Komentarz eksperta

N. Levi: Help! Czyli dlaczego Korea Południowa potrzebuje Korei Północnej?

Słynny utwór Beatlesów pt. „Help” z 1965 roku stał się pretekstem do napisania poniższego komentarza. W latach 80. i przede wszystkim 90. to Korea Północna prosiła o pomoc gospodarczą, kiedy Korea Południowa błysnęła na arenie międzynarodowej dzięki wzrostowi gospodarczemu (według Światowego Banku około 4% w stosunku rocznym między 2000 a 2009).

Sytuacja gospodarcza nieco się zmieniła po roku 2000. Niestety systematycznie się pogarsza.  Nierozwiązywane od lat problemy nawarstwiły się do takiego stopnia, że wielu ludzi (i firm) ma po prostu dość. Coraz więcej osób zatrudnianych jest na umowach śmieciowych lub za płacę minimalną (koło 16 zł za godzinę – 5210 wonów w 2014 roku w kraju, gdzie ceny są przybliżone do cen zachodnich). Dodatkowo liczne skandale w Korei Południowej (m.in. zakup  działki w prestiżowej dzielnicy Seulu – Gangnam, skandal bukmacherski w Korei Południowej itd.) i liczne szczyty (tajne i oficjalne) między Koreami doprowadziły do powstania nowej „jakości” i „wymiaru” stosunków gospodarczych między Koreami. Uważam, że Korea Południowa jest w sytuacji, w której Korea Północna może stać się zbawicielem dla coraz bardziej cierpiących chaebolów[1] południowokoreańskich.

Mając kapitał i technologię, Korea Południowa może (ale nie musi) znaleźć sposób skutecznej współpracy z Koreą Północną. Współpraca ekonomiczna między tymi państwami rozpoczęła się w 1988 roku, kiedy firma Daewoo sprowadziła 519 sztuk północnokoreańskiej porcelany poprzez pośrednika z Hongkongu. Pięć lat później ta sama firma korzystała z ośrodka przemysłowego w Nampo (miasto leżące na południu Korei Północnej), aby wyprodukować liczne produkty, na które jest duży popyt. Współpraca między Koreami uległa pogorszeniu po 11 lipca 2008 roku, kiedy północnokoreański żołnierz zastrzelił turystkę z Korei Południowej. Ostatnie 3 lata to stanowczo pogorszenie gospodarki Korei Południowej, która musi się borykać z nie znanymi dotychczas problemami (słaby popyt wewnętrzny, konflikty społeczne). Dlatego można wyciągnąć następujące wnioski:

– Korea Południowa potrzebuje nowych rynków zbytu i nowej siły roboczej. Wyraźnie widzimy, że południowokoreański rynek wewnętrzny się kurczy. Wynika to z tego, że sytuacja gospodarcza się pogarsza, pensje nie rosną i że niektóre firmy południowokoreańskie nie mogą konkurować z firmami zagranicznymi (np. Samsung, który z przyczyn ekonomicznych nie podwyższy pensji  w 2015 r.).

– Korea Południowa potrzebuje większego przyrostu naturalnego. Jest on na poziomie 0,26 i jest jednym z najniższych na świecie. To znacznie poniżej poziomu 2.1, który gwarantuje prostą „odnawialność” pokoleń. Dodatkowo ludność w wieku produkcyjnym niedługo przejdzie w wiek emerytalny. Zarobić na to będą musiały dzieci, których jest coraz mniej. Dlatego południowokoreańska polityka imigracyjna musi być bardziej elastyczna oraz bardziej otwarta na napływ imigracji zagranicznej (na przykład z Filipin, Wietnamu, Chin lub… Korei Północnej?).

– Korea Południowa potrzebuje surowców do lepszego rozwoju gospodarczego. Korea Północna, którą w 2011 roku nazwałem „Eldoradem Surowcowym”, może stać się „rozwiązaniem” dla Korei Południowej.

Źródło: deviantart.com, licencja CC

Źródło: deviantart.com, licencja CC

Prawdziwym problemem dla władz Korei Południowej jest to czy współpraca z władzami północnokoreańskimi jest możliwa. Biorąc pod uwagę najnowszą historię ekonomiczną Korei Północnej, można zauważyć, że inne kraje, które współpracują z KRLD, nie traktują poważnie północnokoreańskiego partnera. Firmy państwowe z Chin czy Rosji nie współpracują z Koreą Północną. Śmiem nawet powiedzieć, że nigdy nie będzie miało to miejsca. Dlaczego? Ponieważ władze chińskie, obserwując problemy, z którymi borykają się prywatne firmy chińskie w Korei Północnej, wiedzą, że ryzyko jest za duże, aby wprowadzić kapitał państwowy do KRLD. Dlatego uważam, że w najbliższym czasie firmy południowokoreańskie (w rodzaju Hyundai lub Samsung) nie będą dążyć do masowych inwestycji w Korei Północnej i to ku satysfakcji władz północnokoreańskich, którym łatwiej negocjować z małymi i słabymi firmami południowokoreańskimi (jest ich 123 w specjalnym kompleksie gospodarczym w Kaesongu).

Patrząc inaczej na całokształt sprawy,  można mimo wszystko być bardziej optymistycznym, ponieważ:

– Przyszłe władze Korei Północnej mogą się różnić od tych władz, które blokują współpracę gospodarczą między Koreami (można przede wszystkim obwiniać północnokoreańskie działania terrorystyczne, które blokują pokój na Półwyspie Koreańskim)

– Przyszłe władze Korei Południowej będą dążyć do nowej formy współpracy z Koreą Północną (poprzez tworzenie joint ventures)

– Przyszłe władze amerykańskie, prowadząc łagodniejszą politykę wobec Korei Północnej, mogą doprowadzić do polepszenia stosunków gospodarczych między Koreami i, co za tym idzie, zwiększenia stabilności  w Azji Wschodniej.

Patrząc więc z perspektywy kolejnych dziesięciu lat i uznając, że Korea Północna nie zintegruje się z Koreą Południową (o czym jestem głęboko przekonany), współpraca gospodarcza między tymi państwami będzie miała obustronne korzyści. Sytuacja będzie więc inna niż w przeszłości, kiedy Korea Północna krzyczała: „Help!”.

[1] Południowokoreańska forma konglomeratów, koncernów.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
N. Levi: Help! Czyli dlaczego Korea Południowa potrzebuje Korei Północnej? Reviewed by on 27 marca 2015 .

Słynny utwór Beatlesów pt. „Help” z 1965 roku stał się pretekstem do napisania poniższego komentarza. W latach 80. i przede wszystkim 90. to Korea Północna prosiła o pomoc gospodarczą, kiedy Korea Południowa błysnęła na arenie międzynarodowej dzięki wzrostowi gospodarczemu (według Światowego Banku około 4% w stosunku rocznym między 2000 a 2009). Sytuacja gospodarcza nieco się

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

Pozostaw odpowiedź