BLOGOSFERA

„Moje opinie”: Tajwański gambit

TAIWAN_Karte_GrossNiedawno doszło do kolejnego spięcia między Chinami i Stanami Zjednoczonymi wokół kwestii Tajwanu. Waszyngton sprzedaje „zbuntowanej prowincji” broń co bardzo nie podoba się Pekinowi. Pierwszy raz jednak Chińczycy oprócz słownych protestów sięgnęli po groźbę sankcji gospodarczych wobec USA.

Pod koniec stycznia Pentagon poinformował Kongres, że zamierza zrealizować tajwańskie zamówienie na broń warte sześć miliardów dolarów, które obejmuje między innymi systemy rakiet „Patriot”. Pekin w odpowiedzi zagroził, że jeżeli kontrakt zostanie sfinalizowany to zawiesi współpracę wojskową z USA, nałoży sankcje na amerykańskie firmy zbrojeniowe i „rozpatrzy dalszą współpracę w kluczowych kwestiach międzynarodowych i regionalnych”. Amerykanie od 1949 roku dostarczają broń na Tajwan, lecz dopiero teraz Pekin zareagował tak ostro. To wyraźny znak, że Chiny kontynentalne czują się coraz silniejsze.

Niezatapialny lotniskowiec

Po II Wojnie Światowej gen. Douglas McArthur nazwał Tajwan amerykańskim „niezatapialnym lotniskowcem”. Tajpej jest dla USA niezwykle ważnym sojusznikiem w rywalizacji z Chinami. To ono stanowi najważniejszy element swoistej tarczy bezpieczeństwa, która blokuje geopolityczny wzrost Pekinu w rejonie zachodniego Pacyfiku. Dodatkowo to ważny partner gospodarczy będący ekonomiczną siłą, z którą trzeba się liczyć.

Waszyngton z jednej strony wspiera Tajwan, jest jego gwarantem bezpieczeństwa, ale jednocześnie nie popiera niepodległościowych tendencji na wyspie obawiając się reakcji Chin. Tajwan, a dokładniej Republika Chińska, jest wiernym sojusznikiem USA. Tajpej zdecydowanie poparło amerykańskie interwencje w Iraku i Afganistanie oraz wojnę z terroryzmem. Miało to jednak na arenie międzynarodowej niewielkie znaczenie gdyż tylko 23 państwa uznają republikańskie Chiny. Pekin akceptuje relacje Ameryki z Tajwanem póki Waszyngton to ChRL uznaje za „prawdziwe Chiny”. Oficjalne władze w Tajpej wciąż uznają się za prawdziwy rząd chiński choć ma to niewielkie znaczenie w sytuacji gdy większość państw na świecie uznaje za taki władze w Pekinie.

Polityka Deng Xiaopinga zmniejszyła poziom wrogości, ale nie posunęła dialogu naprzód gdyż Tajwan odrzucał koncepcję „jeden kraj, dwa systemy” i nie odpowiadał na próby zbliżenia podejmowane przez komunistów. Dopiero 30 kwietnia 1991 roku republikańskie Chiny ogłosiły zakończenie „okresu mobilizacji w celu zdławienia rebelii komunistycznej” czyli stanu wojny z ChRL. Natomiast w 1992 roku obie strony przyjęły tzw. „konsensus 92”. Oba kraje zgodziły się, że istnieją jedne niepodzielne Chiny, ale pozostały przy odmiennej interpretacji tej zasady tzn. ChRL utrzymuje, że to rząd w Pekinie reprezentuje jedne Chiny, a Tajpej siebie uważa za reprezentanta niepodzielnych Chin.

Dzisiaj na Tajwanie silne są dwie grupy. Jedna uważa, że Tajwan powinien ogłosić niepodległość jako nowe państwo. Tego między innymi chciał Chen Shui-bian, prezydent republikańskich Chin w latach 2000-2008, a Demokratyczna Partia Postępu (DPP) wciąż popiera ten pomysł. Teraz na wyspie rządzi Kuomintang (Partia Narodowa), który postawił na zbliżenie i dialog z ChRL. Zbliżenie z komunistami nie podoba się politykom DPP, którzy robią wszystko by torpedować inicjatywy dalszego ocieplania stosunków z Pekinem. Obecny prezydent Ma Ying-jeou prowadzi politykę „trzech NIE”: nie dla zjednoczenia, nie dla niepodległości Tajwanu, nie dla użycia siły. Chce w ten sposób uspokoić rodaków których 60 proc. jest przeciwnych wspólnemu bytowaniu z ChRL, zadowolić biznesmenów mających duże interesy na kontynencie oraz uspokoić Pekin. Jednocześnie Tajpej utrzymuje trzystutysięczną armię i wydaje niemal 3 proc PKB na cele obronne. Mimo znacznego ocieplenia wzajemnych relacji groźba „komunistycznej inwazji” wciąż jest brana pod uwagę.

Partia Narodowa zdaje sobie sprawę z rosnącej potęgi komunistycznych Chin, a jednocześnie musi mieć na względzie interesy gospodarcze kraju. Już dzisiaj ok. 21 proc. eksportu trafia do Chin kontynentalnych, a tajwańscy przedsiębiorcy inwestują tam dziesiątki miliardów dolarów. Z jednej strony kraj ma z tego ogromne korzyści, ale z drugiej coraz głębsze więzi gospodarcze uzależniają go od ChRL.

Pokojowe zjednoczenie?

Zjednoczenie Chin przerwałoby geopolityczną blokadę ChRL i pozwoliło wyjść na Pacyfik. Z drugiej strony zważywszy na coraz większe interesy Chin w Afryce dużo ważniejsze jest dla Pekinu przejście przez cieśninę Malakka, lub jej ominięcie. W takiej sytuacji jasne staje się wsparcie jakiego chińscy przywódcy udzielają reżimowi birmańskiemu. Rozwój drogi transportowej przez Birmę uniezależniłby Chiny od Cieśniny Malakka. W te działania Pekin inwestuje gdyż zdaje sobie sprawę, że w kwestii tajwańskiej jeszcze długo nie dojdzie do rozwiązania.

Pekin realizuje od kilku lat strategię pokojowego zbliżenia z Tajwanem , którego ostatecznym celem jest zjednoczenie. Za punkt wyjścia przyjęto „konsensus 92”. Kolejny krok to pokojowe rozmowy i wypracowanie formuły zjednoczenia. Spory postęp w tej kwestii nastąpił w ciągu ostatnich dwóch lat odkąd na Tajwanie ponownie rządzi Kuomintang. Nawiązano bezpośrednie połączenia pocztowe, morskie i lotnicze, a także podpisano memorandum o współpracy w sferze finansów. Mimo tak dużych postępów we wzajemnych relacjach Pekin wciąż rezerwuje sobie możliwość rozwiązania siłowego.

W marcu 2005 roku Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych przyjęło ustawę antysecesyjną, która dopuszcza użycie siły w trzech przypadkach: gdyby niezidentyfikowane „siły na Tajwanie” doprowadziły do separacji wyspy, gdyby doszło do jakiegoś wielkiego wydarzenia, które mogłoby doprowadzić do separacji Tajwanu od Chin lub „gdyby wszystkie inne możliwości pokojowego zjednoczenia zostały wyczerpane„. Oczywiście to rząd w Pekinie zdecyduje kiedy „możliwości pokojowego zjednoczenia” zostaną wyczerpane. Komuniści wiedzą, że nie mogą być pewni polityki „zbuntowanej prowincji”

Tajwan jest demokracją i jego polityka szybko może ulec zmianie w zależności od tego, kto zdobędzie władzę. Kuomintang jest nastawiony na dialog. Jeżeli jednak po kolejnych wyborach władzę przejmie DPP to proces zbliżenia zostanie zatrzymany i ponownie odżyją pomysły zorganizowania referendum, które miałoby zdecydować o niepodległości wyspy.

W cieśninie bez zmian

Bill Clinton będąc prezydentem przyjął pojednawczy ton polityki wobec Pekinu. W 1998 roku sformułował on „zasadę trzech NIE” w stosunku do Tajwanu: nie dla niepodległości Tajwanu, nie dla idei „jedne Chiny i jeden Tajwan”, nie dla przyjęcia Tajwanu do ONZ. George W. Bush kontynuował politykę niepopierania niepodległości Tajwanu, ale jednocześnie zapewnił, że USA uczynią wszystko co w ich mocy by bronić Tajpej przed ewentualnym chińskim atakiem. Dodatkowo na wyspę popłynął szeroki strumień nowoczesnego uzbrojenia. Najcenniejsze wobec rozwoju systemów rakietowych przez komunistyczne Chiny były systemy „Patriot”.

Administracja Baracka Obamy chciała ocieplić stosunki z ChRL lecz po ostatnich wydarzeniach widać, że się nie udało. Oprócz zamieszania ze sprzedażą broni Tajwanowi, w ostatnich tygodniach doszło również do kłótni o cenzurę w Internecie , ataki chińskich hakerów na amerykańskie firmy i urzędy oraz spór o dewaluację juana. W takiej sytuacji Obama będzie zmuszony kontynuować politykę swojego poprzednika. Nie ma on dużego wyboru. Amerykanie nie mogą sobie pozwolić na zdecydowane poparcie jednej ze stron. Z ChRL wiążą Amerykanów interesy gospodarcze, a Tajwan jest zbyt ważny z geopolitycznego punktu widzenia by go opuścić. Dlatego najkorzystniejsze pozostaje dla Waszyngtonu utrzymywanie status quo w Cieśninie Tajwańskiej.

Dzisiaj nikt nie jest w stanie przewidzieć jak potoczą się losy Tajwanu, a tym bardziej Chin. Mimo podpisania wielu umów dwustronnych i wymiany życzliwości wciąż nie przezwyciężono do końca wzajemnej nieufności. Wielu mieszkańców wyspy nie chce zjednoczenia póki w ChRL rządzą komuniści, a Pekin zgodzi się na połączenie, ale tylko na swoich warunkach.

Artykuł ukazał się na portalu MojeOpinie.pl. Jego autorem jest Bartłomiej Bartoszek.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Moje opinie”: Tajwański gambit Reviewed by on 11 lutego 2010 .

Niedawno doszło do kolejnego spięcia między Chinami i Stanami Zjednoczonymi wokół kwestii Tajwanu. Waszyngton sprzedaje „zbuntowanej prowincji” broń co bardzo nie podoba się Pekinowi. Pierwszy raz jednak Chińczycy oprócz słownych protestów sięgnęli po groźbę sankcji gospodarczych wobec USA. Pod koniec stycznia Pentagon poinformował Kongres, że zamierza zrealizować tajwańskie zamówienie na broń warte sześć miliardów dolarów,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź