Inne-news,Polecane

Nie możemy przespać azjatyckiej szansy – wywiad z Andrzejem Halickim

Halicki_foto

Azja odgrywa w dzisiejszym świecie coraz większą rolę. W czasie kampanii prezydenckiej pytaliśmy o to kandydatów na urząd prezydenta. Na naszą ankietę odpowiedzieli (w kolejności odpowiedzi): Waldemar Pawlak, Grzegorz Napieralski, Kornel Morawiecki, Janusz Korwin-Mikke, Jarosław Kaczyński.

Postanowiliśmy zapytać innych czołowych polskich polityków, aktywnych na polu współpracy Polski z Azją, co sądzą o tym regionie świata i jaką mają wizję współpracy. Nasze wywiady będziemy publikować na stronie www.polska-azja.pl, na naszym blogu na Salonie24 i w naszym klubie na Facebooku.

Jako pierwszego postanowiliśmy spytać pana posła Andrzeja Halickiego (Platforma Obywatelska), przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, polityka przywiązującego do stosunków Polski z krajami azjatyckimi (i innymi pozaeuropejskimi) dużą wagę.

Wywiad z Andrzejem Halickim

Zuzanna Bartol (CSPA): Jaki priorytet w polskiej polityce zagranicznej powinna mieć Pana zdaniem Azja Wschodnia? Czy mógłby Pan określić jej znaczenie dla Polski w skali od jednego do dziesięciu?

Andrzej Halicki: Polska jest dużym europejskim krajem. Fundamentem naszej polityki zagranicznej są oczywiście stosunki z sąsiadami i partnerami w Unii Europejskiej, a istotnym partnerem w dziedzinie bezpieczeństwa Stany Zjednoczone. Nie możemy jednak lekceważyć zmian zachodzących w światowej gospodarce. Widać wyraźnie, że środek ciężkości w globalnej ekonomii przesuwa się na Wschód. Chiny są już drugą pod względem wielkości PKB gospodarką świata, ustępując jedynie Stanom Zjednoczonym. Są także drugim po Unii Europejskiej eksporterem świata i trzecim importerem. Równie dobre perspektywy ma gospodarka indyjska, która opiera się na odmiennym, choć także skutecznym, modelu rozwoju. Polska wobec zmian tego światowego układu sił nie może pozostać obojętna. Azja Wschodnia powinna zajmować znaczące miejsce w polskiej polityce zagranicznej, w szczególności w obszarze gospodarczym, ale także politycznym i kulturalnym. Jeżeli miałbym określić znaczenie Azji w polskiej polityce na skali rosnącej od jeden do dziesięciu, to dałbym temu kierunkowi siódemkę.

CSPA: Jakie aspekty uważa Pan za najistotniejsze dla Polski w tamtym regionie świata?

A.H.: Przede wszystkim relacje gospodarcze i umocnienie wzajemnej wymiany handlowej. Musimy wspierać obecność polskich firm na azjatyckim rynku i zachęcać azjatyckich przedsiębiorców do inwestowania w naszym kraju. Ważne jest, by pokazać, że Polska, ze względu na swoje położenie, jako członek Unii Europejskiej i lider gospodarczy Europy Środkowo-Wschodniej, jest interesującym rynkiem dla azjatyckich partnerów. Ważne jest budowanie trwałych relacji pomiędzy polskim i azjatyckim biznesem, a także poznanie różnic kulturowych i budowanie mostów dla naszej współpracy.

CSPA: Które kraje Azji Wschodniej uważa Pan za najbardziej istotne dla Polski?

A.H.: Oprócz dwóch wzrastających potęg, Chin i Indii, znaczący potencjał tkwi w gospodarce Wietnamu i innych krajach ASEAN. Należy podtrzymywać i umacniać także relacje z Japonią i Koreą Południową, krajami o silnej i ugruntowanej pozycji gospodarczej, które od dłuższego czasu są ekonomicznie obecne w Polsce. Gros inwestycji tych krajów w Polsce przypada na tak istotne sektory jak elektronika i motoryzacja.

CSPA: Jak ocenia Pan polską politykę wobec Azji? Co jak dotychczas uważa Pan za jej największy sukces?

A.H.: Polska prowadzi politykę w tym regionie dostosowaną do swoich możliwości. Na pewno sukcesem jest ciągłe zwiększanie się obrotów handlowych z krajami azjatyckimi. Równolegle rozwija się współpraca na polu kulturalnym i naukowym. Z wieloma krajami, w związku z kontaktami wyniesionymi z przeszłości oraz aktywnością gospodarczą Chińczyków czy Wietnamczyków mieszkających w Polsce, pogłębiamy wzajemne kontakty międzyludzkie. Za sukces można także uznać zeszłoroczną obecność naszego kraju na EXPO, gdzie polskie stoisko było jednym z najczęściej odwiedzanych. Z pewnością wpłynęło to na promocje polskiej marki w Chinach.

Polska finansuje także pomoc rozwojową. Do 2005 r. Wietnam był największym jej beneficjentem w regionie Azji Południowo-Wschodniej. W jej ramach sfinansowano między innymi projekty stypendialne i edukacyjne. Ożywione są kontakty kulturalne pomiędzy naszym krajem, a Wietnamem, czy Indiami, czemu w przypadku Indii sprzyja popularność niektórych elementów indyjskiej kultury w Polsce. Kraj ten promuje także dystrybucję swojej kinematografii na rynku polskim.

CSPA: Co udało się już zrobić w ramach prac Komisji Spraw Zagranicznych dla rozwoju stosunków Polski z krajami Azji Wschodniej?

A.H.: Jako Komisja staramy się wspierać działania MSZ i polskiej dyplomacji na rzecz zwiększenia polskiej obecności w Azji, a także krajów azjatyckich w naszym kraju. Rozszerzamy grupę doradców Komisji także o ekspertów w sprawach azjatyckich. Jednym z nich został niedawno Radosław Pyffel – Dyrektor CSPA. W listopadzie zeszłego roku opublikowaliśmy specjalny numer biuletynu „Debata”, tworzonego przez nasz zespół doradców, poświęcony rosnącej roli Chin w świecie. Towarzyszyło mu specjalne posiedzenie Komisji poświęcone strategii polskiej polityki w Azji z udziałem przedstawicieli MSZ i ekspertów w sprawach azjatyckich. Dyskusja została oceniona bardzo wysoko przez uczestniczących w nim parlamentarzystów. Zamierzamy kontynuować spotkania ekspercie dla posłów poświęcone m.in. Azji, tak by tematyka ta była szerzej rozumiana i dyskutowana.

CSPA: Co uważa Pan za swój największy sukces, w rozwijaniu współpracy Polski z tym regionem świata?

A.H.: Trudno mi samemu mówić o swoich własnych sukcesach. Staramy się, w ramach pracy Komisji, traktować tematykę azjatycką jako perspektywiczny kierunek dla budowania silnej pozycji Polski w świecie.

CSPA: W Polsce rośnie liczba emigrantów z Azji. Szacuje się, że na terenie województwa mazowieckiego drugą grupą pracowniczą poza Ukraińcami (ponad 15 tys. pozwoleń na pracę) są Chińczycy (ponad 2,5 tys.), a trzecią Wietnamczycy (ok 1 tys.). Jaka jest Pana opinia na temat emigrantów z Azji?

A.H.: Polska od zawsze była krajem otwartym na emigrantów. Nie mamy napięć porównywalnych z tymi w krajach Europy Zachodniej. Emigranci z Azji w Polsce przyjeżdżają do nas, by uczciwie pracować, sprzedawać swoje produkty i świadczyć usługi. Słyszę bardzo pozytywne opinie o pracowitości Azjatów i jakości świadczonych przez nich usług np. gastronomicznych. Sam czasami także ich doświadczam…

CSPA: W jaki sposób powinniśmy wykorzystywać naszą obecność w Unii Europejskiej do rozwoju naszej współpracy z krajami Azji? Chodzi zwłaszcza o kontakty handlowe, w których często kraje europejskie ze sobą współpracują, ale i rywalizują.

A.H.: Obecność Polski w Unii Europejskiej podnosi naszą pozycję ekonomiczną w oczach krajów azjatyckich. Jesteśmy częścią jednolitego Wspólnego Rynku. Nasz kraj może więc być bramą dla azjatyckich towarów na rynki całej UE. Wspólny Rynek oznacza jednak także jednolita europejską politykę handlową. Polska powinna wspierać otwartość w relacjach handlowych z Azją z uwzględnieniem interesów naszego przemysłu, ale także konsumentów. Ze strony np. Chin oczekujemy jednak wzajemności w otwartości gospodarczej. Ważny jest dialog, zrozumienie, odczytanie intencji, tak by wypracowywać rozwiązania satysfakcjonujące dla obu stron.

Ma Pani rację, że kraje europejskie oprócz jednolitej polityki unijnej często także rywalizują np. właśnie o obecność na rynku chińskim. Dlatego dla Polski ważne jest zarówno kształtowanie wspólnej jednolitej europejskiej polityki wobec Chin, jak i budowanie swojej niezależnej silnej pozycji w Azji, przy wsparciu polskiej dyplomacji.

CSPA: Jak chciałby Pan by wyglądała obecność Polski w Azji za dziesięć lat?

A.H.: Chciałbym, aby Polska była obok Niemiec, czy Francji jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych krajów azjatyckich w Europie i znaczącym miejscem dla chińskich, czy indyjskich inwestycji na kontynencie. Musimy nad tym pracować. Nie możemy przespać azjatyckiej szansy.

CSPA: Dziękujemy za rozmowę.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Nie możemy przespać azjatyckiej szansy – wywiad z Andrzejem Halickim Reviewed by on 16 marca 2011 .

Azja odgrywa w dzisiejszym świecie coraz większą rolę. W czasie kampanii prezydenckiej pytaliśmy o to kandydatów na urząd prezydenta. Na naszą ankietę odpowiedzieli (w kolejności odpowiedzi): Waldemar Pawlak, Grzegorz Napieralski, Kornel Morawiecki, Janusz Korwin-Mikke, Jarosław Kaczyński. Postanowiliśmy zapytać innych czołowych polskich polityków, aktywnych na polu współpracy Polski z Azją, co sądzą o tym regionie świata

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 8

  • Szanowny Panie PZ,

    Dziekujemy za liste pytan. Bedziemy je zadawac naszym politykom,

    pozdrawiamy,
    CSPA

    • Bardzo prosze. Z niecierpliwoscia czekam na kolejny wywiad i mam nadzieje, ze politycy odwaza sie odpowiedziec na pytania w miare bezposredni sposob i na temat. :)

  • Przyznam, ze liczylem na wiecej konretow w trakcie serii wywiadow z politykami i mam nadzieje, ze kolejne wywiady beda takie konkrety zawieraly.
    Na razie to czytam taka mocno polityczna papke t.j. „chcielibysmy”, „wazne jest”.
    Konkrety i to najlepiej gospodarcze. Ponizej kilka propozycji pytan na ktore oczekiwalbym odpowiedzi od politykow zainteresowanych Azja, a Chinami w szczegolnosci.
    1) Czy inwestorzy z Azji/Chin sa rozwazani przy prywatyzacji polskich spolek (na razie byl jeden road show w Chinach, jak na Chiny to chyba troche malo)?
    2) Jesli sa rozwazani to jak polskie instutucje wspolpracuja przy budowaniu zainteresowania biznesowego (vide Ministerstwa, Ambasady, organizacje pozarzadowe, itd.)?
    3) Jesli mowimy o zwiekszaniu wymiany handlowej, to konkretnie jak polskie firmy sa wspierane przy rozwoju biznesu w Azji?
    4) Jakie branze/dziedziny/produkty moga liczyc na wsparcie rzadowe i w jakiej formie?
    5) Czy potencjalni studenci z Azji sa informowani o mozliwosci studiowania w Polsce? Jak to jest promowane i jakie zachety sa oferowane?
    6) Jak zamierzamy ksztaltowac wymiane naukowa pomiedzy uczelniami?
    7) Partnerstwo-Publiczno-Prywatne, jak jest promowane wsrod azjatyckich firm? Ktore kraje? Jakie sektory?

    Moze tez unikajmy megalomanii, bo do Francji i Niemiec to nam dosyc daleko.

  • P.S. Pan Poseł chciałby, aby Polska była w Azji obecna podobnie jak Niemcy i inne poważne kraje. Ale jak tego dokonać z takimi a nie innymi elitami politycznymi? Czy jest to w ogóle możliwe w kraju, w którym np. jakiś czas temu wymyślono nieistniejącą chorobę po to, by uchronić od kary synalka prezydenta? Proszę bardzo: pl.wikipedia.org/wiki/Stan_pomroczny_jasny
    Jak widać brak odnośników w innych językach, czyli ta choroba nie jest nikomu poza Polską znana. Mamy wiec zwykły szwindel, co pokazuje jak wyglądają u nas polityczne zwyczaje – jak u Czechowa… Nie chcę tu snuć porównań z Niemcami, bo to zawsze była inna liga. Przyjrzyjmy się natomiast Hiszpanii – krajowi, który jeszcze niedawno bywał porównywany z Polską. Jest tam sieć autostrad, pociągi AVE rozwijające 300 km/h, sprawna opieka medyczna, bezpieczne stadiony piłkarskie, na które ludzie idą całymi rodzinami, banki w rękach rodzimego kapitału, rzeki zabezpieczone przed powodziami. A u nas? Gorzałka, wędliny i ubrani w czarne kiecki brzuchacze – tego ci u nas dostatek…

    • Z powodów zawodowych miałem miesiąc przerwy w aktywności na por-
      talu i staram się teraz nadrobić zaległości.
      Obawiam się, że to nie Polska będzie obecna w Azji w wymiarze
      niemieckim, ale Azja w takim wymiarze zawita do Polski.
      Porównanie z Hiszpanią może dotyczyć tylko populacji. Przed wojną oba te kraje uważane były za funkcjonują na tym samym poziomie rozwoju gospodarczego.
      Zniszczenia wojenne w Polsce, znaczne cięższe niż w Hiszpanii w czasie wojny domowej, a następnie gospodarka socjalistyczna tworzyły
      dość wyraźną różnicę pomiędzy oboma krajami. Do tego doszły błędy
      ekip rządzących po 1989 r., z którym najtragiczniejszy to wysprzedaż
      sektora bankowego w ręce obcych.
      W związku z tym pojawia się pytanie czy Polska jest na tyle atrakcyjnym partnerem, żeby kapitał chiński zainwestował swoje
      miliardy. Odpiwedź moim zdaniem brzmi, tak.
      1. Jesteśmy krajem Unii przeto dla inwestorów znacznie bardziej
      atrakcyjnym niż np. Ukraina czy Białoruś.
      2. Siła robocza w Polsce jest stosunkowo tania z porównaniu z krajami
      starej Unii.
      3. Polskę czeka ciężki kryzys z powodu upadku finansów publicznych,
      w związku z tym można domniemywać, że będzie potrzebowałą
      bogatych inwestorów i nie będzie specjalnie wybrzydzała podczas
      negocjacji. Prosze zobaczyć jak podczas kryzysu greckiego szybko
      zjawili się Chińczycy i wykupili „pól Pireusu”.
      4. Polska ma też pewną rolę polityczną. W Unii mamy opinię kraju
      sceptycznego a więc tego, który mniej niż inne przyczynia się do
      zwartości Unii. Poza tym Polska ze względu na relacje z Rosją jest
      spostrzegana jako raczej hamulcowy w stosunkach między Rosją
      a Unią, co ma wartość dla Chin.
      A nasza ekspansja gospodarcza w Azji.? Będzie pochodną wielkości
      inwestycji chińskich w Polsce.

      PS. Opisując dobrze rozwiniętą Hiszpania, uważam, że należy dodać,
      że ten kraj ma 20% bezrobocie, a więc o wiele większe niż w Polsce.

      • Avatar PZ

        Jest jeszcze dodatkowy aspekt potrzebowania bogatych inwestorow, o ktorym mowisz w punkcie 3.
        Otoz czesc inwestycji z krajow starej Unii mozliwe, ze bedzie sie z Polski wycofywac chcac ratowac swoje podworko (co po czesci juz sie dzieje, vide BZ WBK oraz powracajace plotki na temat wyjscia KBC oraz mozliwego Millenium). To dodatkowo powiekszy problem, ale ktos tych inwestorow bedzie musial zastapic.

        Co do Hiszpanii to w Madrycie juz od dawna Chinczycy sa (nawet z niewielkim ale jednak China-Town) i calym zapleczem z tym zwiazanym. No i takze nie czekali z kupowaniem Hiszpanskich obligacji.

      • Avatar wute

        Zgadzam się z uwagami co do pkt.3.
        Personalnie mogę dodać, że kiedy kilka lat temu spytałem
        znajomych Hiszpanów jaki procent sektora bankowego w ich
        kraju jest w rękach obcych, to najpierw zrobili „wielkie oczy” a
        potem dodali, że nikt rozsądny nie wysprzedaję swoich banków
        obcym.

  • Cyt. „Za sukces można także uznać zeszłoroczną obecność naszego kraju na EXPO, gdzie polskie stoisko było jednym z najczęściej odwiedzanych. Z pewnością wpłynęło to na promocje polskiej marki w Chinach.”
    W Hanowerze też polskie stoisko było jednym z najczęściej odwiedzanych, bo kto nie lubi darmowego schnapsa i wurstu, do tego serwowanego przez słowiańskie dziewuchy? :-)
    Cyt. „Chciałbym, aby Polska była obok Niemiec, czy Francji jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych krajów azjatyckich w Europie i znaczącym miejscem dla chińskich, czy indyjskich inwestycji na kontynencie. Musimy nad tym pracować. Nie możemy przespać azjatyckiej szansy.”
    Też bym chciał, np. jeździc Porsche albo zarabiac tyle co Pan Poseł. ;-) Natomiast co innego chciec, a co innego móc. W sytuacji, gdy Polska w ub.r. wyeksportowała do Chin towary i usługi za 800 mln USD, podczas gdy Niemcy za blisko 70 miliardów USD. Zresztą w sytuacji, gdy w niemieckim przemyśle rejestruje się rocznie niemal 100 razy więcej patentów niż w polskim (17 tys. wobec 180), a najbliższe lotnisko, z którego latają do Chin znajduje się w Berlinie, gadaninę o Polsce jako dużym europejskim kraju należy traktowac z przymrużeniem oka. Polska jest duża tylko geograficznie i demograficznie. Tyle tylko, że na świecie nie brak dużych i ludnych krajów, o mimo to niewielkim znaczeniu w globalnej ekonomii.

Odpowiedz na „adminAnuluj pisanie odpowiedzi