Artykuły,Polecane,Publicystyka

O. Pietrewicz: Wyzwania pana Xi

W opinii wielu ekspertów zaskakująco sprawna konsolidacja władzy przez Xi Jinpinga dowodzi tego, że mamy do czynienia z najpotężniejszym od dziesięcioleci chińskim przywódcą. O jego ostatecznym sukcesie zadecyduje jednak dopiero sprostanie bezprecedensowym wyzwaniom natury gospodarczej.

Na początku września na polska-azja.pl pojawił się interesujący artykuł Łukasza Błońskiego „Xi jak Deng? Transformacja pola politycznego w Chińskiej Republice Ludowej”. Ku mojemu zdumieniu tekst nie spotkał się ze zbytnim zainteresowaniem czytelników, co jest zadziwiające, jeśli uwzględni się podjęty przez autora temat. Dotychczasowe posunięcia Xi Jinpinga dostarczają bowiem wielu powodów, aby na poważnie zainteresować się zmianami na chińskiej scenie politycznej.

Poza zwróceniem uwagi na sprawną konsolidację władzy chińskiego przywódcy Łukasz Błoński podkreślił kierowniczą rolę Xi Jinpinga w realizacji dwóch kluczowych zadań, jakie postawiły sobie chińskie władze na III Plenum KC KPCh w listopadzie 2013 roku: walka z korupcją i wprowadzenie gruntownych reform gospodarczych. Co więcej, przy okazji sierpniowych obchodów 110. rocznicy urodzin Deng Xiaopinga chińskie media nie szczędziły porównań między wielkim reformatorem a obecnym liderem. Zwracano uwagę, że obu polityków łączy zaangażowanie w przeprowadzenie reform, polityczna odwaga konieczna do zmian instytucjonalnych i pragmatyczne podejście. W nawiązaniu do artykułu Łukasza Błońskiego chciałbym zwrócić uwagę na wątek, któremu autor poświęcił mniej miejsca, a więc wyzwaniom natury gospodarczej.

Ogłoszona niemal rok temu strategia „pogłębienia reform” jest próbą gruntownego odejścia od dotychczasowego modelu rozwojowego opartego na taniej sile roboczej i ogromnych inwestycjach infrastrukturalnych do rozwiązań bazujących na rosnącym potencjale konsumpcyjnym obywateli i innowacyjności. Ambitny plan reform to również propozycja poradzenia sobie ze spuścizną epoki szybkiego wzrostu, która poza sukcesami wiązała się z ogromnymi kosztami, takimi jak rozwarstwienie dochodowe, zanieczyszczenie środowiska czy uwłaszczenie nomenklatury i korupcja. Choć w ostatnim czasie najwięcej uwagi zwracano na sukcesy kampanii antykorupcyjnej (zwłaszcza odsunięcie „tygrysa” Zhou Yongkanga), to niewykluczone, że pod hasłem walki z korupcją Xi i jego ekipa nie tylko realizują interesy wewnątrzpartyjne, lecz także kładą fundamenty pod sygnalizowane od pewnego czasu reformy. Być może rozprawiając się z nieprzychylnymi sobie działaczami, Xi usuwa potencjalne przeszkody, jakie mógłby napotkać podczas wprowadzania zmian. A tych zapowiada się cała masa.

Źródło: flickr.com, thierry ehrmann

Źródło: flickr.com, thierry ehrmann

Zgodnie z wytycznymi III Plenum kluczową rolę na dalszej ścieżce rozwoju chińskiej gospodarki ma odgrywać nie państwo, lecz rynek. Chińczycy podkreślają jednak, że istotą zmian nie jest wyrugowanie państwa, lecz odpowiednie ułożenie relacji między jego widzialną ręką a niewidzialną ręką rynku. Nowa strategia kładzie również nacisk na pojedynczego obywatela, który w większym niż dotychczas stopniu ma odczuwać korzyści ze wzrostu gospodarczego. Zgodnie z rządowymi wytycznymi w latach 2012-2020 średni dochód mieszkańca Chin ma się podwoić. Wyrazem aspiracji chińskich władz jest zwiększenie i wzbogacenie klasy średniej, już teraz liczącej ponad 300 mln osób, której popyt ma stać się podstawowym motorem rozwoju gospodarki. Co więcej, ma być to rozwój zrównoważony, czyli ukierunkowany na podniesienie jakości życia mieszkańców, a nie wyścig o jak najwyższy (i kosztowny społecznie i ekologicznie) wzrost PKB.

Wśród dotychczasowych zmian społeczno-gospodarczych podjętych przez Xi Jinpinga eksperci wymieniają m.in. obniżenie podatków dla małych i średnich przedsiębiorstw czy też podjęcie reformy hukou (restrykcyjny system zameldowania) i poluzowanie polityki jednego dziecka. To zaledwie kropla w morzu potrzeb. Do tego część ekspertów powątpiewa w powodzenie kolejnych reform, a zwłaszcza we wprowadzenie w życie hasła zwiększenia konkurencyjności i znaczenia własności prywatnej. Tymczasem to właśnie otwarcie kluczowych obszarów gospodarki na firmy niepaństwowe jest jednym z ważniejszych zadań, jakie postawiły przed sobą chińskie władze. Chodzi o dopuszczenie kapitału prywatnego do wielkich projektów inwestycyjnych, które dotąd były domeną sektora państwowego. Rozwiązanie to miałoby pomóc m.in. w zatrzymaniu drastycznie narastającego długu publicznego. Szacuje się, że zadłużenie rządów lokalnych wynosi ponad 3 bln dolarów (!). Trzeba mieć też na uwadze, że tylko niewielka część chińskich przedsiębiorstw państwowych jest rentowna i realizuje strategiczne wytyczne władz, przez co może skutecznie konkurować na rynkach międzynarodowych. Dlatego też władze w Pekinie pragną sprzedać mniejsze przedsiębiorstwa, a do większych dopuścić prywatnych udziałowców. Przykładem jest koncern paliwowy Sinopec – szacuje się, że prywatni inwestorzy lokalni i zagraniczni będą mogli nabyć niemal 30 proc. udziałów o łącznej wartości 17,5 mld dolarów z detalicznego ramienia przedsiębiorstwa.

Istnieją obawy, że szerokie otwarcie rynku na kapitał prywatny pozostanie w sferze deklaracji ze względu na zdecydowany opór partyjnych kadr zainteresowanych utrzymaniem dotychczasowego stanu rzeczy. Chińskie firmy prywatne informują, że są rzadko dopuszczane do dużych projektów i wszystko odbywa się według dawnych reguł. Szczególnie niechętne reformom są władze lokalne, które są głównymi beneficjentami wielkich projektów infrastrukturalnych. Zmiany w przedsiębiorstwach państwowych będą napotykały liczne problemy również ze względu na powiązanie z najważniejszymi siłami politycznymi w Pekinie. Nie wszyscy są bowiem przekonani, że urynkowienie jest najlepszym rozwiązaniem i obstają przy kontynuowaniu wielkich inwestycji infrastrukturalnych zasilanych z budżetu państwa. Chęć utrzymania status quo przez część sił politycznych oraz sprzeczne interesy rządu centralnego i władz lokalnych są poważnym problemem dla Xi, który wielokrotnie wskazywał, że inwestycje centralne powinny w coraz mniejszym stopniu stymulować wzrost gospodarczy.

Nie powinno więc dziwić, że w ramach kampanii antykorupcyjnej Xi zabrał się zwłaszcza za niechętnych zmianom działaczy na szczeblu lokalnym i centralnym oraz grube ryby z państwowych przedsiębiorstw. Optymiści mają nadzieję, że najgłośniejsza w historii ChRL kampania antykorupcyjna przysłuży się wprowadzaniu niezbędnych reform społeczno-gospodarczych. Pojawiają się jednak wątpliwości, czy w obecnym kształcie kampania służy czemuś więcej niż wyłapywaniu przeciwników reform i zastraszaniu urzędników państwowych. Ponadto trzeba mieć świadomość, że korupcja jest immanentną cechą systemu politycznego ChRL. Dopóki nie zostaną przeprowadzone zmiany systemowe, dopóty korupcja będzie rządzić chińskim życiem publicznym i w miejsce usuniętych „tygrysów” przyjdą kolejne. Problemem jest również to, że po Xi Jinpingu niektórzy (bardzo naiwni) spodziewali się nie tylko gospodarczej, ale i politycznej liberalizacji. Tymczasem od początku objęcia władzy Xi zasłynął również zaostrzeniem kontroli nad chińskim Internetem. Minxin Pei z Carnegie Endowment twierdzi, że takie decyzje z każdym rokiem będą wzbudzały większe oburzenie rosnącej w siłę i coraz bardziej wymagającej chińskiej klasy średniej, której aspiracje nie będą ograniczały się wyłącznie do warstwy ekonomicznej. Ostatnie wydarzenia w Hongkongu to kolejny przykład tego, jak zróżnicowane są wyzwania stojące przed Xi Jinpingiem.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
O. Pietrewicz: Wyzwania pana Xi Reviewed by on 4 października 2014 .

W opinii wielu ekspertów zaskakująco sprawna konsolidacja władzy przez Xi Jinpinga dowodzi tego, że mamy do czynienia z najpotężniejszym od dziesięcioleci chińskim przywódcą. O jego ostatecznym sukcesie zadecyduje jednak dopiero sprostanie bezprecedensowym wyzwaniom natury gospodarczej. Na początku września na polska-azja.pl pojawił się interesujący artykuł Łukasza Błońskiego „Xi jak Deng? Transformacja pola politycznego w Chińskiej Republice

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Oskar Pietrewicz

Doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent studiów pierwszego i drugiego stopnia (specjalizacja wschodnioazjatycka) w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Główne obszary zainteresowań: polityka zagraniczna państw koreańskich, bezpieczeństwo i stosunki międzynarodowe w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna Chin w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna USA w regionie Azji i Pacyfiku, stosunki chińsko-koreańskie i amerykańsko-koreańskie. W CSPA jako ekspert zajmuje się Koreą Południową i Koreą Północną.

komentarze 3

  • Reformy polegające na reorientacji z eksportu na rynek wewnętrzny mają też swój cel strategiczny.
    Znacznie spadnie zależność Chin od zagranicy, można powiedzieć, że wtedy w pewnym sensie Chiny
    będą nie do ruszenia. Wzrośnie ich pewność i pozycja. Silniej nacisną na zastąpienie dolara yuanem.

  • Zapowiedzi przytoczonych reform pojawialy sie juz przed 2013r, Sa koniecznoscia Na sciezce rozwoju gospodarczego I byly wielokrotnie testowane przez inne kraje , w Chinach Sa oczywiscie dostosowywane do specyfiki kraju

    • Z jakim wynikiem przeprowadzane są te „testy”?

Pozostaw odpowiedź