Komentarz eksperta,Polecane

O. Pietrewicz: Kim Dzong Un jedzie do Moskwy?

W środę (28.01) rzecznik Kremla poinformował, że Korea Północna przyjęła zaproszenie Władimira Putina i Kim Dzong Un pojawi się w Moskwie na majowych uroczystościach 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Ewentualna wizyta północnokoreańskiego przywódcy może mieć znaczenie nie tylko dla stosunków Pjongjangu z Moskwą.

Informacja o zaproszeniu Kim Dzong Una przez Władimira Putina obiegła świat 19 grudnia. Już po kilku dniach pojawiły się pierwsze pozytywne sygnały, że Kim może przyjechać do Moskwy. W międzyczasie przypominano, że podczas 60. rocznicy zakończenia II wojny światowej w uroczystościach wzięło udział ponad 50 przywódców (w tym m.in. George W. Bush, Hu Jintao, Roh Moo-hyun), ale zabrakło Kim Dzong Ila, ojca obecnego lidera Korei Północnej.

Zaproszenie Kim Dzong Una do Moskwy jest potwierdzeniem zauważalnej w ostatnich miesiącach poprawy w stosunkach Korei Północnej z Rosją. Poniżej kilka sygnałów wskazujących na ocieplenie relacji północnokoreańsko-rosyjskich w ostatnim roku:

– anulowanie 90 proc. północnokoreańskich długów z czasów ZSRR,

– rosyjskie zainteresowanie przeprowadzeniem modernizacji północnokoreańskiej sieci kolejowej o długości 3500 km; łączna wartość inwestycji (rozłożonych na 20 lat) ma wynieść ok. 25 mld dolarów, w zamian Rosjanie mają uzyskać dostęp do północnokoreańskich surowców naturalnych,

– rosyjskie zainteresowanie przeprowadzeniem modernizacji północnokoreańskich elektrowni i sieci elektrycznej; łączna wartość inwestycji ma wynieść ok. 30 mld dolarów, w zamian Rosjanie również mają uzyskać dostęp do surowców naturalnych,

– rosyjska aktywność w niezamarzającym porcie Rason niedaleko granicy z Rosją, w tym pilotażowy program, w ramach którego wysłano 40 tys. ton rosyjskiego węgla do portu Rason, skąd został przetransportowany do południowokoreańskiego portu Pohang,

– deklaracja zwiększenia wzajemnych obrotów handlowych do 1 mld dolarów do 2020 roku (z obecnych ok. 100 mln dolarów),

– rozliczanie w rublach transakcji realizowanych przy udziale północnokoreańskiego Banku Handlu Zagranicznego; warto wspomnieć, że w 2013 roku bank ten został wpisany przez USA na listę podmiotów objętych sankcjami ze względu na powiązania z programami rakietowym i nuklearnym; w zeszłym roku również Bank of China dołączył do sankcji, rezygnując ze współpracy z tą instytucją.

Choć na papierze współpraca KRL-D z Rosją wygląda obiecująco, to na efekty i korzyści ww. projektów będzie trzeba czekać wiele lat – pod warunkiem, że powyższe inwestycje zostaną w ogóle zrealizowane. Na razie trudno mówić o jakimkolwiek wymiernym sukcesie gospodarczym. Wbrew intencjom Moskwy wymiana handlowa z Koreą Północną między styczniem a wrześniem ubiegłego roku była mniejsza o 10 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2013 roku. Warto mieć też na uwadze, że wartość handlu KRL-D z Federacją Rosyjską jest 65 razy mniejsza (!) niż KRL-D z ChRL. Natomiast w przypadku rosyjskich inwestycji trzeba mieć świadomość podstawowego problemu, jakim jest prawdopodobny brak kapitału na sfinansowanie ambitnych przedsięwzięć. Wystarczy wspomnieć, że Mostovik – główna firma zaangażowana w projekt modernizacji północnokoreańskiej kolei – znajduje się, delikatnie mówiąc, w bardzo trudnej sytuacji finansowej, a jej szef w listopadzie został aresztowany pod zarzutem niepłacenia wynagrodzeń, oszustw podatkowych i defraudacji. I kwestia najważniejsza: czy rosyjska polityka wobec Korei Północnej (podobnie jak i wiele innych elementów proklamowanego w 2010 roku „zwrotu na Wschód” w rosyjskiej polityce zagranicznej) wyjdzie poza warstwę deklaracji i dyplomatycznych sygnałów? Bez solidnego fundamentu ekonomicznego chwilowy sukces polityczno-dyplomatyczny na koreańskim odcinku polityki zagranicznej Rosji w dłuższej perspektywie może okazać się złudny.

Mimo powyższych wątpliwości, Pjongjang może odnieść pewne korzyści z pogłębienia choćby chwilowej współpracy z Moskwą. Rosja jest pożądanym partnerem dla Korei Północnej z co najmniej kilku względów: jest stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ (co jest szczególnie istotne w przypadku państwa, które stosunkowo regularnie jest przedmiotem obrad), sąsiadem, potencjalnym inwestorem, jednym z członków rozmów sześciostronnych, a w dodatku państwem, które nie zadaje trudnych pytań, choćby w sprawach takich jak łamanie praw człowieka. Ponadto dialog z Rosją wpisuje się w ofensywę dyplomatyczną Korei Północnej, która stara się wyrwać się z izolacji międzynarodowej. Co więcej, północnokoreańskie władze poszukują partnerów, którzy w pewnym stopniu mogliby równoważyć silne wpływy Chin w KRL-D.

Ewentualna podróż Kim Dzong Una do Moskwy może mieć znaczenie nie tylko dla relacji Korei Północnej z Rosją. Od początku objęcia władzy przez Kima pod koniec 2011 roku spekulowano, że w pierwszą podróż młody przywódca wybierze się do Chin, tak jak uczynił jego ojciec. Problem w tym, że w ostatnich dwóch latach doszło do licznych napięć w relacjach ChRL z KRL-D, przez co perspektywa wizyty Kima w Państwie Środka oddaliła się. Warto również pamiętać, że w lipcu ubiegłego roku Xi Jinping odwiedził Koreę Południową, co było zerwaniem z pewną tradycją, zgodnie z którą chiński przywódca najpierw odwiedzał Koreę Północną, a nie Południową. Władze w Pjongjangu dostały więc kolejny argument na rzecz zbliżenia z innym państwem.

Co ciekawe, Rosjanie poinformowali, że zaproszenie na majowe uroczystości przyjął nie kto inny jak przewodniczący ChRL Xi Jinping. Być może więc w Moskwie dojdzie do spotkania Kima z Xi. Pokazałoby to, że Rosja może odgrywać rolę gospodarza i służyć jako platforma dialogu i porozumienia między przywódcami, którzy z różnych względów dotychczas nie chcieli się na siebie natknąć. Aczkolwiek możliwy jest również scenariusz, że zaproszenie Kima do Moskwy tak naprawdę jest efektem negocjacji chińsko-rosyjskich. Umiejętne zaaranżowanie spotkań przywódców Chin, Korei Północnej i Rosji mogłoby zasygnalizować, że państwa te opowiadają się za dialogiem, a być może wręcz sugerują wejście na ścieżkę powrotu do rozmów sześciostronnych w sprawie denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego. To z kolei mogłoby wywrzeć presję na pozostałych państwach biorących udział w mechanizmie wielostronnym, w tym przede wszystkim na USA, które w ostatnich tygodniach zdają się zaostrzać swój kurs wobec Pjongjangu (w wywiadzie prezydent Barack Obama powiedział wprost, że „z czasem ten reżim upadnie”). Wznowienie rozmów sześciostronnych byłoby sukcesem zarówno Chin (jako pomysłodawcy mechanizmu), jak i Rosji, która po latach zastoju wróciłaby do wielkiej gry na Półwyspie Koreańskim.

Ponadto przy okazji uroczystości w Moskwie mogłoby dojść do spotkania przywódców obu Korei. Na razie władze w Seulu nie ustosunkowały się do zaproszenia Park Geun-hye na majowe obchody. Wyczekująca postawa Republiki Korei nie powinna dziwić – Seul zdaje sobie sprawę z zawiłej gry prowadzonej przez Pjongjang. Nie można bowiem wykluczyć, że Kim Dzong Un może w ostatniej chwili odwołać swój przyjazd. Ponadto w ostatnim tygodniu opublikowane zostały fragmenty wspomnień byłego prezydenta Lee Myung-baka, w których m.in. zdradza on kulisy relacji międzykoreańskich w latach 2008-2013. Zgodnie ze słowami Lee w latach 2009-2010 Pjongjang co najmniej pięciokrotnie składał propozycję zorganizowania szczytu przywódców obu Korei. Pod jednym warunkiem – szczyt miał być sowicie opłacony przez Południe (przy jednej z propozycji zażądano 400 tys. ton ryżu, 100 tys. ton kukurydzy, 300 tys. ton nawozów i 10 mld dolarów). Tego typu informacje dobrze ilustrują problemy, jakie wiążą się z dialogiem Seulu z Pjongjangiem. Zresztą nie tylko Koreańczycy z Południa są świadomi, z kim mają do czynienia. Chińczycy i Rosjanie również – pamiętają bowiem, jaką politykę prowadził dziadek obecnego przywódcy, Kim Ir Sen, który przez dziesięciolecia umiejętnie lawirował między ChRL a ZSRR, wykorzystując sprzeczności i unikając uzależnienia od którejkolwiek ze stron. Obecna polityka Korei Północnej pod pewnym względami nawiązuje do kimirsenowskiego balansowania.

Warto również zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Gdy wszystkie agencje informacyjne żyły zaproszeniem Kima do Moskwy, pojawiły się doniesienia o tym, że północnokoreański przywódca już w kwietniu może odbyć pierwszą podróż zagraniczną do… Indonezji. Tam bowiem w drugiej połowie miesiąca odbędzie się Konferencja Azja-Afryka i towarzyszące jej obchody 60. rocznicy Konferencji w Bandungu, która była pierwszym krokiem w kierunku powstania Ruchu Państw Niezaangażowanych (KRL-D jest jednym z członków). Mając na uwadze ostatnią aktywność dyplomatyczną Pjongjangu w relacjach z państwami Azji Południowo-Wschodniej, wizyta Kima w Indonezji nie byłaby wcale zaskoczeniem. To jednak tylko jedna z opcji, na którą może zdecydować się Korea Północna. Ogrom niewiadomych sprawia, że na tę chwilę trzeba brać pod uwagę również to, że mimo obiecujących sygnałów Kim Dzong Un nie przyjedzie ani do Indonezji, ani do Rosji.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
O. Pietrewicz: Kim Dzong Un jedzie do Moskwy? Reviewed by on 31 stycznia 2015 .

W środę (28.01) rzecznik Kremla poinformował, że Korea Północna przyjęła zaproszenie Władimira Putina i Kim Dzong Un pojawi się w Moskwie na majowych uroczystościach 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Ewentualna wizyta północnokoreańskiego przywódcy może mieć znaczenie nie tylko dla stosunków Pjongjangu z Moskwą. Informacja o zaproszeniu Kim Dzong Una przez Władimira Putina obiegła świat

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Oskar Pietrewicz

Doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent studiów pierwszego i drugiego stopnia (specjalizacja wschodnioazjatycka) w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Główne obszary zainteresowań: polityka zagraniczna państw koreańskich, bezpieczeństwo i stosunki międzynarodowe w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna Chin w Azji Północno-Wschodniej, polityka zagraniczna USA w regionie Azji i Pacyfiku, stosunki chińsko-koreańskie i amerykańsko-koreańskie. W CSPA jako ekspert zajmuje się Koreą Południową i Koreą Północną.

KOMENTARZE: 1

  • Jedno wg mnie jest godne zauważenia ,doborowe towarzystwo,jeden wart drugiego.Nie wiem co by na tym szczycie szóstki zyskała Korea Płd. czy Stany bo wg mnie dla Korei Płd.to taki zysk że straci rezerwy żywnościowe a Stany podpiszą co najwyżej papierek który będzie tyle wart co papierek podpisany na Ukrainie przez Rosję i tenże kraj.Największe oczywiście korzyści wyniosą Chiny ,które od dawna grają kartą Koreańską ,tylko nie wiem dlaczego Stany dają się w tą grę wciągnąć.Jest to dla mnie zagadką.

Pozostaw odpowiedź