Japonia,Polecane

Napięcia w relacjach japońsko-chińskich AD 2010

by Simeon/CCBY

by Simeon/CCBY

W ciągu minionego roku kilkakrotnie doszło do napięć w stosunkach japońsko-chińskich związanych z zaskakującą aktywnością marynarki wojennej na zachodnim Pacyfiku. Największy zasięg i konsekwencje miały wydarzenia związane ze sporem o wyspy Senkaku/ Daioyu, jednak napięcia zaczęły się już 11 kwietnia, w pobliżu spornego archipelagu, pomiędzy Okinawą a Miyakoshimą. Wtedy to japońskie niszczyciele Choukai i Suzunami zaobserwowały chiński zespół złożony z 8 niszczycieli i 2 okrętów podwodnych. Jak poinformowało japońskie dowództwo chińskie jednostki przeprowadzały na wodach należących do japońskiej strefy wyłączności ekonomicznej ćwiczenia uzupełniania paliwa na pełnym morzu oraz współdziałania ze śmigłowcami, z których jeden przeleciał kilkakrotnie w odległości 90 metrów od Suzunami. Chiński zespół pozostając pod stałą obserwacją jednostek MSDF skierował się na Pacyfik i 20 kwietnia przepłyną w pobliżu spornych wysp/ atolu Okinotori. Władze japońskie złożyły oficjalny protest w związku z naruszeniem japońskiej morskiej strefy ekonomicznej, a w wypadku Okinotori nawet potencjalnych wód terytorialnych (zgodnie z japońską wykładnią). Z kolei ambasador ChRL w Tokio skrytykował na konferencji prasowej śledzenie chińskich okrętów przez MSDF na wodach międzynarodowych. Natomiast dowództwo SDF ogłosiło 1 maja, że w związku z rozbudową chińskiej floty i jej coraz częstszymi ćwiczeniami rozważa rozmieszczenie wojsk lądowych na terenie prefektury Okinawa.

Cały ten spór przypomina nieco amerykańsko-radzieckie gry z czasów zimnej wojny, ma jednak w obecnej sytuacji dużo większe znaczenie. Co najważniejsze, po raz pierwszy tak duży zespół chińskiej floty przeprowadzał ćwiczenia w takiej odległości od własnych baz. Do tej pory podstawowymi zadaniami chińskiej MW były obrona własnych wybrzeży oraz inwazja na Tajwan (tzw. „flota brunatnych wód”). Obecnie wraz rosnącym uzależnieniem chińskiej gospodarki od importu surowców, dokonywanego głównie drogą morską, pojawiła się konieczność zapewnienia bezpieczeństwa morskim szlakom komunikacyjnym. Takie zadania wymagają już możliwości prowadzenia operacji oceanicznych (tzw. „flota błękitnych wód”). Oceaniczna flota, zdolna do prowadzenia dalekich operacji jest jednym z atrybutów mocarstwa, do którego roli Chiny aspirują. Należy zwrócić uwagę, że w omawianych wydarzeniach, po raz pierwszy w historii, uczestniczył tak duży zespół chińskich okrętów operujących tak daleko od macierzystych wybrzeży. Zespół ten dodatkowo ćwiczył dość trudny manewr uzupełniania paliwa na pełnym morzu.

Z politycznego punktu widzenia najważniejsze w tej sprawie są jednak wyspy/ atol Okinotori. Jest to grupka skał wystających ok. 1 m ponad powierzchnię oceanu, mniej więcej 1700 km na płd. od Tokio i w pół drogi między Tajwanem a wyspą Guam. Japońskie rządy od lat dążą do uznania Okinotori za wyspy, a poprzez to za terytorium Japonii i włączenia ich w strefę wyłączności ekonomicznej. W minionych latach rząd japoński wydał ponad 300 mln $ na tworzenie sztucznych raf koralowych i zatapianie w morzu brył betonu aby stworzyć z Okinotori prawdziwe wyspy. Co więcej wyspy/ atol zostały już przyporządkowane administracyjnie i stanowią obecnie część Tokio! ChRL obstaje ze swojej strony za uznaniem Okinotori za skały, lub co najwyżej atol położone na wodach międzynarodowych. Spór staje się uzasadniony gdy uświadomimy sobie, że podejrzewa się istnienie w tym rejonie podwodnych złóż gazu ziemnego oraz rud surowców. Z perspektywy Chin jeszcze ważniejsze może być w wypadku uznania wysepek za część Japonii stworzenie niebezpiecznego dla ChRL precedensu mającego zastosowanie w sporze o wyspy Spratly i Paracelskie położone na Morzu Południowochińskim.

Opisane działania chińskiej MW mają dwa aspekty: militarny i polityczny. Aspekt militarny wydaje się mieć większe znaczenie, aczkolwiek także ten polityczny ma swoje znaczenie jeżeli potraktować go jako jeden z elementów chińskiej polityki zagranicznej. Ze strony militarnej mieliśmy doczynienia pozornie ze zwykłymi ćwiczeniami floty. Jak już jednak wspomniano po raz pierwszy była to tak duża grupa okrętów chińskich, tak daleko od swoich baz. Tym samym MW ChALW zademonstrowała swoją zdolność do prowadzenia operacji oceanicznych. Nie są to jeszcze zdolności porównywalne ze starymi mocarstwami morskimi takimi jak USA, Wielka Brytania czy Francja, jasno jednak zademonstrowano kierunek w jakim będzie zmierzał rozwój chińskiej floty w najbliższych latach. Z kolei aspekt polityczny wydarzeń staje się jaśniejszy po wyjaśnieniu znaczenia sporu o Okinotori. Chiny po raz kolejny, tym razem bardzo demonstracyjnie, pokazały, że nie uznają japońskich roszczeń do wysp/ atolu. Nie jest to zresztą jedyny spór japońsko-chiński. Dużo częstsze są incydenty z udziałem okrętów i samolotów obu stron w rejonie administrowanych przez Japonię wysp Senkaku/ Daioyu1, do których pretensje zgłasza także Tajwan oraz pola naftowego Chunxiao na Morzu Wschodniochińskim, którego część leży w japońskiej strefie wyłączności ekonomicznej. Chińczycy twierdzą, że granica ich strefy wyłączności ekonomicznej przebiega wzdłuż szelfu kontynentalnego Okinawy, więc przypada im całość spornego pola naftowego wraz z wyspami Senkaku/ Daioyu (przy okazji okrążając od północy Tajwan). Ze swojej strony Tokio opowiada się za linią mediany, nie naruszającą japońskiej strefy wyłączności ekonomicznej o szerokości 200 Mm (ok. 360 km) i podziałem pola pół na pół. Próbując zastosować politykę faktów dokonanych Chiny rozpoczęły na Chunxiao próbne odwierty, stale oprotestowywane przez Japonię. Ostatni incydent miał miejsce na początku maja gdy chiński okręt hydrograficzny przegnał ze spornego rejonu jednostkę japońskiej straży granicznej. Do zajścia doszło po japońskiej stronie mediany, Pekin jednak twardo obstaje przy stanowisku, że działania chińskiej jednostki były całkowicie uzasadnione i zgodne z prawem. Nie można także wykluczyć, że Chiny sprawdzają jak daleko mogą się posunąć, czyli innymi słowy: kiedy na takie działania zareaguje US Navy.

Na tym tle bardzo zaskakująca była postawa Wen Jaibao podczas jego wizyty na przełomie maja i czerwca. Chiński premier zadeklarował chęć wynegocjowania traktatu regulującego eksploatacje spornych złóż gazu. Odpowiednie porozumienie zostało podpisane już w 2008, jednak jego zapisy pozostały martwą literą. Do negocjacji jednak niedoszło, a pozorna idylla w stosunkach pomiędzy obydwoma państwami została brutalnie przerwana za sprawą błahego zdarzenia.
W dniu 7 września w pobliżu wspomnianych już spornych wysp Senkaku/ Daioyu, doszło do kolizji chińskiego kutra „Minjinyu 5179” z dwiema jednostkami japońskiej straży wybrzeża. Japończycy aresztowali kuter wraz z całą załogą, co rozpętało istną burzę w relacjach z ChRL. Decyzja o aresztowaniu kutra była dużym zaskoczeniem, chińscy rybacy od lat odbywali połowy na spornych wodach i jedynie z rzadka interesowała się nimi japońska straż wybrzeża. Dochodziło do różnych incydentów, ale nigdy do aresztowań. Podobne zdarzenie z czasów Koizumiego załatwiono szybko i dyskretnie; zatrzymani chińscy rybacy zostali bez rozgłosu deportowani. Obejmujący w połowie września w Tokio tekę ministra spraw zagranicznych Seiji Maehara nie czynił nic aby załagodzić napiętą sytuację. Niezrozumiale ostre postępowanie

Japończyków spowodowało niemal histeryczną reakcję Pekinu. Chińczycy zerwali wszelką współpracę na poziomie parlamentarnym i rządowym, doszło do bojkotu japońskich towarów. Kilka wystających z wody skał stało się sprawą narodowego honoru.

Do pogorszenia sytuacji doszło 20 września kiedy to aresztowano w Chinach czterech pracowników japońskiej firmy Fujita Corp. Oficjalnym powodem zatrzymania były filmowanie przez japończyków obiektów wojskowych w prowincji Hebei; faktycznym zaś wywarcie presji na Tokio aby zwolnić szypra „Minjinyu 5179” – Zhan Qixionga (reszta załogi została zwolniona 13 września). Problem z zatrzymanymi Japończykami polegał na tym, że pracowali na terenie wspomnianych obiektów wojskowych. Fujita Corp. uczestniczyła w utylizacji broni chemicznej pozostawionej przez japońską armię po drugiej wojnie światowej. Niezależnie od prawdziwych przyczyn zatrzymania Chińczykom udało się osiągnąć cel, Zhan Qixiong powrócił do domu 27 września witany jak narodowy bohater. Trzy dni później zwolniono trzech z czterech zatrzymanych Japończyków. Ostatni, Sadamu Takahashi, który miał filmować obiekty wojskowe wrócił do Japonii 10 października, po wpłaceniu przez pracodawcę kaucji w wysokości 610 tys. ¥.

Wydawało się, że sprawa jest bliska zakończenia a Tokio i Pekin powrócą do prowadzenia bardziej pragmatycznej polityki. Okazało się jednak, że chiński rząd został zakładnikiem rozbudzonych nastrojów nacjonalistycznych, z kolei minister Maehara wydawał się zupełnie nie zainteresowany normalizacją. Ten zaliczany do „jastrzębi” polityk DPJ, już w połowie września był oskarżany przez część japońskiej prasy o rozdmuchanie incydentu z chińskim kutrem i dążenie do zaostrzenia sporu. Wśród motywów Maehary wymieniano dążenie do silniejszego związania USA z Japonią i sprawami Dalekiego Wschodu. Jeżeli takie były jego prawdziwe cele, to faktycznie odniósł sukces. Od samego początku kryzysu sekretarz stanu USA Hilary Clinton twardo stała po stronie Japonii. Dyskusyjne pozostaje czy rzeczywiście konieczne było całe to „przedstawienie” z kutrem aby zwrócić na siebie uwagę Waszyngtonu, administracja Obamy od początku poświęca dużo uwagi sprawom Dalekiego Wschodu, a zwłaszcza rosnącej potędze Chin. Maehara zdawał się wręcz przeszkadzać premierowi Kanowi w ponownym ułożeniu relacji z ChRL. 14 października Maehara poinformował parlament, że MSZ wystosował oficjalną prośbę do Google o usunięcie z Google Maps chińskiej nazwy Senkaku – Diaoyu. Chińczycy przemilczeli tą wiadomość, prawdopodobnie z powodu ostatniego konfliktu z Google. Należy wspomnieć, że w ciągu poprzednich dwóch tygodni doszło do spotkania Kana i Hu Jintao na szczycie Azja-Europa oraz rozmowy ministrów obrony na posiedzeniu ministrów obrony państw ASEAN oraz Australii, Chin, Indii, Japonii, Korei Płd., Nowej Zelandii, Rosji i Stanów Zjednoczonych w Hanoi. W obu wypadkach oficjalne komunikaty były wyważone, a nawet chłodne, sugerowały jednak chęć poprawy wzajemnych stosunków. Maehara jednak nie ustępował, jego następna wypowiedź z 19 października, przyniosła swoje rezultaty. Minister spraw zagranicznych stwierdził, że chińska reakcja na kolizję chińskiego kutra z jednostkami japońskiej straży wybrzeża była „histeryczna”. Chiński MSZ oświadczył, że jest „zszokowany” wypowiedzią japońskiego ministra, która szkodzi obustronnym próbom naprawy wzajemnych stosunków.

Zajścia w Chinach miały dużo poważniejszy charakter. W obu krajach miały miejsce demonstracje pod ambasadami; do chińskiej ambasady w Tokio przychodziły nawet listy zawierające pojedyncze sztuki amunicji i listy z pogróżkami. Jednak w połowie października w centralnych Chinach doszło do poważnych zamieszek. Ich sceną były głównie prowincje Syczuan, Shanxi i Hubei.. W trakcie protestów demonstranci atakowali japońskie sklepy, samochody, donoszono nawet o starciach z policją. Na transparentach umieszczono nie tylko hasła o chińskości Daioyu/ Senkaku, ale także żądania „oswobodzenia” Okinawy i Wysp Riukiu (sic!)2. Służby porządkowe były zaskoczone skalą zajść. Demonstranci zwoływali się przez internet, nadszarpnięty tutaj zostaje mit o silnej kontroli internetu w ChRL. Pomimo usuwania przez policje z forów i portali społecznościowych postów wzywające do udziału w demonstracjach, informacje rozchodziły się bez większych problemów. Co więcej wszystko to miało miejsce w trakcie plenum KC KPCh! Uczestnikami protestów byli przede wszystkim ludzie młodzi, głównie studenci i bezrobotni absolwenci uczelni wyższych. Tych ostatnich jest już w Chinach około 7 milionów i bardzo łatwo mogą stać się zarzewiem poważniejszych zamieszek. Nacjonalizm już wcześniej służył władzom w Pekinie za swoisty wentyl bezpieczeństwa pozwalający rozładować napięcia społeczne. Decydenci z KPCh bardzo obawiają się, że każde zamieszki na tle społecznym łatwo mogą przybrać antyrządowy charakter. Ugodowa postawa względem Japonii, przy bardzo silnych w młodym pokoleniu (także działaczy Partii oraz oficerów ChALW) ciągotach nacjonalistycznych, może zdaniem władz w Pekinie stać się kamykiem, który uruchomi lawinę o nieprzewidywalnych dla komunistów konsekwencjach. Stąd też bardzo twarda postawa Pekinu w relatywnie błahej sprawie. Tym razem pomimo nieoczekiwanego wymknięcia się spod kontroli, sytuacja została opanowana. Największe demonstracje miały miejsce w dniach 16-18 października, kolejne miały miejsce tydzień później – tym razem do antyjapońskich haseł dołączyły nowe przeciwko korupcji i biurokracji. Wydaje się, że dotychczasowy wentyl stał się Puszką Pandory, a chińskie władz będą musiały gruntownie przemyśleć sposobu radzenia sobie z niezadowoleniem społeczeństwa.

Niespodziewanie pod koniec października Maehara zmienił taktykę i zaczął wzywać do poprawy stosunków bilateralnych. Chińczycy przyjęli to z dużym zadowoleniem. Niemniej w tym samy czasie w pobliżu spornych wysp zaobserwowano chińskie okręty ochrony rybołówstwa. Japończycy złożyli protest w ambasadzie. Sprawa nie przyniosła dalszych konsekwencji. Spotkanie premierów i ministrów spraw zagranicznych na Szczycie Azji Wschodniej w Hanoi 30 października także nie przyniosło poprawy. Chińczycy mieli pretensje o zrobienie ze sporu o Senkaku/ Daioyu sprawy międzynarodowej, co rzekomo miało „pogwałcić suwerenność oraz integralność terytorialną Chin”. Chiński MSZ zarzucał także stronie japońskiej samowolną zmianę programu spotkania ministrów Maehary i Yang Jiechi. W tym czasie wszystko wskazywało na to, że stosunki japońsko-chińskie jeszcze długo pozostaną co najmniej chłodne.

Duże nadzieje na wyjaśnienie odpowiedzialności za kolizję wiązano z upublicznieniem nagrań wideo japońskiej straży wybrzeża. Do prezentacji nagrań doszło 1 listopada w parlamencie. Jednak ku powszechnemu zaskoczeniu i oburzeniu na seans zaproszono jedynie około 30 członków komisji budżetowych obu izb, co więcej zaprezentowano im jedynie siedmiominutowy fragment. Jednak nawet tak krótki film potwierdził pełną odpowiedzialność strony chińskiej. Trzy dni później jeden z oficerów straży wybrzeża umieścił całość nagrania, liczącego łącznie 44 minuty (sic!), w internecie. Sprawca wycieku został szybko wykryty i zwolniony ze służby. Prokuratura oświadczyła jednak 21 stycznia br., że nie wysunie wobec niego oskarżeń w związku z ujawnieniem tajnych materiałów.

W trakcie trwania sporu, ChRL usiłowały uciec się do stosowania nacisku ekonomicznego. 22 września Pekin ogłosił zakaz eksportu do Japonii metali ziem rzadkich. Początkowo wywołało to pewne zamieszanie, także na rynkach światowych w związku z zapowiedzianą przez Chiny jeszcze w czerwcu redukcją kwot eksportowych metali ziem rzadkich. Ostatecznie cała akcja okazała się chybiona, gdyż najważniejszym jej efektem było przyspieszenie od dawna planowanej dywersyfikacji źródeł metali ziem rzadkich przez Japonię i USA.

Miesiącem przełomowym okazał się być listopad. Pierwsze oznaki odprężenia pojawiły się na szczycie APEC w Yokohamie (13-14 listopada). Obie strony zamiast wytykać sobie kolejne uchybienia i prowokacje podkreślały konieczność poprawy wzajemnych stosunków i korzyści płynące z e współpracy gospodarczej. Wydaje się, że przełomem było ostrzelanie przez KRLD południowokoreańskiej wyspy Yeonpyeong 23 listopada. Od tamtej pory doszło do wyraźnego poprawy, a poniekąd także dążeń do zacieśnienia relacji między obydwoma państwami. Nawet publikacja nowych japońskich wytycznych dla polityki obronnej (17 grudnia), chociaż zdecydowanie sytuujących ChRL jako głównego przeciwnika Japonii, zostały przyjęte w Pekinie chłodno, ale oficjalne komentarze były wyważone. Co więcej, na marzec zapowiedziano w Kyoto spotkanie szefów MSZ Chin, Japonii oraz Korei Południowej. Z kolei na koniec lutego zaplanowano rozmowy chińsko-japońskie na szczeblu wiceministrów. Celem rozmów ma być przygotowanie rozwiązań dla wydarzeń takich jak to z 7 września, wspomina się jeszcze o nowym podejściu do sprawy rozgraniczenia morskich stref wyłączności ekonomicznej oraz eksploatacji złóż gazu ziemnego pod dnem Morza Wschodniochińskiego. Chińczycy bardzo pozytywnie odnieśli się również do planowanej na wiosnę wizyty premiera Kana w Chinach. Nie znaczy to w ogóle, że spór o Senkaku/ Daioyu zostanie wygaszony. Chińscy decydenci podchodzą do polityki zagranicznej bardzo pragmatycznie, obecnie kontynuowanie sporu nie przyniosłoby im żadnych korzyści; zrozumieli także, iż próby twardego rozegrania sprawy przyniosły efekty odwrotne do zamierzonych – prochińskie tendencje w DPJ uległy wyraźnemu osłabieniu, wzmocniona została za to pozycja zwolenników ścisłego sojuszu z USA. Następna runda sporu o wyspy przybierze z pewnością inny charakter.

Na pierwszy rzut oka opisane spory zdają się mieć charakter polityczny, jednak po bliższym przyjrzeniu okazuje się, że ich podłoże ma przede wszystkim charakter gospodarczy. Gospodarki azjatyckie zużywają ogromne ilości surowców energetycznych, które muszą w większości importować. Dlatego też każde potencjalne źródło paliw w regionie staje się zarzewiem konfliktu. Ryzyko pełnoskalowego konfliktu można jednak uznać za nikłe, w obecnej sytuacji politycznej jego koszty i konsekwencje byłyby dla uczestników nie do przyjęcia. Jakikolwiek konflikt nie wpisuje się także w prowadzoną przez Chiny politykę budowy wizerunku pokojowego mocarstwa. Decydenci w Pekinie zdają sobie doskonale sprawę, że dużo więcej można osiągnąć stosując nacisk ekonomiczny. Nie wyklucza to jednak stosowania prowokacji i demonstracji siły. Takie działania są zawsze bardziej widowiskowe i medialne niż działania dyplomatyczne i ekonomiczne. Przypuszczam, że wraz ze wzrostem siły MW ChALW działania takie jak opisane powyżej będą częstsze i floty państw sąsiadujących, szczególnie zaś Japonii, będą coraz bardziej zaangażowane we wspomniane wcześniej gry przypominające okres zimnej wojny, aczkolwiek nie o tak potencjalnie niebezpiecznych konsekwencjach.

Autor: Paweł Behrendt

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Napięcia w relacjach japońsko-chińskich AD 2010 Reviewed by on 10 lutego 2011 .

W ciągu minionego roku kilkakrotnie doszło do napięć w stosunkach japońsko-chińskich związanych z zaskakującą aktywnością marynarki wojennej na zachodnim Pacyfiku. Największy zasięg i konsekwencje miały wydarzenia związane ze sporem o wyspy Senkaku/ Daioyu, jednak napięcia zaczęły się już 11 kwietnia, w pobliżu spornego archipelagu, pomiędzy Okinawą a Miyakoshimą. Wtedy to japońskie niszczyciele Choukai i Suzunami

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź