Komentarz eksperta

Nicolas Levi: Nikt w otoczeniu Kim Jong Ila nie może czuć się bezpiecznie

nicolasO egzekucjach wykonanych na północnokoreańskich oficjelach, oraz o tym, czy Korea Północna staje się chińskim protektoratem, portal Fronda.pl rozmawia z ekspertem Centrum Studiów Polska-Azja, Nicolasem Levi.

Fronda.pl: Czy ostatnie informacje o egzekucjach wysokich rangą północnokoreańskich urzędników mogą oznaczać koniec zaufania Kim Jong Ila do najbliższego otoczenia?

Nicolas Levi*: Nikt w otoczeniu Kim Jong Ila nie może czuć się bezpiecznie. Trzy osoby, o których egzekucjach informowały media, były z nim bardzo blisko związane. Odpowiedzialny za reformę monetarną Pak Nam Gi był kolegą ojca dyktatora. Pozostała dwójka była powiązana z polityką wobec Korei Południowej. Odpowiadający za relacje z Koreą Południową Kwon Ho Ung (urodzony w 1959 roku, miał być na czele Frontu Zjednoczenia – Organizacja KRLD odpowiedzialna za stosunki z Koreą Południową) był w Korei Północnej postacią bardzo ważną. Były minister transportu kolejowego, Kim Yong Sam, był bliskim doradcą Kim Jong Ila, pracował w kolejach od 1988 roku. Cała trójka w mniejszym lub większym stopniu była związana z polityką wobec Korei Południowej.

Kto może stać za decyzjami dotyczącymi egzekucji? Kim Jong Il, a może ktoś inny?

Sam Kim Jong Il jest człowiekiem chorym na ciele i umyśle. W ostatnich miesiącach znacznie schudł z powodu problemów z nerkami. Z tego względu realną władzę w Korei Północnej sprawuje grupa osób powiązana z jego szwagrem, Jang Song Thaekiem.

Czy te osoby mają inne od Kim Song Ila poglądy na funkcjonowanie państwa? Możemy spodziewać się zmian w polityce Korei Północnej?

Z pewnością jest to grupa bardziej otwarta niż wychowany w zgodzie ze starym modelem i przez to niereformowalny Kim Jong Il. Jest to patriota, który na rzecz studiów w Korei Północnej potrafił zrezygnować ze studiowania w Chinach. Nowe koreańskie elity stanowią stosunkowo młodą grupę osób urodzonych w latach 50. i 60.  XX wieku. Wiele z tych osób było w Europie Zachodniej, niektórzy, w tym Kwon Ho Ung, nawet mieli szkolenie w Stanach Zjednoczonych. Na pewno ma to wpływ na ich poglądy. Wydaje się, że nowa Korea Północna staje się protektoratem Chińskiej Republiki Ludowej i zmiany w państwie zmierzają w tym kierunku. Oczywiście kwestie fundamentalne pozostaną niezmienione. Takie filary ustroju jak kult jednostki, władza partii czy silne oparcie na armii się nie zmienią. Jednakże jest całkiem możliwe, że Korea Północna już niedługo zacznie wprowadzać u siebie bardziej otwarty model chiński.

Na ile wiarygodne są docierające z Korei Północnej informacje?

W moim przekonaniu są to informacje wiarygodne, jednakże nie mamy pewności, czy dane osoby rzeczywiście nie żyją. Mogły one bowiem zostać tymczasowo odsunięte od zajmowanych stanowisk i możliwe, że kiedyś na te stanowiska powrócą – znamy takie przypadki z przeszłości. Fakt, że wszystkie osoby, o których egzekucjach poinformowano, były związane z Koreą Południową, może świadczyć o planowanych zmianach polityki wobec tego kraju. Korea Północna jest świadoma swojej zależności finansowej od sąsiada z południa, dlatego też nie możemy spodziewać się znaczącego zaostrzenia jej polityki.

Rozmawiał Igor Belczewski

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Nicolas Levi: Nikt w otoczeniu Kim Jong Ila nie może czuć się bezpiecznie Reviewed by on 24 lipca 2010 .

O egzekucjach wykonanych na północnokoreańskich oficjelach, oraz o tym, czy Korea Północna staje się chińskim protektoratem, portal Fronda.pl rozmawia z ekspertem Centrum Studiów Polska-Azja, Nicolasem Levi. Fronda.pl: Czy ostatnie informacje o egzekucjach wysokich rangą północnokoreańskich urzędników mogą oznaczać koniec zaufania Kim Jong Ila do najbliższego otoczenia? Nicolas Levi*: Nikt w otoczeniu Kim Jong Ila nie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Z zainteresowaniem przeczytałem powyższy wywiad. Cenię sobie głęboką wiedzę i wnikliwe obserwacje Pana Nicolasa Levi’ego.
    „Sam Kim Jong Il jest człowiekiem chorym na ciele i umyśle” – zauważa Pan Nicolas Levi. Kim robi wrażenie człowieka nie w pełni władz umysłowych, i to nawet widać gołym okiem, jakkolwiek propaganda Phenianu czyni zeń geniusza wszystkich epok ex aequo z ojcem. Podejrzenia o intelektualną słabość Kima budzą choćby niektóre z filmów tudzież zdjęć, nawet oficjalnych, np. pokazujących jego gospodarskie wizyty: gdy w fabryce stoi ubrany w ciepłą kurtkę, futrzaną czapkę i rękawice obok lekko ubranych wojskowych i pracowników, miętoląc w ręku jakieś kolorowe ni to kulki, ni to cukierki. Albo gdy w trakcie wizyty w kombinacie hutniczym patrzy w dal i wydaje się, iż wcale nie słucha przewodnika próbującego pokazać mu coś na ekranie monitora…
    Jednak zamiast wchodzić w głębsze dywagacje n/t intelektu i psychiki „ukochanego przywódcy”, co do perspektyw otwarcia KRLD na świat: Korea Pn. – z Kimem czy bez niego – faktycznie nie ma innego wyboru jak iść w kierunku większej otwartosci, przyjmowania obcego kapitału, zapewne też większej otwartości w polityce, przynajmniej w stopniu zbliżonym do innych państw komunistycznych (Chiny, Wietnam, Laos, Kuba).
    Jednak wydaje się, iż jedno pozostanie bez zmian: Obywatele KRLD nadal nie będą mogli swobodnie podróżować. Reżim w Phenianie wcale nie życzy sobie, by jego poddani ujrzeli iż Korea Pd. jest krajem na wskroś nowoczesnym i demokratycznym, o wiele atrakcyjniejszym do zamieszkania niż zacofany kołchozowy kraj, w którym dotąd przyszło im żyć. Jak wówczas wyglądałaby wiarygodność KCTV i inne tub propagandowych Północy, w kółko powtarzających jak mantrę, że KRLD to „socjalistyczny raj” a Korea Pd. to „kapitalistyczne piekło”? Wreszcie jakimi uczuciami zapałaliby ludzie do „ukochanego wodza”, gdyby stwierdzili, że przez całe życie karmiono ich kłamstwami?…

Pozostaw odpowiedź