Komentarz eksperta

O. Pietrewicz: Korea Północna znowu zaskakuje

Kilkanaście ostatnich lat w stosunkach międzykoreańskich to czas spektakularnych wzlotów (tzw. słoneczna polityka) i upadków (m.in. zatopienie korwety Cheonan czy ostrzelanie wyspy Yeonpyeong w 2010 r.). Istna sinusoida rządząca stosunkami między Koreami sprawia, że w ocenach dotyczących perspektyw tych relacji wskazana jest duża ostrożność i powściągliwość.

Mimo częstego wskazywania Pjongjangu jako strony odpowiedzialnej za kryzys na Półwyspie, należy również krytycznie spoglądać na poczynania Seulu. Proponowana przez prezydent Park Geun-hye polityka budowy zaufania (Trustpolitik) w relacjach z Północą nie bez przyczyny jest obiektem poważnej krytyki ze strony środowisk ekspertów i polityków w Korei Południowej. Południowokoreańskiej prezydent zarzuca się przede wszystkim brak konsekwencji i wątpliwą wolę prowadzenia dialogu z sąsiadem. Trudno bowiem inaczej zinterpretować zachowanie władz w Seulu wobec północnokoreańskiego ministra sportu obecnego na odbywających się w Incheon 17. Igrzyskach Azjatyckich czy północnokoreańskiego ministra spraw zagranicznych obecnego podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Yorku. W obu przypadkach władze Republiki Korei nie podjęły poważnej próby dialogu, niemalże ignorując przedstawicieli północnokoreańskiego reżimu. Dodatkowo w przemówieniu Park Geun-hye w Nowym Yorku trudno było dostrzec przejawy koncyliacyjnej postawy.

Tym większe było zaskoczenie, gdy w piątek (3.10) Północ poinformowała Południe o zaplanowanej na następny dzień wizycie trzech czołowych przedstawicieli podczas ceremonii zamknięcia Igrzysk Azjatyckich w Incheon. Impreza sportowa była oczywiście pretekstem do zainicjowania dialogu politycznego ze stroną południowokoreańską. Przedstawiciele północnokoreańskiej delegacji spotkali się m.in. z ministrem ds. zjednoczenia, szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego i premierem Republiki Korei. Wolę spotkania z Koreańczykami z Północy wyraziła prezydent Park, lecz członkowie północnokoreańskiej delegacji odmówili ze względu na „ograniczenia czasowe”.

Skład północnokoreańskiej delegacji

Ze względu na skład delegacji Korei Północnej, która w sobotę przybyła do Incheon, ocenia się, że była to najpoważniejsza wizyta północnokoreańskich przedstawicieli w Korei Południowej od kilku lat. W delegacji znaleźli się: Hwang Pyong-so, Choe Ryong-hae i Kim Yang-gon.

Hwang Pyong-so jest aktualnie uważany za „osobę numer 2” w Korei Północnej. Mając jednak na uwadze doświadczenia ostatniego roku, w tym usunięcie dawnego „numeru 2” Jang Song-taeka w grudniu ubiegłego roku, do tego typu prób hierarchizowania północnokoreańskich przedstawicieli należy podchodzić co najmniej ostrożnie. Nie zmienia to faktu, że Hwang piastuje czołowe funkcje w północnokoreańskim aparacie. W marcu bieżącego roku został awansowany na pierwszego wicedyrektora wpływowego Departamentu Organizacji i Przywództwa Komitetu Centralnego Partii Pracy Korei, a podczas ostatniej (wrześniowej) sesji Najwyższego Zgromadzenia Ludowego (północnokoreański parlament) został mianowany wiceprzewodniczącym Komisji Obrony Narodowej, a więc najważniejszej organizacji politycznej w kraju. Ponadto jest dyrektorem Biura Politycznego Koreańskiej Armii Ludowej. Na ostatnich dwóch stanowiskach zastąpił Choe Ryong-hae, który od wielu lat przewija się wśród osób z najbliższego otoczenia Kim Dzong Una. Choć w ostatnich miesiącach sporo wskazywało na stopniowe marginalizowanie Choe, to wydaje się, że nadal odgrywa on istotną rolę w północnokoreańskim aparacie władzy – obecnie stoi na czele Państwowej Komisji Kultury Fizycznej i Sportu (dawniej przewodniczył jej Jang Song-taek) i piastuje stanowisko w sekretariacie PPK. Nie mniej ważny był udział w delegacji Kim Yang-gona, szefa Departamentu Zjednoczonego Frontu, gdyż to on odpowiada za relacje z Koreą Południową. To właśnie Kim stał na czele delegacji, która w 2009 r. odwiedziła Południe – była to wizyta okolicznościowa związana z pogrzebem byłego prezydenta Korei Południowej Kim Dae-junga (ojca tzw. słonecznej polityki).

Źródło: Ministerstwo ds. Zjednoczenia Korei Południowej

Źródło: południowokoreańskie Ministerstwo ds. Zjednoczenia

Komunikat po spotkaniu

Najważniejszym komunikatem płynącym z sobotniej wizyty delegacji Korei Północnej była zgoda na kolejne spotkanie na wysokim szczeblu na przełomie października i listopada. Rezultat sobotniego spotkania można było odebrać jako obiecujący. Należy mieć bowiem w pamięci, że po sukcesie rozmów w lutym (w ich wyniku doszło do spotkania rodzin koreańskich) strony nie potrafiły się porozumieć w sprawie kolejnej rundy negocjacji, co zaowocowało wielomiesięcznym impasem w relacjach. Tymczasem po sobotnim spotkaniu obie strony wyraziły nadzieję na poprawę wzajemnych stosunków.

Niewykluczone, że Korei Północnej faktycznie mogłoby zależeć na dialogu z Koreą Południową. Przy takim założeniu otwarcie na rozmowy z Południem należałoby postrzegać w szerszym kontekście ostatniej aktywności dyplomatycznej Północy (m.in. wizyty dyplomatów w Europie, próba rozmów z Japonią), która może stanowić reakcję na pogłębiającą się izolację i trudną sytuację międzynarodową (napięcia w relacjach z Chinami, impas w rozmowach z USA). W interesie Pjongjangu byłoby pogłębienie współpracy gospodarczej z Seulem, w tym głównie anulowanie przez Południe sankcji nałożonych jeszcze za kadencji prezydenta Lee Myung-baka w 2010 r. W zamian Korea Północna byłaby prawdopodobnie gotowa pójść na ustępstwa w sprawach takich jak np. kolejna runda spotkań rodzin koreańskich.

Natomiast wątpliwe jest, aby w ramach dialogu międzykoreańskiego Północ podjęła rozmowy na temat denuklearyzacji. Jeśli Pjongjang wyraziłby chęć negocjacji w tej sprawie, to najchętniej w rozmowach z Waszyngtonem lub w formule wielostronnej. O otwarciu na tę drugą opcję świadczą słowa północnokoreańskiego ambasadora przy ONZ So Se-pyonga, który kilka dni temu stwierdził, że jego kraj jest gotowy do wznowienia rozmów sześciostronnych (choć dodał też, że Korea Północna musi być gotowa na odparcie ewentualnego ataku USA i Republiki Korei, które regularnie przeprowadzają manewry). Aczkolwiek do tego typu deklaracji trzeba podchodzić ostrożnie, gdyż w ostatnich latach podobne słowa wielokrotnie padały z ust najwyższych przedstawicieli reżimu i nie przyczyniło się to do wznowienia negocjacji.

Północ wystawia Południe na próbę

Decydując się na wizytę wysokich rangą przedstawicieli w Incheon, Korea Północna rzuciła poważne wyzwanie Park Geun-hye. Piłeczka jest teraz po stronie południowokoreańskiej prezydent, a presja jest tym większa, że coraz więcej wpływowych środowisk na Południu domaga się od Park bardziej aktywnej postawy w stosunkach z KRL-D. Należy brać jednak pod uwagę możliwość, że w rzeczywistości Północ ponownie pragnie wprowadzić Południe w błąd. Mimo zainicjowania rozmów, północnokoreański reżim może być tak naprawdę zainteresowany ich ostatecznym fiaskiem, zdając sobie sprawę z dotychczasowej nieporadności prezydent Park Geun-hye w realizacji polityki wobec KRL-D. W przypadku pogorszenia relacji Pjongjang mógłby obarczyć Seul winą za niepowodzenie rozmów i uznać to za wystarczający pretekst do zaostrzenia kursu i przeprowadzenia kolejnych prowokacji. W momencie pisania tego komentarza pojawiły się informacje o wymianie ognia między łodziami patrolowymi obu Korei na Morzu Żółtym. Ponadto południowokoreańskie Ministerstwo Obrony poinformowało o tym, że „w celu realizacji zjednoczenia kraju w 2015 r. Korea Północna przygotowuje się do wojny na pełną skalę”. Tego typu sprzeczne sygnały mogą świadczyć o tym, że Pjongjang ponownie stara się zdezorientować Seul, a tym samym sprawdzić, na ile południowokoreańskie władze są zdeterminowane do prowadzenia dialogu.

Ostrożnie ze spekulacjami

Co ważne, wizyta wysokich rangą przedstawicieli reżimu zbiegła się z miesięczną nieobecnością Kim Dzong Una w przestrzeni publicznej. Sprzyja to powstawaniu licznych spekulacji na temat stanu zdrowia północnokoreańskiego przywódcy i tego, kto faktycznie rządzi Koreą Północną (ewentualne przejęcie władzy przez 27-letnia siostrę Kima lub zamach stanu i rządy wpływowego Departamentu Organizacji i Przywództwa). Specyfika północnokoreańskiego reżimu i niemożność zweryfikowania większości informacji sprawiają, że nie powinno się wykluczać jakiegokolwiek ze scenariuszy. Równocześnie należy mieć świadomość braków tego typu rewelacji – na chwilę obecną nie są one poparte żadnymi wiarygodnymi dowodami, co stwarza ryzyko powstawania (skądinąd atrakcyjnych medialnie) teorii spiskowych o przewrotach pałacowych itd.

Nie przekreślając jednoznacznie któregokolwiek ze scenariuszy, rozsądne wydaje się uwzględnienie również tego, zgodnie z którym obecne zawirowania są przemyślanym i precyzyjnie zainscenizowanym działaniem Korei Północnej. Niewykluczone, że za pomocą nagłośnionej wizyty wysokich przedstawicieli reżimu Korea Północna zamierza „kupić czas” lub odwrócić uwagę świata od spraw istotniejszych z punktu widzenia jej interesów. Trudna sytuacja międzynarodowa KRL-D sprawia, że północnokoreańskim władzom może zależeć na ponownym zasianiu wątpliwości wśród wszystkich państw zainteresowanych sytuacją na Półwyspie Koreańskim. Należy brać również pod uwagę ewentualność, że ostatnie wydarzenia to przede wszystkim przejaw rywalizacji wewnętrznej w Korei Północnej, a wysłanie ważnej delegacji na Południe było próbą zasygnalizowania światu, że mimo nieobecności Kim Dzong Una sytuacja w kraju jest stabilna. W obliczu ogromu znaków zapytania pozostaje czekać na dalszy rozwój wydarzeń i krytycznie podchodzić do różnego rodzaju sensacyjnych doniesień.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
O. Pietrewicz: Korea Północna znowu zaskakuje Reviewed by on 7 października 2014 .

Kilkanaście ostatnich lat w stosunkach międzykoreańskich to czas spektakularnych wzlotów (tzw. słoneczna polityka) i upadków (m.in. zatopienie korwety Cheonan czy ostrzelanie wyspy Yeonpyeong w 2010 r.). Istna sinusoida rządząca stosunkami między Koreami sprawia, że w ocenach dotyczących perspektyw tych relacji wskazana jest duża ostrożność i powściągliwość. Mimo częstego wskazywania Pjongjangu jako strony odpowiedzialnej za kryzys

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Oskar Pietrewicz

Doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent studiów pierwszego i drugiego stopnia (specjalizacja wschodnioazjatycka) w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Główne obszary zainteresowań: polityka zagraniczna państw koreańskich, bezpieczeństwo i stosunki międzynarodowe w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna Chin w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna USA w regionie Azji i Pacyfiku, stosunki chińsko-koreańskie i amerykańsko-koreańskie. W CSPA jako ekspert zajmuje się Koreą Południową i Koreą Północną.

Pozostaw odpowiedź