BLOGOSFERA

„Onet.pl”: W 48 godzin: Singapur

800px-Merlion_singapore_merlion_parkSingapuru nie da się opisać w żadnym przewodniku. Jest jak dobry koktajl: mnóstwo elementów, które co prawda powodują zawrót głowy, jednak na drugi dzień nie ma się kaca.

1. Najważniejszy powód, dla którego warto tu przyjechać
Zetknięcie z niezwykłą czystością i bogactwem, które w Singapurze są codziennością, może być dla turystów z niektórych części świata dość szokujące. Podobnie jak wszystkie tutejsze zakazy i nakazy. Za zwykłe rzucenie papierka na ziemię można zapłacić 500 dolarów singapurskich. A to trochę boli.

Metro obwieszone jest tabliczkami z zakazem jedzenia i picia oraz informacjami z wysokością kar. Na ulicach wyłącznie drogie i błyszczące czystością samochody. Obowiązuje zakaz żucia gumy w miejscach publicznych. O przypadkach żebractwa natychmiast powiadamiana jest policja.

Najważniejszym więc powodem, dla którego warto tu przyjechać, jest konfrontacja słowiańskiej niezależności z wszystkimi, pełnymi luksusów ograniczeniami. Trzeba uczciwie też przyznać, że Singapur robi ogromne wrażenie, a wszechogarniająca czystość nieco łagodzi zgiełk wielkiego miasta. Centrum przypomina wymuskane blokowisko dla lalek. Przekonajcie się sami, kamery internetowe dostępne na tej stronie.

2. Gdzie przeczekać od zmierzchu do świtu
Singapur, podobnie jak większość azjatyckich metropolii, oferuje całą gamę noclegów, od najtańszych hotelików z „tostem rzucanym” (o którym w rozdziale o śniadaniach) do luksusowych, nowoczesnych pałaców.

Jak zwykle, najlepiej zarezerwować nocleg wcześniej, jednak na lotnisku Changi działają przez 24 godziny na dobę stanowiska obsługi, które w każdej chwili wyszukują najodpowiedniejsze oferty.

Najtańsze hotele można znaleźć w Małych Indiach i Geylang (w wielu z nich można płacić tylko gotówką i nie ma rezerwacji online). Można znaleźć tu noclegi poniżej 35 SGD (10 dolarów singapurskich to około 13 zł). Tylko niektóre mają strony internetowe, chlubnymi przykładami może być Fragrance Backpackers Hostel, ale też to spora noclegownia, na prawie sto miejsc.

W sercu Little India znajduje się także sympatyczny hotelik Madras w stylu Art Deco (dwójka poniżej 100 SGD, możliwość bookowania przez internet). W samym centrum rozłożyły się najdroższe, markowe hotele. Noclegi zaczynają się tu od 600 SGD za miejsce. Pięknym, i jak na swój standard nie bardzo drogim hotelem jest Royal Plaza, natomiast jedną z najlepszych i najuczciwszych wyszukiwarek hoteli w Singapurze jest ta, kliknij.

3. Śniadanie mistrzów
Jednymi z najlepiej zapamiętanych śniadań niżej podpisanej były te podawane w tanim hotelu w Singapurze. Korpulentna właścicielka tego przybytku rzucała codziennie rano na pokryte ceratą stoły najtańszy chleb tostowy, obok którego stawiała plastykowe wiadra z dżemem o sztucznym smaku. I bynajmniej nie był to słynny dżem kokosowy z tych rejonów. Było za to masło i mocna, czarna kawa.

Klimat miasta-państwa poczujecie w Maxwell Food Centre, w pobliżu China Town, gdzie zgiełk nie cichnie w dzień ani w nocy. Ciekawą propozycją na śniadanie jest tu naleśnik z ostrygami za 2 SGD. W Clarke Quay, nad brzegiem rzeki Singapur miło siedzi się wdychając poranne powietrze. Należy jednak pamiętać, że dzisiaj ta część miasta nie należy do najtańszych.

4. Poradnik konesera
Są w Singapurze miejsca, które zobaczyć trzeba koniecznie. I oczywiście się przy nich sfotografować. Numer jeden to pomnik Merliona – pół ryby, pół lwa stojący w parku przy Fullerton Road u ujścia rzeki Singapur. Widać stąd port, do którego przybijają statki z najodleglejszych zakątków Ziemi.

Osobiście polecam wizytę w Battle Box we wnętrzu wzgórza na którym znajduje się Fort Canning. W czasie II wojny światowej znajdowało się tu największe podziemne centrum brytyjskiego dowództwa. Zobaczycie tam dwadzieścia dwa pomieszczenia połączone korytarzem. Można tu przeżyć lekcję historii, która robi ogromne wrażenie.

System świateł, animacji i dźwięków cofa czas do 15 lutego 1942 roku, kiedy Brytyjczycy podjęli decyzję o poddaniu Singapuru. Odgłosy bombardowania w słuchawkach, które dostają zwiedzający, naprawdę mogą przerazić. Zaś „mówiące” figury woskowe dają wrażenie życia w podziemiach.

Oprócz standardowych atrakcji turystycznych warto zajrzeć do luksusowego, opisywanego przez wielu pisarzy, hotelu Raffles w dzielnicy kolonialnej przy Beach Road. Budynek hotelu pochodzi z 1887 roku, można go zwiedzać, jednak należy pamiętać, że nie wpuszczają tam w sandałach i w krótkich spodenkach. Raffles i jego Long Bar przeszły do historii jako miejsca, w których lubił się upijać Ernest Hemingway.

Każda dzielnica ma swoje osobliwości, ale atrakcją ponad wszelkimi podziałami jest centrum wypoczynkowe na wyspie Sentosa. Znajduje się tu m.in. park motyli, gabinet figur woskowych, grające wodotryski, muzeum kamieni, pole golfowe oraz „koralarium”. Podwodny Świat na Sentosie reklamowany jest jako podróż na dno morza. Stumetrowy tunel prowadzi pod dnem wielkiego akwarium, dając rzeczywiście wrażenie spaceru pod tonami wody. Wielu turystów zachwyca się również pokazami różowych delfinów.

5. Gdzie indziej nie znajdziecie
Dostępnej dla każdego rybiej refleksoterapii. W Podwodnym Świecie można zrelaksować się przy dźwiękach szemrzącego strumyka, w miłym świetle z nogami zamoczonymi w niewielkim basenie. W tym czasie małe rybki muskają nasze stopy, oczyszczając je ze zrogowaciałego naskórka. Po takiej sesji można jeszcze zakosztować masażu stóp. Nigdzie też nie znajdziecie takiego kontrastu ultranowoczesnej architektury z tradycyjnymi budowlami.

6. Zakupy z fantazją
Wokół New Bridge Road i South Bridge Road rozpościera się dzielnica chińska, w której można kupić absolutnie wszystko. Każda podróżniczka znajdzie tu oryginalne ciuchy. Uwaga jednak – często w chińskich, niedużych rozmiarach.

Nowa Bugis Street zachęca niesamowitą ilością sklepów i nocnym targiem. Wiele osób chętnie kupuje w Singapurze niedrogą elektronikę, głównie aparaty fotograficzne i kamery. Najlepsze sklepy ze sprzętem fotograficznym znajdują się przy North Bridge Road, High Street oraz Orchard Road. Również sprzęt elektryczny jest w Singapurze wyjątkowo tani, jego ceny porównywane są często do tych obowiązujących w Hong Kongu. Centrum komputerowe Funan znajdziecie przy hotelu Excelsior.

Panie zaś mogą poszukać oryginalnych i niedrogich sklepów. Batiki mogę być trochę drogie, natomiast piękne, chińskie i malezyjskie jedwabie mają już o wiele bardziej atrakcyjne ceny. Panowie powinni zaś wybrać dla dam swego serca coś z biżuterii. W Singapurze nie brak japońskich pereł i indyjskich topazów.

7. Niebo w gębie
Singapur nazywany jest często światową stolicą jedzenia, i nie ma w tym żadnej przesady. Można tu znaleźć kuchnie całego świata, a wielkie zatłoczone restauracje w Little India czy China Town mają niepowtarzalny klimat. I niby wszystkie tutejsze potrawy można zjeść gdzie indziej, jednak w Singapurze smakują jakby inaczej.

Dla osób lubiących makaron zdecydowanym numerem jeden będzie laksa czyli makaron ryżowy z kokosowym sosem curry z krewetkami, jajkami i kurczakiem. Równie smaczne jest chili z krabami, satay – czyli kebab z ciastkami ryżowym z ogórkiem i sosem arachidowym. Koneserom polecamy rybią głowę z ryżem ugotowaną w curry.

Singapur pęka od tanich i oryginalnych restauracji, i nie ma nawet sensu wymieniać ich wszystkich nazw. Jeśli szukacie jednak miejsca, w którym piękno łączy się z dobrą kuchnią warto zajrzeć do restauracji Novus, która mieści się w Muzeum Narodowym przy Stamford Road.

Prawdziwą przygodą jest kolacja w restauracji Ulu Ulu Safari przy Mandai Lake Road. Restauracja leży w kompleksie 40-hektarowego parku–zoo zbudowanego specjalnie do nocnego podglądania zwierząt. Dzięki odpowiednim technikom można tu zobaczyć ponad tysiąc zwierzaków prowadzących nocny tryb życia.

Miłośnicy czekolady koniecznie powinni zajrzeć do choc.a.bloc przy Bedok North. W Clarke Quay nad rzeką Singapore stoi mnóstwo budek z jedzeniem i azjatyckich restauracji. Lista restauracji w dzielnicy Małe Indie (Little India) znajduje się na tej stronie, kliknij. Koniecznie spróbujcie pieczonych kasztanów podawanych na ulicy.

8. W miasto idziemy
Singapur łatwo nie zasypia, warto więc ruszyć w miasto na całonocną zabawę. To pełne życia miejsce uznawane jest za jedno z najbezpieczniejszych na świecie. Dyskoteki, kluby jazzowie, kawiarni i restauracje otwarte są do późnych godzin.

Wielkie centrum handlowe Mustafa Centre działa przez 24 godziny na dobę. Aquadisiac Club przy Orchad Street to jedno z najpopularniejszych miejsc do zabawy i tańca. Wielokrotnie nagradzane Ministerstwo Dźwięków zaprasza na dyskoteki, bajeczne drinki i koncerty gwiazd.

Nie wolno oczywiście zapomnieć również o licznych barach i restauracjach karaoke. Ale uwaga! W wielu z nich występują osoby, które z powodzeniem mogłyby wyjść na niejedną, profesjonalną scenę, więc lepiej okazywać własne talenty z powściągliwością.

Miłośnicy podglądania uciech wszelakich chętnie pewnie pójdą w okolice Desker Road w dzielnicy Małe Indie (Litlle India). Mieści się tu wiele podejrzanych spelunek i domów publicznych, których „pracownice” można obserwować przez uchylone drzwi, kiedy czekając na klientelę z nudów robią np. na drutach.

Boom Boom Room – słynny kabaret z drag queens to również atrakcja dla amatorów rozrywek „innych niż wszystkie”…

9. Schylamy głowy
Najlepiej od razu wybrać się na Carlsberg Sky Tower, siedem minut windą, 131 m n.p.m. Na długo pamięta się, krótki co prawda, przejazd kolejką linową na Sendosę. Piękny widok rozciąga się również z Mont Fab.

10. Co trzeba zapamiętać


Że Singapuru nie da się opisać w żadnym przewodniku. Że jak w dobrym koktajlu jest tu mnóstwo elementów, które co prawda powodują zawrót głowy, jednak na drugi dzień nie ma się kaca.

Absolutnie trzeba pamiętać, że handel narkotykami karany jest tu śmiercią. Z przyjemniejszych rzeczy zaś, że w restauracjach nie trzeba zostawiać napiwków, ponieważ i tak już są dopisane do rachunku.

Artykuł ukazał się na portalu onet.pl. Jego autorem jest Joanna Lamparska.


Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Onet.pl”: W 48 godzin: Singapur Reviewed by on 14 grudnia 2009 .

Singapuru nie da się opisać w żadnym przewodniku. Jest jak dobry koktajl: mnóstwo elementów, które co prawda powodują zawrót głowy, jednak na drugi dzień nie ma się kaca. 1. Najważniejszy powód, dla którego warto tu przyjechać Zetknięcie z niezwykłą czystością i bogactwem, które w Singapurze są codziennością, może być dla turystów z niektórych części świata

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź