BLOGOSFERA

„Onet.pl”: Ksiądz po hindusku

619px-Rigveda_MS2097Rząd sennych jeszcze postaci powoli wstaje z łóżek, chwiejnym krokiem wychodzi ze swoich pokoi, i w lepkim mroku (jest 4.30!) siada do medytacji na zimnej podłodze. Na początek coś dla ducha, za dwie godziny po skończonej praktyce będzie coś dla ciała.

Przyszli pandici, czyli uczeni w Wedach, spędzają po kilka godzin dziennie na recytowaniu świętych tekstów. Tak dużo śpiewają, że noszą na szyi talizman – rudrakszę, który ma ich chronić przed zachrypnięciem. Dla pandita to koniec w zawodzie, to jakby fryzjer stracił rękę – mówią.

Veda Agama Samskrutha Maha Patashala, a krócej szkoła wedyjska położona na uboczu, kilkanaście kilometrów od Bangalore – jednego z głównych ośrodków informatycznych w Indiach, to przeniesienie się do innej epoki.

Tutaj kultywuje się tysiącletnią tradycję Wed – świętych ksiąg hinduizmu, w których zawarta jest mitologia bóstw oraz filozoficzne rozprawy o życiu i wszechświecie. Młodzi chłopcy zamiast kształcić się na informatyka, jednego z najbardziej obecnie rozchwytywanych zawodów w Indiach, przez siedem lat uczą się na pamięć świętych wersetów.

– Po co? – pytam Raję, studenta ostatniego roku. Aby podtrzymać tradycję – odpowiada. Wedom, tak jak niektórym gatunkom roślin czy zwierząt, grozi wyginięcie. Mój dziadek i ojciec są panditami, to i ja będę. Mógł tu przyjść mój brat, ale jego ciągnie do komputerów. Mi proste życie odpowiada. Cisza nie drażni w uszy.

Pandit, pełniący funkcję kapłana, musi pochodzić z kasty bramińskiej. Z okazji świąt lub rodzinnych uroczystości odprawia pudźę, czyli tradycyjną ceremonię poświęconą jednemu z bóstw hinduskich. Podczas modlitwy intonowane są hymny z Wed oraz składana jest ofiara z owoców lub kwiatów.

Z racji złożoności obrządku, rytuał odprawiać może jedynie wyszkolony duchowny. Święte wersety intonuje się w specjalny sposób, tak aby odpowiedni układ dźwięków podnosił energię modlitwy. Wprawia on wiernych w silnie medytacyjny stan, ułatwiający im połączenie się z bóstwem.

Wedy

W szkole uczy się czterystu chłopaków, najmłodsi mają 8 lat, najstarsi po 19. Przyjechali tu z całych Indii, głównie z południa kraju. Część z nich pochodzi z rodzin, które z dziada, pradziada pracują w tym fachu, część jednak znalazła się tu z biedy lub nieuctwa.

Zapewniony mają tu wikt i opierunek, a i widocznie łatwiej opanować Wedy niż nauczyć się tabliczki mnożenia. Ci z powołaniem to studenci Agamy, czyli tekstów objaśniających szczegółowo jak odprawiać pudźę. Ci od Wed, oprócz zajęć w Patashali, chodzą również do lokalnej szkoły. Im nauka wersetów idzie trochę trudniej.

W małym drewnianym domku podczas zajęć z Atharwawedy – trzeciej z czterech ksiąg wedyjskich, grupka kilku chłopców próbuje opanować filozoficzne wywody o życiu. Idzie kiepsko, bo jest 11 rano, czyli minęło już sześć godzin od pobudki. Walcząc ze snem przyszli pandici intonują wersety wraz z nauczycielem.

Upendra – rezolutny chłopiec z Andhra Pradesh, raczej nie ma talentu muzycznego. Nauczyciel poświęca mu aż pięć minut. O wiele lepiej idzie niepozornemu – Kiran Kumowi, którego w przeciwieństwie do kolegów, od dzieciństwa ciągnęło do Wed. Po skończonej lekcji rozmawiamy o sporcie i bollywoodzkich filmach.

– Krykiet! Koszykówka! – krzyczą. Co tam Wisznu, co tam Sziwa, tym chłopcom marzy się boisko i filmy z Shakhrukh Khanem – ikoną indyjskiego kina. Na rozrywkę jest czas tylko w niedzielę. Jedni grają wtedy w piłkę, inni spędzają godziny nad indyjską grą carrom, a jeszcze inni gimnastykują umysł przy szachach.

Agama

– Nie tęsknisz za domem? Za tym, żeby po prostu spotkać się na mieście z przyjaciółmi? Nie chciałbyś pójść do kina, usiąść przed komputerem? – pytam Raję.

– Widzisz, gdy mieszkasz od kilku lat na odludziu, przyzwyczajasz się do takiego trybu życia. Gdy wracam do domu na wakacje, nie mam uczucia, że coś tracę. W szkole wyciszam się na tyle, że nie ciągnie mnie do „ normalnego świata”. Moim życiem są Wedy i Agama. Legenda głosi, że bogini Parwati spytała się pewnego dnia Sziwy jak odprawia się pudźę. Z oddechu boga powstały wtedy Wedy, a z jego słów spłynęła Agama. I ja właśnie tym oddechem chce żyć, tym głosem chcę mówić – tłumaczy.

Raja i jego koledzy – Thejus i Vimal, nie widzą dla siebie innej przyszłości niż praca w świątyni. Na tyle przesiąkli Wedami, że opowiadając mi o zwyczajach w szkole, co i raz cytują fragmenty świętych tekstów.

Aby być dobrym panditem, trzeba perfekcyjnie znać Wedy i Agamę (każda z czterech ksiąg Wed liczy ponad tysiąc hymnów!). Trzeba mieć też żonę. Tradycja nakazuje, iż tylko żonaci pandici mogą odprawiać pudźę. To swego rodzaju sposób na podtrzymanie tradycji, bowiem tylko w ten sposób uda się przekazywać wiedzę nowym pokoleniom.

Aby zostać przyjętym do szkoły, chłopcy przechodzą ceremonię inicjacyjną, podczas której otrzymują yagnapavithę czyli sznur, który przepasany przez klatkę piersiową będą nosić do końca życia. Ma ich chronić przed złem i pomóc im wytrwać na ścieżce duchowej.

Pandici zamiast spodni noszą doti, czyli biały materiał zawinięty wokół bioder. Gdy robi się zimno zakładają koszulkę, ale zazwyczaj paradują z gołym torsem. Wielu z nich ma włosy zebrane w kok, gdyż do końca życia nie mogą ścinać włosów.

Na czole w zależności od okazji malują basmę, czyli rząd trzech białych kresek symbolizujących czystość chandan – żółtą kropkę na cześć Wisznu, która jak wierzy się, ma wyciszać umysł lub czerwone kum kum podtrzymujące energię w ciele.

Pudźa

Gdy nadejdzie wieczór chłopcy znów recytują Wedy, ale tym razem w swoich myślach. Każdy siada osobno i wyciszony powtarza mantry. Codzienna praktyka ma sprawić, że przesiąkną oni świętymi wersetami i staną się one ich integralną częścią. Medytację poprzedzają skrupulatne przygotowania, chłopcy malują na ciele 36 basm, aby podkreślić, że jest to istotny duchowo moment.

Jutro ważny dzień – Ganapati Chaturhi czyli święto ku czci Ganeśy – jednego z najbardziej popularnych bóstw w Indiach. Ten sympatyczny bóg o twarzy słonia, przynosi szczęście i sukces. Nic dziwnego więc, że cały naród szaleje na jego punkcie.

Podczas festiwalu przypadającego na koniec sierpnia, na całym subkontynencie odbywają się huczne obchody, których kulminacją jest zanurzenie posągu Ganeśy w wodzie.

W Patashali, choć trochę skromniej, od rana czuć duch świętowania. O siódmej rano przed wejściem do świątyni ustawili się uzbrojeni w trąbki i  bębny chłopcy. Podczas gdy ich koledzy wraz z kapłanem recytują mantry, oni wybijają rytm wprawiający w trans.

Głos około czterystu młodych mężczyzn w połączeniu z dźwiękami instrumentów przeraża potulną słonicę Indrani, stojącą przed drzwiami świątyni. Odświętnie wymalowane zwierzę, z brzęczącymi bransoletami na masywnych łapach, czeka aż kapłan wraz z przyszłymi panditami podzieli się z nią złożonymi w ofierze kwiatami i owocami.

Czeka ją również arti czyli rytualne zataczanie kręgów ogniem. Pierwsze dla dobra ludzkości, drugie dla dobra Ziemi i trzecie na zakończenie pudźy. Gdy kapłan kończy już trzecie okrążenie, zestresowana Indrani człapie przed siebie, aby odpocząć po nieco męczącym dla niej ceremonii.

Tymczasem przyszli pandici wybierają się nad pobliskie jezioro z posągiem Ganeśy. Gdy zanurzą już boga w wodach lokalnej sadzawki, wracają do swoich ksiąg. I znów trochę astrologii, Wedy, Agama, medytacja. To jak z indyjskim postrzeganiem czasu: po zatoczeniu koła, wszystko zaczyna się od nowa.

– Raja, chcesz mieć żonę? No mi aż tak bardzo nie zależy – mówi cicho, ale chcę żeby mój syn studiował Wedy. No tak, tradycja. O to tu przecież chodzi.

Artykuł ukazał się na portalu onet.pl. Jego autorem jest Marta Zdzieborska.


Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Onet.pl”: Ksiądz po hindusku Reviewed by on 28 listopada 2009 .

Rząd sennych jeszcze postaci powoli wstaje z łóżek, chwiejnym krokiem wychodzi ze swoich pokoi, i w lepkim mroku (jest 4.30!) siada do medytacji na zimnej podłodze. Na początek coś dla ducha, za dwie godziny po skończonej praktyce będzie coś dla ciała. Przyszli pandici, czyli uczeni w Wedach, spędzają po kilka godzin dziennie na recytowaniu świętych

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź