Komentarz eksperta

Nicolas Levi: Dlaczego Polska musi utrzymywać stosunki z KRLD?

nicolasKorea Północna jest przedstawiona jako dyktatura, jest zamkniętym krajem w stanie upadłości ekonomicznej. W tym kraju funkcjonują obozy pracy. (Szacuje się, że przebywa tam 200 tysięcy więźniów politycznych). W takim razie pojawia się pytanie: Dlaczego Polska nieprzerwanie utrzymuje stosunki dyplomatyczne z tym krajem od 1948 r.? Mimo zastrzeżeń, które można mieć wobec Korei Północnej, Polska musi utrzymywać stosunki dyplomatyczne z tym państwem, bo to jedyna możliwość, żeby pomóc głodującemu narodowi północnokoreańskiemu.  Polska musi zaproponować nową politykę wobec Korei Północnej, gdzie polskie intencje muszą być szanowane. Tylko w taki sposób można wiarygodnie prowadzić politykę z Koreą Północną.

Statystycznie, ile mamy Koreańczyków z Północy w Polsce? Obecnie jest ich około 80. W rzeczywistości ciężko jest poznać prawdziwe statystyki, ponieważ część z nich pracuje legalnie (dyplomaci z warszawskiej placówki północnokoreańskiej), a część nielegalnie (Ci są zatrudnieni w sadach na południu Polski, w Stoczni Gdańskiej, w Słupsku… ). Od 1998 r. w Polsce mieszka także przyrodni brat Kim Jong Ila – Kim Pyong Il, który w latach siedemdziesiątych chciał być przywódcą Korei Północnej, ale Kim Jong Il odsunął go od polityki i odesłał do Europy. Na dzień dzisiejszy, Kim Pyong Il jest szczęśliwy w Polsce, z daleka od meandrów rodzinnych i pheniańskich niebezpieczeństw.

Korea Północna to kraj jednego człowieka – Kim Ir Sena, i jednej Partii – Koreańskiej Partii Pracy, ale warto zaznaczyć, że Polska, mimo iż sprzeciwia się takiemu systemowi, nie ma nic przeciwko narodowi północnokoreańskiemu, który w dużej mierze cierpi. Jedynymi osobami, które korzystają z pomocy chińskiej są te z najwyższych sfer politycznych oraz mieszkające w stolicy Korei Północnej, którą jest Pjongjang. Natomiast reszta społeczeństwa nie wie, co się dzieje poza granicami Korei Północnej i dalej żyje w trudnych warunkach pod presją ideologii. Tym osobom należy pomóc i Polska powinna coś zrobić w tym kierunku, popierając na przykład polskie organizacje, które wspierają uchodźców z Korei Północnej lub popierając północnokoreańskie organizacje uchodźców.

Polska ma więc ważną misję, którą jest poinformować naród północnokoreański, o tym, jak ich władza wykorzystuje społeczeństwo. Polska ma obowiązek moralny przyjąć Koreańczyków, którzy będąc w naszym kraju, mogą obserwować inne realia (przypomnijmy, że propaganda północnokoreańska twierdzi, że Korea Północna jest rajem na Ziemi). Dlatego przyjmowanie studentów z Korei Północnej, naukowców lub innych osób to wielka przysługa dla narodu północnokoreańskiego, ale rzecz niekorzystna z punktu widzenia jego elit, które chcą utrzymywać obraz obecnej Korei Północnej.

Trzeba jak najbardziej promować i uszanować akcję Janiny Ochojskiej, która jest szefową Polskiej Akcji Humanitarnej i pomaga wysyłając pomoc medyczną szpitalowi założonemu przez naszych lekarzy w Korei Północnej w latach pięćdziesiątych.

Jak napisałem jakiś czas temu, Kredyt Bank Polska prawdopodobnie współpracuje z władzami północnokoreańskimi. Nie wiadomo, czy to są legalne operacje, czy nielegalne, ale Organizacja Narodów Zjednoczonych twierdzi, że nie jest to legalne. Komisja Finansów Publicznych nie chciała tego komentować. Instytucje publiczne nic (lub niewiele) robią przeciwko nielegalnym działaniom Korei Północnej. Podaję kolejny przykład: Korea Północna jest winna Polsce kilka milionów dolarów, ale jednocześnie prosi Polskę o kolejne miliony, i chce anulowania poprzedniego zadłużenia. Kiedy polskie władze zapytały, dlaczego ponownie proszą o wsparcie finansowe, władze północnokoreańskie odpowiedziały, że to nie ich sprawa. Jak się ta sprawa zakończyła? Władze Pjongjangu oddały Warszawie 10 % wartości pierwotnego długu, a Warszawa nie udzielała kolejnych pożyczek. Polska nie powinna negocjować z północnokoreańskimi „zakładowcami” i być stanowcza wobec reżimu Kim Jong Ila.

Miałem okazję spotkać się z polskimi dyplomatami, którzy służyli w Pjongjangu. Jeden z nich opowiedział mi anegdotę, jak to przekazał północnokoreańskiemu MSZowi, butelki polskiej wódki ze swoim autografem, a dwa dni później znalazł ją na półkach głównego sklepu dla obcokrajowców! Prywatnie Mieczysław Rakowski uważał Koreę Północną za śmieszny kraj. W 1984 r., kiedy Kim Ir Sen był w Polsce i żony dyplomatów północnokoreańskich, które czekały na niego pod Pałacem Kultury, nie mogły się stamtąd ruszać. Czekały ponad 2 godziny na Kim Ir Sena. Niestety ich pęcherze tego nie wytrzymały.

Czy polskojęzyczny internet powinien zawierać polskie strony internetowe, które popierają reżimy komunistyczne, a w tym północnokoreański? Jest to ciężkie pytanie, które wymagałoby dłuższej analizy, ale pytanie można zadać: Czy jest to do zaakceptowania, że polska wersja strony www.krld.pl zawiera m.in. poematy gloryfikujące Kim Jong Ila i Kim Ir Sena oraz życzenia o następującej treści: “Z okazji przypadającej 15. kwietnia 97. rocznicy urodzin Wielkiego Wodza, Wiecznego Prezydenta KRL-D, Towarzysza Kim Ir Sena, przekazujemy wszystkim życzenia zdrowia i pomyślności, a także zapraszamy do odwiedzenia okolicznościowej galerii poświęconej osobie Prezydenta.”? Szczególnie kiedy mamy twardy dowody, że Kim Jong Il zlecił zamach w 1983 roku w Myanmarze (wtedy Birmie), i że Kim Ir Sen wymyślił północnokoreańskie obozy koncentracyjne.

Podsumowując, Polska musi jak najbardziej rozwijać stosunki dyplomatyczne z Koreą Północna, ale musi się przy tym szanować. Tego właśnie najbardziej brakuje w gestach polskich dyplomatów, będących pod presją Unii Europejskiej, która dąży do ujednolicenia polityki zagranicznej wobec Korei Północnej.

Nicolas Levi

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Nicolas Levi: Dlaczego Polska musi utrzymywać stosunki z KRLD? Reviewed by on 5 listopada 2010 .

Korea Północna jest przedstawiona jako dyktatura, jest zamkniętym krajem w stanie upadłości ekonomicznej. W tym kraju funkcjonują obozy pracy. (Szacuje się, że przebywa tam 200 tysięcy więźniów politycznych). W takim razie pojawia się pytanie: Dlaczego Polska nieprzerwanie utrzymuje stosunki dyplomatyczne z tym krajem od 1948 r.? Mimo zastrzeżeń, które można mieć wobec Korei Północnej, Polska

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 6

  • Od kiedy wiem, że w Chinach w każdej szkole uczą, że to wredne amerykańce napadły na miłujący pokój naród koreański to już wszystko jest możliwe :+)
    Wielu Koreańczyków z Północy mieszka u mnie na dzielni w SH mówi się, że jest ich tutaj blisko 2000 osób ( w większości zajmują się handlem lub gastronomią)

  • „Co do portali internetowych, jest to sprawa problemowa. Z tego, co wiem, portale takie jak krld.pl w odróżnieniu od nazistowskich, nie wzywają do nienawiści i przemocy. Stąd pewien dylemat: tolerowac toto czy nie? Osobiście jednak zbytnio bym się tym nie przejmował takimi kuriozalnymi stronami. Któż bowiem trzeźwo myślący byłby wielbicielem kraju, w którym ludzie żują z głodu trawę chwaląc swoją “bozię”, która w tym czasie sprowadza sobie za ich krwawicę skrzynie zachodnich trunków?…”

    Panie Zyggi, jest to bardzo słuszna uwaga z którą w pełni się zgadzam.

    Nicolas Levi

    • Panie Nicholasie, na wstępie przepraszam za to, iż błędne napisałem Pańskie imię!
      A propos fanów KRLD. Trochę ich jest. I jako, że są różne zboczenia, ten fakt mnie zbytnio nie dziwi. W każdym razie mniej niż np. widok wygolonych na „glacę” młodych Słowian obchodzących urodziny Hitlera – człowieka, który planował eksterminację narodów słowiańskich…
      W Polsce działa Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Koreańskiej (tzn. przyjaźni z KRLD), poza tym Koło Przyjaźni Polsko-Koreańskiej przy Uniwersytecie Warszawskim i różne kółka terenowe. A i sam reżim nie szczędzi środków na propagandę. Publikuje różne gazety i ulotki, utrzymuje strony internetowe. Jednak, jak łatwo się domyśleć, sympatyzuje z nim mało ludzi i wzmiankowane organizacje są chyba słabsze liczebnie niż towarzystwa przyjaźni z Koreą Pd.
      Członkowie towarzystw przyjaźni z KRLD odżegnują się od popierania Phenianu (czyli wiedzą, co to wstyd!). Ale prawda jest taka, że reżim Kima ma na tę sprawę całkiem odmienny punkt widzenia. W organizowane imprezy często są zaangażowane północnokoreańskie placówki dyplomatyczne. A północnokoreańscy spece od P.R. z lubością publikują zdjęcia „przyjaciół” (czytaj: „użytecznych dla propagandy idiotów”) wykonane w różnych reprezentacyjnych punktach Korei Pn., takich jak pomniki obu Kimów, statua Idei Dżucze, dom rodzinny Kim Ir Sena w Mangyongdae itd. I jakkolwiek głównym tego rezultatem medialnym poza KRLD jest to, że sfotografowani wychodzą potem w swoich krajach na idiotów, to wydaje mi się, że reżim używa takich fotek zwłaszcza jako argumentu propagandy wewnętrznej. Niejako mówi poddanym: „Popatrzcie ilu ludzi nas popiera!”…
      Całkowicie zgadzam się z konkluzją Pana Nicolasa Leviego, iż „przyjmowanie studentów z Korei Północnej, naukowców lub innych osób to wielka przysługa dla narodu północnokoreańskiego, ale rzecz niekorzystna z punktu widzenia jego elit, które chcą utrzymywać obraz obecnej Korei Północnej.”
      Tak jest! Aby przekonać jak najwięcej Koreańczyków z Północy, że reszta świata to nie „kapitalistyczne piekło”, należy ich po prostu zapraszać, przyjmować, gościć. Niech oglądają z bliska życie w Polsce i innych krajach. Niech widzą, że są kraje, gdzie można swobodnie się poruszać, robić zdjęcia, mieć różne poglądy i o nich rozmawiać, surfować po internecie, mieć własną firmę, wreszcie czytać gazety, w których nie straszy oblicze „ukochanego przywódcy”. Oczywiście, z początku gros z nich będzie węszyć podstęp, ale z czasem wielu się oswoi z „inną rzeczywistością” i zrozumie, że dotąd byli zwyczajnie oszukiwani. Szkopuł w tym, że reżim zapewne będzie się domagał się „rewizyt”, by wykorzystywać je w celach propagandowych. Ale tego pojedynku na propagandę nie wygra. Zwłaszcza, iż Koreę Pn., odwiedza wielu ludzi dobrze zdających sobie sprawę, że to, co wolno im oglądać to tylko „atrapy rzeczywistości”.

  • Panie W4rbird, Rakowski miał rację, to śmieszny kraj. Bo jak inaczej określic nowożytny kraj, którego obywatelki wolą się publicznie polac w majty niż narazic „naczalstwu”?… Kraj, który żebrze o pieniądze, chcąc zarazem anulowania poprzedniego zadłużenia. A pytany, dlaczego znów prosi o wsparcie finansowe, odpowiada, że to nie wierzyciela sprawa…
    W którymś z dokumentów o Korei Pn. była scena, jak jedna pani oprowadza zwiedzających po jednym z mauzoleów dynastii Kimów. Pani z natchnieniem opowiada o poświęceniu Kim Ir Sena dla ojczyzny i dla ludu pracującego Korei. W tle komentarz lektora, że ta pani ma trzy minuty na doprowadzenie zwiedzających do łez. Bardziej od banialuk na temat heroizmu starego Kima zastanawia, jaki los czekałby tę panią, gdyby jej starania nie przyniosły efektu w wyznaczonym czasie. Łagier czy tylko utrata pracy?…
    Wracając do meritum, zasadniczo zgadzam się z Panem Nicholasem Levim. Jestem zdania, że sankcje nic by tu nie dało, bo jak swego czasu cynicznie zauważył p. Jerzy Urban, „rząd się wyzywi”. Ograniczona współpraca z reżimem daje niewielkie, ale jednak jakieś pole nacisku.
    Co do portali internetowych, jest to sprawa problemowa. Z tego, co wiem, portale takie jak krld.pl w odróżnieniu od nazistowskich, nie wzywają do nienawiści i przemocy. Stąd pewien dylemat: tolerowac toto czy nie? Osobiście jednak zbytnio bym się tym nie przejmował takimi kuriozalnymi stronami. Któż bowiem trzeźwo myślący byłby wielbicielem kraju, w którym ludzie żują z głodu trawę chwaląc swoją „bozię”, która w tym czasie sprowadza sobie za ich krwawicę skrzynie zachodnich trunków?…

  • „Niestety ich pęcherze tego nie wytrzymały.”
    Znaczy twierzi Pan, że te żony „zsikały” się pod Pałacem Kultury? :D

    • Dokładnie, żony (i mężćzyżni) „zsikały się pod Pałacem Kultury.

Pozostaw odpowiedź