Artykuły,Publicystyka

N. Levi: Azja Wschodnia się zbroi

koreaarmyAzja Wschodnia to obecnie najszybciej rozwijający gospodarczo i najbardziej innowacyjny region świata, który już wkrótce może przesunąć światowe centrum z Atlantyku (USA- UE) w stronę Pacyfiku (USA- Azja). Jednak wzrostowi PKB i dochodów powiększającej się w błyskawicznym azjatyckiej klasy średniej, towarzyszy szaleńczy wzrost wydatków na zbrojenia, który może zagrozić pokojowi na świecie.  Obecnie po publikacji sensacyjnych informacji wywiadu południowokoreańskiego,  o tym, iż niedobory żywności w KRLD wywołały oznaki niezadowolenia wśród tamtejszych elit wojskowych, wiele państw Azji Wschodniej obawia się sytuacji jaka może zaistnieć w regionie po załamaniu się reżimu północnokoreańskiego.

Ponieważ Korea Północna stanowi duże zagrożenie, zbroi się także Korea Południowa. W KRLD aż 7 mln osób (czyli 1/3 populacji) służy w „Koreańskiej Armii Ludowej”  lub w innych organizacjach paramilitarnych. Pjongjang ma przewagę nad Seulem zwłaszcza w rejonie,  w którym w listopadzie zeszłego roku ogień otworzyła północnokoreańska artyleria. Szacuję się, że na tym terenie stacjonuje kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy KRLD plus tysiąc dział. Ale zagrożone są także inne rejony Korei Południowej. W strefie przygranicznej w zasięgu ognia artyleryjskiego północnego sąsiada żyją miliony obywateli południowokoreańskich.

Wspólne amerykańsko-południowokoreańskie ćwiczenia, które rozpoczęły się kilka miesięcy temu doprowadziły do kolejnego napięcia na Półwyspie Koreańskim. Manewry, miały sprawdzić zdolność sojuszniczych wojsk do działań obronnych, ale przeprowadzono także ćwiczenie polowe z udziałem jednostek lądowych, morskich i lotniczych, które zakończyły się dopiero 30 kwietnia.  Analitycy i komentatorzy prześcigają się w spekulacjach dotyczących tego jak zareaguję Pjongjang, który takie ćwiczenia zwykle traktuję jako przygotowania do wojny z rodzimą Kimów. Agresywną reakcję północnokoreańskich elit miałby powstrzymać Pekin. Ale to wcale nie jest takie pewne, zwłaszcza iż niektórzy północ koreańscy dyplomaci przyznają iż pomimo ścisłej współpracy z Chinami, KRLD nie do końca im ufa (świadczyć o tym może np. fakt iż po śmierci Kim Ir Sena, Kim Dzong Il przez długi czas nie reagował na ponawiane zaproszenia oficjalnej wizyty za Wielkim Murem).

Koreańczycy z Południa obawiają się z kolei prawdopodobnego, ponownego ataku na obiekty cywilne. Sytuacja jest nerwowa. Gdy w kwietniu 2010 r. zbombardowano wyspę Yeongpjeonga, Seul zagroził iż następnym razem w podobnej sytuacji również odpowie ogniem. Deklaracja ta zbiegła się w czasie z nominacją Jamesa Thurmana na nowego dowódcę sił amerykańskich w republice Koreańskiej,  który wydaje się być specjalistą od mokrej roboty, ponieważ służył wcześniej  w Kuwejcie i w Iraku.

Nie tylko Korea Południowa boi się nieobliczalnego sąsiada z północy. Strach padł także na Japonię. Wzrost zagrożenia ze strony północnokoreańskich rakiet balistycznych spowodował  rozbudowę japońskiej ochrony przeciwrakietowej, do której dołączą teraz specjalne samoloty. Tokio nakazało intensywne prace nad nowymi rozwiązaniami w tej dziedzinie już w 2009 roku, kiedy stało się jasne, że USA odmówi im sprzedaży własnego super-myśliwca F-22 Raptor, obawiając się iż  sprzedaż swoich najnowszych technologii wojskowych, będzie równoznaczna z przekazaniem pilnie strzeżonych tajemnic. Po negatywnej odpowiedzi, Tokio nakazało intensyfikację prac nad własnym myśliwcem piątej generacji wydając na nie ponad pół miliarda dolarów.

Postawiona w zupełnie nowej sytuacji geopolitycznej i dawniej bierna w sprawach wojskowości Japonia dąży teraz do zmodernizowania własnej armii. Japońskie lotnictwo nadal posiada  ponad sto starych F-4 Phantom II, które powstały w połowie lat siedemdziesiątych (a niektóre nawet w połowie lat sześćdziesiątych) i dlatego zastąpienie tych starych myśliwców to obecnie priorytet japońskich sił zbrojnych (oficjalnie nazywanych siłami samobobronnymi). Ale działania Kraju Kwitnącej Wiśni to odpowiedź nie tylko na napiętą sytuację na Półwyspie Koreańskim, ale przede wszystkim wzrastające obawy przed rosnącą potęgą Chin. Pekin pomimo zapewnień o „miękkiej sile” i „pokojowym rozwoju” powoli rozwija swój arsenał, które każde globalne mocarstwo przecież potrzebuje. Dlatego już teraz  posiada praktycznie myśliwca piątej generacji J-20, a chińskie wydatki na wojsko idą też w górę. W tym roku chiński budżet obronny wyniesie ponad 65 mld Euro czyli o 9 mld Euro więcej niż rok temu (wciąż jest to ok. 10 razy mniej niż budżet amerykanski). Władze chińskie oficjalnie stwierdziły, że wzrost budżetu był spowodowany przez złe warunki życia żołnierzy i potrzebę modernizacji obiektów wojskowych. Jednak wielu komentatorów uważa iż wydatki chińskiego wojska mają na celu taką modernizację ChALW, aby była ona gotowe na potencjalny konflikt w Azji Wschodniej. Dlatego Chiny rozbudują również swoje siły podwodne. Od razu reaguję na to Japonia, która bardzo szybko rozwija swoje morską flotę i ma 16 okrętów podwodnych, a w przyszłości chce aby było ich o sześć więcej.

Okazuję się że w tym azjatyckim wyścigu zbrojeń udział bierze nawet biedna Birma. Wojskowa dyktatura rządząca tym krajem, zapisała w najnowszym budżecie aż 23 % rocznych wydatków państwa, na rozwój i utrzymanie pół-milionowej birmańskiej armii.

Handel bronią to dzisiaj w Azji złoty biznes. Najwięksi światowi importerzy broni to kraje tego regionu: Indie, a w dalszej kolejności Korea Południowa i Chiny.

Dowcipu prezydenta Komorowskiego o tym iż należy „ufać i sprawdzać” nie zrozumiał Barack Obama, ale zrozumieliby go chyba wszyscy przywódcy w Azji. A to dlatego iż w regionie tym aż roi się od sporów granicznych: Korea Pd vs Japonia, Japonia vs Rosja, Japonia vs Chiny to tylko nieliczne przykłady.

Ale to nic w porównaniu z nieuregulowaną od 1945 roku sprawą Tajwanu (Chiny-Tajwan) i najważniejszy konflikt między Seulem i Pjongjangiem, który nakręca spiralę zbrojeniową w regionie.  Korea Północna jest nieobliczalna i niestabilna, a jak twierdzi syn Kim Dzong Ila, Kim Dzong Nam, który mieszka poza Koreą Północną, to właśnie ta niestabilność reżimu w Pjongjangu może doprowadzić do brzemiennych w skutki konfliktów. Niestabilność ta wynika m. in. z tego, że do władzy doszły osoby, o których świat zachodni wie mało lub nic. Wiadomo tylko tyle, że nowi generałowie (m. in. Ri Yong Ho, Kim Kyok Sik, O Kum Chol i Choe Pu Il) mają 50-60 lat, studiowali w Rosji i w Chinach. W marcu 2011 r.„podziękowano” także Ju Sang Songowi, który był odpowiedzialny za służbę bezpieczeństwa Korei Północnej.  Główni generałowie Koreańskiej Armii Ludowej zostali usunięci ze sceny politycznej Korei Północnej. Dotyczy to m. in. O Kuk Ryola, Kim Il Chola, Ri Ha Ila i Jo Myong Roka, byłego wiceprzewodniczącego sił wojskowych Korei Północnej, który zmarł w ubiegłym roku. Dlatego obecna  sytuacja na Półwyspie Koreańskim jest bardzo niepewna, a co za tym idzie i niebezpieczna.

Ale nie tylko Pjongjang jest przyczyną azjatyckiego wyścigu zbrojeń, ale także eksporterzy broni. Dostęp do gwarantującego krocie rynku dzielą między siebie Stany Zjednoczone (30% udział), a także Rosja, Niemcy, Wielka Brytania i Francja, która gdyby nie wybuch społecznych niepokoi w Libii, zdążyłaby jeszcze w ostatniej chwili sprzedać Kadaffiemu  samoloty bezzałogowe.

Jak skończy się ten wyścig trudno orzec. Najważniejsze pytanie, to jak zareagowałyby inne kraje Azji gdyby Pjongjang zaczął naciskać na guziki z bronią atomową. Czy będą w stanie odpowiedzieć równie zdecydowanie? Wyścig zbrojeń będzie trwał, gdyż kraje azjatyckie i tak są jeszcze bardzo daleko za krajami zachodnimi, jeśli chodzi o uzbrojenie. Ważnym elementem stabilizującym sytuacje w regionie jest obecność armii amerykańskiej,  m in na Półwyspie Koreańskim która odstrasza potencjalnych agresorów. Najwiekszym gwarantem pokoju w Azji wydaje się być jednak wzrastający dobrobyt jej mieszkańców. Zaraz po wojnie PKB krajów azjatyckich było porównywalne do PKB najbiedniejszych krajów afrykańskich. Sukces Japonii, azjatyckich tygrysów takich jak Tajwan, Hong-Kong, Singapur, Korea, Malezja, z których teraz przykład biorą szybko bogacące się Chiny zbudował względny dobrobyt w regionie, który może potrwać kolejne 100 lat. Konflikt zbrojny, przekreśliłby ciężką pracę ostatnich 50 lat. Ale w historii nie raz podejmowano irracjonalne decyzje…


Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
N. Levi: Azja Wschodnia się zbroi Reviewed by on 14 czerwca 2011 .

Azja Wschodnia to obecnie najszybciej rozwijający gospodarczo i najbardziej innowacyjny region świata, który już wkrótce może przesunąć światowe centrum z Atlantyku (USA- UE) w stronę Pacyfiku (USA- Azja). Jednak wzrostowi PKB i dochodów powiększającej się w błyskawicznym azjatyckiej klasy średniej, towarzyszy szaleńczy wzrost wydatków na zbrojenia, który może zagrozić pokojowi na świecie.  Obecnie po publikacji

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 10

  • Myślę że po upadku znaczenia Stanów jako supermocarstwa i powstaniu świata tzw. wielobiegunowego ,czeka nas wiele nowych wojenek -zobaczycie państwo. Te przeliczenia pana Levi niedokładnie odzwierciedlają stosunek nakładów ponieważ wiadomo że w Chinach za te same pieniądze można o wiele więcej kupić niż w Stanach.

  • Myślę że po upadku znaczenia Stanów jako supermocarstwa i powstaniu świata tzw. wielobiegunowego ,czeka nas wiele nowych wojenek -zobaczycie państwo.

  • Brakuje mi w tym artykule Chin, rozwój ich sił zbrojnych stanowi wszak nieodzowny element całego równania.

    • Avatar Paweł Bieńkowski

      Mam na myśli to, że zbrojenia na Półwyspie Koreańskim są faktem stałym od ponad pół wieku, a obecne zbrojenia na kontynencie napędzają głównie Chiny. To one zdają się stanowić środek ciężkości bieżących wydarzeń

      • Avatar Adam Izydorczyk

        Hmmm …. a relacje Pakistan – Indie ? Tam jest dokładnie to samo,!!

      • Avatar Nicolas Levi

        Pisząc „tym roku chiński budżet obronny wyniesie ponad 65 mld Euro czyli o 9 mld Euro więcej niż rok temu (wciąż jest to ok. 10 razy mniej niż budżet amerykański).”, chciałem właśnie przedstawić, że Chiny masywnie inwestują w wojsku. Między 2010 a 201a r. budżet obronny wzrósł o … 16%!

  • Bardzo ciekawy i zarazem niepokojący artykuł. Zastanawiam się, czy jest rozważane wyposażenie przez USA Korei Płd. w rakiety krótkiego zasięgu z głowicami jądrowymi. Tak jak ZSRR wyposażył swego czasu Kubę. Aby generałowie Koreańscy wiedzieli, że jeśli rozpętają wojnę to jej pewnie nie przeżyją. Czy to zupełnie political fiction?

    • Nie, ZSRR Kuby w takie rakiety nie wyposażył. One były instalowane na Kubie, ale we władaniu i pod kontrolą ZSRR. Potem Kennedy wymusił ich wycofywanie. Na szczęście Chruszczow stchórzył. Mentalność wodzów jest inna, tacy jak Hitler nie biorą pod uwagę przegranej. To jest political reality!

      • Avatar Zyggi

        Chruszczow nie stchórzył. Co jak co, ale tchórzostwo nie leżało w jego naturze. Wręcz przeciwnie, mało w historii XX wieku było przykładów liderów skłonnych do ryzyka graniczącego z szaleństwem. Zdecydował się na ryzykowny manewr, jakim było zainstalowanie rakiet na Kubie i uzyskanie karty przetargowej: wycofamy nasze rakiety z Kuby, jeśli wy wycofacie wasze z Turcji. Sowiecki gensek ryzykował wiele, ale swój cel osiągnął. Mówienie o tym, że stchórzył to jakieś nieporozumienie.

      • Avatar Piotrek Bednarski

        BTW „nie branie pod uwagi przegranej” przez Hitlera świetnie zostało pokazane w filmie „Upadek”. ;)

Pozostaw odpowiedź