Japonia news,News

Niepewna przyszłość anime

Popularne na świecie japońskie kreskówki przechodzą poważny kryzys. Ma to związek ze światową recesją i mniejszym popytem wśród reklamodawców na czas antenowy, ale główne źródła kryzysu były znane od dawna.
Miniona dekada była bardzo udana dla branży filmów rysunkowych – roczne przychody kształtowały się na poziomie 200 miliardów jenów. Jednak biorąc pod uwagę obecną sytuację, eksperci coraz częściej mówią o „bańce anime” (odwołanie do „ery bańki mydlanej” w japońskiej gospodarce).
Na dzień dzisiejszy, anime boryka się z kilkoma poważnymi problemami. Po pierwsze, pojawia się coraz więcej brutalnych i epatujących mocnymi, często pornograficznymi scenami filmów, emitowanych w późnych godzinach nocnych. Trudno jest dbać o pozytywny wizerunek całej branży, jeśli nie tylko za granicą, ale także w samej Japonii, anime zaczyna być postrzegane głównie przez pryzmat tych produkcji. Po drugie, w związku z brakiem filmów skierowanych do szerszej i młodszej publiczności, spadają przychody ze sprzedaży gadżetów odwołujących się do kultowych serii anime. Po trzecie, dzięki dostępności Internetu, ludzie na całym świecie mogą nielegalnie ściągnąć z sieci najnowsze dzieła. Język nie jest żadną barierą – japońscy fani tłumaczą ekspresowo nowości i udostępniają je z podpisami, najczęściej po angielsku, przez co drastycznie spadają dochody ze sprzedaży DVD i wpływy z filmów kinowych. Po czwarte wreszcie, pojawia się kwestia finansów. Młodzi i ambitni animatorzy, zanim zdołają się przebić, za niskie stawki zajmują się drugorzędną pracą. Za każdą klatkę animacji zarabiają niecałe 187 jenów. Przy średnim miesięcznym czasie pracy wynoszącym 250 godzin, mogą w najlepszym wypadku osiągnąć miesięczne wynagrodzenie w wysokości 94000 jenów. Jest to niewiele, bo należy pamiętać, że wydatki na życie są w Japonii prawdopodobnie najwyższe na świecie. Mimo tak niskich pensji, wytwórnie coraz częściej zlecają wykonanie prostych prac za granicą, w Chinach lub na Filipinach, gdzie praca animatorów jest jeszcze tańsza.
Mimo tak pesymistycznej sytuacji, wielu ludzi z branży patrzy dosyć optymistycznie w przyszłość. Przytaczają wyniki oglądalności – najpopularniejsze są wciąż tradycyjne, rysowane ręcznie animacje, takie jak „Sazae – san” czy urzekające, pełnometrażowe filmy legendy gatunku, Hayao Miyazakiego. W dobie powszechnej komputeryzacji i wyszukiwania najprostszych i najtańszych rozwiązań, pracochłonne i pełne pięknych detali anime może mieć większe szanse na przetrwanie, niż niektórym się wydaje.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 0
  •  
  •  
  •  
Niepewna przyszłość anime Reviewed by on 5 marca 2009 .

Popularne na świecie japońskie kreskówki przechodzą poważny kryzys. Ma to związek ze światową recesją i mniejszym popytem wśród reklamodawców na czas antenowy, ale główne źródła kryzysu były znane od dawna. Miniona dekada była bardzo udana dla branży filmów rysunkowych – roczne przychody kształtowały się na poziomie 200 miliardów jenów. Jednak biorąc pod uwagę obecną sytuację,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 0
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź