Komentarz eksperta,Top news

O. Pietrewicz: Zaskakująco wysoka przegrana konserwatystów w Korei Południowej

Zaskakująco słaby wynik konserwatywnej partii Saenuri w wyborach do Zgromadzenia Narodowego jest odczytywany jako porażka nie tylko dotychczas największej partii w parlamencie, lecz także administracji Park Geun-hye. Wybory parlamentarne były poważnym testem dla wszystkich ugrupowań politycznych w Korei Południowej przed zdecydowanie ważniejszymi wyborami prezydenckimi, które odbędą się w grudniu 2017 r.

W komentarzach przedwyborczych Saenuri była wskazywana jako faworyt do zwycięstwa, głównie ze względu na podzieloną opozycję i sprzyjającą konserwatystom atmosferę zwiększonego zainteresowania problematyką bezpieczeństwa narodowego z uwagi na działania Korei Północnej. Wbrew oczekiwaniom, zgodnie z którymi Saenuri miała walczyć nawet o 3/5 miejsc w parlamencie, co pozwalałoby na samodzielne przeforsowanie ustaw, konserwatyści doznali bolesnej porażki – nie tylko stracili większość, lecz także przestali być największą partią w Zgromadzeniu Narodowym. Zwycięstwo Minjoo i zdobycie przez nią 123 miejsc doprowadziło do pierwszej od 16 lat sytuacji, w której opozycja ma więcej miejsc w parlamencie niż partia rządząca (tj. partia, z której wywodzi się prezydent). Natomiast uzyskanie 38 miejsc w parlamencie przez centrową Partię Ludową sprawia, że ugrupowanie Ahn Cheol-soo stało się nową siłą w południowokoreańskiej polityce.

Frekwencja w wyborach rozłożonych na trzy dni (głosować można było nie tylko w środę, lecz także, po uprzedniej rejestracji, w piątek i sobotę) wyniosła 58 proc. Był to wyższy wynik niż cztery lata temu (54,2 proc.), ale sporo niższy od rekordowej frekwencji w wyborach w 1996 r., kiedy do urn poszło 63,9 proc. wyborców.

Ostatecznie wyniki wyborów ilustrują poniższe grafiki (rozkład miejsc w parlamencie i mapa poparcia dla poszczególnych partii):

Czerwony: Saenuri; niebieski: Minjoo; zielony: Partia Ludowa; żółty: Partia Sprawiedliwości; szary: kandydaci niezależni; źródło: wikimedia.org

czerwony: Saenuri; niebieski: Minjoo; zielony: Partia Ludowa; żółty: Partia Sprawiedliwości; szary: kandydaci niezależni; źródło: wikimedia.org

czerwony: Saenuri; niebieski: Minjoo; zielony: Partia Ludowa; żółty: Partia Sprawiedliwości; szary: kandydaci niezależni; źródło: wikimedia.org

czerwony: Saenuri; niebieski: Minjoo; zielony: Partia Ludowa; żółty: Partia Sprawiedliwości; szary: kandydaci niezależni; źródło: wikimedia.org

Zdobycie zaledwie 122 miejsc w 300-osobowym południowokoreańskim parlamencie jest wielkim rozczarowaniem dla Saenuri, która przed wyborami mierzyła w uzyskanie większości, a więc co najmniej 151 miejsc. Na porażkę rządzącej partii konserwatywnej złożyło się co najmniej kilka kwestii. Niewątpliwie na decyzje wyborców wpłynęły nawarstwiające się problemy gospodarcze. Jednym z poważniejszych jest rosnące bezrobocie, zwłaszcza wśród obywateli poniżej 30. roku życia (12,5 proc. w lutym br. było najwyższym wynikiem od 1999 r.) i rosnące rozwarstwienie dochodowe. Do tego dochodzi spadek eksportu, który jest pokłosiem m.in. spowolnienia gospodarczego w Chinach, będących głównym partnerem handlowym Korei Południowej. Niewykluczone jednak, że od kwestii gospodarczych istotniejsze z punktu widzenia wyborców były wewnętrzne spory partyjne, które od lat są bolączką południowokoreańskiej polityki wewnętrznej (nie tylko Saenuri, lecz także innych ugrupowań). W przypadku rządzącej partii konserwatywnej wyborców rozdrażniły waśnie między frakcjami dotyczące nominacji kandydatów na listy wyborcze, w wyniku czego część kandydatów zdecydowała się startować niezależnie. Zdaniem niektórych Saenuri nie pomogła również sama Park Geun-hye, która nie tylko niepotrzebnie zaangażowała się w kampanię wyborczą swojej partii, lecz także w trakcie dotychczasowych rządów nie potrafiła zbudować porozumienia z parlamentem i opinią publiczną w sytuacji pogarszającej się sytuacji gospodarczej.

W związku ze słabym wynikiem wyborczym następnego dnia po wyborach przewodniczący Saenuri Kim Moo-sung zrezygnował z funkcji wraz z innymi członkami kierownictwa partii. Uzyskanie zaledwie 122 miejsc w parlamencie jest odbierane przede wszystkim jako porażka frakcji Kima, który w przypadku zdobycia większości mógł liczyć na nominację z ramienia Saenuri w wyborach prezydenckich, które odbędą się w grudniu 2017 r. W obecnej sytuacji nie można wykluczyć pogłębienia napięć w partii konserwatywnej, która w lipcu ma wybrać nowe kierownictwo. Nie brakuje głosów, że wina za słaby wynik wyborczy spoczywa na frakcji zwolenników prezydent Park, którzy wprowadzili ogromne zamieszanie w procesie układania list wyborczych. Niezależnie od napięć między frakcjami najistotniejszym problemem w kolejnych miesiącach dla Saenuri będzie przedstawienie jak najlepszego kandydata do wyborów prezydenckich. Wymieniani dotychczas jako potencjalni kandydaci (Oh Se-hoon i Kim Moon-soo) przegrali w wyborach parlamentarnych z rywalami z Minjoo. W tej sytuacji pojawiają się sygnały, że jedyną nadzieją dla konserwatystów może być kandydatura Ban Ki-moona, który w tym roku kończy 10-letnią przygodę na stanowisku sekretarza generalnego ONZ. Aczkolwiek należy pamiętać, że Ban był ministrem spraw zagranicznych w administracji Roh Moo-hyuna, a więc prezydenta wywodzącego się z partii, której sukcesorką jest obecna Minjoo.

źródło: flickr.com, 박근혜 공식앨범

źródło: flickr.com, 박근혜 공식앨범

Wynik środowych wyborów jest dużym sukcesem Minjoo. W przedwyborczych sondażach spodziewano się, że partia liberalna może zdobyć między 100 a 120 miejsc. Obawiano się, że Minjoo nie uzyska dobrego wyniku ze względu m.in. na rywalizację o elektorat z Partią Ludową. Tymczasem partia uzyskała bardzo dobry wynik, zdecydowanie pokonując konserwatystów w Seulu i otaczającej stolicę prowincji Gyeonggi, gdzie do zdobycia były aż 122 mandaty, oraz uzyskując dobry wynik w Daegu czy Busan. Znaczne zasługi w zwycięstwie wyborczym przypisuje się przewodniczącemu partii Kim Jong-inowi, który kieruje partią zaledwie od stycznia tego roku. Zdaniem obserwatorów sukces Minjoo wynikał z obranej przez Kima taktyki obarczania odpowiedzialnością rządu za nieudane próby wyjścia z trudnej sytuacji gospodarczej. Co ciekawe, 76-letni Kim przez znakomitą większość politycznego życia był związany z konserwatystami, a w 2012 r. był szefem zwycięskiej kampanii prezydenckiej Park Geun-hye. Zwycięstwo w wyborach parlamentarnych umacnia przywództwo Kim Jong-ina w partii i znacząco zwiększa jego szanse na uzyskanie nominacji w wyborach prezydenckich.

Mimo dobrego wyniku w skali całego kraju Minjoo nie zaprezentowała się najlepiej w swoim mateczniku, tj. regionie Honam (Gwangju, prowincje Północna i Południa Jeolla) na południowym zachodzie. Stało się tak w wyniku bardzo wysokiego poparcia dla Partii Ludowej w tej części kraju. Stronnictwo kierowane przez Ahn Cheol-soo zdaniem części obserwatorów jest największym wygranym wyborów, gdyż przełamało dotychczasową dominację dwóch największych partii i stało się trzecią liczącą się siłą polityczną w Zgromadzeniu Narodowym. Dobry wynik prawdopodobnie przełoży się na start Ahna w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, dla którego byłoby to drugie podejście w walce o fotel prezydenta (w 2012 r. zrezygnował w trakcie kampanii).

Wynik wyborów parlamentarnych oznacza, że po raz pierwszy od 16 lat partia, z ramienia której rządzi prezydent, nie ma większości w parlamencie. Utrata większości przez Saenuri oznacza, że administracja Park Geun-hye de facto traci możliwość przeforsowania swoich propozycji, w tym przede wszystkim reform dotyczących rynku pracy i gospodarki. W sytuacji gdy dwie główne partie opozycyjne mają 161 miejsc w 300-osobowym parlamencie zdaniem obserwatorów rząd może nie mieć wyboru i będzie zmuszony zmienić znaczną część, o ile nie wszystkie, projektów ustaw. Niewykluczony jest również wielomiesięczny impas w polityce wewnętrznej Korei Południowej. Trudno się bowiem spodziewać, aby wywodząca się z partii konserwatywnej Park realizowała pomysły opozycji. Dialog między rządem a większością parlamentarną może być tym trudniejszy, że w trakcie dotychczasowych rządów Park dała się poznać jako osoba niechętna dyskusjom i nieznosząca sprzeciwu. M.in. z tego powodu niewykluczone, że do końca kadencji (luty 2018 r.) Park Geun-hye może być tzw. kulawą kaczką (lame duck), a więc prezydentem bez realnej siły politycznej ze względu na niemożność przeforsowania reform w parlamencie zdominowanym przez konkurencyjne ugrupowania.

W komentarzach powyborczych pojawiają się sugestie, że w sytuacji nowego rozdania w parlamencie administracja Park Geun-hye może znaleźć się pod presją opozycji, aby wprowadzić zmiany w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa, w tym zwłaszcza w odniesieniu do Korei Północnej. Choć w następstwie wyborów Park prawdopodobnie dokona pewnych przetasowań w administracji (stanowisko może stracić m.in. minister spraw zagranicznych Yun Byung-se), to do sugestii o możliwych zmianach w polityce wobec Północy należy podchodzić ostrożnie. Przede wszystkim jak na razie Korea Północna nie daje argumentów, które miałyby skłonić władze w Seulu do zmiany podejścia. Aczkolwiek nie można wykluczyć pewnych korekt w kolejnych miesiącach. Będą one zależały jednak w większym stopniu od bieżącej dynamiki sytuacji na Półwyspie Koreańskim niż od presji wywieranej przez Minjoo i Partię Ludową, które opowiadają się za możliwie jak najdalej posuniętą współpracą i dialogiem z Koreą Północną.

Należy mieć na uwadze, że wyborcy krytycznie ocenili Saenuri i rząd nie za politykę zagraniczną, lecz za politykę gospodarczą i wewnątrzpartyjny bałagan. Co więcej, twarde posunięcia administracji Park wobec Korei Północnej w ostatnich miesiącach były pozytywnie oceniane w sondażach przeprowadzanych w południowokoreańskim społeczeństwie. Nic więc dziwnego, że tuż przed wyborami rządzący starali się wykorzystać nastroje antypółnocnokoreańskie dla zbicia kapitału politycznego i w tym celu nagłośnili sprawy ucieczki 13 północnokoreańskich pracowników gastronomii i wysokiego oficera północnokoreańskiego wywiadu do Korei Południowej. Rezultat wyborów parlamentarnych pokazuje, że tego typu posunięcia okazały się niewystarczające. Ponadto po raz kolejny potwierdziło się, że problem północnokoreański nie odgrywa tak istotnej roli w wyborach politycznych obywateli Południa jak wydaje się obserwatorom na Zachodzie.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
O. Pietrewicz: Zaskakująco wysoka przegrana konserwatystów w Korei Południowej Reviewed by on 15 kwietnia 2016 .

Zaskakująco słaby wynik konserwatywnej partii Saenuri w wyborach do Zgromadzenia Narodowego jest odczytywany jako porażka nie tylko dotychczas największej partii w parlamencie, lecz także administracji Park Geun-hye. Wybory parlamentarne były poważnym testem dla wszystkich ugrupowań politycznych w Korei Południowej przed zdecydowanie ważniejszymi wyborami prezydenckimi, które odbędą się w grudniu 2017 r. W komentarzach przedwyborczych Saenuri

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Oskar Pietrewicz

Doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent studiów pierwszego i drugiego stopnia (specjalizacja wschodnioazjatycka) w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Główne obszary zainteresowań: polityka zagraniczna państw koreańskich, bezpieczeństwo i stosunki międzynarodowe w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna Chin w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna USA w regionie Azji i Pacyfiku, stosunki chińsko-koreańskie i amerykańsko-koreańskie. W CSPA jako ekspert zajmuje się Koreą Południową i Koreą Północną.

KOMENTARZE: 1

Pozostaw odpowiedź