Komentarz eksperta,Korea Pn news

Nicolas Levi: Obecne dylematy Kim Jong Ila

nicolasKulejąca ekonomika Korei jest dla Kim Jong Ila prawdziwym problemem. Rok 2012 miał być wielkim rokiem dla Korei Północnej… Tymczasem oficjalna Agencja Prasy Korei Północnej – KCNA, Korean Central News Agency, podała, że gabinet ministerialny zaadaptował 10-letni plan strategiczno-gospodarczy ds. rozwoju gospodarczego, i że jakikolwiek sukces gospodarczy zostanie osiągnięty dopiero w 2020 r. Mimo wielkich problemów gospodarczych, na szczycie północnokoreańskiej hierarchii politycznej i w społeczeństwie północnokoreańskim nie widać oznak niepokoju. Jednak istnieją powiązania pomiędzy tymi kwestiami, co może doprowadzić do sporów wewnętrznych. Każda demonstracja społeczeństwa byłaby automatycznie zatrzymana przez siły wojskowe, ale zostałoby to ostro skrytykowane przez społeczność międzynarodową. Co więcej, brutalne represje mogłyby doprowadzić do sporów wśród wojskowych, a w dalszej pespektywie do upadku reżimu. Wynika to z tego, że np. w przypadku klęski żywiołowej pierwszymi represjonowanymi byliby żołnierze najniższego szczebla wraz z rodzinami. Nawet bez tak skrajnych okoliczności, progresywne otwarcie kraju może doprowadzić do poszerzenia perspektyw. Elita będzie miała kontakt z innymi krajami i to doprowadzi do obalenia rządu i porażki zrównoważonej strategii Kim Jong Ila. Dopóki kraje Układu Warszawskiego pomagały Korei Północnej, najważniejszym elementem była partia. Ujemny wzrost gospodarczy od 1990 r., klęska żywiołowa oraz śmierć Kim Ir Sena zmusiły północnokoreańską dyplomację do użycia broni atomowej jako karty przetargowej do otrzymania żywności. Dramatyczna sytuacja Korei Północnej może doprowadzić do tego, że Kim Jong Il nie będzie mógł zagwarantować wcześniejszej przychylności generałom, którzy kontrolują broń atomową i biologiczną wspominana karta przetargowa. To może również doprowadzić do upadku systemu. Można więc wnioskować, że otwarcie Korei Północnej nie jest próbą otwarcia w sensie humanitarnym. Jest to raczej metoda zwiększania przepływów finansowych, tak aby móc kontynuować strategię „kija i marchewki”, którą prawdopodobnie Kim Jong Il będzie prowadził do swojej śmierci.
Problemy Kim Jong Ila, oprócz tych związanych z brakiem aprobaty w elicie północnokoreańskiej, wynikają z samej ideologii Korei Północnej. Po pierwsze: zajęcie przez Kim Ir Sena pozycji Suryong oraz ojca Koreańczyków oznaczało, że Kim Jong Il nie mógł być na tym samym planie i poziomie ideologicznym co jego ojciec. Przekonywanie społeczeństwa koreańskiego do akceptacji samego Kim Ir Sena doprowadziło do takiego stopnia jego uwielbienia, że nie dopuszczano już do świadomości sytuacji, w której mógłby pojawić się drugi ojciec. Kim Ir Sen za życia wzbudzał zachwyt i podziw Koreańczyków a po śmierci fizycznej pozostał wciąż żywy w świadomości obywateli. Jego obecność w ich sercach jest podkreślana przez ogromną liczbę pomników wystawionych i czczonych w kraju. Dlatego Kim Jong Il, nazywany Yongdoja po dojściu do władzy wzbudzał w Koreańczykach nieufność. Nieświadomie postrzegano go jako kłamcę lub uzurpatora władzy Kim Ir Sena. Co więcej, uczynienie z Kim Ir Sena bóstwa w celu legitymizacji jego władzy stworzyło problem dla jego następcy. Wiadomo, że jego następca nie może się z nim równać. Bez względu na to, kim on by był, nikt mu nie zaufa.
Dlatego kiedy wymienia się nazwisko Kim Jong Ila, nie towarzyszy mu określenie „przywódcy Suryong”, ale „Yongdoja” o słabszym wydźwięku niż Suryong. Z tego powodu Kim Jong Ilowi pozostało jedynie mianowanie Kim Ir Sena wiecznym Suryong. Dlatego więc, według Kim Jong Nama – syn Kim Jong Ila, to jego ojciec jest niechętny dziedzicznemu przekazywaniu władzy i wyznaczył swojego młodszego syna na następcę jedynie po to, by zapewnić stabilność rządów.
Jakie są metody i sposoby na to, żeby doprowadzić do upadku systemu północnokoreańskiego? Zmarły Hwang Jang Yop, były sekretarz ds. ideologicznych w PPK i obecny przewodniczący Komitetu Demokratyzacji Korei Północnej podczas swojej wizyty w marcu 2010 r. w neutralnym Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych z Waszyngtonu twierdził, że zamiast atakować Kim Jong Ila, lepiej by było edukować obywateli Korei Północnej, informując o prawach człowieka. Rosyjski analityk Andrei Lankov również podkreśla rolę edukacji. Twierdzi, że uciekinierzy mają problemy z językiem angielskim i dlatego nie mogą znaleźć pracy w Korei Południowej. Rozwiązaniem byłyby Filipiny, gdzie koszty edukacji, w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi lub Australią, są tanie. Uchodźcy utworzyli stowarzyszenia, które mają na celu wpływać na ustrój polityczny Korei Północnej. Mają własne stacje nadawcze, większość uciekinierów utrzymuje kontakt z rodziną i krewnymi w Korei Północnej. Uciekinierzy, którzy w Korei Południowej brali udział w ruchu demokratyzacji Korei Północnej, są uważani za przyszłość wysokiej klasy polityków i urzędników administracyjnych tego – odnowionego – kraju. Alternatywną elitą, która może mieć wpływ na budowę nowej Korei Północnej, mogą być lekarze, technicy, dyrektorzy i uczeni, którzy z niej uciekli, oraz 1800 osób, które dostały w Korei Południowej dodatkowe wykształcenie, i które będą potrafiły wykorzystać współczesną technologię, jeżeli dojdą do władzy w Korei Północnej.
Według profesora Kim Yong Sung z Uniwersytetu Sogang, nawet jeżeli ustrój polityczny ulegnie zmianie, to jego elity będą dalej rządzić Koreą Północną. Podaje za przykład postkomunistyczną Polskę, w której dygnitarze PRL-u rządzili wolnym już krajem.
Wracając do natury systemu, jego obecna sytuacja jest monitorowana przez samego Kim Jong Ila. Z pewnością jednak wymaga też poparcia całego północnokoreańskiego establishmentu, który przecież nie może być nieugiętym monolitem. Ponieważ proces sukcesji między Kim Ir Sena a Kim Jong Ila rozpoczęto już pod koniec lat sześćdziesiątych, to nie ma obszarów, na których obecny przywódca Korei Północnej nie jest choćby pasywnym graczem, ze względu na to, że przez ten okres ulokował swoich ludzi we wszelkich strefach systemu politycznego oraz gospodarczego. Odnosząc się do sukcesji Kim Jong Ila, autor twierdzi, że władza nie jest już skupiona w jednych rękach, a została prawdopodobnie podzielona między różne, rywalizujące ze sobą, ośrodki decyzyjne. Wynika to z faktu, że proces sukcesji Kim Jong Ila dopiero się rozpoczyna, dlatego następca, którym jest jeden z jego synów, ze względu na swój młody wiek nie miał czasu na to, żeby, ustawić swoich zaufanych współpracowników na szczytach systemu władzy Korei Północnej. Dlatego po rozważeniu racjonalnych możliwych przyczyn, można twierdzić, że Korea Północna ma przed sobą jeszcze długie dni, a jednocześnie kolejne generacje jej obywateli będą głodować przy akceptacji całego świata.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Nicolas Levi: Obecne dylematy Kim Jong Ila Reviewed by on 31 stycznia 2011 .

Kulejąca ekonomika Korei jest dla Kim Jong Ila prawdziwym problemem. Rok 2012 miał być wielkim rokiem dla Korei Północnej… Tymczasem oficjalna Agencja Prasy Korei Północnej – KCNA, Korean Central News Agency, podała, że gabinet ministerialny zaadaptował 10-letni plan strategiczno-gospodarczy ds. rozwoju gospodarczego, i że jakikolwiek sukces gospodarczy zostanie osiągnięty dopiero w 2020 r. Mimo wielkich

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 54

  • Wcisnęło mi się w połowie pisania posta.

    Wielki szacunek dla p. Badury. Jak mawiał klasyk: tylko prawda jest ciekawa. Drugi klasyk podał taki przykład: Załóżmy, że walczymy z ludożercami. My z nimi wg zasad naszej cywilizacji a oni po swojemu, zjadają naszych. Widzimy, że zaczynamy przegrywać. Jeszcze trochę i padniemy. Zaczynamy więc ich również zjadać. Ta droga okazuje się skuteczna. Zjedliśmy wszystkich przeciwników. Kto wygrał?

    Trzeba naprawdę udawać, że się nic nie rozumie, skoro p. Badurze zarzuca się popieranie ustroju panującego w Korei Pn.

    • Może i nie popiera, ale go w dużym stopniu usprawiedliwia. I to pomimo stalinowskiego rodowodu owego ustroju i jego na wskroś brutalnej, zakłamanej natury.

      • Avatar trep

        W tym wątku również? Nie znam całej twórczości p. Badury, ale w tym wątku nie zauważyłem „usprawiedliwiania” ustroju.

  • Wielki szacunek dla p. Badury. Jak mawiał klasyk: tylko prawda jest ciekawa. Drugi klasyk podał taki przykład: Załóżmy, że walczymy z ludożercami. My z nimi wg zasad naszej cywilizacji a oni po swojemu, zjadają naszych. Widzimy, że zaczynamy przegrywać. Jeszcze trochę i padniemy. Zaczynamy więc ich również zjadać. Ta d

    • Pan też, podobnie jak p. Badura, wciska nie ten klawisz w pół posta? ;)

    • Szkoda, że nie istnieje możliwość weryfikacji, a pozostają domysły rzucające cień.

      • Avatar trep

        Nie jestem p. Badurą. Komuny nie lubię. Ale kłamstwa też.

  • Dla rozluźnienia atmosfery proponuję kilka obrazków z KRLD (zdjęcia objęte są prawami autorskimi, więc oczywiście podaję tylko ich adresy). Autorem fotografii jest Raymond Cunningham z Homer w stanie Illinois (USA). Umieścił on w sieci blisko 15 tys. swoich zdjęć z różnych stron świata, w tym kilkaset z wypraw do KRLD.
    Dlaczego spośród tysięcy fotografujących KRLD wybrałem właśnie Raymonda Cunninghama? Bo jest z USA a mimo to zachował sporo dystansu do propagandy, choć czasem przebija ona trochę z jego komentarzy. Ujęcia Cunninghama nie są skażone obsesyjnym poszukiwaniem czegokolwiek, co można by interpretować na niekorzyść KRLD.
    Na początek sam autor zdjęć. Jedną z wielu jego fotek znajdziemy pod adresem (przypominam, że „3w” należy zastąpić trzema literami „w”):
    3w.flickr.com/photos/zaruka/4918811052/
    Zdjęcie podpisane jest: „Tomatoes found on the Tongbong Cooperative Farm North Korea – I grabbed a bunch and ate them for three days. Very good”. (Pomidory, na które trafiłem w Spółdzielni Rolniczej Tongbong. Podgrandziłem kilka i jadłem je przez trzy dni. Były bardzo dobre.)
    A teraz dla odmiany zdjęcia w nastroju piknikowym. Jest to zestaw 11 zdjęć, zatytułowany „Moran Hill Park Pyongyang North Korea” i dostępny pod adresem:
    3w.flickr.com/photos/zaruka/sets/72157624949225777/
    Każde ze zdjęć można sobie powiększyć. Zalecam wielkość „large”, chyba że chcemy analizować szczegóły, to wówczas „original”. Polecam przede wszystkim pierwsze zdjęcie, czyli paczkę przyjaciół siedzących na kocach wokół… grilla? Ten typ „grilla” można dokładniej obejrzeć po powiększeniu ostatniego zdjęcia, gdyż ta druga grupa ustawiła go na stole, przez co jest lepiej widoczny.
    Pod zdjęciem pierwszej grupy jest podpis: „Picnic at Moran Hill on Liberation Day – An all the groups we saw were happy” (Piknik pod wzgórzem Moran z okazji Dnia Wyzwolenia. Wszystkie grupy, które tam widzieliśmy, wyglądały na szczęśliwe).
    Podczas oglądania zdjęć piknikowych warto ocenić wagę ludzi. Moim zdaniem nikt na tych zdjęciach nie jest wychudzony. Są co najwyżej szczupli. Oczywiście można się ratować ucieczką w stwierdzenie, że to są dygnitarze partyjni (do tego jeszcze wrócę).
    Żeby pozostać w atmosferze rekreacji to dla odmiany zestaw zdjęć z plaży w Wonsan.
    3w.flickr.com/photos/zaruka/sets/72157624785615229/with/4920208400/
    Z relacji Cunninghama wynika, że plaża podzielona była na część dla gości zagranicznych i część dla krajowców. Cunnigham i jego przyjaciele zignorowali jednak ten podział i przeszli na plażę dla miejscowych. Wykonali tam m.in. zdjęcie grupy dzieci. Jest ono pierwsze w zestawie. Jeśli ktoś nie wie, jak wygląda prawidłowa waga zdrowych dzieci, to na tym zdjęciu może to zobaczyć. Ogólnie dzieci robią wrażenie szczęśliwych (można oczywiście uciec w tłumaczenie, że są to dzieci dygnitarzy partyjnych).
    Kolejny zestaw ciekawy zdjęć dostępny jest pod adresem:
    3w.flickr.com/photos/zaruka/sets/72157624761485022/
    Cunningham napisał, że zdjęcia z tego zestawu wykonał podczas postoju w drodze z Wonsan do Pyongyangu. Zastał tam kobiety pracujące fizycznie, które na dodatek przykładały się do roboty bardziej niż mężczyźni, pracujący wraz z nimi. Miejsce, w którym te zdjęcia wykonano, to ośrodek rekreacyjny nad jeziorem Sinpyong.
    Ze zdjęć można wywnioskować, że Cunninghama zafascynowały nie tyle pracujące tam kobiety, co ściśle jedna z nich. Być może ta fascynacja nie pozwoliła mu dostrzec, że te kobiety były raczej okazjonalnymi robotnicami. Świadczą o tym ich ubiory. Bluzeczka miss Cunninghama nie jest raczej strojem roboczym. Zegarek (pozłacany?) na ręce też nie pasuje do łopaty. Pozostałe dwie kobiety są także ubrane mało robociarsko. Wszystkie trzy chronią rękawiczkami dłonie, delikatne zapewne. Warto jednak ocenić wagę tych kobiet. Na 13 zdjęciu miss Cunninghama stoi obok Amerykanki Susanne. Można porównać ich wagę. Warto też obejrzeć zdjęcie 12. Na drugim planie pojawia się tam koreański chłopiec. On już na nadwagę, widoczną gołym okiem (ale to zapewne dziecko jakiegoś ministra KRLD).
    Aby nie przedłużać nadmiernie komentarza jeszcze tylko adresy kilku pojedynczych zdjęć. Pod adresem:
    3w.flickr.com/photos/zaruka/5130708420/sizes/l/in/photostream/
    zobaczyć możemy grupę rolników „przyłapaną” podczas przerwy w pracy. Kobiety zdjęły gumiaki, żeby im stopy odpoczęły. Wszyscy siedzą w cieniu drzewa i posilają się. Warto ocenić ich wagę i ubiory.
    Kolejny adres to zdjęcie:
    3w.flickr.com/photos/zaruka/4908591832/in/set-72157624762065538/
    z pytaniem, czy to zwierzę domowe, czy rzeźne ;-)
    I na koniec zdjęcie robotników drogowych (takich od łopaty):
    3w.flickr.com/photos/zaruka/4919674883/sizes/l/in/set-72157624785836512/
    Trudno uwierzyć, że dygnitarze partyjni KRLD pracują przy łopacie. A ci robotnicy nie są wychudzeni. Niektórzy są szczupli, a o niektórych, zwłaszcza tym najbardziej z lewej, trudno nawet powiedzieć, że jest szczupły.
    Warto obejrzeć wszystkie zdjęcia Cunninghama. Może kogoś skłoni to do refleksji i zastanowienia się, czy aby nie tkwi w propagandowym matriksie.

    • Dziękuję za adresy! Szkoda, że tylko te z wyrazem „zaruka” działają. Piękne pomidory, prawie jak unijne! :-) Zdjęcia rzeczywiście ładne, niektóre urocze. Przypominają te z wzorcowych kołchozów w byłym ZSRR. Mam w domu kilka pięknie wydanych sowieckich albumów z tamtych czasów, więc ten „duch” nie jest mi obcy. I podobnie jak Koreanki u Cunninhama – urodziwe radzieckie kobiety przy pracy są w nich swoistą reklamą piękna i „dobrobytu” Kraju Rad.
      Natomiast mam kilka pytań do szanownego Pana: Czy uważa Pan, że Cunningham rzeczywiście mógłby poruszać się po KRLD bez „opiekuna”? Czy jest Pan pewny, iż miejsca, które sfotografował, są rzeczywistym odzwierciedleniem jakości życia ogółu Koreańczyków z Północy? A może są to tylko propagandowe obrazki dla turystów? A co powiedziałby Pan o scenach z filmu „Dzieci złego państwa”, w którym sfilmowano ukrytą kamerą bezdomne dzieci żywiące się odpadkami. Czyżby owe dzieci nie były sfilmowane w KRLD przez Koreańczyka z Północy? Jeśli nie tam, to gdzie? Ufam, że Pan zechce ustosunkować się do tych moich pytań.

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Zyggi
        1) Nie wiem o co chodzi z tą „zaruką”. Wszystkie podane przeze mnie adresy miały słowo „zaruka”.
        2) Sugeruje Pan, że Cunningham zmanipulował te zdjęcia? Mówił np. koreańskim dzieciom na plaży: Ty, ty i ty idźcie na bok, bo jesteście wychudzeni?
        3) Cunningham zapewne poruszał się w towarzystwie koreańskiego przewodnika. Z przeglądania całości jego koreańskich materiałów odniosłem jednak wrażenie, że ten przewodnik czasem wręcz pomagał mu w robieniu zdjęć w strefach „nie dla zagranicznych turystów”, jak np. na tej plaży dla miejscowych. Myślę że ci koreańscy przewodnicy szybko rozpoznają, czy mają do czynienia z kimś, kogo rzeczywiście interesuje KRLD, i wtedy mu pomagają, czy też mają do czynienia z kimś, kto chce przygotować materiał oczerniający KRLD i wtedy są strasznymi służbistami.
        4) Jestem pewien, że fotorelacja Cunninghama jest o lata świetlne bliższa prawdy o KRLD niż prymitywna czarna propaganda, którą się Pan nieustannie karmi.
        5) Jeśli chodzi o film „Dzieci złego państwa” to jest on prawdziwy dokładnie w takim samym stopniu, co opowieści o broni masowego rażenia Saddama Husajna. Polecam Pana uwadze np. artykuł dostępny pod adresem:
        3w.polskatimes.pl/fakty/369740,iracki-inzynier-oszukal-wywiad-niemiec-i-usa-ws-broni,id,t.html
        Zachodnie wywiady zapewne doskonale wiedziały, że informacje o broni masowego rażenia Saddama Husajna są absolutnie fałszywe, ale była potrzeba chwili, by przekonać opinię publiczną do słuszności wojny z Irakiem. Dlatego posłużono się kłamstwem.
        W przypadku „Dzieci złego państwa” jest tak samo. Wszystko, co w tym filmie powiedziano złego o KRLD, robi wrażenie kłamstwa, i to tak prostackiego, że obliczonego na wyjątkowo ciemny lud. Dziwi mnie więc, że Pan te kłamstwa kupił.
        Nie będę oczywiście analizował tu filmu scena po scenie, więc zwracam tylko Panu uwagę na jeden element. W czwartym odcinku filmu (z pięciu dostępnych na YouTube) w czasie 7:45 narrator mówi: „W stolicy Korei Południowej Seulu nikt nie chce mówić o więźniach politycznych, o prawach człowieka i o głodujących dzieciach na Północy. Ludzie chcą pokoju. Przywódca Północy, Kim Dzong Il przeprowadził wielki manewr propagandowy. Ku powszechnemu zdumieniu wyciągnął rękę na zgodę. Korea Południowa była szczęśliwa”.
        Tu jest wyjaśnienie powodów powstania filmu. Nie wszystkim siłom odprężenie na Półwyspie Koreańskim było na rękę. Trzeba było przygotować grunt pod planowane już zaliczenie KRLD do „osi zła”, pod wiarołomne bezpodstawne zerwanie zawartych umów etc. Bez takie propagandowego przygotowania niektórzy przedstawiciele „ciemnego ludu” mogliby zacząć zadawać głupie pytania

      • Avatar Piotr Badura

        (niechcący gdzieś stuknąłem jakiś klawisz i komputer wysłał niedokończony komentarz)
        Film „Dzieci złego państwa” miał pokazać KRLD jako kraj tak odrażający, by „ciemny lud” uznał, że nie ma takiej nieuczciwości i takiego wiarołomstwa, które w sytuacji KRLD nie byłoby usprawiedliwione.
        Jak już napisałem, wszystko, co w tym filmie złego o KRLD jest prostackim kłamstwem. Jeśli ma Pan inne zdanie, to proszę wskazać jakieś dwa-trzy miejsca (numer odcinka, minuta i sekunda), które wydają się Panu prawdą. Pokażę Panu wówczas, że to jest jednak nieprawda. Na razie nie wskazał Pan żadnego konkretu a analiza całego filmu to byłaby gruba książka.
        Pozdrawiam serdecznie
        PS. Zaraz wyjeżdżam, wracam w poniedziałek, więc ma Pan czas spokojnie wybrać sobie owe dwie-trzy „prawdy” z filmu.

      • Avatar Zyggi

        Szanowny Panie Piotrze.
        1) A propos „zaruki” Google oprócz podanych adresów podał też inne wyniki i 2 czy 3 razy wybrałem niewłaściwe, te bez „zaruki” w adresie. Przepraszam!
        2) Nie sugeruję manipulacji Cunninghama tylko tego, iż najwyraźniej widział to, co pozwolono mu widziec.
        3) Opiekun pomagał? Możliwe nawet, iż sam opiekun podsuwał Cunninghamowi tematy widząc w nim kogoś, kogo rzeczywiście interesuje KRLD. A niech widzi, wróci do domu to będzie zachwalał. Zupełnie jak różni użyteczni idioci z Zachodu po powrocie do domu zachwalali ZSRR.
        4) Nie wykluczam, że fotorelacja Cunninghama zawiera wiele prawdy, przynajmniej w odniesieniu do jakości życia NIEKTÓRYCH (tzn. uprzywilejowanych) mieszkańców KRLD. Natomiast nie wiem, czy Pan był w KRLD ani kto Panu dał prawo oceniac to, co czytam jako „prymitywną czarną propagandę”. Przecież Pan nie ma pojęcia, co czytam. Byc może zdziwię Pana, wśród moich lektur był północnokoreański miesięcznik Korea Today. Tu akurat miałby Pan rację: propaganda jakich mało, łącznie ze sztucznymi, topornie reżyserowanymi zdjęciami. Natomiast walorem są przepiękne zdjęcia krajobrazowe.
        5) Nie wiem, jakie były powody powstania filmu. Nie to mnie najbardziej interesuje tylko to, czy film ten mówi prawdę. Pan twierdzi, że jest kłamstwem nie udowadniając w żaden sposób. Mówi Pan, że analiza całego filmu byłaby grubą książką. Ale kto od Pana oczekuje analizy całego filmu? Zadałem Panu konkretne pytania, które powtarzam: „A co powiedziałby Pan o scenach z filmu “Dzieci złego państwa”, w którym sfilmowano ukrytą kamerą bezdomne dzieci żywiące się odpadkami. Czyżby owe dzieci nie były sfilmowane w KRLD przez Koreańczyka z Północy? Jeśli nie tam, to gdzie?” Czy umie Pan na nie odpowiedziec? Mam wrażenie, że nie, a dla odwrócenia uwagi każe mi Pan co do minuty i sekundy podac dany fragment. To nie problem. Chodzi mi o pierwszy odcinek, początkowe sceny, od 00:22 do 02:56.
        Gdzie Pana zdaniem kręcono te sceny?

      • Avatar Zyggi

        P.S. Wiem, że w sprawie broni masowego Iraku wciskano nam kłamstwa. Natomiast chcę zaznaczyc, że film „Dzieci złego państwa” został nakręcony w 2000 r. przez Anglików, gdy jeszcze nikt nie mówił o „osi zła”.
        Pozdrawiam Pana.

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Zyggi
        Weekend trochę mi się przedłużył, ale już wróciłem i zabieram się za wyjaśnienia. Zaproponował Pan analizę fragmentu pierwszego odcinka filmu „Dzieci złego państwa”. Fragment ten trwa od 00:22 do 02:56. By uniknąć nieporozumień, bo film jest opublikowany pod wieloma adresami, wyjaśniam, że biorę pod uwagę pierwszy odcinek dostępny pod adresem:
        3w.youtube.com/watch?v=uL-dyidv3rk
        bo domyślam się, że właśnie z niego Pan korzystał.
        1) W pierwszym ujęciu (po czołówce) widzimy chłopca. Pogrzebowa muzyka ma nam zasugerować, że to jakieś nieszczęście. Ale spodnie tego chłopca są bez łat i dziur. Jego bluza jest czysta i ma guziki. Chłopiec jest krótko ostrzyżony. Na stopach chłopca nie widzimy zatwardziałego brudu. Jego wygląd wyklucza zatem bezdomność. Bezdomnym dzieciom nikt nie strzyże włosów, nie pilnuje, by się myły, nie pierze im ubrań i nie dba o guziki przy nich. Wydaje się, że autor oparł domysł na temat sieroctwa i bezdomności tego chłopca na fakcie, że jest on bez butów, ale to jest przypuszczenie absurdalne. Dzieci w sposób naturalny wolą chodzić bez butów, gdy jest ciepło (ubiory innych ludzi na targowisku wskazują, że pora roku jest ciepła, choć deszczowa, o czym świadczą parasole). To systematyczny nacisk rodziców sprawia, że dzieci w końcu traktują chodzenie w butach jako oczywiste, nawet gdy jest ciepło
        2) W 34 sekundzie (00:34) następuje cięcie i w drugim ujęciu widzimy kolejne dziecko (chyba dziewczynkę) w trochę za dużych spodniach, ale czystych i bez łat oraz dziur. Bluza dziecka ma guziki i jest czysta. Bezdomność wydaje się nieprawdopodobna. Dziecko w żaden sposób nie robi też wrażenia wychudzonego. Wydaje się, że znów mamy się dać nabrać na schemat, że chodzenie przez dziecko boso dowodzi, że jest to bezdomna sierota, której rodziców Kim Dzong Il zagłodził na śmierć lub osobiście zatorturował w obozie.
        3) Po kolejnym cięciu (00:49) widzimy trzecie dziecko. Przy tym dziecku pojawia się pierwszy komentarz słowny. Poświęcę więc temu chłopcu więcej uwagi. Ma on nieco dziwny wygląd. Podpadające są np. palce jego dłoni, dobrze widoczne w czasie 00:54. Palce te są bardzo długie. Wydłużenie nie da się chyba wytłumaczyć zbliżeniem kamery do dłoni. Zwraca też uwagę kłopot z utrzymaniem przez chłopca równowagi przy zmianie położenia ciała. Czy mamy prawo podejrzewać, że chłopiec jest dotknięty jakąś chorobą? Czy mógłby to być np. zespół Marfana? W zespole Marfana mamy do czynienia z wydłużeniem palców, a także ze słabym i wiotkim kręgosłupem oraz małym napięciem mięśniowym, co może tłumaczyć wspomniane zachwianie się chłopca przy zmianie pozycji ciała. Zespół Marfana nie jest taki rzadki. Zdarza się średnio raz na 4-5 tys. urodzeń. W KRLD powinniśmy zatem mieć do czynienia z ok. 70-80 nowymi przypadkami rocznie. Filmowane są dzieci z przedziału ok. 5-14 lat. To 10 roczników. W tylu rocznikach KRLD powinna mieć ok. 700-800 dzieci z zespołem Marfana. Nie ma nic nadzwyczajnego w fakcie, że na miejskim targowisku rzekomy Ahn Chol spotkał jedno z nich. A może chłopiec cierpi na inną chorobę? Ten fragment filmu powinien obejrzeć jakiś lekarz specjalizujący się w podobnych przypadkach. Jego diagnoza byłaby cenna.
        Warto też zwrócić uwagę, że chłopiec jest ostrzyżony i chyba czysty (widzimy dobrze twarz i dłonie). Ma dość jasną bluzę, która nie robi wrażenia ubrudzonej. Na lewej nogawce spodni (kolano) jest łata. Naszyto ją starannie. Chłopiec okryty jest dużą płachtą, która jest chyba podgumowana. Widać to zwłaszcza na plecach (01:14-01:24), gdzie warstwa ozdobna (w kwiatki) została starta i widoczne jest tylko ciemne podgumowanie. Płachta zabezpiecza chłopca przed deszczem. Można przypuszczać, że mama lub inny jego opiekun zawiązał mu tę płachtę na szyi dla ochrony przed deszczem (dzień jest deszczowy, o czym świadczą parasole ludzi na targowisku). Obraz chłopca kadrowany jest tak zręcznie, by nie było widać jego stóp. Zapewne więc był on w butach, co nie pasowało do koncepcji tego materiału propagandowego.
        4) Czwarte dziecko pojawia się w czasie 01:56. Jest to dziewczynka w bardzo brudnych dresowych spodniach, ale jej bluzeczka z krótkimi rękawami jest jasna i w żaden sposób nie może być uznana za brudną. Co najwyżej za lekko przybrudzoną. Bezdomne dziecko w zasadzie nie ma prawa mieć tak czystej bluzeczki. Pod tą bluzeczką dziewczynka ma jeszcze koszulkę, co widać w czasie 02:00. Widać też wtedy jej nieco pękaty brzuszek, ale o tym, że dziewczynka nie jest wychudzona świadczą raczej jej ramiona. Wygłodzone dzieci miewają duży brzuch, ale zawsze towarzyszą mu patykowate uda i patykowate ramiona. Krótki rękaw w kilku momentach odsłania wystarczająco ramiona dziewczynki, by zauważyć, że ma ona prawidłową wagę (zdjęć ramion dzieci wychudzonych jest trochę w internecie – można sobie porównać).
        Dziewczynka podchodzi do stoiska, przy którym kobieta sprzedaje jakieś orzeszki. Klienci chyba kosztują orzeszki, bo przed stoiskiem jest sporo łupin. Wśród tych łupin zdarzają się zapewne orzeszki, które kupującym upadły na ziemię, a oni ich już nie podnieśli. Zdarzają się też zapewne całe, niewyłuskane orzeszki. Znalezione wyłuskane orzeszki dziewczynka od razu zjada a niewyłuskane zabiera ze sobą, by je potem wyłuskać i zjeść. Gdy chwilę później rzekomy Ahn Chol zaatakuje dziewczynkę, to zobaczymy (02:48), że wyłuskuje ona sobie orzeszek.
        Omówiona czwórka dzieci to wszystkie pokazane we fragmencie 00:22-02:56, co do których rzekomy Ahn Chol sugeruje, że są bezdomnymi sierotami pozbawionymi jakiejkolwiek opieki i głodującymi, wręcz tracącymi przytomność z głodu. Prawda jest jednak raczej taka, że pracujący na rzecz sfabrykowania tego dzieła czarnej propagandy cwaniak, wyszukiwał dzieci ubrudzone, czasem należące do rodzin z nizin społecznych, czasem zaś chore i upośledzone w mniejszym bądź większym stopniu, i wpierał oglądającym film, że te dzieci to pozbawione opieki, głodujące sieroty. Obraz przeczy w tym wypadku jaskrawo słowom narratora. Osoby podatne na propagandę, słuchając komentarza nie analizują krytycznie obrazu, tylko pozwalają sobie narzucić fałszywą jego interpretację.
        KRLD nie jest krajem jedynaków. Dzieci, nawet straciwszy oboje rodziców, co zdarza się niezwykle rzadko, mają przecież wujków, ciotki, dziadków z obu stron etc. Aby zostały bez opieki musieliby wszyscy powymierać. Musiałby to być istny pogrom. Przecież to bzdura. Więcej w kolejnym komentarzu.
        Pozdrowienia

      • Avatar Zyggi

        Szanowny Panie Badura.
        Tak, dokładnie o film z tego linku mi chodziło. Pisze Pan: „czysta bluza” (tę czystość owszem widać na 02:08, ale już nie bardzo na 02:45), „brak zatwardziałego brudu” (niestety, nie mam aż tak dobrego wzroku jak Pański, by ocenić, na ile ów brud jest „zatwardziały”, np. dalej, na 06:03).
        Ale czy nie przyszło Panu na myśl, że niektóre dzieci mogły być na ulicy od niedawna? Czy wyklucza Pan, że rodzice dziewczynki z 02:08 mogli niedługi czas przed nakręceniem filmu trafić np. do łagru lub więzienia, a ona została pozostawiona własnemu losowi i z głodu zbiera te kołchozowe orzeszki (sprzedawczyni niemal na pewno jest pracownicą kołchozu)? Że ich dalsze rodziny ze strachu przed ewentualnymi konsekwencjami wolą im nie pomagać? Dzieci nie wyglądają na niedożywione, a co powie Pan o chłopcu pokazanym po 00:50? Czy ciemnoszara plama na jego plecach nie świadczy czasem, że spał gdzieś na błotnistej ziemi (01:15)? Moim zdaniem tak! Z drugiej strony jeśli te dzieci nawet mają wsparcie dorosłych, to czy ich stan nie jest dostatecznym oskarżeniem reżimu, który uprawia samobójczą politykę ekonomiczną kosztem nędzy i niedożywienia sporej części społeczeństwa? I czy godzi się taki reżim tolerować, utrzymywać tam ambasady itd., skoro nie tylko przyzwoitość, ale nawet rachunek ekonomiczny tego nie usprawiedliwia?
        I jeszcze jedno. Zarzuca Pan autorom filmu, że celowo nie pokazują butów dzieci. A cóż jak nie buty ma chłopiec na 04:21? Poza tym czy bezdomność tych dzieci wyklucza posiadanie butów (jeszcze nie zniszczonych) przez niektóre z nich?
        Pozdrawiam.

      • Avatar Piotr Badura

        W pierwszej części propagandowej bredni, zatytułowanej „Dzieci złego państwa”, rzekomy Ahn Chol z nadzwyczajną lekkością posługuje się ewidentnym kłamstwem.
        Komentując zachowanie dziewczynki, dobrze odżywionej (co widać), ale szukającej sobie orzeszków (co zdarza się często nawet przekarmionym dzieciom w tym wieku), Ahn Chol mówi (02:15-02:19): „w ciągu pięciu lat trzy miliony jej rodaków zginęły z głodu”. Ponieważ film powstał w 2000 roku, więc wspomniane pięć lat musiałoby być okresem 1995-1999.
        ONZ podaje następujące informacje:
        KRLD
        31.12.1994 – 21,6 mln mieszkańców
        31.12.1999 – 22,8 mln mieszkańców
        W ciągu pięciu lat liczba ludności wzrosła więc o 1,2 mln, tj. o 5,6 proc.
        Korea Południowa
        31.12.1994 – 44,3 mln mieszkańców
        31.12.1999 – 46,1 mln mieszkańców
        W ciągu pięciu lat liczba ludności wzrosła więc o 1,8 mln, tj. 4,1 proc.
        Polska
        31.12.1994 – 38,55 mln mieszkańców
        31.12.1999 – 38,49 mln mieszkańców
        W ciągu pięciu lat liczba ludności zmalała więc o 0,06 mln, tj. 0,2 proc.
        Gdyby w latach 1995-1999 w KRLD rzeczywiście umarło z głodu 3 mln ludzi, to musiałby w tych latach wystąpić tam silny spadek liczby ludności (przynajmniej o jakieś 2 mln). Tymczasem wg ONZ nastąpił tam w tym czasie silny wzrost liczby ludności. To już prędzej można by snuć niedorzeczne przypuszczenia o umieraniu z głodu mieszkańców Polski, skoro w latach 1995-1999 liczba ludności Polski zmniejszyła się wg ONZ o ok. 60 tys. Żadne liczące się źródło nie informuje, że w KRLD mieliśmy do czynienia z masowym umieraniem z głodu. Źródło, które podałoby taką informację, skompromitowałoby się w oczach ludzi mających jako taką orientację w temacie.
        Podam przykład jak informują źródła „ostrożne”. Statystycy południowokoreańscy ogłosili niedawno, że ich zdaniem KRLD straciła około 610 tys. ludzi w wyniku dziesięciolecia głodu, które rozpoczęło się w początkowych latach 90. Warto zwrócić uwagę, że statystycy z Seulu podają straty pięciokrotnie niższe niż Ahn Chol i to w czasie dwukrotnie dłuższym (10 lat). Ponadto seulscy statystycy w żadnym razie nie mówią, że 610 tys. ludzi umarło z głodu. Oni wskazują, że 128 tys. to straty z powodu urodzenia się mniejszej liczby dzieci. Gdyby warunki życia w KRLD były lepsze, to zdaniem seulskich statystyków kobiety częściej decydowałyby się na kolejne dziecko. Jeśli odnieść to rozumowanie do innych państw, to tracą one miliony ludzi z powodu biedy. Wg CIA na przeciętną Koreankę z Północy wypada dziś 1,94 urodzeń, na Koreankę z Południa 1,22 urodzeń a na Polkę 1,30.
        Pozostałe 482 tys. północnokoreańskich strat w ludziach z powodu głodu to nie śmierć z głodu, ale śmierć z innych przyczyn, które wg seulskich statystyków nasiliły się z powodu głodu. Ludzie lepiej odżywieni zapadają na choroby nieco rzadziej, a jak już zapadną, to rzadziej umierają. Seulscy statystycy porównali liczby zgonów w różnych okresach i ocenili, że gdyby ludność KRLD była dobrze odżywiona, to w „dziesięcioleciu głodu” zmarłoby o około 482 tys. mniej osób. Takie szacunki są jednak bardzo niepewne. W Polsce też występuje zauważalny odsetek osób niedożywionych. Moglibyśmy ocenić, o ile zmalałaby w tej grupie liczba zgonów, spowodowanych większą chorowitością i następnie pisać ile to ludzi traci Polska rocznie z powodu głodu.
        Na zakończenie tematu zmian liczby ludności KRLD jeszcze jedna ciekawa informacja. Według ONZ już w 2008 liczba ludności KRLD przekroczyła 24 mln i rośnie nadal po niecałe 100 tys. na rok. Z kolei CIA (Factbook) oszacowała, że w lipcu 2010 KRLD miała tylko 22,76 mln mieszkańców (ta informacja wciąż wisi na stronie CIA). Niższa niż wg ONZ liczba ludności pozwalała budować teorie na temat „strat głodowych”. W opublikowanej już przez CIA prognozie ludności przewiduje się, że KRLD w lipcu 2011 będzie miała 24,46 mln mieszkańców. To coś nadzwyczajnego! W jeden rok liczba ludności KRLD ma urosnąć o 1,7 mln! Czy ktoś umie to wytłumaczyć? Ja widzę tylko jedno wyjaśnienie. CIA postanowiła w końcu dokonać korekty swych danych, bo były one już tak księżycowe, że narażały CIA na śmieszność. No ale co teraz z tymi wszystkimi zmarłymi jakoby w skutek głodu, których liczbę ustalono wcześniej w oparciu o nierzetelną liczbę ludności podawaną przez CIA? Czy wszyscy ci, którzy brali za podstawę dane z Factbooka CIA odszczekają teraz swe dyrdymały? Wątpię.
        Pozdrowienia
        PS. Specjalnie dla pana Zyggi – Zdążył już Pan napisać komentarz do mojej poprzedniej wypowiedzi. Nie trzeba było tak bardzo się spieszyć. Lepiej było przeczytać uważnie mój komentarz. Napisałem: „Chłopiec okryty jest dużą płachtą, która jest chyba podgumowana. Widać to zwłaszcza na plecach (01:14-01:24), gdzie warstwa ozdobna (w kwiatki) została starta i widoczne jest tylko ciemne podgumowanie. Płachta zabezpiecza chłopca przed deszczem”. Pan pisze mi: „Czy ciemnoszara plama na jego plecach nie świadczy czasem, że spał gdzieś na błotnistej ziemi (01:15)? Moim zdaniem tak!”.
        Wyjaśniam więc dokładniej. Wszyscy, którzy zajmowali się małymi dziećmi, wiedzą, że do łóżeczka pod prześcieradło dawało się dawniej tzw. ceratkę, by pewien płyn nie wsiąkał w materac, bo nie da się go prać. Nasze ceratki były zwykle kremowego koloru. To, czym jest okryty chłopiec na filmie, może być właśnie tego typu ceratką. Przewidziano ją zapewne do używania nie pod prześcieradło, ale zamiast prześcieradła i dlatego warstwę szarej gumy zadrukowano kolorowym deseniem a ponadto ceratka jest większa, by można ją było zawinąć pod materac (naszych nie trzeba było zawijać, bo zawijało się na nich prześcieradło). Szara plama na plecach chłopca to raczej wytarty kolorowy zadruk. Chłopcu zawiązano tę ceratkę, by nie zmókł na deszczu. Ktoś więc bardzo się o niego troszczy. Być może właśnie dlatego nie widzimy jego stóp, że mógł też mieć lepsze buty. W sprawie tych butów nie twierdziłem, że Ahn Chol celowo nie pokazuje butów na nogach dzieci. Napisałem, że zapewne zrobił tak w przypadku tego konkretnego chłopca. Buty dziurawe, brudne i niekompletne Ahn Chol pokazuje ochoczo, ale o tym nie pisałem, bo nie mieści się to w przedziale 00:22-02:56.
        Zostawiłem Panu swobodę wyboru fragmentu filmu, który skomentuję. Wybrał Pan 00:22-02:56, więc proszę teraz nie odwoływać się do miejsc 04:21 czy 06:23. Mógłbym oczywiście skomentować i te miejsca, ale w ten sposób krok po kroku komentowałbym cały film, a to oznaczałoby napisanie książki.
        Pozdrawiam

  • Poczytajcie o mnie. Jestem Koreanczykiem z Polnocy. Wychowalem sie i urodzilem w Japonii, a teraz gram w drugiej lidze niemieckiej:

    http://www.weszlo.com/news/6294

    • I używam w dyskusji różnych nicków.
      Korzystam z imperialnych i zgniłych zdobyczy Zachodu. Popieram Koreę Północną, bo za dobrze wykonaną „robotę” dobrze płacą. Za pieniądze od kochanego wodza stać mnie na to o czym koledzy z klubu mogą tylko pomarzyć.

      • Avatar Jong Dae Se

        OK. Sorry! Never again.

    • Jak w każdej demokracji, a zwłaszcza tej ludowej, są równi i równiejsi. Przykładem tych ostatnich jest właśnie ten piłkarz, cieszący się przywilejami, o jakich nie śni się północnokoreańskim kołchoźnikom. I nawet się trudno dziwić, wszak zarabia nielichy szmal dla swojego plajtującego kraju. A ściślej dla „najrówniejszego” ze wszystkich -„umiłowanego wodza”, by ten mógł dalej spożywać francuski koniak i szkocką whisky, a przy tym wyróżniać się okrągłą figurą na tle chudych jak szczapy obywateli.

  • Szanowny Panie Zyggi
    1) Ze Sri Lanką ma Pan oczywiście rację. Sam się zdziwiłem odczytując z tabeli jej liczbę ludności, bo wydawało mi się, że ten kraj jest dużo mniej ludny. W sąsiedniej kolumnie była średnia oczekiwana w dniu narodzin długość życia w latach a nie liczba ludności w milionach. Dla porządku zatem: Sri Lanka ma ok. 21 mln mieszkańców. Nic to oczywiście nie zmienia w całym rozumowaniu.
    2) Nie bardzo rozumiem skąd Pan wziął dane do drugiego punktu swego komentarza i wedle jakich reguł przeprowadził Pan rozumowanie. Rad zatem dowiedziałbym się:
    a) Gdzie i kiedy w KRLD oficjalnie ogłoszono, że kraj jest „robotniczo-chłopskim rajem”? (Brak żenady już pomijam).
    b) Jaka jest oficjalna definicja „robotniczo-chłopskiego raju”? Jeśli nawet w KRLD oficjalnie ogłoszono, że kraj jest takim właśnie rajem (w co nie wierzę), to zweryfikowanie tej wypowiedzi wymaga istnienia definicji „robotniczo-chłopskiego raju”.
    c) Jeśli nawet istnieje definicja „robotniczo-chłopskiego raju” i KRLD oficjalnie stwierdziła, że spełnia jej wymogi (nie wierzę ani w jedno, ani w drugie) a na dodatek okazałoby się, że w rzeczywistości KRLD nie spełnia wymogów definicji, to jak na podstawie tego uzasadnić, że my uzyskaliśmy moralne prawo kolportowania kłamstw na temat KRLD?
    Pozdrawiam serdecznie

    • Szanowny Panie Piotrze,
      Nie napisałem, że w KRLD oficjalnie ogłoszono, że jest to „robotniczo-chłopski raj” tylko, że KRLD kreuje się na takowy. Czyni to w swojej propagandzie. Tu podaję Panu wyjątek ze strony krld.pl:
      „Ciekawostka z Phenianu.
      W Phenianie zainstalowano nowoczesne platformy do kontroli ruchu samochodowego, które zabezpieczone sa parasolem.
      Unikalne platformy zainstalowano w ostatnich dniach, wzbudzajac tym
      samym du&e zainteresowanie ludnosci. Okragła platforma skryta pod du&ych rozmiarów parasolem jest doskonale widoczna z du&ego dystansu. Parasol zabezpiecza kontrolerów ruchu przed promieniami słonecznymi i deszczem, a gruba platforma przed ciepłem rozgrzanego asfaltu. Kobiety bedace kontrolerami ruchu zachowuja jasna twarz nawet w najgoretsze letnie dni. Przechodnie zatrzymuja sie na chwile, aby przyjrzec sie tej nowej scenie. Mówia, &e cos takiego mo&liwe jest wyłacznie w kraju, któremu lideruje Kim Dzong Il.
      Kontrolerzy ruchu samochodowego sa poruszeni opieka ze strony
      Sekretarza Generalnego Partii Pracy Korei Kim Dzong Ila, który polecił
      zainstalowac platformy z parasolami, po tym jak wczesniej przesyłał im
      ubrania i buty przeciwdeszczowe, okulary przeciwsłoneczne, rekawiczki i kosmetyki, a tak&e mundury dostosowane do pór roku.”
      Właśnie: mówią, że coś takiego jest możliwe wyłącznie w kraju, któremu lideruje Kim Dzong Il. Może Pan przejrzec WSZYSTKIE zamieszczane przez nich artykuły, biuletyny czy filmy, ale nie znajdzie Pan żadnych złych doniesień. Nic, co by wskazywało, że inne kraje chocby dorównują KRLD w czymkolwiek, że podjęto jakąś błędną decyzję, że nad czymś trzeba popracowac. Same „ochy i achy” nad rzekomym geniuszem obu Kimów. Poza tym, zachwalają idee Juche i Songun jako wzór dla całej ludzkości. Mało? Czy więc nie kreują się na raj?!… Wie Pan, trochę śmieszny to raj, gdy spożycie białka per capita równe (jeśli nie niższe) Indiom.

    • P.S. Panie Piotrze! Tzw. kłamstwa na temat KRLD, jeśli nawet miały miejsce, są NICZYM wobec ogromu kłamstw, zniewolenia i zbrodni, jakie są udziałem Phenianu.
      Pozdrawiam.

  • Nie każdy musi się zgodzić ze mną i szanuję to. Nie muszę się tłumaczyć, z wszystkiego co piszę, bo tylko winni się tłumaczą. Jednakże zrobię w jednym punkcie: Pisząc „„North Korea’s economy has been experiencing a negative growth for a few years”. chodziło mi o okresie 2005-2010. (m. in. źródło: http://english.hani.co.kr/arti/english_edition/e_northkorea/294162.html)

    • Szanowny Panie Nicolasie
      Też szanuję Pana prawo do własnych poglądów, choć moje poglądy są nieco inne niż Pana. Ja np. nie uważam, że tylko winni się tłumaczą. Moim zdaniem tłumaczą się także ci, którzy zostali źle zrozumiani i chcą to poprawić.
      Źródło, na które Pan się powołał, nie mówiło w 2011 o spadku PKB w KRLD w kilku ostatnich latach. Mówiło 19 czerwca 2008 o spadku PKB w dwóch latach: w 2006 o 1,1 proc. i w 2007 o 2,3 proc. Źródło wyraziło też przypuszczenie, że w 2008 w KRLD będzie dalszy spadek PKB.
      W dawnych czasach, jeszcze na wojsku, tłumaczono mi, że jeśli kilka kolejnych strzałów z umocowanej sztywno i wycelowanej broni układa się w miarę równomiernie wokół celu, to jest to naturalny rozrzut. Jeśli natomiast wszystkie padają odchylone w jedną stronę od celu, to celowniki są źle ustawione.
      Pana źródło podało szacunki i prognozę zmian PKB w KRLD:
      2006 – szacunkowy spadek o 1,1 proc. (był spadek o 1,0 proc.)
      2007 – szacunkowy spadek o 2,3 proc. (był spadek o 1,2 proc.)
      2008 – prognozowany dalszy spadek (był wzrost o 3,1 proc.).
      Ja bym się już zastanawiał nad ich obiektywizmem. Zastanawiałbym się tym bardziej, że ta gazeta zaczęła się ukazywać 15 maja 1988. To nie wydaje się przypadkowa data. Na 1989 zaplanowany był zapewne punkt kulminacyjny gry, w wyniku której miały nastąpić przewroty polityczne m.in. w Chinach i KRLD. Jeśli rok wcześniej akurat w Korei Południowej zaczęła się ukazywać gazeta „pełna walki o wolność”, ale z dziwnymi finansami, to muszę założyć, że mogła ona stanowić element gry.
      Może niesłusznie podejrzewam Pana źródło o brak obiektywizmu, ale wolę bezpieczniejsze dane ONZ.
      Pozdrawiam serdecznie

  • Pan Nicolas Levi zakończył swój artykuł takim stwierdzeniem: „po rozważeniu racjonalnych możliwych przyczyn, można twierdzić, że Korea Północna ma przed sobą jeszcze długie dni, a jednocześnie kolejne generacje jej obywateli będą głodować przy akceptacji całego świata”.
    Opowiadanie o głodujących mieszkańcach KRLD to takie bajki z mchu i paproci. W przytłaczającej większości państw świata są ludzie głodujący (nawet w tych najbogatszych, nie mówiąc już o Polsce, gdzie w kółko trwają telewizyjne akcje na rzecz głodujących polskich dzieci, pod hasłem „Podziel się posiłkiem”). Nawet w najbogatszych państwach świata zdarzają się ludzie głodujący, ale wynika to najczęściej z niesprawności systemu opieki społecznej.
    Jeśli chcemy należycie ocenić problem głodu w jakimś kraju, to najlepiej porównywać go z innymi krajami, gdyż bez takich porównań, bazując tylko na fakcie występowania w nim głodnych, można by spokojnie mówić o głodującej Polsce.
    FAO na swej stronie internetowej podaje dane o stopniu odżywienia ludności wszystkich państw świata. Dane są za lata 1961-2007. Problem głodu w mniejszym stopniu jest problemem zbyt małej kaloryczności pożywienia (o kalorie jest w miarę łatwo). W większym stopniu jest to problem zbyt małej ilości białka w pożywieniu. Na podstawie danych FAO sporządziłem zestawienie, w którym informuję ile białka otrzymywał statystyczny mieszkaniec KRLD w porównaniu ze statystycznym mieszkańcem Indii w latach 1961-2007. Wygląda to tak:
    1961 – 123 proc. 1981 – 148 proc. 2001 – 109 proc.
    1962 – 122 proc. 1982 – 138 proc. 2002 – 112 proc.
    1963 – 132 proc. 1983 – 124 proc. 2003 – 103 proc.
    1964 – 136 proc. 1984 – 129 proc. 2004 – 109 proc.
    1965 – 136 proc. 1985 – 136 proc. 2005 – 109 proc.
    1966 – 139 proc. 1986 – 137 proc. 2006 – 103 proc.
    1967 – 131 proc. 1987 – 137 proc. 2007 – 100 proc.
    1968 – 125 proc. 1988 – 130 proc.
    1969 – 130 proc. 1989 – 130 proc.
    1970 – 123 proc. 1990 – 142 proc.
    1971 – 133 proc. 1991 – 132 proc.
    1972 – 136 proc. 1992 – 120 proc.
    1973 – 133 proc. 1993 – 122 proc.
    1974 – 144 proc. 1994 – 121 proc.
    1975 – 141 proc. 1995 – 108 proc.
    1976 – 156 proc. 1996 – 106 proc.
    1977 – 141 proc. 1997 – 107 proc.
    1978 – 142 proc. 1998 – 103 proc.
    1979 – 154 proc. 1999 – 101 proc.
    1980 – 150 proc. 2000 – 111 proc.
    Jak widać z powyższego zestawienia od pół wieku w każdym jednym roku mieszkańcy KRLD żywili się lepiej niż mieszkańcy Indii. Tylko raz, w 2007, który był wyjątkowo udany dla Indii i wyjątkowo nieudany dla KRLD (klęski żywiołowe) mieszkańcy Indii i KRLD mieli tyle samo białka w diecie. Jeśli przyjmiemy, że mieszkańcy KRLD głodują, to co powiedzieć o 1173 mln mieszkańców Indii? Podobnie jest zresztą z Pakistanem (184 mln), Bangladeszem (156 mln), Sri Lanką (75 mln) etc. W samej Azji ponad półtora miliarda ludzi żyje gorzej lub w najlepszym razie tak samo jak mieszkańcy KRLD. A gdzie są głodujące kraje Afryki, np. Demokratyczna Republika Konga (71 mln) której statystyczny mieszkaniec w 2007 dostawał w dziennej porcji 24,4 gramy białka (mieszkaniec KRLD 57,4 grama)? Nawet w Ameryce znajdziemy społeczeństwa dużo gorzej odżywione niż ludność KRLD, np. Haiti, którego statystyczny mieszkaniec w 2007 miał w dziennej porcji żywności 42,6 grama białka.
    Co mam myśleć o kimś, kto widzi głodujące rzekomo 23 mln ludzi w KRLD, a umykają jego uwadze wyraźnie gorzej odżywione ponad dwa miliardy mieszkańców innych państw świata?
    Więcej w kolejnym komentarzu

    • Szanowny Panie Piotrze,
      Po 1) Sri Lanka nie liczy 75 mln ludności, po 2) żaden z wymienionych przez Pana krajów (Indie, Bangladesz, Haiti, DR Konga) nie kreuje się na „robotniczo-chłopski raj”, jak to oficjalnie, bez żenady czyni KRLD. A ponieważ to czyni, więc nie powinno Pana dziwic, że to Phenianu, a nie np. Kinszasy się „czepiamy”.

    • Białko to świetna rzecz. Sam lubię . Powołując się na Pana stwierdzenie „przyzwoitość nakazuje, by podać, w którym dniu ta informacja została opublikowana i pod jakim tytułem” prosiłbym o namiary na źródłowe dane, na których się Pan oparł.

      • Avatar Piotr Badura

        Dane, z których korzystałem, są dostępne na oficjalnej stronie FAO. Nie są one datowane, bo gromadzone są systematycznie od lat i stale uzupełniane o nowe liczby.
        (UWAGA do prowadzących stronę CSPA: Kiedyś już podawałem na tej stronie sposób odnajdowania danych FAO. Nie było to dawno temu, więc fakt, że za chwilę zrobię to ponownie, powinien skłonić Państwa do rozważenia umieszczenia gdzieś w widocznym miejscu strony małego poradnika, wskazującego odwiedzającym stronę jak dojść do źródłowych danych.)
        Jeśli wejdzie Pan na stronę:
        xxxx://faostat.fao.org/site/610/default.aspx#ancor
        z tym, że zamiast „xxxx” wpisze Pan litery h t t p (robię takie dziwne rzeczy, bo strona CSPA ma chyba jakiś automat, który po wykryciu linku blokuje publikację komentarza, a na ręczne zatwierdzenie publikacji przez administratora trochę się czeka)
        Gdy więc wejdzie Pan na podaną stronę to zobaczy Pan kilka okienek. W czterech musi Pan dokonać wyboru (w pozostałych jak Pan chce).
        – W okienku „country”, trzymając naciśnięty klawisz Ctrl, zaznacza Pan wybrane państwa („Democratic People’s Republic of Korea” oraz „India”).
        – W okienku „year” zaznacza Pan 2007 i po naciśnięciu klawisza Shift kursorem w dół zaznacza Pan wszystkie lata aż do 1961.
        – W okienku „item” schodzi Pan do samego dołu i wybiera „Grand Total + (Total)”.
        – W okienku „element” wybiera Pan „Protein supply quantity (g/capita/day).
        Teraz klika Pan w „show data” i po chwili trochę poniżej okienek wyboru pojawi się Panu tabelka, w której rok po roku podana będzie zawartość białka w dziennej porcji żywności mieszkańców KRLD i Indii.
        Wystarczy daną dla KRLD podzielić przez daną dla Indii i pomnożyć wynik przez 100 a otrzyma Pan liczbę, mówiącą ile procent białka w dziennej diecie miał mieszkaniec KRLD w porównaniu z mieszkańcem Indii. Gdy powtórzy Pan tę operację 47 razy to otrzyma Pan to samo zestawienie, które podałem.
        Pozdrawiam

    • Dziękuję za skierowanie mnie do danych.
      Pozwoliłem sobie na ich podstawie także dokonać porównania, ale nie z odległymi od KRLD Indiami, różniącymi się właściwie wszystkim, ale z bliźniaczą Koreą Południową. I wyszły bardzo ciekawe wyniki.
      Północ Południe, od 1961 do 2007; liczby dodatnie – przewaga Północy. Kategorie (na głowę dziennie): kilokalorie, białko w g, tłuszcz w g; Oto dane:

      -8,67% 12,44% 52,86% 1961. Północ prowadzi w białku i tłuszczu – znacznie!
      -9,47% 14,40% 59,19%
      -5,95% 19,34% 62,60%
      -4,58% 23,17% 59,37%
      -15,81% 10,60% 47,73%
      -16,11% 9,40% 47,35%
      -22,80% -1,17% 37,64% 1967 Północ traci przewagę w białku.
      -25,32% -7,51% 24,45%
      -22,16% -7,60% 21,72%
      -25,51% -9,42% 16,22%
      -26,77% -11,77% 9,35%
      -29,04% -13,33% 10,28%
      -28,78% -14,55% 9,81%
      -31,20% -16,51% 6,57%
      -30,64% -16,59% 0,47%
      -28,20% -14,50% -8,06% 1976 Północ traci przewagę w tłuszczu.
      -28,54% -8,39% -3,52%
      -30,06% -11,08% -4,41%
      -24,77% -9,85% -3,38%
      -26,89% -11,46% -0,99%
      -22,17% -10,11% -6,10%
      -31,27% -13,39% -7,69%
      -30,89% -13,40% -5,15%
      -30,71% -15,35% -9,56%
      -29,62% -9,89% -13,09%
      -27,12% -8,42% -10,42%
      -28,92% -11,12% -14,73%
      -30,90% -12,23% -18,32%
      -27,02% -9,17% -16,08%
      -19,62% -8,47% -19,22%
      -19,40% -2,13% -22,30%
      -24,81% -16,92% -37,11%
      -24,87% -22,29% -37,50%
      -23,71% -22,54% -45,28%
      -26,47% -29,08% -44,54%
      -30,71% -29,42% -51,78%
      -30,39% -29,09% -52,36%
      -28,88% -29,01% -55,09%
      -30,34% -34,16% -57,31%
      -30,39% -28,95% -54,96%
      -31,30% -31,35% -54,43%
      -30,15% -30,04% -53,33%
      -29,68% -33,26% -57,55%
      -29,49% -30,46% -56,74%
      -29,04% -31,78% -57,48%
      -29,34% -33,72% -59,27%
      -32,10% -35,13% -58,91% 2007 Obywatel północy dostaje znacząco mniej żywności, w szczególności tłuszczów, niż obywatel Południa.

      Jednocześnie, przy wyznaczonej przez FAO granicy głodu na poziomie 2200 kcal na głowę dziennie, średnia długoterminowa dla obu krajów wynosi 2144 dla Północy i 2902 na Południu.

      Zebrane dane są wystarczające do tego, aby stwierdzić:
      1. W KRLD panuje długoterminowy głód.
      2. Najbliższy sąsiad, podobny pod każdym względem, prawdopodobnie pod względem wydatków zbrojeniowych też, w ciągu 47 lat dogonił i dramatycznie przegonił KRLD w kategorii wyżywienia mieszkańców.
      Wniosek: Z punktu widzenia biologicznego bytu mieszkańców, KRLD okazała się fatalnym rozwiązaniem.

      Pytania: Wśród rzeczy, za które moralnie odpowiedzialny jest przywódca narodu, jakie miejsce zajmuje dbałość o wyżywienie obywateli? I jakie tematy są od niego ważniejsze, w skali blisko półwiecza? Czym, wobec powyższych danych, przywódcy KRLD usprawiedliwią tak spektakularną porażkę?

      • Avatar ciekawy

        Odpowiem za Pana Piotra, niech się nie kłopocze.

        Wśród rzeczy, za które moralnie odpowiedzialny jest przywódca narodu, jakie miejsce zajmuje dbałość o wyżywienie obywateli?
        – Obywatele KRLD żyją w dobrobycie i dostatku ! Bezczelny Zachód kłamie, że priorytetem są zbrojenia, ale przecież KRLD jest państwem miłującym pokój.
        -Czym, wobec powyższych danych, przywódcy KRLD usprawiedliwią tak spektakularną porażkę?
        Z A C H Ó D, panie ! Zachód. Wszystkie działania USA od półwiecza są skierowany w tym jednym celu. Na szeroką skalę prowadzona jest propaganda przeciwko ostatniemu rajowi na ziemi i jego najwspanialszemu wodzowi. A kto myśli inaczej, ten właśnie udowadnia bycie jej (propagandy) ofiarą.

        A tak naprawdę to porównanie jest nieprawidłowe. Do Korei Południowej tysiącami o ile nie milionami płyną przeładowane jedzeniem okręty podwodne z USA, natomiast uprawy KRLD są nieustannie niszczone przez wszędzie czyhających imperialistów – w kraju, a przede wszystkim w Korei Południowej – służalczym psem będącym na imperialnej smyczy USA.
        Poza tym inni jedzą gorzej, a nikt pod wpływem zachodniej propagandy o tym nie wspomina !
        Zimbabwe, Burkina Faso, a nawet ostoja dobrobytu Etiopia.
        Przecież w KRLD nie jest tak źle, bo INNI mają gorzej.

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Petros
        Nie bez powodu porównałem wyżywienie mieszkańców KRLD i Indii. Dyskutującym tutaj, propaganda utrwaliła w głowie obraz tak strasznie głodujących północnych Koreańczyków, że jedzą oni już trawę i korę z drzew. Przypuszczałem, że w ocenie dyskutantów mieszkańcy Indii żywią się lepiej niż mieszkańcy KRLD. Pokazałem na danych ze źródła godnego zaufania, że jest odwrotnie. W Indiach ludzie są gorzej odżywieni niż w KRLD. Jak silnie działa na ludzi propaganda ilustruje komentarz pana Zyggi, który nawet po zapoznaniu się z przytoczonymi przeze mnie liczbami napisał: „trochę śmieszny to raj, gdy spożycie białka per capita równe (jeśli nie niższe) Indiom”. Myślę że pan Zyggi musiałby wielokrotnie czytać mój komentarz, by wreszcie przebiło się do niego przez propagandową skorupę, że mieszkańcy KRLD zawsze (licząc od 1961) odżywiali się lepiej niż mieszkańcy Indii.
        Pan zabrał się za udowadnianie, że mieszkańcy Korei Południowej żywią się znacznie intensywniej niż mieszkańcy KRLD. Doceniam Pana wysiłek włożony w przedstawienie stosownych liczb, ale nie wiem do kogo to jest adresowane. Myślę że na stronie CSPA nie znajdzie Pan ani jednego autora czy komentatora, który uważałby, że w KRLD żywią się intensywniej niż w Korei Południowej. To, co Pan napisał, jest tu dla wszystkich od dawna oczywistością. Można powiedzieć, że swym komentarzem odkrył Pan dawno odkrytą Amerykę, albo wyważył Pan otwarte drzwi. To trochę bez sensu.
        Mam jednak dużo poważniejsze zastrzeżenia do Pana komentarza. Poinformował Pan o „wyznaczonej przez FAO granicy głodu na poziomie 2200 kcal na głowę dziennie”. Podana informacja budzi moje wątpliwości a ponieważ nie odesłał Pan do źródła, to nie mogę jej zweryfikować. Jeśli jednak wejdzie Pan na stronę:
        3w.fao.org/hunger/faqs-on-hunger/en/
        to w zakończeniu pierwszego rozdziału przeczyta tam Pan, że „On average, a person needs about 1800 kcal per day as a minimum energy intake”. Przetłumaczyłbym to tak: „Człowiek potrzebuje przeciętnie ok. 1800 kcal dziennie jako minimum spożycia energii”. Trochę inne są więc dane FAO niż to, co Pan napisał. Przeciętny mieszkaniec KRLD nigdy (licząc od 1961, od którego publikuje się dane) nie miał w przeciętnej dziennej diecie tak mało kalorii. Nawet w bardzo złym 2007 roku (klęski żywiołowe i spowodowany nimi nieurodzaj) statystyczny mieszkaniec KRLD miał w dziennej diecie o 16 proc. kalorii powyżej ustalonego przez FAO minimum. Warto przy tym zauważyć, że te 1800 kcal to średnia dla całego świata. Faktycznie minimum jest różne dla różnych nacji. Decydująca jest wielkość ludzi. W największym przybliżeniu wzrost w centymetrach, przypadający ponad metr, należy pomniejszyć o 10 proc. i otrzymamy prawidłową wagę w kilogramach, która decyduje o zapotrzebowaniu na białko i kalorie. Koreańczycy mają chyba przeciętny wzrost poniżej średniej światowej, więc ich zapotrzebowanie na białko i kalorie też jest poniżej średniej światowej.
        Nigdy nie twierdziłem, że Koreańczycy z Północy odżywiają się obficie. Wprost przeciwnie, na stronie CSPA pisałem, że żywią się skromnie. Pomiędzy „żywić się skromnie” a „głodować” jest jednak przepaść. Skoro już Pan przywołał Koreę Południową to dodam, że jej mieszkańcy jedzą znacznie ponad potrzeby (tak lubią, co mnie nie dziwi, bo też tak lubię). Mają w związku z tym pewne problemy. Nie wiem, na ile wiarygodne jest źródło, ale pod adresem
        3w.mamdziecko.interia.pl/news/zbyt-ciezkie-dzieci,1283386
        znajdzie Pan informację, że w Korei Południowej szybko rośnie odsetek dzieci z groźną dla zdrowia nadwagą i rząd musi tam sporo łożyć na programy walki ze szkodliwą otyłością dzieci. Mam nadzieję, że nie uzna Pan tego problemu Południa za winę KRLD ;-)
        Pan Zyggi lansuje na stronie CSPA pogląd, że ponieważ reżim KRLD uprawia na swój temat propagandę sukcesu, bo np. na oficjalnej stronie ambasady KRLD w Polsce pisze się o KRLD tylko ciepło (podczas gdy ambasady wszystkich cywilizowanych państw robią swemu krajowi czarny PR ;-) – tak rozumiem pana Zyggi) to my jesteśmy usprawiedliwieni kłamiąc na temat KRLD. Otóż ja tego poglądu nie podzielam. Ja chcę rzetelnej wiedzy.
        Budowa rzetelnego poglądu o KRLD wymaga najpierw weryfikacji faktów, bo niektóre są tylko „faktami”. Dopiero w oparciu o zweryfikowane fakty można prowadzić rozumowanie. Pana rozumowanie na temat KRLD wydaje mi się zupełnie niekompetentne i niepoprawne, ale zacząć trzeba od weryfikacji faktów. Na rozumowanie przyjdzie czas później.
        Przez najbliższy tydzień będę teraz zajmować się swymi obowiązkami, więc moja aktywność na stronie CSPA wyraźnie na tym ucierpi, ale wrócę tu.
        Pozdrawiam serdecznie

      • Avatar Zyggi

        Panie Badura, rozumiem, że wg Pana media północnokoreańskie są równie krytyczne wobec rodzimej rzeczywistosci jak zachodnie. ;-)

      • Avatar Petros

        Zwróciłem uwagę na pewną niespójność terminologiczną. Kiedy porównuje Pan Indie i KRLD, pisze Pan „mieszkańcy KRLD zawsze (licząc od 1961) odżywiali się lepiej niż mieszkańcy Indii.”
        Natomiast porównując KRLD i Koreę Północną, pisze Pan ” Korei Południowej żywią się znacznie intensywniej niż mieszkańcy KRLD”. Chciałbym się tylko upewnić, że w tym przypadku „intensywniej”= „lepiej”

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Petros
        Witam po tygodniowej przerwie i zaczynam od sprawy technicznej.
        Gdy używam dwóch różnych słów w dwóch podobnych porównaniach, to na ogół nie jest to „niespójność terminologiczna”, ale celowe rozróżnienie.
        Mieszkańcy KRLD odżywiają się lepiej niż mieszkańcy Indii. Jedni i drudzy odżywiają się zbyt skromnie. Jednym i drugim przydałoby się trochę więcej żywności do osiągnięcia optimum. Oba kraje odchylają się od optimum w tę samą stronę, więc ławo można ustalić, w którym jest lepiej. W tym mianowicie, który mniej dzieli od optimum. Ponieważ mieszkańcom KRLD brakuje do optimum mniej niż mieszkańcom Indii, to oczywistym jest, że mieszkańcy KRLD żywią się lepiej niż mieszkańcy Indii.
        Odmiennie wygląda porównanie ze sobą obu Korei, bo te państwa odchylają się od optimum w przeciwne strony. Mieszkańcom KRLD przydałoby się jeść nieco więcej, a z kolei mieszkańcom Korei Południowej przydałoby się jeść zdecydowanie mniej, gdyż jedzą sporo ponad optimum. Skutkiem tego jest większe nasilenie różnych schorzeń. Trzeba by mieć bardzo dobre dane, by móc rzetelnie porównać, co gorzej wpływa na zdrowotność mieszkańców: przejadanie się na Południu, czy niedojadanie na Północy. Nie chciałem się tym zajmować, a ponieważ bezdyskusyjne jest, że mieszkańcy Południa odżywiają się intensywniej, więc wybrałem to właśnie określenie.
        Pozdrowienia

      • Avatar Zyggi

        Szanowny Panie Piotrze. Pisze Pan: „Mieszkańcom KRLD przydałoby się jeść nieco więcej, a z kolei mieszkańcom Korei Południowej przydałoby się jeść zdecydowanie mniej, gdyż jedzą sporo ponad optimum.”
        Otóż sęk w tym, że południowi Koreańczycy MOGĄ jeśc mniej, mogą np. stosowac dietę itd, a że większośc tego nie robi – ich wolny wybór. Natomiast ich pobratymcy z Północy NIE MOGĄ jeśc więcej. A przyzna Pan chyba, że lepiej miec wybór niż go nie miec, także pod względem możliwości zapełnienia garnków i żołądków.

    • Stwierdzenie ze strony FAO:
      The FAO-WHO Consultative Group on Nutrition has determined that, on average, a daily diet of around 2 200 calories is sufficient to meet basic nutrition needs. Like all averages this conceals important differences.

      Adres: 3w.fao.org/docrep/u8480e/U8480E04.htm#Undernourishment and malnutrition

      Sekcja „Average daily energy supply per caput”, u dołu strony.

      Odnoszę się – proszę zauważyć – do wartości skrajnych, nie do ekstremów, którymi Pan epatuje.
      A rozumowanie opieram na trendach, nie na danych statycznych.

      • Avatar Petros

        Uzupełniam, co do moich wniosków.

        Dwa kraje, bardzo zbliżone demograficznie, kulturowo, klimatycznie etc., etc. wystartowały w 1947 roku ze zbliżonego poziomu parametrów dietetycznych, ze strukturalną przewagą kraju A.
        W ciągu 15 owa przewaga zanikła, a kraj A, utrzymując się długoterminowo poniżej poziomu wyżywienia „sufficient to meet basic nutrition needs” w tej chwili zapewnia swoim obywatelom _średnio_ ok. 3/4 dawki wyżywienia kraju B.

        Wniosek: Zostało empirycznie wykazane, że droga rozwoju przyjęta przez kraj A, zapewnia znacząco gorsze wyżywienie mieszkańców, niż droga rozwoju przyjęta prze kraj B. Wniosek: z krajem A, to był zły pomysł.
        Uważam to za ważną konstatację, bo dokładnie ten parametr powołał Pan jako istotny.

        Oczywiście, jest możliwe, że inne względy, niż utrzymanie obywateli w zdrowiu i dobrze odżywionych, sa ważniejsze dla powinności kierownictwa KRLD. Chętnie usłyszę listę takich powodów…

      • Avatar Petros

        Oczywiście nie w 1947, ‚sklonowała’ mi się liczba lat w datę. W roku 1961.

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Petros
        1) Dane, na które Pan się powołuje, opublikowano na stronie FAO w 1995. Ja Panu wskazałem dane opublikowane tam w 2010. Poglądy na temat prawidłowego żywienia ulegają zmianie. Kiedyś „dobrze wyglądać” znaczyło „być grubym”. Dziś nie spotka Pan dietetyków, utrzymujących, że dobrze jest być grubym.
        2) W danych, na które Pan się powołuje, jest mowa o wystarczającej liczbie kalorii w codziennej diecie. Z tego wynika, iż w 1995 FAO i WHO stały na stanowisku, że kto nie ma średnio 2200 kcal w codziennej diecie, ten jest niewystarczająco odżywiony. Pomiędzy „być niewystarczająco odżywionym” a „głodować” jest przepaść, na co już zwracałem Panu uwagę.
        W danych z 2010, do których Pana odesłałem, mowa jest o „minimum spożycia energii”, poniżej którego zaczyna się głód. Przeciętne dzienne spożycie kalorii w KRLD nigdy (licząc od 1961, od którego są dane) nie zeszło do poziomu głodowego, tj. do 1800 kcal na osobę dziennie (a są na świecie kraje, które są sporo pniżej tego minimum).
        3) W danych z 1995, do których mnie Pan odesłał, jest wyraźna uwaga, że średnia (2200 kcal/osobę/dobę), podobnie jak inne średnie, ukrywa poważne różnice. Jeśli przeciętny Hindus jest większy niż przeciętny Koreańczyk, to zapotrzebowanie Hindusów na kalorie i białko jest wyższe niż zapotrzebowanie Koreańczyków. 2200 to średnia dla całego świata. Koreańczycy są chyba wielkości istotnie mniejszej niż średnia światowa, więc i ich „wystarczająca liczba kalorii w codziennej diecie” też jest zapewne mniejsza niż owo 2200.
        Większe znaczenie ma jednak fakt, że dystrybucja nigdy i nigdzie nie jest idealna. W KRLD zjada się średnio wystarczająco dużo żywności, ale są tacy, którzy jedzą dużo więcej niż „wystarczająco” więc zapewne są i tacy, którzy jedzą mniej niż „wystarczająco”. Nie chodzi przy tym o władze, bo to jest zbyt wąska grupa, by jej spożycie (białka i kalorii) mogło zaważyć na średniej krajowej. Chodzi o szerokie grupy ludności, idące w miliony. Jeśli w KRLD są szerokie grupy, które odżywiają się powyżej poziomu „wystarczająco”, to muszą też być grupy odżywiające się poniżej tego poziomu. Odnoszę wrażenie, że w KRLD nierówność społeczna ma jednak dużo mniejsze znaczenie niż w innych krajach.
        4) Tak się złożyło, że 2007, ostatni policzony przez FAO rok, jeśli chodzi o spożycie, to w KRLD rok klęski żywiołowej i związanego z nią nieurodzaju. Zebrano tylko 1,9 mln ton ryżu, najmniej w XXI wieku. Z kolei rok 2008 był w KRLD rokiem największych zbiorów ryżu w XXI wieku. Zebrano 2,9 mln ton (dane te są dostępne na stronie FAO). Gdy już FAO policzy spożycie w 2008, to zapewne okaże się, że stało się ono zauważalnie wyższe niż „wystarczające”.

  • Pan Nicolas Levi przedstawił powyżej nadzwyczaj oryginalną wizję Korei Północnej i jej możliwych perspektyw. Trudno się jednak z tą wizją zgodzić z powodu dość istotnych błędów. W innym temacie, dyskutowanym na stronie CSPA, pan Nicolas odesłał do swego tekstu, dostępnego pod adresem (zamiast znajdującego się z przodu „3w” należy wpisać trzy razy literę „w”):
    3w.foreignpolicyjournal.com/2010/12/01/can-north-korea-exist-without-unification-with-south-korea/
    Jeśli chodzi o błędy, to przywołany tekst jest zbieżny z tym powyżej, dlatego mój komentarz odnoszę do obu tych tekstów.
    Podstawowym błędem pana Nicolasa jest oparcie się o fałszywe dane. W tekście, do którego pan Nicolas odsyła (tekst jest po angielsku) autor pisze tak: „North Korea’s economy has been experiencing a negative growth for a few years”.
    Przetłumaczyłbym to tak: „Gospodarka Korei Północnej odnotowuje ujemny wzrost od kilku lat”. Czy to jest prawda? Raczej nie. Może nawet lepiej byłoby powiedzieć, że jest to absolutna nieprawda.
    Według danych ONZ wzrost gospodarczy KRLD w ostatnich latach (przez kilka rozumiem maksymalnie 9) wynosił:
    2001 – plus 3,8 proc., 2002 – plus 1,2 proc., 2003 – plus 1,8 proc., 2004 – plus 2,1 proc., 2005 – plus 3,7 proc., 2006 – minus 1,0 proc, 2007 – minus 1,2 proc., 2008 – plus 3,1 proc., 2009 – minus 0,9 proc. Łącznie w latach 2001-2009 Korea Północna odnotowała wg ONZ wzrost PKB o ponad 13 proc. Nie bardzo wiem skąd pan Nicolas wziął informację o negatywnym wzroście gospodarczym KRLD w ostatnich kilku latach, ale nie było to chyba źródło godne zaufania.
    Jako ciekawostkę podam, że Factbook CIA podaje, iż w 2008 KRLD odnotowała wzrost o 3,7 proc. a nie, jak podaje ONZ, o 3,1 proc. (inna sprawa, że CIA zastrzega, iż jej dane to szacunki). Gdy chodzi o 2009 CIA i ONZ są w sprawie KRLD zgodne. Ciekawostką jest też, że wg szacunków CIA w latach 2008-2009 PKB Korei Południowej wzrósł łącznie o 2,5 proc. podczas gdy PKB KRLD bardziej, bo o 2,8 proc. (nie opublikowano jeszcze danych dla KRLD za 2010).
    Na zmianę wielkości PKB w KRLD należy jednak patrzeć szerzej. W tekście pana Nicolasa (tym powyżej) znajduje się takie stwierdzenie: „Ujemny wzrost gospodarczy od 1990 r., klęska żywiołowa oraz śmierć Kim Ir Sena zmusiły północnokoreańską dyplomację do użycia broni atomowej jako karty przetargowej do otrzymania żywności.” Wydaje mi się, że pan Nicolas myli skutek z przyczyną.
    Najwyższy poziom PKB Korei Północnej osiągnął w 1989 roku. Było to 2.194 mld północnokoreańskich wonów (liczone w cenach stałych 2005). Potem nastąpił w KRLD okres spadku PKB, trwający nieprzerwanie aż do 1998, gdy wynosił on już tylko 1.493 mld. Kolejne jedenaście lat (1999-2009) to już jednak stały wzrost PKB z niewielkimi tylko zakłóceniami. Wprawdzie PKB w 2009, wynoszący 1.800 mld wonów, wciąż był niższy od rekordowego poziomu z 1989 (2.194 mld), ale jednak o ponad 20 proc. wyższy, niż w krytycznym 1998 roku (1.493 mld).
    Gdybyśmy obserwowali w KRLD nieprzerwany spadek PKB od 1989 aż do dziś, to można by było ewentualnie przyjąć (i to robi chyba pan Nicolas), iż gospodarka KRLD funkcjonowała do 1989 w oparciu o pomoc państw Układu Warszawskiego, a gdy ta pomoc skończyła się, to KRLD zaczęła upadać. Jednak fakt, że w 1999 nastąpił trwały zwrot i gospodarka KRLD systematycznie rośnie, każe inaczej patrzeć na okres 1989-1998, bo dowodzi, że KRLD była jednak zdolna do rozwoju gospodarczego w oparciu o własne siły. Powstaje zatem pytanie, co było przyczyną kurczenia się gospodarki KRLD w latach 1989-1998.
    Zbyt mało mamy danych z KRLD, ale pokusiłbym się o taką hipotezę: W globalnej grze, w której punktem kulminacyjnym był 1989, w jednych państwach świata zwyciężył Hegemon (tak będę określał obóz zwolenników jednej siły, twardo narzucającej swą władzę całemu światu) a w innych państwach zwyciężyła Suwerenność (tak będę określał obóz zwolenników prawa wszystkich państw do suwerennego bytu i partnerskich stosunków między nimi). KRLD to miejsce, w którym zwyciężyła Suwerenność. Zwycięstwo Suwerenności miało jednak swą cenę.
    Gdy Hegemon zwyciężał w państwach Układu Warszawskiego KRLD musiała coś zrobić, by nie dać się zadusić. Rozwiązaniem, które tam przyjęto, była doktryna Songun, czyli ogromne zaangażowanie we wzrost siły wojskowej. Pan Nicolas pisze (w tekście do którego jest odsyłacz):
    „When North Korea was in famine in the early 1990s, it was a weak but a stable country. It was the best time to put an end to the dictatorship. Now the rogue regime has nuclear weapons, and may use them against U.S. allies.”
    Przetłumaczyłbym to tak: „Gdy we wczesnych latach 90. Korea Północna została dotknięta klęską głodu, była ona słabym, ale stabilnym państwem. Wtedy był najlepszy moment, by położyć kres dyktaturze. Teraz reżim ma broń nuklearną i może jej użyć przeciwko sojusznikom USA”.
    Pan Nicolas ocenia skutki realizacji doktryny Songun dokładnie tak, jak władze KRLD. Brednią jest myślenie, że broń nuklearna potrzebna jest KRLD dla agresywnych celów. Jakakolwiek wojna nuklearna na Półwyspie Koreańskim oznaczałaby zagładę KRLD. O tym generalicja KRLD wie aż zanadto dobrze i dlatego agresja KRLD wydaje się nieprawdopodobna. Broń nuklearna i rakiety są KRLD potrzebne do odstraszania Hegemona przed agresją.
    Jeśli ja dobrze rozumiem stanowisko KRLD, to oni mówią: Gdy zadecydujecie o zagładzie naszej ojczyzny, to nie zdołamy was powstrzymać, ale ginąc zdołamy jeszcze zadać wam tak potężne ciosy, że będziecie żałować swej agresji.
    Pan Nicolas uważa, że w początkowych latach 90. można było dokonać agresji wobec KRLD i zniszczyć to państwo przy względnie małych kosztach, a dziś koszty agresji byłby już zbyt duże. To właśnie chciała osiągnąć KRLD, wdrażając doktrynę Songun. Ale wdrożenie jej oznaczało ogromne koszty i poważnie odbiło się na gospodarce. To nie brak rzekomej pomocy państw Układu Warszawskiego spowodował osłabienie gospodarki KRLD, ale ogromny wysiłek zbrojeniowy.
    O innych błędach pana Nicolasa w następnym komentarzu.

    • Czy istnieją dane na temat pomocy dla Korei Północnej ze strony innych państw, niż Układu Warszawskiego? Na przykład Chin?

      • Avatar Piotr Badura

        Problem nie w tym, czy istnieją, ale na ile są dostępne. Nie mam na tyle dużo czasu, by żmudnie wyszukiwać poszczególne liczby i budować z tego większą całość. Gdy powstawał portal 3w.northkorea.pl to miałem nadzieję, że jego twórcy zajmą się tą pracą. Trochę się zawiodłem.
        Pozdrawiam

      • Avatar Petros

        W braku danych na temat pomocy od największego sąsiada, globalnego mocarstwa i sojusznika, operowanie czynnikiem pomocy zewnętrznej jest bezprzedmiotowe. Pozostaje go pominąć po obu stronach wszelkich porównań.

  • Skoro pan Nicolas Levi powołuje się na informacje oficjalnej Agencji Prasy Korei Północnej (Korean Central News Agency – KCNA) to przyzwoitość nakazuje, by podać, w którym dniu ta informacja została opublikowana i pod jakim tytułem. Wówczas można znaleźć oryginalną informację KCNA i sprawdzić rzetelność pana Nicolas Leviego (która jest nadzwyczaj wątpliwa, gdy chodzi o KRLD, gdyż pan Nicolas Levi zadeklarował na tej stronie, że demonizuje KRLD z nienawiści do jej ścisłego kierownictwa). Pan Nicolas Levi nie podał jednak namiarów na źródłową informację KCNA. Zmusił mnie tym samym, bym sprawdzał wszystkie informacje KCNA wstecz od dnia 31 stycznia. Zrobiłem to.
    Na informację, która mogła być podstawą komentarza pana Nicolasa, trafiłem pod datą 15 stycznia. Informacja ta miała tytuł „State General Bureau for Economic Development to Be Established”. Przetłumaczyłbym ją tak:
    „Utworzone zostanie Państwowe Generalne Biuro Rozwoju Gospodarczego
    Pyogyang, 15 stycznia (KCNA) – Rząd KRLD przyjął „10-letnią Państwową Strategię – Plan Rozwoju Gospodarczego” i zadecydował o utworzeniu Państwowego Generalnego Biura Rozwoju Gospodarczego. Ten organ rządowy będzie zajmować się wszelkimi problemami, pojawiającymi się w trakcie realizacji państwowych projektów strategicznych dla rozwoju gospodarczego. Krok ten podjęto w momencie, gdy w budowie socjalistycznej gospodarki codziennie dokonuje się cudów i innowacji, dla których bazą jest doktryna Songun, solidna trampolina utworzona dla budowy i rozkwitu socjalistycznego narodu pod wybitnym i sprawdzonym przywództwem Kim Jong Ila.
    Wspomniany wyżej plan ustanawia strategiczne cele państwa w rozwoju gospodarczym. Kładzie on nacisk na tworzenie infrastruktury oraz rozwój rolnictwa i przemysłu podstawowego, obejmującego energię elektryczną, węgiel, ropę naftową i przemysł metalowy oraz rozwój regionalny. To jednocześnie pomoże stworzyć podstawy dla rozwoju kraju oraz rozkwitu narodu w 2012 roku i otworzy jasną perspektywę, by w 2020 roku kraj zajął zaszczytne miejsce wśród państw rozwiniętych.
    Gdy wyżej wymieniony strategiczny plan zostanie zrealizowany, rozwinięta KRLD będzie nie tylko pełnoprawnym kwitnącym narodem, ale zajmie też strategiczną pozycję w Północno-Wschodniej Azji i w międzynarodowych stosunkach gospodarczych. Rząd KRLD powierzył Korea Taepung International Investment Group zadanie pełnego wdrożenia głównych projektów w ramach planu strategicznego.
    Pomyślny przebieg historycznej Konferencji Partii Pracy Korei i wydarzeń upamiętniających 65. rocznicę powstania PPK w pełni wykazały potęgę kraju zjednoczonego jednym umysłem w zakresie polityki, ideologii i techniki wojskowej. Wszyscy ludzie czynią dynamiczne postępy, by wejść w 2012 rok jako kwitnący naród.”
    Ponieważ moja znajomość angielskiego jest bardzo słaba, więc lepiej samemu odnaleźć sobie źródłowy tekst i przetłumaczyć go. Nawet moja słaba znajomość angielskiego pozwala jednak dostrzec, że to, co napisał w swym komentarzu pan Nicolas Levi, nijak się ma do źródłowej informacji KCNA. Zapewne dlatego pan Nicolas wolał nie podawać namiarów na źródło.
    Nie będę teraz komentował informacji KCNA, bo na razie chciałem tylko ustrzec korzystających ze strony CSPA przed dezinformacją pana Nicolasa Leviego.

    • A można prosić o link do tego dokumentu?

      • Avatar Piotr Badura

        Link poniżej, ale trzeba zamienić „3w” z przodu na trzy litery „w”.
        3w.kcna.co.jp/item/2011/201101/news15/20110115-13ee.html
        Pozdrawiam

      • Avatar Petros

        Tak, przeczytałem. Takie sobie pleple, bez konkretów. Jakby mi ktoś podrzucił treść tego planu 10-letniego, a także poprzedniego, to możnaby coś z tego wywnioskować. Ale tak, to szkoda czasu.

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Petros
        Chyba niezbyt dobrze zrozumiał Pan prowadzoną tu dyskusję. Pan Nicolas Levi napisał:
        „Rok 2012 miał być wielkim rokiem dla Korei Północnej… Tymczasem oficjalna Agencja Prasy Korei Północnej – KCNA, Korean Central News Agency, podała, że gabinet ministerialny zaadaptował 10-letni plan strategiczno-gospodarczy ds. rozwoju gospodarczego, i że jakikolwiek sukces gospodarczy zostanie osiągnięty dopiero w 2020 r.”.
        Miałem wątpliwości, czy prawdą jest, że KCNA poinformowała, że „jakikolwiek sukces gospodarczy” to dopiero w 2020 a o sukcesie w 2012 nie ma już mowy. Podkreślam tu wyraźnie: Nie chodzi mi o to, czy KRLD osiągnie w 2012 jakiś sukces, czy nie osiągnie, ale o to, czy KCNA poinformowała, że sukces to dopiero w 2020.
        Dotarłem do źródłowego materiału, w którym dwukrotnie podkreślono, że cel, jakim jest rozwój i rozkwit w 2012 nadal w planach obowiązuje.
        Gdyby pan Nicolas napisał, że nie wierzy w ten rozkwit w 2012, wszystko byłoby w porządku. Każdy ma prawo wierzyć w co chce. Ale Pan Nicolas napisał, że KCNA poinformowała, że „jakikolwiek sukces” to dopiero w 2020. Tak nie wolno robić. KCNA o niczym takim nie informowała.
        Gdy poprosił Pan o link do źródłowego komunikatu KCNA, to myślałem, że chce Pan sprawdzić poprawność mojego tłumaczenia, bo przecież treść komunikatu w całości już podałem (przetłumaczoną). Pana reakcja na oryginalny komunikat jest więc przedziwna. Logiczna byłaby tylko jedna z dwóch wypowiedzi:
        1) Ma pan rację. Pan Nicolas Levi błędnie poinformował o treści komunikatu KCNA.
        2) Nie ma pan racji. Zbyt słabo zna pan angielski i źle przetłumaczył pan komunikat KCNA. Nie ma w nim mowy o jakimkolwiek sukcesie w 2012.
        Oczywiście w tym drugim przypadku prosiłoby się Pana poprawne tłumaczenie.
        Pozdrawiam

      • Avatar Petros

        Pomyłka w adresie. Ja nie biorę udziału w polemice między Panem, a p. Levi. A już w żadnym wypadku nie jako arbiter.
        Przeczytałem dokument powołany w dyskusji, oceniłem, że bez kontekstu jest pusty informacyjnie i moją ocenę podałem tutaj. Jeśli chcą się Panowie o niego żreć – prosze bardzo. Ale beze mnie.

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Petros
        Nie wiem skąd przyszło Panu do głowy, że mógłbym chcieć się tutaj „żreć” z panem Levi o komunikat KCNA? Pan Levi napisał w sprawie tego komunikatu nieprawdę, ja to sprostowałem, koniec i kropka. Nikt z nikim nie będzie się „żreć”.
        Pomimo że podałem pełny tekst komunikatu, przetłumaczony na polski, Pan poprosił o link do niego. Zwracam tu Panu uwagę, że ja pana Nicolasa nie prosiłem o link, ale o datę publikacji komunikatu, a najlepiej też jego tytuł. Chodzi o to, że KCNA publikuje bardzo dużo komunikatów i gdy nie ma się daty, to trzeba przeglądać dzień po dniu. Jeśli ma się datę i tytuł, to nie ma szukania. Wchodzi się na podany dzień i wyszukuje podany tytuł. Piszę o tym dlatego, że w jednym ze swych komentarzy zasugerował Pan, jakobym ja nie wskazywał namiarów na źródło. Tymczasem ja te namiary podałem, a Panu chodziło o link. Namiary i link to nie jest jedno i to samo. Ja chętnie podaję linki, gdy ktoś o to prosi, ale nigdy nie twierdziłem, że przyzwoitość nakazuje podawać linki. Przyzwoitość nakazuje podać namiary a to nie muszą być zaraz linki (które w dodatku na stronie CSPA wywołują chyba automatyczną blokadę komentarza).
        Jeśli ja podałem pełny tekst komunikatu przetłumaczony na polski, a Pan poprosił o link do oryginalnego komunikatu w języku angielskim, to taka prośba oznaczała, że chce Pan sprawdzić poprawność mojego tłumaczenia. Nie ma w tym nic złego. Dobrze jest sprawdzać. Ale gdy Pan ustalił, że moje tłumaczenie jest poprawne, to udawanie, że Panu chodziło o zawartość merytoryczną komunikatu jest niepoważne. Zawartość merytoryczną miał Pan po polsku w moim komentarzu. Skoro sprawdził Pan, że poprawnie przetłumaczyłem, to mógł Pan po prostu nic więcej nie pisać. Tak było lepiej. Pan jednak napisał, ale to, co Pan napisał, ośmiesza Pana, choć zapewne nie zdaje Pan sobie z tego sprawy. Do wartości merytorycznej Pana oceny komunikatu KCNA odniosę się w następnym komentarzu.
        Pozdrawiam

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Petros
        KCNA przekazała do publicznej wiadomości krótki komunikat. Obiegł on natychmiast cały świat i był szeroko komentowany. Zapewne z tego powodu pan Nicolas Levi postanowił też odnieść się do tego komunikatu. Gdyby się nie odniósł, to można by pomyśleć, że stracił kontakt z tematyką koreańska, skoro nie dostrzega komunikatu, który wszyscy eksperci od KRLD dostrzegają. Obawiam się, że pan Nicolas Levi nie zrozumiał jednak tego komunikatu. Gdyby go zrozumiał, to by go nie przeinaczył.
        W Pana przypadku nie tyle obawiam się, co mam pewność, że Pan tego komunikatu nie zrozumiał. Jeśli Pan pisze o nim „Takie sobie pleple bez konkretów”, to znaczy, że pisze Pan, iż ci wszyscy światowi eksperci od KRLD to pajace, skoro tak bardzo ich ten komunikat zelektryzował. Pan natomiast sam jeden jest mądrzejszy od tysiąca ekspertów i od razu wykrył Pan, że komunikat to „pleple bez konkretów”. Moim zdaniem ośmiesza się Pan w swym zarozumialstwie. Spróbuję skomentować Panu ten komunikat.
        1) KCNA poinformowała o przyjęciu 10-letniej strategii rozwoju gospodarczego oraz o utworzeniu specjalnego organu rządowego (Państwowe Generalne Biuro Rozwoju Gospodarczego- PGBRG), który w latach 2011-2020 będzie czuwać nad realizacją tej strategii. Z komunikatu wynika, że PGPRG będzie mieć status ponadministerialny. Oznacza to, że w latach 2011-2020 rozwój gospodarczy uzyskuje w KRLD najwyższy priorytet. Jest to istotny sygnał, bo dotychczas najwyższy priorytet miała obronność (doktryna Songun).
        2) KCNA poinformowała, że obecnie sytuacja w KRLD jest taka, iż „w budowie socjalistycznej gospodarki codziennie dokonuje się cudów i innowacji”. To bardzo ważne oświadczenie w sytuacji, gdy ton wrogiej względem Korei Północnej propagandy jest taki, że gospodarka KRLD jest w zapaści. Proszę zwrócić uwagę, że nawet pan Nicolas Levi pisze: „Kulejąca ekonomika Korei jest dla Kim Jong Ila prawdziwym problemem” choć dostrzega, że „Mimo wielkich problemów gospodarczych, na szczycie północnokoreańskiej hierarchii politycznej i w społeczeństwie północnokoreańskim nie widać oznak niepokoju”. Szkoda że pan Nicolas ograniczył się do stwierdzenia tej dziwnej sprzeczności a nie podjął się rozwikłania jej.
        Nie musimy oczywiście do końca wierzyć w „cuda i innowacje”, o których informuje KCNA, ale byłoby głupotą przypuszczać, że jakiekolwiek państwo pozwoliłby sobie na to, iżby jego oficjalna agencja informacyjna podawała wiadomości rażąco sprzeczne ze stanem faktycznym. Taka agencja stałaby się kompletnie niewiarygodna a każde państwo chce mieć jakąś wiarygodną w świecie agencję. Gdyby gospodarka KRLD była kulejąca, to KCNA po prostu milczałaby na jej temat.
        3) KCNA poinformowała, że „rząd KRLD powierzył Korea Taepung International Investment Group zadanie pełnego wdrożenia głównych projektów w ramach planu strategicznego”. To istotny sygnał. Ponieważ lubi Pan linki, to polecam Panu taki:
        3w.newsweek.pl/artykuly/sekcje/swiat/chiny-planuja-miliardowe-inwestycje-w-korei-polnocnej,53709,1
        Za pomocą tego linku trafi Pan do artykułu sprzed roku. Wtedy to mówiło się o mających nastąpić w KRLD ogromnych chińskich inwestycjach. Miała się tym zajmować właśnie grupa inwestycyjna Taepung. Anonimowy przedstawiciel południowokoreańskiego wywiadu powiedział wówczas: „Uważamy doniesienie o inwestycjach wartości 20 mld dolarów za nieprawdziwe”. Ciekawe czy po komunikacie KCNA wywiad południowokoreański trwa dalej przy swym poglądzie sprzed roku (dla mniej zorientowanych: PKB KRLD to obecnie około 12 mld dolarów).
        4) KCNA informuje o „rozkwicie narodu w 2012 roku” i o „wejściu w 2012 rok jako kwitnący naród”. Mówiąc konkretnie już w początkach 2012 mamy zobaczyć ten rozkwit (punkt kulminacyjny – stulecie urodzin Kim Ir Sena przypada 15 kwietnia 2012). Nie wierzę, by jakakolwiek agencja podawała oderwane od życia prognozy z kilkunastomiesięcznym terminem realizacji. Zbyt szybko nastąpiłoby ośmieszenie tej agencji i zbyt wielu pamiętałoby jeszcze te prognozy. Spodziewam się, że coś tam jednak zobaczymy wiosną 2012.
        5) KCNA informuje, że w 2020 KRLD „zajmie zaszczytne miejsce wśród państw rozwiniętych”. W języku konkretów oznacza to, że w latach 2011-2020 PKB KRLD powinien rosnąć średnio co najmniej po jakieś 20 proc. rocznie. To znów oznacza, że w najbliższych 10 latach KRLD musiałaby być światowym liderem wzrostu gospodarczego.
        Tyle szokujących wprost informacji w krótkim komunikacie, a Pan mówi, że to „takie sobie bleble, bez konkretów”!!!
        Jest oczywiście sprawą otwartą, czy diagnoza rzeczywistości i prognozy w komunikacie KCNA są wiarygodne czy nie. Ja tylko zaprotestowałem przeciw takiej interpretacji tego komunikatu przez pana Nicolasa, zgodnie z którą w komunikacie napisano, że „jakikolwiek sukces gospodarczy zostanie osiągnięty dopiero w 2020”.
        Pozdrowienia

      • Avatar Petros

        Hi, hi…

        Po pierwsze – żyjąc pół życia w realsocu PRL, czytałem setki takich komunikatów, a dziesiątki razy miałem okazję sprawdzić, że miały się nijak do rzeczywistości. Drugie pół życia czytałem (mniej tromtadrackie) komunikaty ‚kapitalistycznych’ rządów et consortes; tu także miałem okazję parę razy się przekonać, że bez twardych danych, w szczególności bez porównania trendów, jakakolwiek weryfikacja komunikatów jest niemożliwa. I właśnie po to owe komunikaty pisane są tak poetycznym językiem.

        Po drugie – 20 lat temu uwielbiałem taką sofistyczną szermierkę, w jaką Pan wchodzi w dyskusji o odżywianiu. Dzisiaj mogę pana jedynie zapewnić, że Pańskie wywijasy zostały zapamiętane, uwagi ad personam skwitowane ziewnięciem, a nazwisko, pod którym Pan tu występuje, wpisane na czarną listę. Niestety, jest ono dość popularne, więc sporo niewinnych ludzi ma z tego powodu u mnie przechlapane.

        Moje zainteresowanie Koreą Północną wyczerpało się na razie, a Panem – na stałe. Pozdrawiam wszystkich i udaję się w ciekawsze rejony.

  • Może zamiast słowa „ekonomika” lepszym byłaby „gospodarka” ?

Odpowiedz na „PetrosAnuluj pisanie odpowiedzi