Artykuły,Inne-news,News,Publicystyka,Wietnam news

Morze Południowochińskie – przypomnienie wydarzeń

W centrum zainteresowania obserwatorów stosunków międzynarodowych od kilku miesięcy pozostają przede wszystkim relacje amerykańsko-chińskie, a dokładniej wojna handlowa i ostre wypowiedzi Mike’a Pence’a. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na kilka innych czynników, które odgrywają istotną rolę dla tych relacji. Warto przypomnieć o sporze na Morzu Południowochińskim, który jest kluczowym szlakiem handlowym w regionie, a Stany Zjednoczone wielokrotnie groziły konfrontacją zbrojną o sporne wyspy.

W związku z ostatnimi wydarzeniami chcielibyśmy przypomnieć o kluczowych tekstach CSPA dotyczących Morza Południowochińskiego z ostatnich miesięcy:

Paweł Behrendt podkreślił, że spory na Morzu Południowochińskim trzeba postrzegać przede wszystkim jako element szerszej polityki, która jest silnie związana z Inicjatywą Pasa i Szlaku, a także chińskimi ambicjami zdobycia wejścia na Pacyfik i Ocean Indyjski. Zaznaczył również, że Chiny tak silnie umocniły się na wyspach Spratly i Parcelskich, że może to doprowadzić do otwartej konfrontacji. Dodatkowo warto zaznaczyć, że jest Stany Zjednoczone nie zdecydowały się na odpuszczenie Chinom i wojna handlowa jest elementem szerszych rozgrywek. Więcej informacji znajdziecie Państwo w poniższym linku: Behrendt: Wojna handlowa: czy Waszyngton znalazł pomysł na Morze Południowochińskie?

Zachęcamy również do ponownego obejrzenia debaty o Morzu Południowochińskim, bądź do zapoznania się z jej podsumowaniem. Dyskusja odbyła się wiosną tego roku w Collegium Civitas. Zapis spotkania można ponadto obejrzeć tutaj.

prof. Małgorzata Pietrasiak, dyrektor Instytutu Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Łódzkiego

Morze Południowochińskie ma znaczenie ponadregionalne, jest ono globalne. Konflikt narastający wokół kontroli nad obszarami tego morza jest bardzo trudny do rozwiązania, głównie dlatego, że biorą w nim udział dwa największe mocarstwa, Stany Zjednoczone i Chiny. USA nie są oczywiście bezpośrednią stroną konfliktu, natomiast mają interes w utrzymaniu wolności żeglugi i są pośrednio zaangażowane w spór.

Z perspektywy Wietnamu bardzo problematyczny jest wyrok trybunału w Hadze. Stroną zgłaszającą były w tym wypadku Filipiny, nie Wietnam, jednak ten zapowiedział, że będzie respektować wyrok. Gdy trybunał uznał, że względy historyczne nie mogą w sprawach tego sporu grać roli i przyznał rację Filipinom, Wietnam uznał ten wyrok, jednak nie uznały go Chiny, co kontynuuje tylko sytuację patową. Jako potencjalną stronę mediatorską niektórzy widzą Rosję, która jako jedyna chyba utrzymuje przyjazne stosunki z obiema stronami. Niestety Rosja nie jest skłonna zaryzykować zrażenia do siebie Chińczyków, głównie ze względu na projekt Nowego Jedwabnego Szlaku mającego przebiegać linią lądową w dużej mierze przez Rosję.

Są inne państwa, które także są bezpośrednio zainteresowane sytuacją na Morzu Południowochińskim, między innymi Indie, które kontrolują strategiczny odcinek Oceanu Indyjskiego. Indie są bardziej zbliżone swoim stanowiskiem do stanowiska Wietnamu i do trybunału w Hadze. Jest również Australia, która tak jak każde inne państwo regionu współpracuje z Chinami, mimo czasem występujących różnic. Ze względu na stopień skomplikowania sprzeczności interesów trudno liczyć na to, żeby ta sytuacja w najbliższym czasie została rozwiązana. Osobiście nie widzę możliwości rozwiązania tego konfliktu, natomiast jeżeli mówimy o możliwości wybuchu trzeciej wojny światowej, to ja takiego ryzyka nie widzę. Widzę natomiast rozwiązanie tej sytuacji mimo wszystko we współpracy gospodarczej i regionalnej. Nikomu nie może się opłacać rozwiązanie siłowe.

Damian Wnukowski, analityk programu międzynarodowych stosunków gospodarczych i problemów globalnych w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM)

Unia Europejska jest zainteresowana sporem w obszarze Morza Południowochińskiego z trzech powodów. Po pierwsze, handel z Chinami i ASEAN, odpowiednio drugim i trzecim partnerem handlowym UE, jest kluczowy dla gospodarki Europy. Unii zależy więc na tym, aby morskie szlaki handlowe były drożne i bezpieczne. Z drugiej strony, UE opiera swój wizerunek międzynarodowy na byciu strażnikiem prawa, norm i zasad, byciu tzw. mocarstwem normatywnym.  W związku z tym Unia, na miarę swoich możliwości, chce przyczynić się do respektowania prawa międzynarodowego w basenie Morza Południowochińskiego. Tutaj właśnie pojawia się trzeci element. Są nim stosunki z Chinami. Unii Europejskiej zależy też na takim operowaniu wokół tej rywalizacji, by podtrzymywać pozytywne stosunki z Chinami, które są nie tylko ważnym partnerem handlowym, ale też dyplomatycznym.

W reakcjach dyplomatycznych UE na wydarzenia na Morzu Południowochińskim widzimy dylemat wynikający z konieczności zaspokojenia wyżej wymienionych, często sprzecznych potrzeb, a także różnicę zdań wewnątrz Unii. Podczas gdy Chiny rozpoczynały akcję budowy sztucznych wysp, Unia składała czasem deklaracje potępiające te działania, stanęła też po stronie ASEAN podczas szczytu z okazji 40-lecia nawiązania relacji. Jednak gdy Trybunał Arbitrażowy w Hadze wydał wyrok niekorzystny dla Chin, UE zareagowała bardzo rozmytym oświadczeniem dopiero po trzech dniach. Dwoma najbardziej prochińskimi elementami w UE są Grecja i Węgry. W przypadku Grecji wynika to z ogromnych inwestycji poczynionych przez Chiny podczas kryzysu jaki i później, takich jak zakup portu w Pireusie. W związku z tymi inwestycjami Grecja nie chce antagonizować Chin. Węgry podążają za polityką równoważenia inwestycji z państw wspólnoty tymi ze Wschodu i zależy im na rozwijaniu partnerstwa z Chinami, stąd ich częste skrajnie prochińskie stanowiska.

Z drugiej strony, widzimy zupełnie odmienne nastawienie czołowych państw UE, należących też do G7, jak Wielka Brytania, Francja czy Niemcy. Kraje te, wraz z partnerami takimi jak USA i Japonia, zdecydowanie potępiły chińskie działania na Morzu Południowochińskim. Wynika to po części z chęci ochrony obecnego ładu międzynarodowego, zbudowanego na poszanowaniu prawa i terytorialnej integralności. Widać jednak coraz wyraźniej drugi powód. Jest nim kwestia rynków i praktyk handlowo-inwestycyjnych Chin, polegających na maksymalnej penetracji zagranicznych rynków przy minimalnej otwartości swojego. Kraje rozwinięte, opierające swoje gospodarki na eksporcie coraz bardziej zaczynają to dostrzegać i są zdecydowane walczyć z Chińczykami o równe i sprawiedliwe stosunki w ich relacjach, co także przekłada się na stosunek wiodących państw UE do rywalizacji na Morzu Południowochińskim.

 

prof. Tadeusz Iwiński, ekspert do spraw polityki międzynarodowej, były sekretarz stanu

Sytuacja na Morzu Południowochińskim podlega obecnie transformacji. O ile gracze na tej arenie pozostali ci sami, ich pozycja znacząco się zmieniła. Rywalizacja o kontrolę nad tym obszarem toczy się za pomocą faits accomplis, czyli faktów dokonanych. Tak było na przykład w przypadku kontroli Chin nad wyspami Paracelskimi czy Spartly.

Przyszłość geopolityczna świata będzie się rozgrywać w dwóch duetach.
Pierwszy z nich gospodarczy, amerykańsko-chiński. Chiny już niedługo wyprzedzą Stany Zjednoczone pod względem wielkości PKB i choć oczywiście istnieją lepsze mierniki siły gospodarczej, to jednak ilustruje to ewidentny wzrost znaczenia gospodarczego Chin. Z drugiej strony, na południu Eurazji wzrasta państwo o podobnym potencjale demograficznym co Chiny, czyli Indie. Indie zapewne niedługo przeskoczą Chiny pod względem populacji, pomimo tego, że oba kraje cierpią na skrajny niedobór kobiet, co w Chinach wynika z polityki jednego dziecka, a w Indiach z uwarunkowań kulturowych. Duże zmiany zaszły też w samych Chinach. Wraz z 19. kongresem KPCh Xi Jinping znacznie wzmocnił swoją władzę, uważam, że jest bardzo ambitnym liderem i na pewno wpłynie to na relacje z USA i a resztą świata.

Drugim duet będzie oś militarna i uważam, że rozgrywać się będzie pomiędzy Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Obecnie broń atomową posiada 9 krajów, już po dołączeniu Północnej Korei, z tego aż 6 znajduje się w Azji. Jednak tylko dwa kraje posiadają zdolność tak zwanego ‘drugiego uderzenia’. Oznacza to, że w wypadku ataku jądrowego na swoje terytorium są w stanie odpowiedzieć i wymienić ciosy z rywalem. Tymi państwami są właśnie USA i Rosja. Oczywiście uważam, że mimo to konflikt nuklearny, czy też Trzecia Wojna Światowa, są bardzo mało prawdopodobne.

 

Paweł Behrendt, ekspert CSPA, autor wielu książek na temat bezpieczeństwa w regionie Azji

Chiny posiadają imponujące możliwości militarne na Morzu Południowochińskim. Dzięki sztucznie utworzonym wyspom są w stanie umieścić na środku morza lotnisko zdolne do obsługi całego pułku lotniczego, czyli ok. 80 samolotów. Taka liczba wystarczy, aby zdominować w powietrzu każdego rywala na tym akwenie. Istnieją już precedensy konfliktu zbrojnego o wyspy Morza Południowochińskiego w postaci chińskiego ataku na Wietnam w 74 i 88 roku.

Najważniejszą kwestią wokół rywalizacji o wpływy w basenie Morza Południowochińskiego są morskie szlaki komunikacyjne i Nowy Jedwabny Szlak. Mimo tego, jak dużą uwagę przykuwa obecnie lądowa nitka szlaku, to morski transport jest zdecydowanie ważniejszy. Drogą morską pomiędzy Chinami a Europą przewozi się rocznie ok. 76 razy więcej towarów niż lądową. Zabezpieczenie szlaków morskich, szczególnie Cieśniny Malaka, jest więc dla Chin priorytetem. Próba objęcia kontroli nad Morzem Południowochińskim przez Chiny jest często porównywana do zdominowania Morza Karaibskiego przez Stany Zjednoczone w XIX wieku. Z tą różnicą jednak, że USA nie miały w tym rejonie konkurencji, Chiny natomiast napotykają opór państw, które są w stanie uczynić ewentualną konfrontację otwarcie nieopłacalną. Widzimy już wzmożone zaniepokojenie chińskimi działaniami wśród państw regionu. Australia i Wietnam zacieśniają współpracę wojskową, pojawiają się propozycje dołączenia jej do ASEAN, a Indie zmieniły zdanie w sprawie współpracy z USA, Japonią i Australią w tzw. Quadzie.

Wyspy Morza Południowochińskiego stanowią dla Chin bramę na świat i to od kontroli nad nimi zależą globalne ambicje Państwa Środka, możemy się więc spodziewać, że rywalizacja o wpływy w tym rejonie nie ustanie.

 

Jakub Królczyk, współpracownik CSPA, doktorant w Katedrze Wietnamistyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu

Wietnam znajduje się pod stałą presją chińską w sprawie specjalnych stref ekonomicznych na Morzu Południowochińskim. Spór toczy się o fragmenty morza bogate w ropę i ryby. Wietnam podejmuje współpracę z USA, UE czy Indiami w kwestii wydobycia surowców, a z USA szczególnie pod kątem modernizacji wietnamskiej marynarki tak, aby mogła konkurować z chińską. Chińczycy z drugiej strony podejmują się na przykład akcji dywersyjnych. Częściej niż pozwalałby na to przypadek, zdarzają się wypadki na wietnamskich platformach wydobywczych, takich jak kolizje z chińskimi statkami rybacko-przetwórczymi, lub zatopienie wietnamskich łodzi rybackich przez chińską marynarkę. Wietnam czuje się coraz pewniej, głównie ze względu na stanowcze i silne wsparcie USA, zaczyna więc działać coraz śmielej w ramach sporu o wpływy na Morzu Południowochińskim. Spór chińsko-wietnamski można więc zdefiniować jako walka o surowce i zasoby, a co za tym idzie, pieniądze.

 

 

 

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Morze Południowochińskie – przypomnienie wydarzeń Reviewed by on 19 października 2018 .

W centrum zainteresowania obserwatorów stosunków międzynarodowych od kilku miesięcy pozostają przede wszystkim relacje amerykańsko-chińskie, a dokładniej wojna handlowa i ostre wypowiedzi Mike’a Pence’a. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na kilka innych czynników, które odgrywają istotną rolę dla tych relacji. Warto przypomnieć o sporze na Morzu Południowochińskim, który jest kluczowym szlakiem handlowym w regionie, a Stany

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

KOMENTARZE: 1

  • Dobry artykuł.
    Całkowicie zgadzam się z opinią P. Pawła Behrendta i osobami, które ją popierają.
    http://indianadventure.eu/pol/indie-xxi-w/nieco-o-przyszlosci-megagra/

    Na razie wygląda, że stroną ofensywną są Chiny i ich adversarze nie znaleźli sposobu na chińską taktykę ” „zabudowywania” raf koralowych. To genialny sposób działań ofensywnych bez stawiania się w roli agresora Wyobraźmy sobie, że wymyślilibyśmy sposób, aby Mierzeja Wiślana sama się wydłuzyła i zamknęła żalew Wiślany i Bałtijskiem i Kaliningradem

Pozostaw odpowiedź