Inne,Komentarz eksperta,Polecane

Najlepsza obrona to atak – początek kampanii przeciw pakistańskim talibom

swaraaj-Pashtun-ethnic

 

 

W sobotę 17 października Islamabad obwieścił początek zapowiadanej od dawna ofensywy przeciw talibom pakistańskim. Teatrem walki jest Południowy Waziristan, stanowiący część tzw. Federally Administered Tribal Areas (FATA), zamieszkanego przez Pasztunów plemiennego obszaru rozciągniętego wzdłuż granicy z Afganistanem. To właśnie Południowy Waziristan, a konkretniej terytoria pasztuńskiego plemienia Mehsudów, stanowi bazę dla działań talibów pakistańskich. Jest on także schronieniem dla części członków Al-Kaidy. W natarciu bierze jak dotąd udział blisko 30 000 pakistańskich żołnierzy. Niektóre źródła mówią, iż w ciągu kampanii ich liczba ma się podwoić. Islamabad nie krył się ze swoimi zamiarami – ofensywa była od kilku miesięcy poprzedzana  nalotami bombowymi, a spodziewająca się natarcia ludność cywilna zaczęła zbiegać z Południowego Waziristanu; mówi się o ucieczce nawet ponad stu tysięcy osób. Wojsko pakistańskie atakuje wroga z trzech stron, a poszczególne natarcia mają się połączyć w sercu Waziristanu, skupiając się zapewne na bazach talibów w miejscowościach Lagha i Makeen. Przedstawiciele pakistańskiego wojska i rządu opisują tę ofensywę jako skazaną na sukces operację mającą na celu nie tyle ,,powstrzymanie’’ talibów’’, co ,,oczyszczenie’’ z nich Waziristanu. W rzeczywistości jednak rozpoczęta właśnie kampania nie przyniesie rozstrzygnięcia w wojnie toczonej na terenie Afganistanu i Pakistanu.  Dlaczego?

Po  pierwsze: jest ona ograniczona terytorialnie. Właściwy  konflikt toczy się wszak nie tylko w Południowym Waziristanie. Pakistańscy talibowie obecni są  na całym terytorium FATA, a także w sąsiedniej North-Western Frontier Province (NWFP), również zamieszkanej przez Pasztunów. Poza Waziristanem, szczególnie ostre walki toczyły się w ostatnich dwóch latach także w dolinie Swat (NWFP) i w regionie Bajaur (FATA). Armia Islamabadu musiałyby uderzyć we wszystkie te miejsca w tym samym czasie – tymczasem kampanie na tych dwóch obszarach toczone były wcześniej, bez koordynacji z obecnym natarciem na Południowy Waziristan.  Zresztą, nie chodzi tylko o uderzenie  w największe skupiska przeciwnika. Na mapach innych niż fizyczne możemy zobaczyć strzałki obrazujące natarcia wojska pakistańskich, ale nie dostrzegamy, iż wszystko toczy się pośród masywów górskich, w których talibowie mogą się z łatwością ukrywać i przemieszczać. O odcięciu wszystkich dróg ucieczki przeciwnikowi nie ma mowy – można co najwyżej zmusić go do ucieczki gdzie indziej. Ponadto, nie chodzi jedynie o terytorium Pakistanu. Granica między Pakistanem a Afganistanem jest w gruncie rzeczy niczym więcej jak linią na papierze – w ostatnich latach przekraczali ją wielokrotnie nie tylko talibowie i  członkowie Al-Kaida, ale i rzesze  uciekających przed wojną cywili. Aby zatem natarcie przeciw talibom pakistańskim miało być rzeczywiście skuteczne (a co dopiero rozstrzygające) musiałoby objąć całe tereny FATA i NWFP, a także być połączone z analogiczną ofensywą na talibów w Afganistanie, tak by zaatakować wroga równocześnie z obu stron i tym samym ograniczyć możliwość przegrupowania  w sąsiednim kraju. Co więcej, przez ostatnie dwa lata talibowie pakistańscy dowiedli, iż są w stanie przeprowadzać mniejsze akcje terrorystyczne poza obszarami, gdzie mają swoją bazę etniczną, czyli terenami zamieszkanymi przez Pasztunów. A zatem kampanie w północno-zachodnim Pakistanie i południowym Afganistanie musiałyby być jeszcze połączone z  szeroko zakrojoną akcją policyjną na terenie niemal całego Pakistanu. Przeprowadzenie tych wszystkich operacji w sposób skoordynowany jest na razie pobożnym życzeniem.

Po drugie: jest ograniczona w czasie. Według dotychczasowych doniesień atak ma trwać około dwóch miesięcy. Liczba ta jest nieprzypadkowa, gdyż w surowych górach północno-zachodniego Pakistanu nadchodzi zima, która, tak jak co roku, ograniczy wszelkie działania wojenne. Wysokogórskie przełęcze zasypie śnieg, a talibowie po obu stronach granicy jak zawsze ukryją się, przegrupują i dokonają kontrataku na wiosnę.

Po trzecie: ma ograniczone poparcie. I to poparcie nie tylko miejscowej ludności – bo przecież talibowie wywodzą się właśnie spomiędzy Pasztunów i to dzięki poparciu części z nich istnieją – ale i poparciu  samych kierujących atakiem. Od dawna mówi się o tym, iż różne kręgi w ramach armii pakistańskiej mają do talibów stosunek co najmniej ambiwalentny. Rozrost możliwości talibów pakistańskich na terenie samego Pakistanu jest oczywiście wielkim zagrożeniem. Ale dopóki ich działalność byłaby skierowana na inne obszary – to jest Afganistan – może ona przynosić pewne korzyści (np. szachowanie wpływów Indii, arcywroga Islamabadu). Ponadto, próba zupełnego rozbicia talibów pakistańskich może być uważana za po prostu nieopłacalną. Jej najstraszniejszym kosztem musiałaby być śmierć wielu niewinnych ludzi, a ponieważ nawet umiarkowani Pasztuni i tak są bardzo nieufnie nastawieni do Islamabadu, efektem mogłaby być dalsza antagonizacja ludności pogranicza. Wreszcie, armia pakistańska ma również swoje stronnictwo profundamentalistyczne, którego członkowie są zwolennikami organizacji pokroju talibów. Ów złożony stosunek do pasztuńskich bojowników widać było w poprzednich ofensywach, jakie przeciw nim rozpoczynał Islamabad. Prawie zawsze, czy była to dolina Swat czy Południowy Waziristan czy jakiś inny obszar, powtarzał się ten sam schemat: bojownicy wykraczali poza teren pogranicza, rozszerzali swoje działania, aż w końcu armia reagowała przez przeprowadzenie krótkiej ofensywy. Ta kończyła się odepchnięciem danej grupy fundamentalistów (pakistańskich talibów lub innych) w kierunku gór i z dala od głównych pakistańskich miast i podpisaniem rozejmu. Następnie bojownicy mogli przegrupować się i po jakimś czasie znowu przekraczali swoimi działaniami granicę tolerancji wytyczoną przez Islamabad, w wyniku czegoś któraś strona ostatecznie łamała warunki rozejmu. Przypomnijmy, iż poprzedniej ofensywy przeciw talibom pakistańskim w Waziristanie dokonano w 2008 r. – wiązano z nią podobne nadzieje jak z obecną, ale okazały się one daremne. Coraz częściej mówi się, iż w Islamabadzie wyróżniono ,,dobrych’’ i ,,złych’’ talibów pakistańskich. ,,Dobrzy’’ to ci, którzy są gotowi skupić są na wspieraniu walki przeciw USA i NATO w Afganistanie (a zatem dla Islamabadu są w miarę ,,bezpieczni’’), ,,źli’’ zaś to ci, którym to nie wystarczy i chcą rozszerzać swoje wpływy w Pakistanie, poza przygraniczne terytoria pasztuńskie. Warto zauważyć, iż w sierpniu w wyniku amerykańskiego ataku bombowego talibowie pakistańscy stracili swojego wodza– Baitullaha Mehsuda. Przywódctwo przejął Hakimullah Mehsud, który uważany jest za ,,złego’’ taliba. Gdyby radykalne skrzydło talibów pakistańskich, reprezentowane przez Hakimullaha, zostało rozbite, Islamabad nie widziałby już tak wielu korzyści w kontynuowaniu kampanii przeciw stronnictwu umiarkowanemu, a co dopiero przeciw chronionej przez talibów Al-Kaidzie. 

Owo radykalne skrzydło nie złoży jednak broni tak ławo. Ofensywę armii pakistańskiej poprzedziła rzecz zdumiewająca. Dziesiątego października grupa bojowników dokonała samobójczego ataku na kwaterę armii pakistańskiej w mieście Rawalpindi, niedaleko stołecznego Islamabadu.  Chociaż w zamachu nie zginął żaden wysoko postawiony oficer, był to pierwszy tego typu atak, symbolizujący nową jakość w strategii talibów. Uderzenie na siedzibę wojsk w Rawalpindi poprzedziły zamachy bombowe w Islamabadze i Peszawarze (Islamabad i Rawalpindi znajdują się poza terytoriami pusztuńskimi, co dowodzi, że talibowie rozszerzają pole działań). Komentatorzy byli zgodni, iż talibowie pakistańscy i ich sojusznicy zdecydowali się na te demonstracje siły, gdyż wiedzieli, iż armia szykuje przeciw nim ofensywę. Ale czy aby na pewno znaczy to, iż talibowie są tu stroną bardziej zdesperowaną? Skoro armia Islamabadu po raz kolejny zaczyna konwencjonalną ofensywę (czyli: używają tych samych metod, które nie sprawdziły się dotąd) a talibom w jej przeddzień udało się po raz pierwszy zaatakować samą kwaterę wojsk (czyli: zaczynają używać nowych metod, które w przyszłości mogą się sprawdzić), to kto tu tak naprawdę przed kim się broni?

Natarcie armii pakistańskiej należy zatem na razie traktować nie jako początek końca talibów pakistańskich, a zapewne nawet nie jako początek początku końca. Jest to raczej kolejna próba odepchnięcia rozrastających się wpływów przeciwnika, utrzymania ich w dotychczasowych granicach. Wbrew szumnym zapowiedziom, może się okazać ona nie walką o przełom, ale próbą utrzymania status quo.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Najlepsza obrona to atak – początek kampanii przeciw pakistańskim talibom Reviewed by on 18 października 2009 .

    W sobotę 17 października Islamabad obwieścił początek zapowiadanej od dawna ofensywy przeciw talibom pakistańskim. Teatrem walki jest Południowy Waziristan, stanowiący część tzw. Federally Administered Tribal Areas (FATA), zamieszkanego przez Pasztunów plemiennego obszaru rozciągniętego wzdłuż granicy z Afganistanem. To właśnie Południowy Waziristan, a konkretniej terytoria pasztuńskiego plemienia Mehsudów, stanowi bazę dla działań talibów pakistańskich.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź