Komentarz eksperta,Top news

O. Pietrewicz: W oparach kurtuazji. Wizyta północnokoreańskiej delegacji w Chinach

Zgodnie z oficjalnym przekazem zeszłotygodniowa wizyta północnokoreańskiej delegacji w Chinach upłynęła w „przyjacielskiej atmosferze” współpracy między państwami. Pod blichtrem kurtuazji kryje się jednak wiele problemów i różnic, jakie dzielą Chiny i Koreę Północną. 

W dniach 31.05-2.06 (wtorek-czwartek) w Pekinie przebywała północnokoreańska delegacja na czele z Ri Su Yongiem, członkiem Biura Politycznego i wiceprzewodniczącym Komitetu Centralnego Partii Pracy Korei, do niedawna ministrem spraw zagranicznych. Kluczowym punktem wizyty było środowe spotkanie z Xi Jinpingiem w Wielkiej Hali Ludowej. W trakcie niewiele ponad 20-minutowej rozmowy Ri z Xi pojawiło się wiele kurtuazyjnych zwrotów, typowych dla tego typu spotkań.

Kurtuazja i różnice w przekazie

Północnokoreański dyplomata poinformował Xi o decyzjach podjętych w trakcie majowego Kongresu Partii Pracy Korei. Przekazał również ustną wiadomość od Kim Dzong Una o potrzebie „wzmacniania historycznej przyjaźni między Pekinem i Pjongjangiem przy równoczesnym utrzymaniu pokoju i stabilności na Półwyspie Koreańskim i w całej Azji Północno-Wschodniej”. Chiński przywódca wskazał, że wizyta delegacji wpisuje się w „tradycję strategicznej komunikacji między KPCh i PPK oraz informowania siebie o istotnych kwestiach”. Xi dodał, że Chiny przywiązują duże znaczenie do „przyjaznych i nastawionych na współpracę stosunków” z Koreą Północną.

Na podstawie komunikatów prasowych przedstawionych przez obie strony widać jednak, że ChRL i KRLD zależało na zaakcentowaniu innych kwestii i równoczesnym pominięciu niektórych spraw. W depeszy agencji Xinhua podkreślono, że Chiny „utrzymują jasne i konsekwentne stanowisko wobec Półwyspu Koreańskiego” i w związku z tym „wyrażają nadzieję, że odpowiednie strony zachowają spokój i powściągliwość oraz wzmocnią kanały komunikacji i dialogu dla zapewnienia pokoju i stabilności w regionie”. Te sformułowania nie znalazły się w depeszy północnokoreańskiej agencji KCNA, w której nacisk został położony na zadeklarowaną przez Chiny potrzebę „ochrony i rozwijania tradycyjnej przyjaźni między ChRL a KRLD”. Dodatkowo w depeszy KCNA z 31 maja, dotyczącej spotkania Ri Su Yonga z Song Tao (szefem Wydziału Łączności Międzynarodowej Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin), stwierdzono, że Korea Północna zamierza postępować w zgodzie z „dwutorowym podejściem”, tj. linią byungjin, a więc polityką równoczesnego rozwoju sił nuklearnych i gospodarki. Spotkanie Ri z Songiem zostało odnotowane przez agencję Xinhua, ale ani słowem nie wspomniano o wątku nuklearnym.

Wskazane wyżej różnice w przekazie chińskim i północnokoreańskim potwierdzają, że problem nuklearny pozostaje tym, co różni obie strony i stanowi istotną przeszkodę w poprawie stosunków. Słowa Ri Su Yonga o podążaniu w zgodzie z linią byungjin świadczą o tym, że Koreańczycy chcieli bardzo dosadnie zasygnalizować, że nie mają zamiaru porzucać programu nuklearnego. Chińska deklaracja o utrzymaniu „jasnego i konsekwentnego stanowiska wobec Półwyspu Koreańskiego” świadczy z kolei o przywiązaniu Chin do problemu denuklearyzacji. Aczkolwiek słowa o „zapewnieniu pokoju i stabilności w regionie” potwierdzają, że denuklearyzacja (zresztą niewymieniona dosłownie) znajduje się dopiero na trzecim miejscu (za pokojem i stabilnością) chińskich priorytetów wobec Półwyspu Koreańskiego. Apel do „odpowiednich stron” o zachowanie spokoju i powściągliwości oraz korzystanie z rozwiązań dyplomatycznych można traktować jako przedstawioną w zawoalowany sposób krytykę pod adresem Pjongjangu, a zwłaszcza działań takich jak testy nuklearny i rakietowy ze stycznia i lutego bieżącego roku.

Źródło: commons.wikimedia.org

Źródło: commons.wikimedia.org

Okoliczności i znaczenie wizyty

Na tę chwilę trudno stwierdzić, czy wizyta Ri Su Yonga w Pekinie była wydarzeniem, które przyczyni się do poprawy nadwątlonych w ostatnich latach stosunków ChRL z KRLD. Z jednej strony była to pierwsza od ponad trzech lat wizyta tak ważnej północnokoreańskiej delegacji w Pekinie. W maju 2013 r. Xi Jinping gościł delegację na czele z Choe Ryong Hae, ówczesnym dyrektorem Generalnego Biura Politycznego Koreańskiej Armii Ludowej (obecnie członka pięcioosobowego prezydium Biura Politycznego Komitetu Centralnego Partii Pracy Korei). Z drugiej strony z tego typu wydarzeń nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Warto pamiętać, że kilka miesięcy po wizycie Choe doszło do egzekucji Jang Song Thaeka, uważanego za osobę popierającą silne kontakty, zwłaszcza gospodarcze, z Chinami. Również wizyta ważnej chińskiej delegacji na czele z Liu Yunshanem w październiku 2015 r. nie zapobiegła dalszym napięciom, gdyż już w styczniu 2016 r. KRLD, nie informując uprzednio ChRL (a więc wbrew podkreślonej przez Xi „tradycji strategicznej komunikacji i informowania siebie o istotnych kwestiach”), przeprowadziła czwartą próbę nuklearną.

Nie jest przypadkiem, że wizyta Ri w Pekinie miała miejsce niemal pięć miesięcy po teście nuklearnym Korei Północnej. Do wspomnianej wyżej wizyty Choe doszło trzy miesiące po trzeciej próbie nuklearnej z lutego 2013 r. Teraz ważna delegacja północnokoreańska pojawiła się w Pekinie trzy miesiące po tym, jak Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję 2270 nakładającą dotkliwe sankcje na północnokoreański reżim. Co istotne, rezolucja spotkała się z bezprecedensowym poparciem Chin, które podjęły działania wskazujące na większą niż dotychczas wolę pełnej implementacji postanowień rezolucji.

Istotne jest również to, że do wizyty Ri doszło tydzień przed spotkaniem w ramach Dialogu Strategiczno-Ekonomicznego USA-Chiny (6-8 czerwca), którego jednym z tematów obrad była bieżąca sytuacja na Półwyspie Koreańskim, ze szczególnym uwzględnieniem problemu nuklearnego. W trakcie rozmów Amerykanie najpewniej przekonywali Chińczyków do wywarcia większej presji na KRLD. Tym bardziej, że 1 czerwca USA ogłosiły nowe jednostronne sankcje, które w zamierzeniu mają w jeszcze większym stopniu ograniczyć możliwości przeprowadzania transakcji finansowych przez Koreę Północną. Mając świadomość licznych powiązań między ChRL a KRLD, należy przyjąć, że amerykańskie sankcje obejmą również chińskie podmioty.

Wyzwania polityki ChRL wobec KRLD

Bardzo silna ofensywa dyplomatyczna USA i Korei Południowej nastawiona na przyjęcie i implementację jak najbardziej dotkliwych sankcji na Koreę Północną sprawia, że władze w Pjongjangu znalazły się w bardzo trudnym położeniu. Z tego punktu widzenia posłanie ważnej delegacji do Pekinu, od którego w przeważającej mierze zależy powodzenie polityki sankcji, było jak najbardziej rozsądnym posunięciem KRLD. Widać jednak, że Koreańczycy z Północy nie zamierzają się ukorzyć i odejść od dotychczasowej polityki, a wręcz deklarują jej wzmocnienie. To z pewnością znacząco utrudnia dialog chińsko-północnokoreański.

Należy mieć świadomość, że nawet (a może i zwłaszcza) w szczególnie trudnych momentach północnokoreański przekaz jest daleki od jakichkolwiek ustępstw i ugodowej postawy. Tak było choćby w latach 90., kiedy mimo fatalnej sytuacji gospodarczej i głodu w północnokoreańskiej propagandzie pojawiały się bardzo opryskliwe komentarze pod adresem Chin, a więc państwa podtrzymującego północnokoreańską gospodarkę. Podobnie sytuacja wygląda teraz. W przemówieniu Kim Dzong Una na majowym Kongresie znalazło się następujące sformułowanie: „Mimo wiejącego w naszym sąsiedztwie paskudnego wiatru burżuazyjnej wolności oraz „reform i otwarcia”, pozostaliśmy na drodze socjalizmu”. Wspomnienie o „reformach i otwarciu” bez wątpienia odnosiło się do Chin i zmian wprowadzanych przez Deng Xiaopinga.

Koreańczycy z Północy mogą sobie pozwolić na tak bezceremonialny język, gdyż zdają sobie sprawę z chińskich interesów na Półwyspie Koreańskim. Pjongjang wie, że Pekin go totalnie nie porzuci, gdyż upadek reżimu wiązałby się z trudnymi do przewidzenia konsekwencjami, prawdopodobnie bardzo niekorzystnymi dla Chin. Ponadto północnokoreańskie władze doskonale rozumieją, że ich kolejne posunięcia generują wiele niebezpiecznych zachowań z punktu widzenia chińskich interesów (np. negocjacje USA z Republiką Korei na temat THAAD). Mając świadomość własnego znaczenia, Korea Północna gra bardzo ryzykownie i stanowczo. Przejawem tego jest tak silne przywiązanie do rozwoju potencjału nuklearnego, który od ponad 20 lat stanowi najistotniejsze narzędzie polityki zagranicznej Korei Północnej. Niewykluczone, że najważniejszy komunikat, jaki Ri Su Yong chciał przekazać Xi Jinpingowi, brzmiał: „przyzwyczajcie się do nas”, a więc „zaakceptujcie linię byungjin i wiedzcie, że nie zejdziemy z nuklearnej ścieżki”. Kolejne kroki podejmowane przez władze Korei Północnej mają pokazać, że Chiny nie są w stanie powstrzymać rozwoju potencjału nuklearnego. Wydaje się, że brak kontroli i niepewność co do dalszych posunięć Pjongjangu stanowią obecnie najpoważniejszy problem w północnokoreańskiej polityce ChRL.

Nie oznacza to, że Chiny są zupełnie bezbronne wobec Korei Północnej. Choć w dominującym przekazie najczęściej podkreśla się, że nałożenie dodatkowych sankcji na Koreę Północną jest efektem skutecznych zabiegów USA i Korei Południowej, to największym beneficjentem takiej polityki mogą okazać się Chińczycy. Mają oni świadomość, że to od ich postawy zależy powodzenie ofensywy sankcji. Korzystając z przyzwolenia czy wręcz zachęt pozostałych państw, ChRL będzie mogła nie tylko zwiększyć presję na KRLD, lecz także zadbać o swoje interesy w tym państwie. O ile teraz Chiny są skłonne wywiązywać się z zobowiązań rezolucji, o tyle za jakiś czas mogą odejść od wprowadzania sankcji w życie, gdyż uznają, że nie służy to ich interesom. Nie można też wykluczyć, że z czasem KRLD wykona pewne gesty na rzecz poprawy stosunków wzajemnych i „w nagrodę” ChRL złagodzi lub w ogóle de facto zniesie sankcje. I niekoniecznie będzie to nagroda za postępy w denuklearyzacji. Chińskie interesy na Półwyspie Koreańskim nie sprowadzają się bowiem wyłącznie do kwestii nuklearnej. Z tego względu outsourcing problemu północnokoreańskiego do Pekinu jest ryzykowną zagrywką Waszyngtonu, która może mu się odbić czkawką.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
O. Pietrewicz: W oparach kurtuazji. Wizyta północnokoreańskiej delegacji w Chinach Reviewed by on 8 czerwca 2016 .

Zgodnie z oficjalnym przekazem zeszłotygodniowa wizyta północnokoreańskiej delegacji w Chinach upłynęła w „przyjacielskiej atmosferze” współpracy między państwami. Pod blichtrem kurtuazji kryje się jednak wiele problemów i różnic, jakie dzielą Chiny i Koreę Północną.  W dniach 31.05-2.06 (wtorek-czwartek) w Pekinie przebywała północnokoreańska delegacja na czele z Ri Su Yongiem, członkiem Biura Politycznego i wiceprzewodniczącym Komitetu Centralnego

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Oskar Pietrewicz

Doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent studiów pierwszego i drugiego stopnia (specjalizacja wschodnioazjatycka) w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Główne obszary zainteresowań: polityka zagraniczna państw koreańskich, bezpieczeństwo i stosunki międzynarodowe w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna Chin w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna USA w regionie Azji i Pacyfiku, stosunki chińsko-koreańskie i amerykańsko-koreańskie. W CSPA jako ekspert zajmuje się Koreą Południową i Koreą Północną.

Pozostaw odpowiedź