sklasyfikował ją jako pierwszy – w 1753 roku – był też zapewne znakomicie świadomy jej właściwości, tak jak i wielu mu współczesnych. Historia opium, przyjaciela Morfeusza, rozpoczęła się jednak znacznie wcześniej.

Istnieją dwie teorie mówiące o pochodzeniu tej rośliny. Jedna z nich głosi, że ta odmiana maku wyewoluowała samoistnie, druga wskazuje na bezpośredni i czynny wkład człowieka w jej rozwój. Żadnej z nich nie da się do końca udowodnić. Prawdopodobnym jest natomiast, że jej bazą ewolucyjną był dziki mak, Papaver setigerum, który naturalnie zawiera niewielkie ilości opium i rośnie na obszarach wokół Morza Śródziemnego. Możliwym też jest, iż była nią któraś z jego odmian charakterystycznych dla Azji Mniejszej. Niezależnie od tego, rodzina maków liczy sobie łącznie ponad 250 odmian z czego tylko dwie – P. somniferum i P. bracteatum – wytwarzają znaczące dla produkcji ilości opium. Obecnie tylko ten pierwszy jest wykorzystywany w celach komercyjnej produkcji leków.

Dwa główne produkty pochodzące z maku opiumowego to: całkiem niewinne nasiona oraz otoczone złą sławą opium. To drugie jest prawdziwą chemiczną miksturą, w której skład wchodzą cukry, proteiny, amoniak, lateks, gumy, wosk roślinny, tłuszcze, siarkowe i mlekowe kwasy, woda oraz liczne alkaloidy. Te ostatnie są kluczowym elementem i rozpoznano w opium ponad pięćdziesiąt ich rodzajów, z czego najważniejszymi są: morfina, z której można też wyprodukować heroinę, stanowiąca ok. 12% całości, narkotyna – 5%, kodeina – 0,8%, papaweryna – 0,8%, tebaina – 0,4%, narceina – 0,2% i laudanozyna – 0,0008%.

W stanie surowym opium jest mleczną, kleistą substancją kumulującą się w pęku nasiennym rośliny i choć można ją znaleźć w całej roślinie to właśnie tam koncentrują się jej najważniejsze składniki aktywne. Co ciekawe mechanizm powstawania tak skomplikowanego koktajlu chemicznego w jednej tylko roślinie jest wciąż dla naukowców niezrozumiały. Nie zmienia to faktu, iż ta właśnie biała substancja jest jednym z najbardziej pożądanych „darów natury”. Jego pozyskiwanie jest nie tylko opłacalnym, ale i bardzo pracochłonnym – często też uzależniającym! – przedsięwzięciem.

„Zbieranie opium jest wyczerpującym, łamiącym plecy i wymagającym wielkich nakładów pracy procesem, który tak naprawdę może być wykonywany jedynie ręcznie i wymaga wiedzy, doświadczenia i zręczności. Niewiele zmienił się przez wieki i polega na nacinaniu każdego pęku nasiennego”[2]. Współcześnie służy do tego specjalny nóż, wyposażony w kilka równoległych do siebie ostrzy, osłoniętych tak, by zagłębiały się w roślinę na odpowiednią głębokość – 1-1,5 milimetra. Płynna, biała substancja, wydobywająca się z nacięć szybko brązowieje i gęstnieje, upodabniając się do gumy. W celu utrzymania ostrza czystym i nadającym się do użytku na legalnych i niezmechanizowanych farmach produkujących dla przemysłu farmaceutycznego, ostrza nurzane są przez zbieraczy w wodzie. Na tych nielegalnych – farmerzy najczęściej oblizują ostrza, co szybko uzależnia ich od narkotyku, sprawiając (skuteczniej niż cokolwiek innego), że są oni „przywiązani” do swojej uprawy.

Opróżnione z białej substancji rośliny wciąż pozostawiają pewną wartość, gdyż nasiona często używane są w kuchni do przygotowania tradycyjnych wypieków (Turcja) czy sosów (Indie). Można je wykorzystać jako źródło oleju służącego do gotowania, ale też jako baza dla tworzenia farb. Tureccy plantatorzy w XIX wieku nie marnowali żadnej części rośliny wykorzystując resztki po zbiorach w roli paszy dla bydła. Współcześnie, najczęściej, na legalnych plantacjach jedynie nasiona nie są używane w procesie ekstrakcji morfiny, kodeiny oraz tebainy. Całe rośliny wrzucane są do specjalnych urządzeń, odpowiadających za ekstrakcję opium, a nasiona sprzedawane są dla przemysłu spożywczego, tym proces ręcznego pobierania opium jest pomijany.

Pomimo tego, iż morfina została poddana masowej produkcji dopiero w 1928 roku za sprawą Węgra, Janosa Kabaya, który opracował opłacalny, przemysłowy proces jej wytwarzania, rynek opium był ogromny już znacznie wcześniej. W samym tylko roku fiskalnym 1871 legalne zyski z obrotu narkotykiem wyniosły 7 657 213 funtów szterlingów, co w przeliczeniu na dzisiejszą walutę daje około 1 miliarda funtów, a największymi dostawcami były firmy znajdujące się pod egidą Imperium Brytyjskiego. Zwłaszcza, że to terytoria zależne od jego wpływów były największymi źródłami narkotyku – Egipt, Indie, Turcja. To też właśnie ono było największym beneficjentem tego rynku, a swego czasu największym odbiorcą – Chiny.

Zanim jednak zostanie omówiony wpływ opium na stosunki międzynarodowe należy przyjrzeć się przyczynom, dla których opium miało tak wielkie znaczenie w czasach przedindustrialnych zanim zaczęto wykorzystywać je do produkcji morfiny.

„Opium było wykorzystywane przez człowieka od czasów prehistorycznych i było zapewne pierwszym odkrytym narkotykiem. Przez to, że występuje naturalnie, niemal pewnym jest fakt, iż nastąpiło to wcześniej niż odkrycie alkoholu, który wymaga znajomości procesów fermentacji. (…) Od dawna sugeruje się, że wiedza na temat opium rozprzestrzeniła się z Egiptu przez Azję Mniejszą do reszty Starego Świata, jednak szwajcarskie odkrycia [nasion i roślin hodowanego maku w neolitycznej wiosce z czwartego tysiąclecia przed naszą erą – przyp. Autor] poddają tę teorię w wątpliwość. Najbardziej prawdopodobnym jest to, iż sekret opium wywodzi się ze wschodnich rubieży Europy – Bałkanów lub okolic Morza Czarnego – i rozprzestrzenił się stamtąd zarówno na południe, jak i zachód”[3]. W starożytnej Mezopotamii mak, gdzie był hodowany nad Tygrysem i Eufratem już około 3400 roku przed naszą erą, określany był mianem „radosnej rośliny”. „Do końca drugiego milenium przed narodzinami Chrystusa, wiedza na temat opium była szeroko rozpowszechniona w całej Europie, Bliskim Wschodzie i Północnej Afryce”[4]. Wspominają o nim Asyryjczycy i Babilończycy, a lekarze tamtych czasów używali opium jako lekarstwa lub składnika bardziej skomplikowanych medykamentów na niemal wszystkie dolegliwości. Obecność narkotyku była powszechna również dla greckiej cywilizacji, gdzie „poza swoim medycznym zastosowaniem, opium służyło Grekom również jako źródło doznań duchowych i okultystycznych. (…) opium było zażywane [w czasie rytuałów związanych z Demeter] jako pomoc w zapominaniu o smutku, idącym wraz ze śmiercią roku, a krótki sen wywołany narkotykiem był symbolem nadejścia zimy przed wiosennym odrodzeniem. Kapłani Eskulapa podawali opium, tym którzy przybywali do Epiaurus w poszukiwaniu lekarstw na swoje dolegliwości. Chorzy spali w świątynnym sanktuarium, a kapłani sprowadzali dla nich leczące sny”[5]. Opium wyszło jednak w końcu spod ponadnaturalnej kurateli bogów i kapłanów. Tym, który to uczynił był sam Hipokrates. Uważał on, że właściwości narkotyku powinny być dogłębnie zbadane i wymagają zrozumienia, a nie wiary w ich magię.

Wieki później pałeczkę w badaniach nad narkotykiem przejęli Arabowie, nazywający go w swoich tekstach af-yum (lub ufian lub asiun). Najbardziej znanym jego badaczem był Awicenna, który najprawdopodobniej był również odeń uzależniony[6]. Awicenna, jako wielce szanowany lekarz, jeszcze bardziej rozpowszechnił na ziemiach muzułmańskich zarówno opium, jak i jego pochodne, jako substancję leczniczą. Europa zaś zapominała o „radosnej roślinie” wraz z powolnym upadkiem Imperium Rzymskiego.

„Odkryta” ponownie w czasie wypraw krzyżowych zrobiła furorę na Starym Kontynencie za sprawą jednego tylko człowieka. Był nim Philippus Aureolus Theophrastus Bombastus von Hohenheim (żył w latach 1490-1541), który posługiwał się przydomkiem Paracelsus. Medyk i najsłynniejszy alchemik, który podobno przechowywał Eliksir Życia w wydrążonej rękojeści swojego dwuręcznego miecza, przechwalał się, że posiadł sekretne remedium, które nazwał laudanum, zapewniając równocześnie, że jego właściwości przewyższają wszystkie inne leki. Współcześnie znany jest jego dokładny skład, a opium stanowiło 25 procent jego objętości. Ekstrakt z „radosnej rośliny” zmieszany był m.in. ze zgniecionymi perłami, bursztynem, pewnymi olejkami, piżmem czy też bezoarem. Paracelsus miał wielu uczniów, którzy wędrowali po Europie propagując metody swojego Mistrza, a wraz z nimi cudowne laudanum.

Opium rozprzestrzeniło się najpierw po dworach, a także pośród zamożnej części społeczeństw, by z czasem zataczać coraz szersze kręgi. Jego uzależniające właściwości były dobrze znane i szeroko opisywane, jednak nie zatrzymało to tryumfalnego pochodu przez Stary Kontynent. W XVIII wieku naukowcy coraz częściej pragnęli rozwikłać wszystkie sekrety opium. Ich upór poskutkował. Pod koniec osiemnastego stulecia zaczęto „rozbijać” opium na składniki pierwsze. Alkaloidy zostały odkryte dzięki badaniom nad opium przez niemieckiego naukowca Friedricha Wilhelma Adama Sertürnera, który wiedział, że dotarł tym samym do źródła magii opium. Nową substancję nazwał „morphium” od imienia greckiego boga snu – Morfeusza. Zapoczątkował tym samym przełom w historii „radosnej rośliny”. Stało się to na trzydzieści lat przed wydarzeniami, które sprawiły że opium stało się zarzewiem konfliktu między Imperium Brytyjskim a Państwem Środka, które chyba jako pierwsze państwo na świecie stało się ofiarą „polityki narkotykowej”.

Opium zostało sprowadzone do Chin w czasach dynastii Tang (618-907) przez arabskich kupców. Uznaje się również, że to właśnie Arabowie sprowadzili „radosną roślinę” do Indii, jednak prawdopodobnym jest również to, że zawędrowała ona na subkontynent razem z wojskami Aleksandra Macedońskiego[7]. W każdym razie, po roku 1589, to Portugalczycy zaczęli sprowadzać tę substancję do Państwa Środka wykorzystując w tym celu Makau. Panujące wtedy restrykcje dotyczące handlu opium nie pozwoliły wyjść temu procederowi poza ramy wytyczone przez chińskie prawo.  Następnie handel opium został zdominowany przez Holendrów, by ostatecznie wpaść w ręce Brytyjczyków. Pomimo zakazów, mieszkańcy przybrzeżnych obszarów Chin nauczyli się palenia narkotyku, które w czasach dynastii Qing stało się popularne w całym kraju. Zwiększała się ilość lokali to umożliwiających, a co za tym idzie – popyt. Chińskie władze szybko zorientowały się w zagrożeniach niesionych przez narkotyk i już w 1729 roku dekretem cesarskim palenie opium oraz krajowy nim handel zostały zakazane i jedyną możliwością na jego kupowanie i spożywanie było posiadanie licencji lekarskiej. Dekret ten nakładał ostre kary na handlarzy i „użytkowników”, jednak zapominał o importerach. Przez co też miał on niewielki wpływ na Europejczyków, którzy dalej prowadzili swoje interesy z tą jedynie różnicą, że robili je znacznie „ostrożniej”. Proceder szerzył się przez kolejne dekady. Tymczasem Kompania Wschodnioindyjska zdobyła monopol na produkcję i handel indyjskim opium. Dzięki metodycznie prowadzonej polityce, Kompania do roku 1804 odwróciła – o 180 stopni – niekorzystny bilans handlowy z Chinami. Nie przeszkodził jej nawet całkowity zakaz sprowadzania, handlowania i zażywania opium wprowadzony przez chińskiego cesarza w 1799 roku. Niecałe dwie dekady później, w roku 1816, dr Abel Clarke zanotował: „Opium nie jest wystawiane w żadnym ze sklepów prawdopodobnie ponieważ jest artykułem kontrabandowym, jednak jest używane z tytoniem w każdym zakątku [Chińskiego] Imperium. W rzeczy samej Chińczycy uważają palenie opium za największy luksus i tak jak są powściągliwi w piciu alkoholu, tak często nadużywają narkotyku. Mają więcej niż jedną metodę jego palenia: czasami otaczają solidną porcję gumy [chodzi o lekko wyschnięte opium – przyp. Autor] tytoniem, paląc ją za pomocą fajki o bardzo małej misce, a czasami marynują tytoń w mocnym jej roztworze, by później wykorzystać go w ten sam sposób”[8].

Kompanii nie przeszkadzały również słowa krytyki ze strony brytyjskiego rządu, który oficjalnie potępił szmuglowanie[9] opium do Chin, uważając że proceder ten uwłacza honorowi firmy. Jednak na dobrą sprawę jedyną kolonialną sprawą tamtych czasów, która podnosiła ciśnienie w Londynie, był problem niewolnictwa. „Jego zakaz, przyszłość uwolnionych niewolników, rekompensaty dla ich właścicieli (…). Poza udziałowcami Kompanii Wschodnioindyjskiej nikt nie przejmował się tym, co działo się w Chinach. Handel z Kantonem rozwijał się bez przeszkód niezahamowany nawet przez nieprzekupnego, cywilnego, chińskiego Gubernatora-Generała, Juana Yuana, (…)”[10]. Produkcja opium wciąż rosła i coraz więcej angielskich kapitanów, pływających na licencji Kompanii, przewoziło tę substancję w ładowniach swych statków. Kompania, by zachować czyste ręce, sprzedawała opium w Kalkucie, gdzie stamtąd transportowane było do Kantonu[11], a agencje pośredniczące w handlu z Chińczykami budowały na nim swoje fortuny. Najsłynniejszym przykładem jest działająca do dnia dzisiejszego, zarejestrowana w 1832 roku, Jardine Matheson & Co.[12], która obecnie jest jedną z największych kompanii handlowych Azji Południowo-Wschodniej[13].

Prohibicja opium nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. W Indiach, za zgodą Londynu, powiększano obszary pod uprawę maku, co w rezultacie skutkowało zwiększeniem produkcji narkotyku. Okazjonalnie mandaryni organizowali brutalne akcje celem schwytania przemytników, dżonki patrolowały wybrzeże, strzelając czasami ze swoich dział, by zademonstrować obecność władzy lub zaznaczyć wybicie godziny[14]. Niewiele jednak było prawdziwych wysiłków, bowiem zbyt dużo osób korzystało na procederze łącznie z pracownikami chińskiej administracji. Nawet patrole zostały zarzucone w 1832 roku, jako nieefektywne i nieopłacalne.

Warto zauważyć w tym miejscu, iż proceder palenia opium, czy też zażywania go w dowolnej innej formie, nie był jedynie domeną Chińczyków. Nałóg ten był popularny również w Indiach, gdzie palenie opium nazywało się chandu lub maddak[15], jak i w zasadzie całym imperium Brytyjskim.

W okolice Kantonu napływało z każdym rokiem nie tylko coraz więcej skrzyń opium, ale również coraz więcej obcokrajowców, którzy odnajdywali w Makau przyjazną przystań. Tylko tam mogły przebywać rodziny kupców, gdyż europejskie kobiety nie były wpuszczane do Kantonu. Procesu nie zatrzymał też upadek Kompanii, która pozbawiona swojego monopolu na handel i produkcję opium musiała wycofać swoje przedstawicielstwo ze stolicy regionu Guangdong, co uczyniła w 1834 roku.

Próżnia powstała po upadku giganta szybko została wypełniona przez mniejsze firmy. Handel opium w miastach został przeniesiony na morza, gdzie na europejskie okręty czekały zakotwiczone specjalnie w tym celu chińskie dżonki. Wszystko to, by jeszcze skuteczniej ominąć spostrzegawcze oczy książęcych i cesarskich szpiegów. Brytyjczycy postanowili zachować swoją administrację nad handlem opium i powołali trzech Superintendentów na czele z Lordem Williamem Napierem. Ten żeglarz i karierowicz przybył do regionu bez wyraźnych instrukcji odnośnie tego jak poradzić sobie z narkotykiem[16]. Na miejscu zaczął zachowywać się niczym kupiec i dążył do podejmowania akcji dyplomatycznych z pominięciem Kohongu – czyli stowarzyszenia zrzeszającego chińskich kupców – lekceważąc w ten sposób system hołdowniczy.

Tymczasem, wśród chińskich władz, wrogość wobec obcych i opium narastała. Dostrzegły też one odpływ chińskiego srebra, pozostając jednak ślepymi na swoją obecność i miejsce w korelacji z rynkami światowymi[17]. Wystarczyło to jednak do podjęcia zdecydowanych działań, mających na celu ukrócenie tego procederu.

Pierwszym krokiem w walce z handlem opium było, w 1839 roku, wyznaczenie na komisarza w Kantonie szanowanego i nieprzekupnego urzędnika Lin Zexu[18]. Został on wyposażony w uprawnienia umożliwiające likwidację handlu i spożycia opium. Od razu zaczął odnosić na tym polu znaczące sukcesy, zwłaszcza przeciw chińskim przemytnikom i handlarzom. Wystosował też dwa listy do królowej Wiktorii, w których wymownie potępił politykę prowadzoną przez Londyn:

Bóg działa bezstronnie; dlatego nie jest dozwolone, by krzywdzić innych dla własnej korzyści […].

Zdaje się, że ten specyficzny rodzaj trucizny [opium] jest nielegalnie wytwarzany przez łajdaków wśród plemion lennych Waszego wspaniałego kraju i w odległych regionach pod Waszą jurysdykcją; lecz oczywiście nie jest on wytwarzany i sprzedawany na rozkaz Waszej Wysokości. Ponadto […], grożąc surowymi karami, Wasza Wysokość nie pozwala swym poddanym palić [opium], wiedząc, jakim jest przekleństwem, i dlatego surowo zakazując jego użytkowania. Lecz czy nie lepiej by było, zamiast zakazywać palenia, zakazać produkcji i sprzedaży? Z pewnością byłaby to metoda pozwalająca na likwidację tej praktyki u samego jej źródła. Samemu nie palić, lecz śmieć sprzedawać i wodzić na pokuszenie masy prostaków w Wewnętrznym Kraju – to chronić własne życie, prowadząc innych na śmierć, to zgarniać zyski, krzywdząc innych. Zachowanie takie jest odrażające dla ludzi i niemiłe Bogu. Niezgłębiony, duchowy majestat naszej świętej dynastii kontroluje tysiące narodów; nie mów, że nie ostrzegaliśmy na czas! Po otrzymaniu tego listu odpowiedz natychmiast, wyliczając działania podjęte we wszystkich portach morskich w celu likwidacji dostaw. Nie zwlekaj i nie szukaj wymówek!

Oczekując z nadzieją i przejęciem

dan 2 miesiąca 19 roku panowania cesarza Taokuanga (1839r.)[19]

Tymczasem brytyjskich interesów w regionie doglądał, mianowany w 1836 roku na następcę Lorda Napiera, który zmarł w Makau, kapitan Charles Elliot. To właśnie Elliot, który przebywał w tym czasie w portugalskim porcie, odpowiadał za bezpieczeństwo i porządek wśród brytyjskich handlarzy opium, którym Lin nakazał oddać całe zapasy narkotyku w ręce chińskich władz. Chiński Wicekról, by osiągnąć swój cel musiał wykazać się cierpliwością, jednak w końcu osiągnął swój cel.

Lin publicznie zniszczył[20] narkotyki warte około 2 miliony funtów szterlingów. Wieści o tym wydarzeniu dotarły do Indii i Londynu. Pomimo, iż proporcjonalnie w stosunku do całości budżetu Imperium Brytyjskiego nie była to znacząca strata, to jednak w kontekście ponoszonych w tym czasie porażek na pierwszej wojnie anglo-afgańskiej (1838-1842), był to polityczny cios, który nie mógł przejść bez echa. Brytyjska Rada Ministrów zdecydowała, we wrześniu 1839 roku[21], że Chińczycy muszą zapłacić za zniszczenie brytyjskiej własności, nawet jeśli w celu zmuszenia ich do tego należałoby użyć siły[22].

Brytyjczycy zorganizowali siły ekspedycyjne składające się głównie z oddziałów indyjskich. Ich misja miała być „ćwiczeniem karnym… w celu sprowadzenia ograniczonego pekińskiego rządu do stołu konferencyjnego”[23]. Siły te były znakomicie wyposażone i wyprzedzały Chińczyków pod względem technologicznym o całą epokę. Płaskodenne parowce przystosowane do działań w pobliżu brzegów oraz na rzekach zadecydowały o sukcesie działań toczonych na wielu frontach wzdłuż chińskiego wybrzeża. Rozciągnięcie „frontu” dodatkowo zaskoczyło Chińczyków spodziewających się uderzenia głównie w okolicach Kantonu. Rozkazy wydane przez Lorda Palmerstona, a skierowane do dowódców sił ekspedycyjnych – kapitana Charlesa Elliota i jego kuzyna, admirała Sir George’a Elliota, były jasne: skierować relacje z Państwem Środka na właściwe tory i zadośćuczynić aktowi „niesprawiedliwości i upokorzenia”[24]. W tym celu brytyjska flota zdobyła i utrzymała, w okolicach Szanghaju, wyspę Zhoushan, zablokowała wiele kluczowych portów wzdłuż wybrzeża oraz ujścia rzek Jangcy i Żółtej.

Pekin uznał w 1842 roku, że traci kontrolę nad sytuacją i by zachować pozory własnej władzy wewnątrz kraju, ustąpił Brytyjczykom. Tę „dziwną” wojnę zakończył traktat nankiński Chińczycy zgodzili się otworzyć dla handlu z Europejczykami pięć portów (Kanton, Xiamen, Fuzhou, Ningbo i Szanghaj).

Z perspektywy Państwa Środka okres, który nastąpił po tych wydarzeniach (lata 1842-1849), charakteryzował się następującymi cechami: „1. wzrastające otwarcie Chin na kontakty zagraniczne[25]; 2. obce inwazje militarne, poczynając od peryferyjnych ataków Brytyjczyków i Francuzów, a kończąc na dwu inwazjach japońskich (w latach 1894-1895 oraz 1931-1937-1945); 3. zachodnie inwazje handlowe i religijne, które rozpoczęły się w Kantonie już w latach trzydziestych XIX wieku i nieustannie się wzmagały co najmniej do lat trzydziestych XX wieku; 4. powrót Chińczyków na scenę najpierw pod wodzą narodowców, a potem komunistów”[26]. Stanowił też punkt zapalny pożogi, która wkrótce miała ogarnąć cały kraj.

Postanowienia traktatu nankińskiego w pełni weszły w życie prawie dwie dekady później, po rozstrzygnięciu Drugiej Wojny Opiumowej. Kolejny konflikt wybuchł bowiem w połowie lat 50. XIX wieku, gdy chińscy piraci i kupcy zaczęli wykorzystywać brytyjską flagę, by ułatwić sobie przemyt opium. Doprowadziło to m.in. do incydentu, w wyniku którego brytyjski statek – Arrow[27] – został zaatakowany przez chińskie władze w celu odszukania piratów. Do walk przyłączyli się tym razem również Francuzi, wykorzystując jako pretekst zamordowanie misjonarzy w prowincji Guangxi. Starcia wojenne zakończyły się zwycięstwem Europejczyków, którzy doprowadzili do układu w Tianjinie w roku 1858. Szybko jednak doszło do kolejnych walk sprowokowanych zaatakowaniem w barze Sir Fredericka Bruce’a, pierwszego sekretarza Hongkongu, zmierzającego z misją dyplomatyczną do Pekinu. Połączone wojska anglo-francuskie zajęły stolicę Państwa Środka i zniszczyły Stary Pałac Letni. Cesarz musiał uciekać. Gdy tylko walki uspokoiły się w stopniu wystarczającym zaczęto prowadzić dalsze rokowania i ostatecznie zawarto układ pokojowy, nawiązujący do postanowień traktatu z Tianjin. „Chiny zgodziły się na ustanowienie francuskich i brytyjskich poselstw dyplomatycznych oraz otwarcie dalszych portów dla europejskiego handlu. Obce statki uzyskały prawo pływania po chińskich wodach wewnętrznych, chrześcijańscy misjonarze prawo podróżowania po kraju, a handel opium został zalegalizowany”[28].

Druga wojna opiumowa była jedynie przejawem ruchu, który rozpoczął się wcześniej. „Inwazja” Zachodu na Chiny rozpoczęła się bowiem wraz z wejściem w życie traktatu z Nankinu[29]. Rok 1842 stał się początkiem zmian i handlowej eksploatacji Chin przez obce mocarstwa[30]. Do końca XIX wieku Państwo Środka stało się półkolonialną marionetką. Okres tak zwanych wojen opiumowych był podwaliną dla wszystkich późniejszych relacji Pekinu z innymi mocarstwami. Symbolem zmian, a często też ich źródłem, był niewątpliwie Hongkong, który szybko z niewielkiego portu na nieurodzajnej wyspie zamienił się w Perłę brytyjskiej korony. Tak ostatecznie Chiny uległy potężnej transformacji, która zapewne nie nastąpiłaby gdyby nie opium. Historia innego państwa „uzależnionego” od radosnej rośliny nie potoczyła się tak pomyślnie.

Współcześnie bowiem opium kształtuje światową mapę polityczną poprzez Afganistan, który stał się głównym producentem nielegalnej substancji, wyprzedzając w niechlubnym zestawieniu 1991 r. Birmę. „Lata wojny i niepokojów, które niszczą Afganistan od sowieckiej inwazji w 1979 r., uczyniły z opium główny produkt eksportowy kraju, o ogromnym znaczeniu dla gospodarki. Przychody z jego sprzedaży wynoszą nawet 4 mld dolarów rocznie”[31]. Walki z tym procederem są nieskuteczne. Mafia narkotykowa ma swoje zabezpieczenie w postaci talibów oraz biednych Afgańczyków, dla których hodowla maku stała się najbardziej opłacalną ze wszystkich upraw, zwłaszcza, że poza opium, które idzie na sprzedaż, rolnicy uzyskują z niej również ziarna, służące do produkcji oleju oraz łodygi, mogące służyć za opał.

Najważniejszym czynnikiem stojącym za wzrostem znaczenia opium w Afganistanie są jednak talibowie. W latach 80. udało im się zdobyć władzę m.in. dzięki złożeniu przywódcom plemiennym obietnicy, że utrzymają uprawy maku na dotychczasowym poziomie. Korupcja w ich kręgach sięgała głęboko – najważniejszy przedstawiciel starszyzny otrzymywał regularne wypłaty od grup zajmujących się przemytem narkotyku w zamian za przymykanie oczu na ten proceder. Obecnie, prawie 30 lat później sytuacja niewiele się zmieniła, a „związki talibów z mafią narkotykową dowodzą, że wcale nie zależy im na prawdziwym islamskim państwie”[32].

Obecnie rzadko też zdarza się, by z tamtego regionu docierały do nas jakieś optymistyczne wieści związane z walką z handlem opium. Czasami jednak zdarzają się wyjątki. Ubiegłoroczny raport komórki ONZ zajmującej się narkotykami (United Nations Office on Drugs and Crime) wskazuje na znaczącą poprawę sytuacji w niektórych regionach Afganistanu. Niestety te regiony, w których uprawa została porzucona, zgodnie z wymaganiami obcych rządów i władz, stały się centrum przetwarzania, magazynowania i przerzutu opium. „Afgański przemysł narkotykowy pozostaje nietknięty i zapewne podważy nowe próby walki z korupcją podejmowane przez agencje międzynarodowe”[33].

Hodowla maku i produkcja opium jest problemem prawie calej Azji Południowo-Wschodniej. Jak pokazują badania UNODC z ostatnich lat, drugi z regionów, będących źródłem pochodzenia prawie całego nielegaalnego opium na świecie, czyli Birma nie robi prawie  nic by wyplenić ten proceder[34]. Dzieje się tak za sprawą biedy, która wymusza na rolnikach taka a nie inną decyzję odnośnie upraw na swoich ziemiach. Dochody z uprawy maku przewyższają wszystkie inne im dostępne.

Kilka lat temu świat obiegla informacja potwierdzająca to, co wszyscy zainteresowani podejżewali. Mianowicie chodzi tu o fakt utrzymywania hodowli maku w Korei Północnej i to pomimo głodu, który jest ogromnym problemem tego państwa. Filmy zdobyte przez aktywistów pokazują ogromne plantacje maku, gdzie hodowla nadzorowana jest przez północnokoreańskich żołnierzy. Materiały te zostaly poparte przez słowa Kim Yong-hwa – słynnego polityka, ktory zbiegł na południe Półwyspu w 1990 roku. Stwierdził on, iż Korea Północna uprawia mak od lat 60. ubiegłego wieku na ogromnych farmach w pobliżu małego miasteczka Tanchon. Phenian obecnie znów stanął przed potężnym kryzysem żywnościowym (jedzenia brakuje nawet dla żołnieerzy), jednak można śmiało założyć, że nie zatrzyma to upraw maku, przynoszącego zbyt duże zyski w twardej walucie.

Narkotykowy problem stał się więc współcześnie bratem syjamskim biedy i jeśli przez międzynarodowe organizacje i instytucje nie zostaną podjęte hirurgiczne kroki w celu ich rozdzielenia może dojść do eskalacji niezadowolenia ludności, a wewnętrzna burza, w ktorymś z wymienionych powyżej krajów, może przerodzić się w coś znacznie groźniejszego. Najprostszym rozwiązaniem byłoby przedstawienie jakiejś alternatywy dla upraw maku, jednak nieraz, jak w przypadku ogarniętych wojennymi działaniami rolniczych regionów Afganistanu, jest to bardzo trudne zadanie. Tym samym trafiamy na błędne koło, gdyż to konflikt tworzy grunt dla rozwoju nielegalnej działalności, a ta z kolei jest paliwem podsycającym ten konflikt. Jednakowoż fakt, iż należy coś z tym zrobić nie podlega dyskusji. Przykład Chin niezwykle wyraźnie przedstawia czym może skonczyć się zignorowanie opium. “Radosna roślina” może bowiem znowu sprowadzić do Azji koszmary.

Bibliografia:

Książki i artykuły:

Booth M., Opium. A History, Pocket Books, London 1997

Chouvy P.-A., Opium: Uncovering The Politics of The Poppy, Harvard University Press, Harward 2010

Draper R., Wojny opiumowe, National Geographic Polska nr 02 (137), Luty 2011

Fairbank J. K., Historia Chin: nowe spojrzenie, Dom Wydawniczy Bellona, Wydawnictwo Marabut, Warszawa – Gdańsk 2004

Fairbank J. K., Trade and diplomacy on the China coast: the opening of the treaty ports, 1842-1854, Stanford University Press, Stanford 1969

Gavrilis G., The Good and Bad News about Afghan Opium, Council on Foreign Affairs, Feb. 10, 20010,  http://www.cfr.org/afghanistan/good-bad-news-afghan-opium/p21372

Kronika ludzkości, red. Michalik M.B., wyd. Kronika, Warszawa 1993

Morton W. S., Lewis C. M., Chiny. Historia i kultura, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2007.

Opium Poppy Cultivation in South East Asia, December 2008, Council on Foreign Affairs, http://www.cfr.org/afghanistan/opium-poppy-cultivation-south-east-asia-december-2008/p18496

Tsang S., A modern history of Hong Kong, I.B. Tauris, Londyn/Nowy Jork 2007

Welsh F., A History of Hong Kong, HarperCollinsPublishers, Londyn 1997

Adresy internetowe:

http://history.cultural-china.com/en/183History5517.html


[1] Booth M., Opium. A History, Pocket Books, London 1997, s. 1.

[2] Ibidem, s. 5.

[3] Ibidem, s. 15.

[4] Ibidem, s. 16.

[5] Ibidem, s. 17.

[6] Ibidem, s. 21.

[7] Chouvy P.-A., Opium: Uncovering The Politics of The Poppy, Harvard University Press, Harward 2010.

[8] Booth M., Opium. A History, Pocket Books, London 1997, s. 106.

[9] Adam Smith, „dziadek wolnego handlu”, napisał: „udawanie, że posiada się jakiekolwiek skrupuły odnośnie kupowania przemycanych dóbr powinno być ocenione jak jeden z tych pedantycznych kawałków hipokryzji, które zamiast przynieść korzyść, pokazują osobę przyznającą się doń w świetle podejrzeń, iż jest ona większym złoczyńcą od większości swoich sąsiadów” (źródło cytatu: http://www.houghton.idv.hk/).

[10] Welsh F., A History of Hong Kong, HarperCollinsPublishers, Londyn 1997, s. 41.

[11] Ibidem, s. 35.

[12] James Matheson, jeden z założycieli firmy, w następujący sposób odpowiedział na krytykę moralności handlu opium: „ Mamy wielki szacunek dla osób żyjących wedle religijnych zasad, jednak obawiamy się, iż bardzo pobożne osoby nie nadają się do handlu narkotykami” (Booth M., Opium…, s. 124).

[13] Booth M., Opium…, s. 114.

[14] Ibidem, s. 120.

[15] Patrz: Aggrawal A., Narcotic Drugs, National Book Trust, New Delhi 1995.

[16] Ibidem, s. 125.

[17] Patrz: Fairbank J. K., Historia Chin: nowe spojrzenie, Dom Wydawniczy Bellona, Wydawnictwo Marabut, Warszawa – Gdańsk 2004, s. 181.

[18] W celu powstrzymania napływu i spożycia opium powstało stowarzyszenie znane jako Wiosenni Czyściciele [Spring Purificationists (zhanchunji)], składające się z ambitnej grupy urzędników oraz literatów. Naciskali oni na cesarza Taoguanga, by ten podjął kroki w kierunku walki z narkotykiem. Ich polityka i argumenty okazały się skuteczniejsze od tych prowadzonych przez chińskich zwolenników dalszego handlu opium. Powstrzymaniem procederu, bez ruchów, które mogłyby wywołać wojnę, miał zająć się właśnie Lin Zexu, Wicekról i sprzymierzeniec Wiosennych Czyścicieli (patrz: Tsang S., A modern history of Hong Kong, I.B. Tauris, Londyn/Nowy Jork 2007, s. 9).

[19] Lin Zexu, wg tłumaczenia Gilesa, Gems of Chinese Literature, s. 265-268, cyt. za: Morton W. S., Lewis C. M., Chiny. Historia i kultura, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2007, dz. cyt., s. 176.

[20] Lin napisał do swojego cesarza: „Mieszkańcy przybrzeżnych regionów przybywają hordami, by być świadkami zniszczenia opium. Oczywiście pozwolono im patrzeć jedynie zza wzniesionego ogrodzenia i zabroniono zbliżyć się do miejsca faktycznego zniszczenia z obawy przed drobnymi kradzieżami. Obcokrajowcy mijający [to miejsce] w łodziach, zmierzających do Kantonu i dalej do Makau, mogą z odległości dojrzeć procedurę, jednak nie ważą się okazać braku szacunku i, w rzeczy samej, oceniając ich postawę, dochodzę do wniosku, iż mają przyzwoitość czuć wielki wstyd” (Booth, Opium…, s. 132).

[21] Ich decyzja zapadła zanim jeszcze Londyn dowiedział się o lipcowym incydencie z półwyspu Kowloon (później części Hongkongu), gdzie Chińczycy pojmali kapitana brytyjskiego klipra Carnatic. W niewielkiej przybrzeżnej wiosce przebywała bowiem grupa brytyjskich i amerykańskich żeglarzy, którzy pod wpływem alkoholu wszczęli zamieszki. Ich skutkiem zginął obywatel Chin Lin Weixi. Na podstawie tych wydarzeń rozkwitł spór między Elliotem a lokalnymi władzami o prawną jurysdykcję nad obywatelami brytyjskimi (http://history.cultural-china.com/en/34History6500.html).

[22] Tsang S., A modern history of Hong Kong, I.B. Tauris, Londyn/Nowy Jork 2007, s. 10.

[23] Graham G.S., The China Station: War and Diplomacy, 1830-1860, Oxford University Press, Oxford 1978, s. 113, cyt. za: Tsang, A modern history…, dz. cyt., s. 10.

[24] Ibidem, s. 11.

[25] To one „ostatecznie zadecydowały o rozwoju tego kraju (…). Należy jednak pamiętać, że wpływ ten przez cały XIX wiek prawie nie zmienił życia przeciętnego Chińczyka w wiosce czy w miasteczku w głębi kraju. Dla chłopa, kupca czy urzędnika normą był tradycyjny styl życia. Dopiero po 1865 roku [po wejściu w życie postanowień traktatu kończącego Drugą wojnę opiumową – przyp. Autor], wpływy Zachodu zaczęły być szerzej odczuwalne, wraz z pojawieniem się w głębi kraju większej ilości zachodnich towarów handlowych, podróżami i osiedlaniem się misjonarzy i innych osób, a także wraz z powolnymi działaniami w kierunku modernizacji (…)” (Morton, Chiny. Historia…, s. 186).

[26] Fairbank, Historia Chin…, s. 186.

[27] Jednostka ta była lorchą, czyli okrętem o europejskim kadłubie i dalekowschodnim takielunku charakterystycznym dla dżonek. Właśnie jej wygląd, tak z pozoru odmienny od zwykłych statków używanych przez Brytyjczyków, wzbudził podejrzenia władz.

[28] Kronika ludzkości, red. Michalik M.B., wyd. Kronika, Warszawa 1993, s. 745.

[29] Fairbank J. K., Trade and diplomacy on the China coast: the opening of the treaty ports, 1842-1854, Stanford University Press, Stanford 1969, s.3.

[30] Idąc za Brytyjczykami traktaty handlowe podpisały z Państwem Środka Francja (Traktat z Whampoa) oraz Stany Zjednoczone (Traktat z Wangsha) (http://history.cultural-china.com/en/183History5517.html).

[31] Draper R., Wojny opiumowe, National Geographic nr 02 (137) Luty 2011, s. 93.

[32] Maulawi Abdul Wali Arshad, religijny przywódca prowincji Badachszan, cyt. za: Draper R., Wojny opiumowe, National Geographic nr 02 (137) Luty 2011, s. 92.

[33] Gavrilis G., The Good and Bad News about Afghan Opium, Council on Foreign Affairs, Feb. 10, 20010,  http://www.cfr.org/afghanistan/good-bad-news-afghan-opium/p21372.

[34] Opium Poppy Cultivation in South East Asia, December 2008, Council on Foreign Affairs, http://www.cfr.org/afghanistan/opium-poppy-cultivation-south-east-asia-december-2008/p18496

Udostępnij:
  • 14
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    14
    Udostępnienia
Opium – zrozumieć fenomen Reviewed by on 25 lipca 2011 .

Opium jest substancją, która jak żadna inna, wpłynęła na historię Azji. Przez wieki wykorzystywana w medycynie jako uniwersalne remedium ostatecznie stała się źródłem uzależnień. Wciąż ma bezpośredni wpływ na wiele państw Orientu i jej zrozumienie wydaje się niezbędne dla właściwej analizy relacji panujących na Wschodzie, gdyż nielegalny handel narkotykami wciąż utrzymuje tamtejsze reżimy i odpowiada

Udostępnij:
  • 14
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    14
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 8

  • Bardzo ciekawy artykuł, temat potraktowany kompleksowo i rzetelnie. Pozdrawiam

  • Wystarczyłoby zalegalizować wszystkie narkotyki. Ich cena spadłaby 1000 krotnie i warto by wtedy uprawiać marchewkę. A talibowie zostaliby odcięci od pieniędzy.

  • swego czasu czytalem ciekawy artykul dokumentujacy zaleznosc miedzy obecnoscia w krajach ameryki lacinskiej glownie cia, lecz takze armii amerykanskiej, a wzrostem hodowli i sprzedazy narkotykow. takze afganistan i chyba irak

  • „Ech, biedne kolumbijskie i meksykańskie kartele narkotykowe, gdybyż one miały tak potężnych mocodawców!…” – Nie umniejszałbym tych przez nich posiadanych, tajemnicą poliszynela jest bowiem związek karteli latynoamerykańskich z politykami, a nawet całymi rządami państw, w których działają (daleko im co prawda do Imperium Brytyjskiego, ale skala problemu jest obecnie niewątpliwie większa). A problem narkotyków na Zachodniej Półkuli przypomina ten w Azji – dotyka bowiem najbiedniejszych i umożliwia istnienie instytucji, które inaczej nie miałyby racji bytu.

    Zwrócono mi uwagę na jeden z akapitów w moim artykule i poczułem, że należy się drobne sprostowanie. Jeśli ktoś zrozumiał, że Awicenna był Arabam – tego przepraszam za niejasność akapitu. Jego pełne imię brzmiało Abū ʿAlī al-Ḥusayn ibn ʿAbd Allāh ibn Sīnā, a z pochodzenia był Persem.

    • @ Ł.Kosowski

      „Nie umniejszałbym tych przez nich posiadanych, tajemnicą poliszynela jest bowiem związek karteli latynoamerykańskich z politykami, a nawet całymi rządami państw, w których działają” – racja, a dowodem jest funkcjonująca od dziesięcioleci prohibicja, czyli tzw. „wojna antynarkotykowa”. Problemu narkomanii nie da się zlikwidować, bo ludzie i tak zawsze będą czymś się odurzać (patrz: wielowiekowa historia spożywania alkoholu, palenia marihuany czy opium), natomiast poprzez depenalizację gwałtownie spadają zyski gangów przez co tracą rację bytu. Mądre rządy wielu europejskich krajów zdały sobie z tego już sprawę, natomiast polscy politycy (ale też znaczna część społeczeństwa) dalej tkwią w ignorancji opierając swoje przekonania na stereotypach (J. Kaczyński czy prezydent B. Komorowski) czy na cynizmie. W efekcie mafia dalej trzepie niezłą kasę, a wielu młodych ludzi, którzy zawinili jedynie posiadaniem roślinnego substytutu wódki spędza swoje lata w więzieniach.

  • płomieniach spłonęło cała masa dokumentów zawierających wielowiekową spuściznę
    historyczną i literacką Chin. To klęska porównywalna ze spaleniem bibiloteki
    aleksandryjskiej na rozkaz kalifa Omara wydany po zajęciu miasta przez Arabów w 642 r.

  • Ten artykuł pokazuje drugą stronę regionu, który według wszystkich znaków ma być
    światowym liderem gospodarczym.
    W produkcji opium występuje pewien związek. Ono jest produkowane w państwach,
    które są zarówno outsiderami politycznymi jak i gospodarczymi.
    Jeszcze jedna uwaga. Spalenie Letniego Pałacu Cesarskiego w Pekinie i zdewastowanie kompleksu cesarskiego tzw. Zakazanegp Miasta to straszliwa klęska
    kulturowa. W

  • Ciekawy artykuł, a sam temat – niewątpliwie fascynujący. Podobnie jak i czasy, w których rozgrywała się akcja powieści „Tai-Pan” Jamesa Clavella.
    Cyt. „W samym tylko roku fiskalnym 1871 legalne zyski z obrotu narkotykiem wyniosły 7 657 213 funtów szterlingów, co w przeliczeniu na dzisiejszą walutę daje około 1 miliarda funtów, a największymi dostawcami były firmy znajdujące się pod egidą Imperium Brytyjskiego. Zwłaszcza, że to terytoria zależne od jego wpływów były największymi źródłami narkotyku – Egipt, Indie, Turcja. To też właśnie ono było największym beneficjentem tego rynku, a swego czasu największym odbiorcą – Chiny.”
    To pokazuje, że beneficjentem tego handlu musiała być także Korona. No bo pomyślmy: Miliard dzisiejszych funciaków, z czego ani pens miałby nie trafić do budżetu ani do kieszeni królowej Wiktorii?! A przecież wszystko to odbywało się pod ochroną brytyjskich dział! Byłby więc rząd i parlament skłonny ponosić koszty takich awantur bez gwarancji choćby częściowego zwrotu? A pamiętajmy, że w tamtych czasach ministrowie skarbu starannie oglądali każdy wydany grosz. Wtedy państwa nie były skłonne płacić po 100 GBP/USD/EUR za długopis, jak to się zdarza dziś – a co tam, podatnik zapłaci… A jednak, co prawda niewielką większością głosów Westminster podjął decyzję o interwencji zbrojnej w obronie „nieszczęsnych” kupców. Ech, biedne kolumbijskie i meksykańskie kartele narkotykowe, gdybyż one miały tak potężnych mocodawców!… ;-)
    Handel opium nie miał na celu, jak uważali niektórzy chińscy komuniści i nacjonaliści, biologicznego wyniszczenia Hanów (może z wyjątkiem okresu japońskiej okupacji z lat 1937-45, Japończykom bowiem wówczas przyświecały ich zbrodnicze teorie rasowe). Brytyjczykom czy Francuzom – podobnie jak wcześniej Portugalczykom i Holendrom – chodziło po prostu o zarabianie pieniędzy oraz zdobywanie środków na import atrakcyjnych towarów z Chin (herbata, jedwab, surowce, rękodzieło). Faktem jest bowiem, że w XIX stuleciu palarnie opium istniały najzupełniej legalnie nie tylko w Azji, ale i na Zachodzie, m.in. w Londynie i Paryżu. Wie o tym chyba każdy, kto czytał literaturę z tamtej epoki.

Pozostaw odpowiedź