Komentarz eksperta,Top news

O. Pietrewicz: Wizyta Park Geun-hye w USA – coś więcej niż potwierdzenie sojuszu?

Wizyta Park Geun-hye w USA potwierdziła, że Waszyngton pozostaje najważniejszym sojusznikiem Seulu, a problem północnokoreański stanowi rdzeń współpracy sojuszniczej. Mimo ogólnej atmosfery porozumienia i otwarcia na nowe obszary współpracy, wiele wskazuje na to, że poważnym testem dla sojuszu w dłuższej perspektywie może okazać się stosunek obu państw do Chin.

Zeszłotygodniowa wizyta Park Geun-hye w USA trwała cztery dni i była drugą w tym kraju odkąd południowokoreańska prezydent objęła urząd (pierwsza miała miejsce w maju 2013 roku). Pierwotnie wizyta była planowana na połowę czerwca, ale została przełożona z uwagi na kryzys związany z wirusem MERS w Korei Południowej. W prezydenckiej delegacji znaleźli się m.in. minister spraw zagranicznych Yun Byung-se, minister obrony Han Min-koo oraz minister handlu, przemysłu i energetyki Yoon Sang-jik. Szczególnie istotny była obecność Hana, gdyż był to drugi raz w historii, kiedy prezydentowi Republiki Korei w zagranicznej wizycie towarzyszył szef resortu obrony. Jego obecność uwypukliła główny cel wizyty, jakim były rozmowy na temat współpracy sojuszniczej i problematyki bezpieczeństwa. Ponadto w delegacji Park znalazło się 166 liderów biznesowych z czołowych przedsiębiorstw (Samsung, Hyundai, SK) oraz reprezentantów małych i średnich firm. Była to największa delegacja biznesowa, jaka kiedykolwiek towarzyszyła prezydentowi Republiki Korei w trakcie wizyty zagranicznej.

Źródło: Cheong Wa Dae, president.go.kr

Źródło: Cheong Wa Dae, president.go.kr

Na początku czterodniowej wizyty Park złożyła kwiaty pod Pomnikiem Weteranów Wojny w Korei w waszyngtońskim parku National Mall. Następnie udała się do Centrum Lotów Kosmicznych im. Roberta H. Goddarda, będąc drugim w historii prezydentem Republiki Korei, który odwiedził ośrodek NASA (pierwszym był jej ojciec, Park Chung-hee, który w 1965 r. odwiedził Centrum Kosmiczne im. Johna F. Kennedy’ego na Florydzie). Park zasygnalizowała wolę pogłębienia współpracy Korei Południowej z USA w zakresie zaawansowanych technologii, w tym wyraziła nadzieję na podpisanie w niedalekiej przyszłości porozumienia o współpracy kosmicznej.

W trakcie wizyty Park odwiedziła również Pentagon, gdzie za zamkniętymi drzwiami odbyła rozmowę z sekretarzem obrony Ashtonem Carterem na temat kwestii bezpieczeństwa na Półwyspie Koreańskim i w Azji Północno-Wschodniej, a także opóźnień w przekazaniu Seulowi dowództwa operacyjnego na czas wojny (OPCON, pierwotnie planowane na 2015 r.). Mimo ogólnej atmosfery dialogu Koreańczykom nie udało się uzyskać od Amerykanów zgody na transfer technologii niezbędnych do dalszych prac nad projektem południowokoreańskiego myśliwca wielozadaniowego KF-X. Strony jednak porozumiały się w sprawie ustanowienia grupy roboczej na rzecz pogłębienia współpracy w zakresie przemysłu obronnego.

Po okolicznościowych spotkaniach z sekretarzem stanu Johnem Kerrym i wiceprezydentem Joe Bidenem prezydent Republiki Korei wzięła udział w dyskusji panelowej z przedsiębiorcami oraz spotkała się z ekspertami w siedzibie Center for Strategic and International Studies. Park podkreśliła, że Korea Południowa z zainteresowaniem odnosi się do Partnerstwa Transpacyficznego (Trans-Pacific Partnership, TPP) i nie wyklucza udziału w tym porozumieniu, tym bardziej, że jak dotąd zawarła umowy o wolnym handlu z 10 z 12 państw negocjujących TPP. Prezydent pozytywnie odniosła się do planowanego spotkania na szczycie z premierem Abe Shinzo przy okazji trójstronnego szczytu Chiny-Japonia-Korea Południowa, do jakiego ma dojść w listopadzie w Seulu. Koncyliacyjny sygnał w odniesieniu do Japonii został zapewne pozytywnie odebrany przez Amerykanów, którzy z niepokojem spoglądają na wszelkie napięcia między dwoma najważniejszymi sojusznikami w regionie.

Północnokoreański fundament

Najistotniejszym elementem wizyty Park w USA było spotkanie z prezydentem Barackiem Obamą. Zgodnie z przewidywaniami rozmowa przywódców dotyczyła przede wszystkim Korei Północnej i problematyki bezpieczeństwa w Azji Północno-Wschodniej. O tym, że kwestia północnokoreańska odgrywa kluczową rolę w relacjach amerykańsko-południowokoreańskich, świadczy to, że po raz pierwszy przywódcy obu państw wydali oddzielne oświadczenie wyłącznie w odniesieniu do Korei Północnej („United States-Republic of Korea Joint Statement on North Korea”).

Źródło: Cheong Wa Dae, president.go.kr

Źródło: Cheong Wa Dae, president.go.kr

W oświadczeniu nie znalazły się jednak jakiekolwiek przełomowe treści. Strony podtrzymały swoje dotychczasowe stanowisko dążenia do „kompletnej, weryfikowalnej i nieodwracalnej denuklearyzacji Korei Północnej na drodze pokojowej”. Równocześnie potwierdziły, że nigdy nie zaakceptują Korei Północnej jako państwa nuklearnego. Przywódcy przyznali, że są gotowi usiąść do rozmów z reżimem w Pjongjangu, o ile ten zademonstruje autentyczną wolę pełnego porzucenia programów nuklearnego i rakietowego oraz będzie wywiązywać się z międzynarodowych zobowiązań. Zgodzili się również współpracować z pozostałymi stronami rozmów sześciostronnych w celu osiągnięcia wspólnego celu denuklearyzacji. Jak zwykle przywódcy przestrzegli, że w wypadku kolejnych prowokacji – w tym zwłaszcza prób nuklearnych lub rakietowych – władze w Pjongjangu spotkają się z „konsekwencjami” (bez precyzowania o co konkretnie miałoby chodzić). W oświadczeniu wspomniano również o problemie łamania praw człowieka w Korei Północnej. Park i Obama zobowiązali się popierać prace oenzetowskiego Biura Wysokiego Komisarza ds. Praw Człowieka w Seulu, które zostało ustanowione w czerwcu.

Poza oświadczeniem dotyczącym Korei Północnej strony wystosowały typowy dla tego typu spotkań komunikat o stanie sojuszu i dalszej współpracy („The United States-Republic of Korea Alliance: Shared Values, New Frontiers”). Obok potwierdzenia zobowiązań w kwestiach bezpieczeństwa Korea Południowa i USA zgodziły się poszerzyć współpracę o działanie w nowych obszarach, takich jak: przeciwdziałanie zagrożeniom biologicznym i poprawa bezpieczeństwa zdrowotnego, walka ze zmianami klimatycznymi i ochrona środowiska, zwiększenie współpracy w cyberprzestrzeni i kosmosie, rozwój współpracy naukowo-technologicznej. W kwestiach gospodarczych USA z zadowoleniem odniosły się do południowokoreańskiego zainteresowania Partnerstwem Transpacyficznym. Strony przyznały, że od pewnego czasu prowadzą „konstruktywne konsultacje” dotyczące TPP i liczą na pogłębienie dialogu w tej kwestii. Dołączenie tak istotnej gospodarki jak Korea Południowa do tej inicjatywy znamionowałoby sukces ekonomicznego filaru polityki zwrotu ku Azji i Pacyfikowi.

Chińskie wyzwanie

We fragmentach komunikatu dotyczących problematyki bezpieczeństwa warto zwrócić uwagę na dwie kwestie. USA pozytywnie odniosły się do rozwijanych przez Koreę Południową systemu obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej Korean Air and Missile Defense oraz systemu odstraszania i uderzeń prewencyjnych Kill Chain. W dokumencie nie wspomniano jednak o możliwym rozlokowaniu amerykańskiego systemu THAAD (Terminal High-Altitude Area Defense) w Korei Południowej. Kwestia ta od wielu miesięcy jest przedmiotem sporu, głównie dlatego, że przeciwko rozmieszczeniu elementów systemu wyraźnie sprzeciwiają się Chiny.

Ponadto w komunikacie nie znalazło się jakiekolwiek odwołanie do szczególnie problematycznych w ostatnich latach kwestii bezpieczeństwa morskiego w regionie Azji i Pacyfiku. To zauważalna różnica w porównaniu z analogicznymi dokumentami przyjmowanymi przez USA oraz Australię, Indie czy Japonię, w których apelowano o poszanowanie prawa międzynarodowego w kontekście sporów morskich, w tym na Morzach Południowo- i Wschodniochińskim. Pominięcie tego wątku w komunikacie po spotkaniu Obamy z Park pokazuje, że Korea Południowa unika angażowania się w spory, które jej bezpośrednio nie dotyczą i mogą doprowadzić do zantagonizowania się z Chinami. Wydaje się to wpisywać w ambicje władz w Seulu, które co prawda są zainteresowane pogłębianiem stosunków z Chinami i USA, ale nie chcą stać się ofiarą rywalizacji między tymi mocarstwami.

Problemy te wpisują się w dynamikę relacji w trójkącie Pekin-Seul-Waszyngton. Ponadto znamionują istotne wyzwanie polityki zagranicznej Korei Południowej, jakim jest równoczesne utrzymywanie więzi sojuszniczych z USA i rozwijanie strategicznego partnerstwa z Chinami. Z uwagi na zacieśnienie stosunków Korei Południowej z Chinami Amerykanie od pewnego czasu mogą mieć powody, aby z zaniepokojeniem spoglądać na przyszłość relacji z jednym z kluczowych sojuszników w regionie Azji i Pacyfiku. Chcąc niejako uspokoić amerykańskie władze, w trakcie wizyty Park wielokrotnie zapewniała, że USA są najbardziej zaufanym sojusznikiem Korei Południowej.

W odpowiedzi Obama określił sojusz z Republiką Korei mianem „fundamentu pokoju i bezpieczeństwa” w regionie. Kurtuazyjnie dodał, że USA pozytywnie odnoszą się do zbliżenia Korei Południowej z Chinami i nie widzą sprzeczności między sojuszem Waszyngtonu z Seulem a pogłębieniem relacji Seulu z Pekinem. Wydaje się jednak, że słowa te mają niezbyt wiele wspólnego z faktycznymi kalkulacjami Waszyngtonu. Wskazywały na to choćby słowa wypowiedziane przez Obamę na tej samej konferencji. Amerykański prezydent stwierdził, że w sytuacji naruszeń prawa międzynarodowego przez Chiny Waszyngton będzie oczekiwał od Seulu „zabrania głosu”. Wyraźna sugestia Obamy zaadresowana do Park wskazuje, że Amerykanie liczą na jednoznaczne poparcie Republiki Korei w sytuacji napięć z Chinami (a zwłaszcza w kontekście amerykańskich zastrzeżeń co do zachowań Chin na Morzach Południowo- i Wschodniochińskim). Wymowne było to, że w trakcie konferencji prasowej Park nie odniosła się do tej kwestii.

Wizyta Park Geun-hye w USA potwierdziła utrzymanie dotychczasowego kształtu sojuszu i zasygnalizowała nowe obszary współpracy w relacjach amerykańsko-południowokoreańskich. Nie ulega wątpliwości, że sojusz z USA pozostaje dla Korei Południowej gwarantem bezpieczeństwa w kontekście niestabilnej sytuacji na Półwyspie Koreańskim. Dla USA bliskie stosunki z Republiką Korei są jednym z filarów i warunków powodzenia strategii w regionie Azji i Pacyfiku. Choć spoiwem współpracy sojuszniczej jest zagrożenie ze strony Korei Północnej, to czynnikiem, który w największym stopniu oddziałuje na kształt sojuszu, są Chiny. Pogłębiająca się współpraca polityczna i skala powiązań gospodarczych Pekinu z Seulem sprawiają, że Państwo Środka najprawdopodobniej będzie miało decydujący wpływ na ewolucję sojuszu Korei Południowej z USA.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
O. Pietrewicz: Wizyta Park Geun-hye w USA – coś więcej niż potwierdzenie sojuszu? Reviewed by on 24 października 2015 .

Wizyta Park Geun-hye w USA potwierdziła, że Waszyngton pozostaje najważniejszym sojusznikiem Seulu, a problem północnokoreański stanowi rdzeń współpracy sojuszniczej. Mimo ogólnej atmosfery porozumienia i otwarcia na nowe obszary współpracy, wiele wskazuje na to, że poważnym testem dla sojuszu w dłuższej perspektywie może okazać się stosunek obu państw do Chin. Zeszłotygodniowa wizyta Park Geun-hye w USA

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Oskar Pietrewicz

Doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent studiów pierwszego i drugiego stopnia (specjalizacja wschodnioazjatycka) w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Główne obszary zainteresowań: polityka zagraniczna państw koreańskich, bezpieczeństwo i stosunki międzynarodowe w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna Chin w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna USA w regionie Azji i Pacyfiku, stosunki chińsko-koreańskie i amerykańsko-koreańskie. W CSPA jako ekspert zajmuje się Koreą Południową i Koreą Północną.

Pozostaw odpowiedź