BLOGOSFERA

O Korei, chociaż się na niej nie znam: Suneung

Trzy tygodnie temu w Korei doszło do wydarzenia tak głośnego, że je prawie przegapiłem. Tak głośnego, że równocześnie cichego jak to tylko możliwe. Był to suneung.

Nie tak dawno pytałem jednego z moich studentów, dlaczego zazwyczaj młodzi koreańscy mężczyźni wybierają służbę wojskową w trakcie studiów. Rzecz w tym, że odsłużyć ją musi prawie każdy młodzieniec – a to prawie dwa lata wyjęte z życiorysu –  ale mają oni wybór co do tego, kiedy mogą to zrobić. O ile wiem, wybór służby wojskowej przed rozpoczęciem studiów jest rzadkością. ,,Bo szkoła średnia to było piekło’’ – odpowiedział mi mój student, tłumacząc, że nawet potem na studiach miał relatywnie mniej pracy. Wolał zatem odpocząć na uczelni zanim przystąpił do obowiązkowej służby w armii.

Piekło codziennej i conocnej nauki było spowodowane właśnie przygotowaniami do suneung (수능 –w skróconej wersji koreańskiej), czyli College Scholastic Ability Test (w pełnej wersji angielskiej). Ten egzamin zazwyczaj decyduje o tym, na jaką uczelnię dostanie się student, a tym samym ma znaczny wpływ na dalszą karierę kraju. Republika Korei ma jeden z największych odsetków osób studiujących (względem całej populacji) na świecie i rywalizacja o miejsca na najlepszych uczelniach, jak i potem o najlepsze prace, jest bardzo zacięta. Słusznie czy nie istnieje też bardzo ostry podział na uczelnie elitarne i pozostałe. Szczególnie wyróżnia się trzy uważane za najlepsze uniwersytety – Seoul National University, Korea University i Yonsei University. Wierzy się często, że kto dostał się do jednej z tych uczelni, ma dobrą posadę w kieszeni. Tudzież, można rzec, sięgnął zawodowego nieba, bo też zbiór tych trzech uczelni skraca się zazwyczaj do wyrażenia SKY.

Źródło: flickr.com, Samuel Orchard

Źródło: flickr.com, Samuel Orchard

,,W tym roku to będzie trzynastego listopada. Nie przegapi pan tego. Wszędzie będzie widać uczniów wspierających duchowo swoich zdających egzamin kolegów’’ – powiedział mi kto inny. Z drugiej strony, o ile młodych ludzi idących na bitwę zwaną suneung łatwo pewnie zauważyć, nie tak łatwo wtedy cokolwiek usłyszeć. Poziom dbałości o ciszę i ogólnie właściwy przebieg egzaminu jest miernikiem tego, jak ogromne znaczenie się do niego przykłada. Cytuję tu jeden z internetowych artykułów wymieniający zastosowane w tym roku rozwiązania:

,,…Ministerstwo Transportu zakazało wszelkich lotów i wylotów podczas czterdziestominutowej części egzaminu z języka przeznaczonej na słuchanie [main language listening test].

Armia przełożyła ćwiczenia a ruch na drogach został zakazany w promieniu 200 metrów od centrów  egzaminacyjnych.

Biura państwowe i duże firmy, a także giełda, otworzyły się w czwartek o godzinę później, by zapewnić relatywnie mały ruch na drogach i umożliwić uczniom dotarcie na rozpoczynający się 8:40 egzamin.

Każdy, kto utknąłby po drodze może zadzwonić pod numer 112 i zażądać pomocy policyjnych samochodów i motocykli…’’[1]

Można powiedzieć, że suneung jest swoistym symbolem południowokoreańskiego państwa i społeczeństwa. Setki tysięcy młodych ludzi (w tym roku do egzaminu przystąpiło niecałe 600 000) wpadają w tryby tego samego rozdzielnika, który na lata posortuje ich między lepsze i gorsze uczelnie, a być może na całe życie między gorsze i lepsze prace. Ale oczywiście nie powinienem przesadzać z uogólnieniami. Po pierwsze, oczywiście egzamin nie musi zdecydować o czyimś losie, rzecz jednak w tym, że tak się często uważa. Po drugie, taki system nie jest przecież wcale unikalny dla Korei. Przecież formalnie rzecz biorąc, w obecnym kształcie nasza polska matura ma odgrywać podobną rolę. To nie o sam system przede wszystkim chodzi, ale raczej o to, jak wielkie są różnice w statusie poszczególnych uczelni. Po trzecie, suneung to nie jedyny możliwy egzamin.

Tam, gdzie rywalizacja jest mniejsza – czyli na mniej obleganych kierunkach i uczelniach – student może kandydować od razu na dane miejsce, przed przystąpieniem do suneung. Jeśli się dostanie, nie będzie musiał w ogóle wciskać się między tryby ogólnokrajowego rozdzielnika. Wiem na przykład, że taką decyzję podjęła swego czasu jedna z moich studentek. Chciała studiować jakiś bardziej egzotyczny (w Korei) język, pozwalający na dostanie się do rynkowej niszy. I tak się składa, że to ona jest z jedną z najlepszych, najbardziej pracowitych, ale też wykazujących wyraźniejszą pasję i zainteresowanie Indiami studentek. Przykład anegdotyczny? Być może. Ale ja jestem pewien, że bardziej niż liczba punktów na ogólnokrajowym egzaminie, decydującym co można studiować, a co nie, taki osobisty wybór zapewnia co prawda nie karierę, ale radość z tego co się robi. Ale marne to pocieszenie, kiedy chce się studiować to, co wielu innych i nie pozostaje nic innego, jak ze ściśniętym sercem maszerować na suneung w listopadowy poranek.

Blog ,,O Korei, chociaż się na niej nie znam” ukazuje się w (prawie) każdy piątek. Poprzedni wpis znajduje się tutaj:

http://www.polska-azja.pl/2014/10/31/o-korei-chociaz-sie-na-niej-nie-znam-kropelka-i-dzidzius/

Mój drugi blog to ,,Blog o Wymyślonym Kraju’’, który ukazuje  się w (prawie) każdy czwartek. Można znaleźć go tutaj:

http://wymyslonykraj.blog.pl/

[1] Źródło: http://news.yahoo.com/korea-falls-silent-high-pressure-exam-005009333.html

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
O Korei, chociaż się na niej nie znam: Suneung Reviewed by on 8 grudnia 2014 .

Trzy tygodnie temu w Korei doszło do wydarzenia tak głośnego, że je prawie przegapiłem. Tak głośnego, że równocześnie cichego jak to tylko możliwe. Był to suneung. Nie tak dawno pytałem jednego z moich studentów, dlaczego zazwyczaj młodzi koreańscy mężczyźni wybierają służbę wojskową w trakcie studiów. Rzecz w tym, że odsłużyć ją musi prawie każdy młodzieniec

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

Pozostaw odpowiedź