Komentarz eksperta,Top news

O. Pietrewicz: Pulsujący kapitalizm w Korei Północnej

Katastrofalne doświadczenia gospodarcze lat 90. do dziś rzutują na postrzeganie Korei Północnej. Do tego stopnia, że rzadko kiedy uwzględnia się zmiany, jakie zachodzą w północnokoreańskiej gospodarce w ostatnich latach.

Poważne problemy północnokoreańskiej gospodarki rozpoczęły się pod koniec lat 80. Kurczowe trzymanie się wyznaczników doktrynalno-ideologicznych w połączeniu z utratą wsparcia ze strony bloku wschodniego przyniosły katastrofalne skutki dla gospodarki KRLD. Poza fatalnymi wskaźnikami makroekonomicznymi (w latach 1990-98 spadek PKB o 38 proc.) szczególnie bolesny z punktu widzenia poziomu życia obywateli był kryzys rolnictwa. Już w 1991 r. władze Korei Północnej wprowadziły kampanię „jeść tylko dwa posiłki dziennie”. Trudną sytuację pogorszyły katastrofy naturalne w kolejnych latach – silne gradobicia w 1994 r., powodzie w 1995 i 1996 r. i susze w 1997 r. W zależności od szacunków ocenia się, że klęska głodu w latach 1995-98 przyczyniła się do śmierci od 900 tys. do 2,4 mln osób (5-10 proc. ludności kraju).

Kryzys lat 90. zakwestionował dotychczasową politykę gospodarczą władz w Pjongjangu, która opierała się na niechęci do gruntownych reform i utrzymaniu doktrynalnego zarządzania gospodarką. Niewydolność systemu państwowej dystrybucji dóbr, a w efekcie niemożność zapewnienia przez państwo minimalnych potrzeb społeczeństwa zaowocowały tym, że od lat 90. coraz więcej Koreańczyków zaczęło podejmować prywatną działalność (drobny handel, samodzielne uprawy). Jako że jakiekolwiek nawiązania do kapitalizmu i indywidualizmu były (i nadal są) niezgodne z oficjalną linią ideologiczną, wszelkie przejawy samodzielności gospodarczej były początkowo zwalczane przez władze. Jednak z czasem reżim zaczął przymykać oko na funkcjonowanie obywateli w szarej strefie.

Nie było to jednak równoznaczne z wejściem na ścieżkę reform. Wręcz przeciwnie, w celu poszukiwania wsparcia gospodarczego władze w Pjongjangu wybrały strategię szantażu w polityce zagranicznej – grożąc rozbudową potencjału nuklearnego i rakietowego, żądały od świata wsparcia żywnościowego i energetycznego. Próby otwarcia na inwestycje zagraniczne, które miały zapewnić dopływ kapitału i technologii, i pakiet reform gospodarczych z 2002 r. w przeważającej mierze (poza pobudzeniem kontaktów gospodarczych z Chinami) pozostały wyłącznie na papierze. Kurczowe trzymanie się polityki szantażu i brak zauważalnych zmian gospodarczych utrwaliły wizerunek Korei Północnej jako reliktu przeszłości, państwa anachronicznego i niezdolnego do zmian.

Reformy w rolnictwie i zarządzaniu przedsiębiorstwami

Pewne nadzieje na zmiany wiązano z objęciem władzy przez Kim Dzong Una pod koniec 2011 r. Szybko jednak okazało się, że młody przywódca kontynuuje politykę poprzedników. Skupienie się przez światową opinię publiczną na awanturniczej polityce zagranicznej i likwidowaniu przeciwników politycznych przez Kima wydaje się jednak zbytnim uproszczeniem. Zakładanie w ciemno, że mimo upływu lat Korea Północna pozostaje ciągle takim samym krajem nie uwzględnia zmian, jakie zachodzą w północnokoreańskiej gospodarce w ostatnich latach.

Choć do zagranicznych mediów trafiają przede wszystkim konfrontacyjne i agresywne wypowiedzi północnokoreańskiej propagandy, to od początku rządów Kim Dzong Una zdecydowanie więcej miejsca w komunikatach rządowych zajmuje problematyka gospodarcza. Co istotne, decyzje władz nie ograniczają się do znanych z czasów Kim Ir Sena apeli o wprowadzenie „kampanii czynu społecznego”, lecz wskazują na niemal rewolucyjne (jak na północnokoreańskie standardy) zmiany.

Źródło: commons.wikimedia.org

Źródło: commons.wikimedia.org

Pierwszy pakiet reform („środki z 28 czerwca”), ogłoszony w 2012 r., zakłada zmianę organizacji kolektywnych gospodarstw rolnych. W ramach zaproponowanej reformy od 2013 r. rolnicy mogą rejestrować się jako rodzinne zespoły produkcyjne złożone z 5-6 osób (wcześniej 10-25 osób) i swobodniej niż dotychczas dysponować wydzierżawionymi od państwa gospodarstwami rolnymi. W myśl reformy rolnicy dostali zgodę na zatrzymanie 30 proc. upraw, którymi mogą dowolnie dysponować (a więc również sprzedać na „wolnym rynku”). W warunkach północnokoreańskich jest to fundamentalna zmiana, gdyż dotychczas rolnicy byli zmuszeni przekazywać wszystkie zbiory państwu, a w zamian otrzymywali racje żywnościowe. Ponadto w ramach reformy rolnicy otrzymali od państwa duże (ponad 3 tys. m2) działki pod uprawy wyłącznie na własne potrzeby. Wątpliwości budzi jednak to, że treść reformy nie jest znana w całości, a do tego nie wiadomo, czy zmiany zostały wprowadzone w całym kraju.

Niezależnie od tego południowokoreański Hyundai Economic Research Institute pozytywnie ocenia wprowadzane zmiany, dostrzegając w nich zapowiedź zupełnego odejścia od skrajnie nieefektywnego i skolektywizowanego rolnictwa. Co więcej, według szacunków FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa) w 2013 r. Korea Północna odnotowała najlepsze zbiory od kilkudziesięciu lat, doprowadzając do sytuacji niemal pełnej samowystarczalności żywnościowej, co jeszcze parę lat temu było nie do pomyślenia. Mogłoby to wskazywać, że wprowadzane reformy w rolnictwie przynoszą pożądane efekty. Nie bez znaczenia dla dobrych zbiorów było to, że akurat w 2013 r. Korei Północnej nie nawiedziła żadna klęska żywiołowa. Trzeba mieć jednak świadomość tego, że są to tylko szacunki i brakuje wiarygodnych danych na temat gospodarki KRLD. Co więcej, w raporcie FAO dotyczącym sytuacji żywnościowej w KRLD w 2014 r. zasygnalizowano prawdopodobny zastój w produkcji rolno-spożywczej, a w prognozach na bieżący rok mówi się nawet o kilkunastoprocentowym spadku produkcji rolnej w stosunku do ubiegłego roku z powodu złych warunków pogodowych.

Drugi pakiet reform („środki z 30 maja”) z 2014 r. uzupełnia wcześniejsze zmiany w rolnictwie (obniżenie obowiązkowych dostaw dla państwa do 40 proc. upraw) i wprowadza modyfikacje w zarządzaniu państwowymi przedsiębiorstwami. Zgodnie z reformą kierownictwa przedsiębiorstw mają zagwarantowaną większą autonomię w prowadzeniu podległych ich podmiotów. Dyrektorzy firm otrzymali bezprecedensową w północnokoreańskich warunkach swobodę w zakresie polityki zatrudnienia, ustalania wysokości wynagrodzeń, wyboru rynków zbytu, zakupu części, surowców i technologii. Należy jednak mieć świadomość, że państwo nadal ma kluczową rolę w decydowaniu o makroekonomicznych procesach w kraju, a więc również funkcjonowaniu przedsiębiorstw. Co więcej, główny sektor eksportowy, czyli przemysł wydobywczy, nadal jest kontrolowany przez państwo. Problemem z punktu widzenia Pjongjangu jest jednak to, że po latach dobrej koniunktury od 2014 r. zmniejszył się popyt Chin (główny odbiorca północnokoreańskiego eksportu) na północnokoreańskie surowce, w tym zwłaszcza węgiel i żelazo.

Nawet ograniczone wprowadzenie w życie powyższych postulatów można odczytać jako element ostrożnych (w myśl zasady „krok po kroku”) zmian rynkowych „w północnokoreańskim stylu”. Wpływy wolnorynkowej rzeczywistości są widoczne zwłaszcza w stolicy. Na ulicach Pjongjangu normalnym widokiem są kioski, restauracje czy kobiety sprzedające warzywa i owoce. W ostatnich miesiącach w stolicy otwarto sieć sklepów spożywczych i artykułów codziennego użytku Hwanggumbol. Co więcej, na pjongjańskim targu Tongil można kupić wszystko, począwszy od żywności, przez odzież, obuwie, kosmetyki, skończywszy na sprzęcie elektronicznym. Równocześnie władze stanowczo zakazują robienia zdjęć tego typu miejscom, co może wynikać z chęci utrzymania oficjalnej narracji walki z wszelkimi formami kapitalizmu. Ponadto należy mieć świadomość, że stolica – zamieszkana przez specjalnie wyselekcjonowanych obywateli – jest propagandową wizytówką kraju, stąd niekoniecznie zmiany zauważalne w Pjongjangu muszą pokrywać się z sytuacją w innych miejscach. Wydaje się jednak, że targowiska są jednym z najbardziej namacalnych przejawów zmian północnokoreańskiej rzeczywistości społeczno-gospodarczej w skali całego państwa. W październiku US-Korea Institute na Johns Hopkins University opublikował raport, w którym zwraca się uwagę na rosnącą liczbę i powierzchnię targowisk w całej Korei Północnej. Autor raportu na podstawie zdjęć satelitarnych stwierdza, że szczególnie rozwinięte targowiska znajdują się w miastach portowych (co może sugerować, że handel odbywa się również drogą morską) i na rolniczym południu kraju. Interesującym świadectwem zmian rynkowych w Korei Północnej są również materiały pokazujące, jak działają lokalne targowiska w specjalnych strefach ekonomicznych (np. Rasŏn), gdzie część sprzedawców działa nielegalnie, a część funkcjonuje za przyzwoleniem władz. Co istotne, walutą funkcjonującą w takich miejscach są przeważnie chińskie juany.

 Północnokoreańska hybryda gospodarcza

Wprowadzane reformy każą zastanowić się nad tym, czym właściwie jest obecna Korea Północna. Z uwagi na pulsujące zmiany gospodarcze nie brakuje porównań współczesnej Korei Północnej z Chinami początku lat 80. Jednak w odróżnieniu od władz w Pekinie (a zwłaszcza dengowskiego „bogaćcie się!”) północnokoreański reżim unika jednoznacznego i otwartego poparcia dla zmian rynkowych. Ponadto zmiany w organizacji gospodarstw rolnych i państwowych przedsiębiorstw są dopiero na początkowym etapie, stąd trudno przesądzać o ich ostatecznym powodzeniu. Warto również pamiętać, że dla przyciągnięcia inwestycji, technologii i kapitału Chiny postawiły na dialog z Zachodem i pokojowe stosunki z najbliższym otoczeniem. Pjongjang natomiast ciągle prowadzi prowokacyjną politykę, co odstrasza potencjalnych kontrahentów i uniemożliwia pobudzenie aktywności gospodarczej choćby w istniejących od wielu lat specjalnych strefach ekonomicznych.

Do wprowadzanych zmian należy podchodzić ostrożnie również z dużo bardziej prozaicznego powodu. Jednym z głównych problemów, jakie wiążą się z analizą północnokoreańskiej gospodarki, jest ograniczoność źródeł i informacji na jej temat. Z uwagi na ideologizację gospodarki dane ekonomiczne są zatajane albo sztucznie zawyżane, a reżim właściwie nie dopuszcza obserwatorów zewnętrznych, którzy mogliby przeprowadzić choćby ogólnikowe obserwacje. Z tego powodu wszelkie oceny na temat północnokoreańskiej gospodarki opierają się w przeważającej mierze na szczątkowych informacjach. Dlatego również obecnie nie można wykluczyć, że ogłaszane postępy w rolnictwie są przesadzone, a narracja reform wpisuje się w kolejną kampanię ideologiczno-polityczną.

Mimo ogromu wątpliwości ośrodki analityczne z całego świata z uwagą przyglądają się oznakom zmian gospodarczych w Korei Północnej. Congressional Research Service, będący zapleczem doradczym amerykańskiego Kongresu, w lipcu opublikował raport, w którym wyraźnie stwierdza się, że gospodarka KRLD znalazła się na fali wznoszącej, co przekłada się na poprawę poziomu życia obywateli. Autorzy raportu podkreślają jednak skrajnie nierównomierny charakter północnokoreańskiego rozwoju. W opinii ekspertów różnice między uprzywilejowaną warstwą społeczeństwa – w tym zwłaszcza mieszkańców stolicy – a pozostałymi obywatelami kraju pogłębiają się. Zwraca się uwagę m.in. na to, że nadal ok. 2 mln mieszkańców może być niedożywionych.

Przekonujące opinie na temat północnokoreańskiej gospodarki prezentują Daniel Tudor i James Pearson, autorzy książki „North Korea Confidential”. Zwracają oni uwagę na „podwójne życie gospodarcze” mieszkańców Korei Północnej. Z jednej strony oficjalna retoryka polityczna neguje istnienie mechanizmów rynkowych, utrzymując fikcję gospodarczego monopolu państwa i powszechnego zatrudnienia w przedsiębiorstwach państwowych. Z drugiej strony zarówno reżim, jak i społeczeństwo coraz bardziej uczestniczą w prywatnych przedsięwzięciach gospodarczych. Wydaje się, że na znaczeniu zyskują tzw. donju, czyli północnokoreańscy nowobogaccy, bogacąca się klasa średnia i przedsiębiorcy, którzy prawdopodobnie coraz silniej przenikają do struktur reżimu. Co najmniej dorozumiane przyzwolenie władz na funkcjonowanie ograniczonych form wolnego rynku może świadczyć o tym, że północnokoreański reżim widzi w tym szansę na realizację nadrzędnego celu, jakim jest przetrwanie. Z dość dużym prawdopodobieństwem można założyć, że „otwarcie” gospodarcze jest zarezerwowane przede wszystkim dla osób posiadających odpowiednie zaplecze polityczne i koneksje, a więc wysokich rangą wojskowych i prominentnych działaczy partyjnych. W tym sensie Korea Północna faktycznie może podążać drogą wytyczoną przez Chiny, których dynamiczny rozwój gospodarczy wiązał się m.in. z ogromnym uwłaszczeniem nomenklatury.

Tekst w podobnym brzmieniu ukazał się w październikowym numerze Gazety Bankowej (11/2015)

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
O. Pietrewicz: Pulsujący kapitalizm w Korei Północnej Reviewed by on 4 grudnia 2015 .

Katastrofalne doświadczenia gospodarcze lat 90. do dziś rzutują na postrzeganie Korei Północnej. Do tego stopnia, że rzadko kiedy uwzględnia się zmiany, jakie zachodzą w północnokoreańskiej gospodarce w ostatnich latach. Poważne problemy północnokoreańskiej gospodarki rozpoczęły się pod koniec lat 80. Kurczowe trzymanie się wyznaczników doktrynalno-ideologicznych w połączeniu z utratą wsparcia ze strony bloku wschodniego przyniosły katastrofalne

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Oskar Pietrewicz

Doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent studiów pierwszego i drugiego stopnia (specjalizacja wschodnioazjatycka) w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Główne obszary zainteresowań: polityka zagraniczna państw koreańskich, bezpieczeństwo i stosunki międzynarodowe w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna Chin w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna USA w regionie Azji i Pacyfiku, stosunki chińsko-koreańskie i amerykańsko-koreańskie. W CSPA jako ekspert zajmuje się Koreą Południową i Koreą Północną.

Pozostaw odpowiedź