Komentarz eksperta,Top news

O. Pietrewicz: Kompromis po koreańsku

Po ponad 43 godzinach negocjacji Korea Południowa i Korea Północna doszły do porozumienia, zażegnując trwające ponad dwa tygodnie napięcia. Zawarcie porozumienia jest powrotem do status quo sprzed kryzysu, choć daje też pewną nadzieję na poprawę stosunków w najbliższej przyszłości.

Kontrolowany kryzys

Ostatnie napięcia między Koreami, zapoczątkowane eksplozją min w pasie przygranicznym 4 sierpnia, można określić mianem kontrolowanego kryzysu. W trakcie ostatnich dwóch tygodni zarówno Seul, jak i Pjongjang zachowywały się mimo wszystko ostrożnie i postępowały w przemyślany sposób. Wydaje się, że celem obu stron było zachowanie jak najbardziej nieustępliwej postawy, czego efektem było podniesienie temperatury sporu, ale nie do tego stopnia, aby doszło do bezpośredniej konfrontacji i eskalacji działań zbrojnych.

Co istotne, w wyniku czwartkowej (20.08) wymiany ognia nikt nie ucierpiał i nie doszło do zniszczeń. Chodziło więc nie tyle o zadanie rywalowi strat, co o odpowiednie podniesienie temperatury sporu w celach politycznych. Warto zwrócić uwagę, że odpowiedź Seulu – choć ostrożna – była świadomie nieproporcjonalna (ok. 30 serii z działa o kalibrze 155 mm w odpowiedzi na cztery serie Północy z działek kalibru 14,55 mm i 76,22 mm). Tym samym władze Republiki Korei, doświadczone tragicznymi w skutkach incydentami z 2010 roku (śmierć 50 obywateli w wyniku zatopienia korwety Cheonan i ostrzelania wyspy Yeonpyeong), zastosowały podejście, które miało pokazać niezachwianą determinację w odpieraniu jakichkolwiek agresywnych posunięć Północy. Postawa mająca w zamierzeniu zniechęcać Północ przed podejmowaniem dalszych prowokacji tym razem okazała się skuteczna.

Również Północ przećwiczyła nowy manewr w relacjach z Południem. Tego samego dnia, kiedy doszło do wymiany ognia, Pjongjang wystosował do Seulu 48-godzinne ultimatum z żądaniem zaprzestania kampanii głośnikowej. Takie posunięcie dodatkowo podniosło temperaturę sporu i wymusiło zaangażowanie Południa (które i tak utrzymywało twarde stanowisko i gotowość do odpowiedzi). Korzystając z tego, niewiele przed wygaśnięciem ultimatum Korea Północna zaoferowała rozmowy na wysokim szczeblu w Panmundżomie. Mając na uwadze skład personalny delegacji na rozmowy w formule 2+2 (Południe: Kim Kwan-jin, Hong Yong-pyo; Północ: Hwang Pyong So, Kim Yang Gon), widać, że obie strony potraktowały je poważnie i były wręcz przygotowane na tego typu rozwój wydarzeń.

W trakcie przeciągających się negocjacji również dochodziło do manifestacji siły z obu stron. Wśród posunięć Korei Północnej można wymienić m.in. opuszczenie ok. 50 okrętów podwodnych z portów/baz i rozlokowaniu części jednostek przy granicy. W przypadku Korei Południowej zwracało uwagę m.in. wezwanie myśliwców z ćwiczeń przeprowadzanych nad Alaską, odważne deklaracje prezydent Park Geun-hye („jeśli zauważycie jakiekolwiek oznaki przygotowań Północy do prowokacji, macie uderzać pierwsi”) czy sygnały jakoby USA i Republika Korei rozważały rozmieszczenie na Półwyspie bombowców strategicznych B-52 i okrętu podwodnego o napędzie atomowym. Tym samym obie Koree na swój sposób starały się sprawiać wrażenie nieustępliwych i podbijać swoją pozycję negocjacyjną.

Kompromisowe porozumienie

Do porozumienia doszło po ponad 43 godzinach negocjacji. Długi czas rozmów świadczy o trudnościach, przed jakimi stanęły Seul i Pjongjang. Niezależnie od napięć obu stronom niewątpliwie zależało na wyjściu z kryzysu z twarzą. Dzięki temu, że żadna ze stron nie przyparła drugiej do muru, możliwe było rozwiązanie kompromisowe zadowalające obie Koree. Przypomnijmy, że przystępując do rozmów Południe nalegało, aby Północ przyznała się i przeprosiła za incydent z podłożeniem miny. Natomiast Północ nawoływała o zakończenie nadawania treści propagandowych w strefie przygranicznej.

W wyniku negocjacji stronom udało się dojść do porozumienia o poniższej treści (na podstawie komunikatu agencji KCNA):

1. Północ i Południe zgodziły się przeprowadzić w jak najszybszym czasie rozmowy między przedstawicielami obu państw w Pjongjangu lub Seulu dla poprawy stosunków międzykoreańskich i odbycia wielopłaszczyznowego dialogu i negocjacji w przyszłości.
2. Korea Północna wyraziła ubolewanie w związku z ostatnią eksplozją miny, jaka miała miejsce po południowej stronie strefy zmilitaryzowanej, w wyniku czego ucierpieli południowokoreańscy żołnierze.
3. Korea Południowa zapowiedziała zakończenie nadawania informacji propagandowych z głośników rozstawionych przy granicy od 12:00 we wtorek (25.08), o ile nie dojdzie do nieoczekiwanych wydarzeń.
4. Korea Północna zobowiązała się do zakończenia w tym samym czasie „quasi-stanu wojny”.
5. Północ i Południe zgodziły się zorganizować spotkanie członków rozdzielonych rodzin w terminie przypadającego na koniec września święta Chuseok i kontynuować tego typu spotkania w przyszłości. Strony ustaliły, że na początku września ma dojść do kontaktu między przedstawicielami Czerwonego Krzyża w celu zorganizowania spotkania.
6. Północ i Południe zgodziły się ożywić wymianę organizacji pozarządowych w wielu dziedzinach.

Źródło: Cheong Wa Dae, president.go.kr

Źródło: Cheong Wa Dae, president.go.kr

Podczas konferencji prasowej po zakończeniu rozmów szef południowokoreańskiej delegacji Kim Kwan-jin wyraził zadowolenie z tego, że „Korea Północna przeprosiła za prowokację z podłożeniem min i obiecała zapobiegać tego typu incydentom w przyszłości oraz łagodzić napięcia”. Z treści porozumienia wynika jednak, że Korea Północna ograniczyła się do „wyrażenia ubolewania” – nie pojawiły się ani jednoznaczne przeprosiny, ani przyznanie się do podłożenia min. Trzeba jednak zaznaczyć, że „wyrazy ubolewania” są i tak niecodziennym gestem ze strony Korei Północnej. Wbrew słowom ministra zjednoczenia Południa, który przekonywał, że był to pierwszy raz, kiedy KRLD „wyraziła ubolewanie”, należy wspomnieć, że do tego typu sytuacji dochodziło w przeszłości, choć bardzo rzadko, np. po tzw. incydencie z siekierą w 1976 roku.

W trakcie negocjacji przedstawiciele Południa zapewne doszli do wniosku, że w zaistniałej sytuacji nie było możliwości, aby Północ jednoznacznie przyznała się do winy za incydent z 4 sierpnia. W tej sytuacji Południe obniżyło swoje oczekiwania i zadowoliło się „ubolewaniami”, co na potrzeby wewnętrzne i tak zostało potraktowane jak przeprosiny. W odpowiedzi na północnokoreański gest Korea Południowa, zgodnie z zobowiązaniem, przestała nadawać informacje propagandowe.

Nadzieje na (niedaleką) przyszłość

Nie umniejszając znaczenia incydentu minowego i kampanii głośnikowej, wydaje się, że nie są one najważniejsze w porozumieniu z Panmundżomu. Warto zwrócić uwagę przede wszystkim na punkty 1, 5 i 6 porozumienia, które stanowią sygnał (być może tylko pozorowany) poprawy stosunków międzykoreańskich.

Zapowiedź spotkań członków rodzin rozdzielonych w wyniku wojny koreańskiej i ożywienie współpracy między organizacjami pozarządowymi (de facto chodzi o zaangażowanie organizacji z Południa, gdyż trudno mówić o NGOsach na Północy) to skromny, ale pozytywny sygnał. Z punktu widzenia Seulu jest to istotne, gdyż wpisuje się w program polityki zjednoczeniowej administracji Park Geun-hye, która od początku swoich rządów zabiega o budowę zaufania, począwszy od gestów na małą skalę, takich jak spotkania rodzin. Zdaniem władz Republiki Korei może to stanowić zalążek poważniejszego dialogu.

Do zapowiedzi spotkania rodzin należy jednak podchodzić ostrożnie. Wstępna zgoda na zorganizowanie spotkania nic nie kosztowała Północ i nie jest specjalnie zobowiązująca. Północ już wielokrotnie odstępowała od tego typu inicjatyw, mimo wcześniejszych zapewnień. Nie można również wykluczyć, że propozycja spotkań rodzin zostanie wykorzystana przez Północ w kolejnych tygodniach do podbijania stawki i uzyskania jakichś korzyści od Południa.

Równie niepewna jest perspektywa kontynuowania rozmów na wysokim szczeblu w Pjongjangu lub Seulu. Jeśli miałoby dojść do zaangażowania we wspólne przedsięwzięcia na większą skalę, to musiałyby być one poparte elementarnym poziomem zaufania, czego mimo wtorkowego porozumienia nadal brakuje. Ponadto jakikolwiek poważniejszy dialog między Koreami będzie miał sens tylko wtedy, gdy będzie nastawiony na długoterminową współpracę oraz będzie dotyczył kluczowych problemów we wzajemnych relacjach. Tym, co może zachęcać Północ do dialogu jest zapowiedź zniesienia sankcji nałożonych przez Południe w następstwie zatopienia korwety Cheonan w 2010 (tzw. sankcje 5.24). W zamian Seul najprawdopodobniej będzie oczekiwać od Pjongjangu „wyrażenia ubolewania” (rozumianych jako przeprosiny) w związku z zatopieniem korwety Cheonan, czego Północ dotychczas nie uczyniła. Nie można także wykluczyć rozmów na temat wznowienia programu wycieczek turystycznych w Górach Diamentowych, które zostały wstrzymane w 2008 roku, po tym jak południowokoreańska turystka została zastrzelona przez północnokoreańskiego żołnierza.

Źródło: Cheong Wa Dae, president.go.kr

Od lewej: Kim Yang Gon, Kim Kwan-jin, Hwang Pyong So, Hong Yong-pyo. Źródło: Cheong Wa Dae, president.go.kr

Zdany test i wielkie wyzwanie Południa

Wydaje się, że administracja Park Geun-hye pozytywnie przeszła test w warunkach kryzysu na Półwyspie Koreańskim. Postawa determinacji i nieustępliwości wobec północnokoreańskich prowokacji tym razem okazała się skuteczna. Przy kolejnych prowokacjach Północ będzie musiała szukać nowych sposobów na wywarcie skutecznej presji na Koreę Południową.

Ostatnie wydarzenia i będące ich efektem porozumienie świadczą również o tym, że Seul wykazuje wolę i gotowość do ustępstw oraz dialogu dla poprawy stosunków. Po tymczasowym uspokojeniu sytuacji na Półwyspie przed władzami Republiki Korei stoją dużo poważniejsze zadania, takie jak: utrzymanie dialogu na możliwie jak najwyższym szczeblu, budowa zaufania w relacjach międzykoreańskich i poszerzenie współpracy o kolejne obszary.

Władze w Seulu z pewnością są świadome tego, że porozumienie może okazać się tylko chwilowym wyciszeniem napięć, a nie punktem zwrotnym zapowiadającym przełom w relacjach. Należy pamiętać, że jesienią zeszłego roku również doszło do spotkania na wysokim szczeblu w podobnym składzie osobowym, a wkrótce potem stosunki między Koreami zaogniły się. Dlatego też jakikolwiek sukces dalszych rozmów międzykoreańskich będzie zależał przede wszystkim od woli i gotowości dotrzymywania zobowiązań przez obie strony.

Północnokoreański znak zapytania

O to może być jednak trudno. Porozumienie między Koreami nie zmienia ogólnej sytuacji na Półwyspie. Naiwnością byłoby myślenie, że Korea Północna odstąpi od powtarzających się regularnie prowokacji, które traktuje jako sposób na uzyskanie różnego rodzaju gwarancji i ustępstw. Można wręcz dojść do wniosku, że ostatnie wydarzenia dobitnie świadczą o tym, że to Korea Północna kształtuje relacje międzykoreańskie, a kompromis w dużo większym stopniu jest zasługą Południa, a nie Północy.

Ciężko ocenić, na ile obecne posunięcia Kim Dzong Una i jego otoczenia są przejawem przemyślanej strategii, nastawionej na osiągnięcie długofalowych korzyści, a na ile zaledwie prostymi ruchami taktycznymi, które służą wybadaniu, jak daleko można posunąć się w prowokacjach. Sekwencja zdarzeń i fakt, że do rozmów nie doszłoby gdyby nie podłożenie min w strefie przygranicznej, mogą wskazywać, że mamy do czynienia z dobrze rozpisanym scenariuszem przez władze w Pjongjangu.

Nie można wykluczyć, że działania Korei Północnej są nastawione na osiągnięcie wyłącznie krótkoterminowych korzyści i nie różnią się od innych tego typu prowokacji z przeszłości. Jeśli Pjongjangowi uda się w najbliższych tygodniach uzyskać korzyści materialne ze strony Seulu, to może to utwierdzić Koreę Północną w przekonaniu, że taktyka prowokacji jest najlepszą z możliwych. Tym bardziej władze Republiki Korei muszą być wyczulone na to, aby zaoferować pomoc tylko wtedy, gdy same uzyskają coś istotnego w zamian i będą przekonane co do sensowności dalszej współpracy.

Północnokoreańska deklaracja dialogu z Koreą Południową może wynikać również z bieżącej sytuacji wewnętrznej w Korei Północnej. W ostatnich miesiącach Północ nawiedziły rekordowe susze, a w ostatnim czasie dochodzi do tragicznych w skutkach powodzi (według informacji z dziś w trakcie weekendu ulewy przyczyniły się do śmierci 40 osób, a dotkniętych zostało ok. 11 tys. osób). Być może ugodowa postawa Pjongjangu ma celu uzyskanie szybkiego wsparcia ze strony Seulu. Do tego wytworzenie atmosfery zaognienia konfliktu mogło być przydatne dla konsolidacji społeczeństwa przed najważniejszym wydarzeniem roku na Północy – 10 października ma być hucznie obchodzona 70. rocznica powstania Partii Pracy Korei.

Dopiero kolejne tygodnie pokażą, czy Północ faktycznie jest zainteresowana dialogiem z Południem. Komunikaty Korei Półoncnej wysłane po porozumieniu wyraźnie pokazują, że na potrzeby wewnętrzne utrzymywana jest dotychczasowa narracja stosunków międzykoreańskich. Dzień po przyjęciu porozumienia w państwowej telewizji północnokoreańskiej wystąpił szef północnokoreańskiej delegacji Hwang Pyong So (co samo w sobie było wydarzeniem niecodziennym). Hwang stwierdził, że Południe „musi wziąć nauczkę z ostatniego kryzysu i zrozumieć, że bezpodstawne oskarżenia i prowokacje będą prowadzić do starcia”. Ponadto powtórzył, że KRLD nie miała nic wspólnego z podłożeniem miny, a cały incydent został sfabrykowany przez Południe. Takie słowa nie powinny dziwić, mając na uwadze, że były one wypowiedziane na użytek wewnętrzny. Aczkolwiek w wystąpieniu pojawił się również wątek koncyliacyjny – Hwang wyraził zadowolenie, że dzięki wspólnym wysiłkom obu Korei stworzono dobrą atmosferę dla poprawy wzajemnych stosunków.

Rola Chin i USA

Nie ulega wątpliwości, że stan relacji międzykoreańskich jest wypadkową nie tylko kontaktów na linii Seul-Pjongjang, lecz także zaangażowania innych stron, przede wszystkim USA i Chin. Ostatni kryzys na Półwyspie Koreańskim był kolejnym sprawdzianem sojuszu amerykańsko-południowokoreańskiego. Południe umiejętnie wykorzystało wsparcie amerykańskie jako argument w trudnym sporze z Północą. Mając na uwadze, że jesienią prezydent Park Geun-hye ma odwiedzić Waszyngton, wizyta ta powinna być wykorzystana dla przedyskutowania dalszych posunięć w relacjach z Koreą Północną w oparciu o ostatnie doświadczenia.

Ostatnie napięcia między państwami koreańskimi znalazły swój oddźwięk również w Chinach. Poza standardowym komunikatem chińskiego MSZ-u, nawołującym o „zachowanie spokoju i powściągliwości”, w chińskiej blogosferze pojawiły się zdjęcia wskazujące na to, że przy granicy chińsko-północnokoreańskiej doszło do ruchu chińskich wojsk. Niewykluczone, że takie posunięcia wywarły odpowiednią presję na Pjongjang i miały wpływ na ostateczne przyjęcie porozumienia. Nie bez znaczenia jest również to, że za tydzień w Pekinie odbędzie się parada upamiętniająca 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej. Swoją obecność na uroczystościach zapowiedziała prezydent Park Geun-hye, która zdaje się utrzymywać dobre stosunki z Xi Jinpingiem. Uroczystość w Pekinie może być zatem okazją do przedyskutowania w kuluarach północnokoreańskiego problemu. Do Pekinu nie uda się natomiast Kim Dzong Un, a Koreę Północną na tym wydarzeniu będzie reprezentować Choe Ryong Hae, który wyrósł na najważniejszego zagranicznego wysłannika północnokoreańskiego przywódcy (Choe spotkał się z Xi Jinpingiem w maju 2013 roku i z Władimirem Putinem w listopadzie 2014 roku).

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
O. Pietrewicz: Kompromis po koreańsku Reviewed by on 26 sierpnia 2015 .

Po ponad 43 godzinach negocjacji Korea Południowa i Korea Północna doszły do porozumienia, zażegnując trwające ponad dwa tygodnie napięcia. Zawarcie porozumienia jest powrotem do status quo sprzed kryzysu, choć daje też pewną nadzieję na poprawę stosunków w najbliższej przyszłości. Kontrolowany kryzys Ostatnie napięcia między Koreami, zapoczątkowane eksplozją min w pasie przygranicznym 4 sierpnia, można określić

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Oskar Pietrewicz

Doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent studiów pierwszego i drugiego stopnia (specjalizacja wschodnioazjatycka) w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Główne obszary zainteresowań: polityka zagraniczna państw koreańskich, bezpieczeństwo i stosunki międzynarodowe w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna Chin w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna USA w regionie Azji i Pacyfiku, stosunki chińsko-koreańskie i amerykańsko-koreańskie. W CSPA jako ekspert zajmuje się Koreą Południową i Koreą Północną.

Pozostaw odpowiedź