Wydarzenia i zapowiedzi

Michał Lubina ekspertem CSPA

Michal Lubina2Miło nam poinformować, iż do naszego zespołu dołączył Michał Lubina – absolwent rosjoznawstwa, doktorant na  Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ, organizator wyjazdów trampingowych do Azji. Michał jest autorem szeregu artykułów naukowych i publicystycznych, a także reportaży z podróży, jak również dwóch przewodników turystycznych: po Rosji i Litwie. W CSPA będzie się zajmował Azją Południowo-Wschodnią, w szczególności Birmą i Filipinami, które regularnie odwiedza.

Witamy na pokładzie!

Zespół CSPA

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Michał Lubina ekspertem CSPA Reviewed by on 10 stycznia 2011 .

Miło nam poinformować, iż do naszego zespołu dołączył Michał Lubina – absolwent rosjoznawstwa, doktorant na  Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ, organizator wyjazdów trampingowych do Azji. Michał jest autorem szeregu artykułów naukowych i publicystycznych, a także reportaży z podróży, jak również dwóch przewodników turystycznych: po Rosji i Litwie. W CSPA będzie się zajmował Azją Południowo-Wschodnią,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 19

  • Panie kochany! Powiedzmy sobie szczerze. Ci wszyscy naukowcy i badacze, publikuja takie ksiazki o Birmie w zasadzie po to, aby miec dorobek naukowy. I potem maja ten dorobek, a mimo to chodza w wyswiechtanych swetrach. Wiem co mowie Panie Michale, bo do mojej firmy (nie podaje nazwy, aby nie robic sobie chamskiej reklamy) w Rzeszowie kazdego miesiaca wplywa 7-9 prosb o dotacje na wydanie roznych ksiazek, w tym m.in. tak egzotycznych jak Birma. Oczywiscie o Birmie jeszcze nic nie mialem, ale przyszla prosba o dofinansowanie kwota 2 tys zl. publikacji o Lwach Tamilijskich. I wiekszosc tych wypocin, Prosze Pana, przychodzi od profesorow roznych rzeszowskich uczelni. A potem ci uczeni gadaja! A jakze, my naukowcy, my zajmujacy sie wielkimi tematami, a tamci (czyli w podtekscie my biznesmeni) nic nie wiedza, tylko pieniadze i interesy, jacy to plytcy ludzie ci biznesmeni. Ale jak przychodzi co do czego, to wtedy lapke wyciagaja do nas. Albo prosby o sponsoring od studentow na wycieczki tak zwane naukowe. Znam to wszystko prosze Pana szanownego. I zajmuja sie nieporzebnymi rzeczami wiem Pan dlaczego? Bo maja takie hobby, albo sie Szklarskiego w dziecinstwie naczytali za wiele i im zostalo. Natomiast jak 05 listopada ub. r. dalem do Urzedu Pracy w Rzeszowie ogloszenie, ze przyjme do pracy na dobrych warunkach osobe ze znajomoscia niemieckiego, do prowadzenia kontaktow handlowych z Austria, to do dzis nie zglosil sie nikt. Pytam w urzedzie a pani mi mowi, no wie Pan, niemiecki jest niepopularny!!! A potem narzekaja na bezrobocie, bo sie glupotami zajmuja, nie zas wiedza praktyczna, czyli wlasnie: jezyki obce, ekonomia, informatyka, inzynieria wszelkich galezi, fizyka, chemia itp. To jest przyszlosc prosze Pana, nie jakas tam Birma. O Rosja, TAAAAKKKK! Tu ma Pan pole do popisu, bo to Pan studiowal. Rosja to mocarstwo swiatowe, glowny gracz na miedzynarodowej arenie ekonomii i handlu. No i maja tez wspaniala sztuke ale to inna bajka. Powiem Panu, ze z rok temu czytalem taka ksiazke „Dzieci z Putino” (cholera autorki nie pamietam, wiem ze to jakas dziennikarka). Ksiazka pokazuje panorame rosyjskich problemow, nadziei i spraw niezalatwionych. Czyta sie to wspaniale. I takie wydawnictwa jestem sklonny dotowac z otwartymi rekoma. Bo sa uzyteczne i nie trafiaja w proznie, jak Birma….

    • Panie Jacku podpisuje się pod tym rękami i nogami !! Kilka lat temu kiedy jeszcze pracowałem w CZG S.A zobaczyłem jak działa branża górnicza i normalnie się przeraziłem … w KW S.A jest ponad 130 związków zawodowych …
      Szukasz pracownika … to możesz się w Polsce modlić, bo nikt nie szanuje swojej pracy, aż człowieka szlag trafia !!
      DRAMAT DRAMAT
      Co do studentów dziwnych śmiesznych kierunków .. tutaj też się zgadzam !! Masz takie zainteresowania proszę bardzo, ale nie oczekuj, że jak będziesz bezrobotny państwo ci da z naszych podatków .. ( tutaj główna wina leży w utrzymywaniu państwowych uczelni ) etc.etc.

      • Avatar Zyggi

        Dotknął Pan ciekawego tematu. Otóż Słowianie na ogół pracują wtedy gdy głód zajrzy im w oczu błękit. Wówczas potrafią nawet nieźle zasuwac. :-) Wyjątkiem są Czesi i Słoweńcy, może dlatego, że to nacje, które wiedzą, kiedy jest czas pracowac, a kiedy leniuchowac z piwkiem w gospodzie bo standardy były tam zawsze bardziej zachodnie. Stąd nie podejrzewam „Pepików” o spanie czy zapijanie się w miejscu pracy, jak to się zdarza przedstawicielom Polski, Rosji itp. słowiańskich nacji, które patriotyzm demonstrują wszędzie tylko nie przy pracy. :-(

    • Tygrysach Tamilskich, nie Lwach…

    • Cyt. „Rosja to mocarstwo swiatowe, glowny gracz na miedzynarodowej arenie ekonomii i handlu.”
      Tak, dzięki surowcom, broni i gorzałce, bo na pewno nie dzięki dobrym samochodom, panelom LCD czy półprzewodnikom. Dla światowej ekonomii dzisiejsza Rosja znaczy tyle co Brazylia czy Meksyk – kraje surowcowe o średnio rozwiniętym przemyśle i ogromnych kontrastach rozwojowych. Dla nas Rosja jest istotnym partnerem, ale to wynika raczej z przesłanek geograficznych i surowcowych niż rosyjskiej „potęgi gospodarczej”.
      Co do kultury akurat bym się zgodził, ale głównie w odniesieniu do epoki późnych Romanowów, kiedy to rosyjska literatura, muzyka czy malarstwo rzeczywiście należały do światowej awangardy.

  • krytyka nie jedno ma imie, Panie Adamie. Zreszta ta strona temu takze sluzy, aby wyrazac swoje zdanie sprzeciwu. Nie bylo moja intencja personalne atakowanie Pana Michala. Jednakze tak jak on ma prawo zachwycac sie Birma ja mam prawo krytykowac takie zachwyty. Wolno mi? WOLNO! Ponadto, w tej dyskusji padla krytyka (niesprawiedliwa i krzywdzaca) pod adresem Amerykanow, ktorzy rzekomo nie znaja swiata. Otoz pracowalem w USA przez 4 lata (2001-2005), znam ten kraj dosc dobrze, pracowalem w trzech stanach przy roznych robotach, ostatnio w fabryce mebli kuchennych (obecnie prowadze dzialalnosc handlowa w Rzeszowie) i znam Amerykanow. To nieprawda, ze sa niedouczeni. Sa znakomicie wyksztalceni. Roznica miedzy nimi a nami jest taka, ze Amerykanie cenia sobie wiedze praktyczna, czyli taka, ktora pozwala lepiej poruszac sie w pracy, ktora przyczynia sie do efektywniejszej dzialalnosci zawodowej. Ksiazki prof. Goralczyka nie chcialbym nawet za darmo! Wie Pan czemu? Wlasnie temu, ze jest tam wiedza , ktora do niczego mi nie jest potrzebna w zyciu. A wiedziec tylko po to, aby sie lepiej poczuc? Bezsensu. Naturalnie zdaje sobie sprawe, ze jest to ksiazka napisana byc moze nawet po mistrzowsku, jednak dla jakiego grona adresowana? Dla garstki milosnikow Birmy? Dla kilkunastu, moze kilkudziesieciu osob w Polsce? O wiele bardziej ucieszylbym sie z takiego wydawnictwa dotyczacego Austrii, z ktorym to krajem prowadze interesy. A poza wszystkim racje ostateczna ma sw. Pawel. W hymnie o milosci pisze: (…) wiedza, ktorej zabraknie…”. Tak, zabraknie, bo pamiec jest ulotna. Jestem zdania, ze nalezy uczyc sie tego, co praktyczne i potrzebne w zyciu. Mozna oczywiscie studiowac historie Birmy czy Nepalu, tylko po co?! No i z kim w POlsce bedzie Pan o tym rozmawial? A moze lubi Pan prowadzic monologi i opowiadac sswojej dziewczynie o Birmie, nieswiadom, ze zanudza ja pan na smierc…
    rowniez pozdrawiam

    • Panie Jacku, widocznie miał Pan szczęście pracować z tymi Amerykanami, którzy reprezentują poziom intelektualny wyższy od przeciętnego dla tego kraju. Tylko, ilu ich tam jest w porównaniu do Europy czy krajów Dalekiego Wschodu? Odsyłam do mojego postu powyżej, tam napisałem, jak to przeciętni Amerykanie pokazywali na mapie Afganistan…
      Cyt. „Mozna oczywiscie studiowac historie Birmy czy Nepalu, tylko po co?!” Odpowiem Panu w sposób adekwatny do Pańskich mechanizmów myślowych. Otóż np. po to, żeby napisać książkę o Nepalu i Birmie, a potem zarabiać na frajerach, którzy się tym pasjonują. :-D
      Mimo wszystko żywię nadzieję, że przynajmniej czasem zdarza się Panu rozmawiać ze swoją dziewczyną / żoną na tematy inne niż praca i pieniądze. Ten mój wniosek wynika z faktu, że zacytował Pan fragment hymnu o miłości. Tak więc rzeczy „niepraktyczne” nie są Panu do końca obce. To napawa optymizmem! :-)

    • P.S. Cyt. „Naturalnie zdaje sobie sprawe, ze jest to ksiazka napisana byc moze nawet po mistrzowsku, jednak dla jakiego grona adresowana? Dla garstki milosnikow Birmy? Dla kilkunastu, moze kilkudziesieciu osob w Polsce?”
      Panie Jacku, czy przy całej swojej mądrości ekonomicznej wziął Pan pod uwagę fakt, że żadne wydawnictwo nie opublikowałoby takiej książki nie mając pewności, że rozejdzie się ona w znacznie większym nakładzie niż kilkanaście, może kilkadziesiąt egzemplarzy? :-D

      • Avatar Michał Lubina

        A ja bym jeszcze od siebie dodał, że w przeciągu dwóch lat zostały wydane w Polsce trzy książki o Birmie – Królowie i Generałowie Grzegorza Torzeckiego, ostatnia książka B.Góralczyka oraz świetny album Kobusów.
        Z całą pewnością ci wydawcy są takimi pasjonatami kultury birmańskiej, iż charytatywnie wydali te książki dla małej garstki fanów….

      • Avatar Zyggi

        Panie Michale, album państwa Kobusów w serii TerraQuest to było moim skromnym zdaniem jedno z wydarzeń księgarskich ostatnich lat! Absolutnie wspaniała książka! Nieczęsto zdarza się książka przybliżająca czytelnikowi dany kraj i jego atmosferę w taki subtelny, ujmujący sposób jak ta. I to zarówno ciekawym tekstem jak i świetnymi zdjęciami.

    • Panie Jacku zgadzam się co do ogólnego stwierdzenia, iż strona ta istnieje, aby przedstawiać swój własny punkt widzenia !! Jak najbardziej ma Pan prawo do krytyki, tylko chodzi o to, aby wyeliminować tą, która służy tylko konfrontacji, dogadywaniu sobie etc.etc. Ja czytając wasze posty po całym dniu chce się także zrelaksować czyż nie ?! Mam nadzieję, że SzP. macie tak samo :)

      Co do USA .. kilka lat temu kiedy byłem jeszcze studentem pojechałem na Kyoto Uni. i poznałem tam kapitalnych ludzi .. a byli oni właśnie z USA .. więc tutaj popieram, że każdym narodzie są jednostki wybitne przeciętne oraz żule z bramy co piją bryne za 3 złote

      A co do biznesu .. oczywiście, głównym tematem jest biznes finanse ekonomia …. etc.etc. ale czasami można sobie odpuścić po całym dniu pracy i porozmawiać o czymś frywolnym ?! :+)

      pozdrawiam

  • ad rem wypowiedzi Pana Michala i zapewniam, ze chce byc kulturalny. Pisze Pan w ostatnim akapicie, ze kultur nie dzieli sie na lepsze i gorsze. Otoz nie wszyscy podzielaja ten poglad. Wspaniala ksiazka, wywiad rzeka z Krzysztofem Zanussim pt. „Bigos nie zginie w rodzinnej Europie (W-wa2001) pokazuje, ze Pan Michal niema racji. Otoz Zanussi wlasnie twierdzi inaczej. Mowi, ze kultury nalezy porownywac, choc to nie jest poprawne politycznie. Co wiecej, dodaje, ON, ze najlepsza kultyra – poza wszystkim – to kultura Europejska. Zanussi – jak pisze – mial wiele propozycji przystania do kultur innych, mial nawet lukratywne propozycje, jednak z nich nie skorzystal, gdyz nie chcial opuscic najlepszej kultury na swiecie, czyli hellensko-lacinskiej. Kultura azjatycka (mowiac generalnie) jest gorsza. Przyklad jeden za wszystkie: brak tam poszanowania dla praw czlowieka. Buddyzm z kolei to mentalnosc w imie ktorej nalezy szanowac bogatych i zdrowych zas chorych, cierpiacych itd. nalezy miec w dalekim powazaniu. Dlaczego? dyz bogaty jest bogaty bo otrzymal narode za poprzednie godne zycie. Zas biedak, niepelnosprawny cierpi z powodu tego, iz w poprzenim wcieleniu byl lajdakiem. Ergo: nie nalezy pomagac ludziom, ktorzy maja zle zycie.Jak Panowie wiedza, w cywilizacji europejskiej-chrzescijanskiej jest zupelnie inaczej.
    Teraz ad rem wypowiedzi Pana Zyggi. Pisze Pan o mysleniu amerykanskim. Tak, raz jeszcze uwazam, ze jest to myslenie wlasciwe. Swietnie o tym powiedzial kiedys Kuba Wojewodzki. Mowil bowiem, ze POlacy nie umiaja rozmawiac o pieniadzach. A one sa po prostu najwazniejsze. gdyby nie byly Panie Michale, to ZA CO BY PAN ODBYWAL TE SZLACHETNE PODROZE DO PIEKNEJ BIRMY? Gdyby tak nie bylo, to dlaczego kazdy z nas tak bardzo zabiega o pieniadze, o popularnosc, o cokolwiek? Adam Izydorczyk pisze cynicznie „Polactwo”, cytujac bodajze Tomasza Lisa. On to chyba wymyslil. Otoz Polactow wg Pana Izydorczyka to krytyka, czy tak? Otoz nie! Polactow to raczej zawisc i zazdrosc, nieumiejetnosc cieszenia sie z sukcesow innych, zas wspolczucie dla kazdego, komu sie nie powiodlo. Polactwo to raczej nieewangeliczne cierpietnictwo. A jeszcze dwa zdania dla Pana Michala. Otoz jak czytam, jest Pan ekspertem raczej od spraw rosyjskich, to Pan studiowal. Wiec mialem sie prawo dziwic, skad zainteresowanie takim krajem jak Birma? Ja na Pana miejscu zajalbym sie nieoarniona tematyka rosyjska, od Moskwy po Kolyme. I tak, rowniez po to, aby pokazywac ludziom, jak mozna zrobic dobry biznes z Rosjanami. Nie oklamujmy sie Panowie, o to przeciez w zyciu chodzi…

    • Panie Jacku .. „Polactwo” zostało wymyślone przez Ziemkiewicza !!
      Wracając do tematu .. oczywiście, że można krytykować, ale nie ad persona, a to właśnie Pan uczynił w pierwszym komentarzu … można wykazywać błędy natury merytorycznej … błędna teza, nieprawdziwe dane statystyczne, zła interpretacja procesów etc.etc., ale Pan ewidentnie szuka konfrontacji z Panem Michałem !!

      „Otoz Polactow wg Pana Izydorczyka to krytyka, czy tak?” więc w tym miejscu Pan się pomylił i źle zinterpretował moje słowa … a po atakach osobistych na Pana Michała odwołałem się do słowa „POLACTWO” bo właśnie Pan tak się zachował czy to się Panu podoba czy też NIE !!

      pozdrawiam

    • Panie Jacku, „kultura zachodnia” tzn. jaka? Twierdzi Pan, że życie ludzkie znaczy w niej więcej niż np. w Japonii czy Korei Płd.? To niech Pan poczyta statystyki dotyczące przestępstw. Przodują w niej kraje, w których dominują religie chrześcijańskie: Brazylia, Kolumbia, Meksyk, USA, Filipiny, RPA… Odrębny temat to stan cywilizacji europejskiej. O ile 25-30 lat temu obywatelstwo Francji czy Holandii było dla arabskiego czy afrykańskiego imigranta szczytem marzeń, dziś ludzie ci zwyczajnie gardzą Francją, Holandią czy Hiszpanią. Wystarczy popatrzeć jak w czasie modłów demonstracyjnie rozkładają swoje dywaniki na ulicach 18 dzielnicy Paryża albo w Marsylii.
      Odnosząc się do myślenia amerykańskiego, podam Panu przykład uzmysławiający bzdurność Pańskiego rozumowania. Otóż w Nowym Jorku – jednym z najbardziej oświeconych miast Ameryki – reporter „Planete” pytał przechodniów, czy mogliby pokazać na mapie Afganistan. I wie Pan, co pokazywali? Polskę, Niemcy, Francję… Amerykanie mówią o pieniądzach nawet w restauracji, co drażni np. Francuzów, Niemców czy Azjatów, którzy wolą cieszyć się chwilą, zrelaksować, pogadać, pożartować . Może komuś na poziomie p. Wojewódzkiego amerykańskie zwyczaje odpowiadają, ale mi nie. Zresztą czy to właściwe myślenie?! Że co mi nie daje zysku – tego nie ruszam, a przy każdej okazji gadam o szmalu? Zero hobby, zero zainteresowań? To co Pan robi na Forum, idź Pan zarabiać „dutki” zamiast tracić czas!
      Pan prezentuje myślenie skrajne, zupełnie mechaniczne. Może jeszcze żona powinna przedstawiać mężowi rachunek za każdorazowe pójście z nią do łóżka? Albo może on jej – za intymne pieszczoty? :-D A takie propozycje padały już w jak najbardziej zachodniej, „lepszej” Szwecji – kraju, gdzie zakazano używania w urzędach słów „rodzic”, „ojciec”, „matka”, zastępując je wyrazem „opiekun”. Ot, żeby nie drażnić środowisk gejowskich i feministycznych!… Wyobraża Pan obie, żeby takie idiotyzmy ujrzały światło dzienne w „kulturowo gorszej” Azji? To samo dotyczy nieewangelicznego cierpiętnictwa, które – tu się zgadzam – cechuje naszą kulturę, ale azjatyckie na pewno nie jest. :-)

    • Szanowny Panie!

      Tak, zajmuję się przede wszystkim Rosją, piszę doktorat o Rosji, jestem w Instytucie Rosji UJ i na Rosji się najlepiej znam. To nie zmienia jednak faktu, że Azja mnie fascynuje i do niej mnie ciągnie. (zresztą doktorat też piszę o azjatyckiej Rosji). a skąd zainteresowanie? Pojechałem, wciągnęło mnie, zacząłem się tym zajmować. Nie wydaje mi się, by była to zła cecha, ba, nawet w moim macierzystym Instytucie nie mają mi tego za złe, wręcz przeciwnie – cieszą się, że mi się horyzonty poszerzają. Tak więc nie widzę sprzeczności w zajmowaniu się Birmą, czy Filipinami.

      A wracając do Rosji: zarobiłem trochę pieniędzy w życiu na Rosji, wykładami, byciem przewodnikiem tam, napisałem również przewodnik po tym kraju, za który dostałem dużo pieniędzy – i wydałem je na 4 miesięczną lądową podróż do Bagladeszu, w trakcie której zjeździłem prawie całe Indie, ale i Pakistan czy Iran (wspominam, bo pewnie uznałby je Pan za mało istotne kraje). Resztę krajów Azji poznawałem i poznaje za większość swoich pieniędzy. Ale nigdy, ale to nigdy nie skalałem się, by robić to dla kasy. Dobrze mi z tym. Nie zamierzam zmieniać świata, ale własnej autonomii bronić będę.

      Cieszę się, że jest Pan chrześcijaninem. Ja również jestem. I jako chrześcijanin uważam, że najpiękniejszym zdaniem św. Pawła jest to: „największym skarbem jest mieć tyle ile potrzeba i nie chcieć więcej”. Bardzo lubię też Księgę Przysłów: „Panie, nie dawaj mi bogactwa (….) bym syty nie stał się niewierny i nie rzekł ‚a któż to jest Pan?'”.

      Jako chrześcijanin również kategorycznie nie zgadzam się z tym, że buddysta jest ode mnie gorszy. Nie jest! Różnimy się tylko tym, że z mojego punktu widzenia on jeszcze nie poznał światła wiary, ale to w żadnym, ale to w żadnym wypadku nie świadczy że jest gorszy! Więcej – jako chrześcijanie mam obowiązek dawać świadectwo, tak by go tą wiarą zainteresować.

      Niestety religia nie ma z moralnością nic do rzeczy. Ludzie są dobrzy albo źli, nie ma to nic wspólnego z religią: z moich OSOBISTYCH doświadczeń wynika, że najwspanialsi ludzie jakich spotkałem w Azji to buddyjscy Birmańczycy, muzułmańscy Pakistańczycy i Malajowie oraz chrześcijańscy Filipińczycy. I raczej wątpię, czy wynika to z religii.

      Jako kulturoznawca natomiast z przerażeniem czytam, to co Pan pisze i wychodzę z założenia, że dyskusja ta nie ma żadnego sensu, bo to jak bicie grochem o ścianę. Zanussi jest wybitnym reżyserem, ale w roli mędrca go nie widzę, szczególnie po tym, co powiedział(jeśli to powiedział). Wojewódzki bywa śmieszny, ale uznanym autorytetem też nie jest. Pisząc natomiast o równości kultur nawiązywałem do myśli Malinowskiego – i do niego radziłbym sięgnąć, chociażby z tego powodu, że akurat tego polskiego badacza w USA znają.

  • czytalem jego wywiad z prof. Goralczykiem. O ile profesor uzywa retoryki wlasciwej dla naukowca i Osoby, ktora ma bagaz doswiadczen azjatyckich, o tyle Lubina sili sie na naukowosc i stara sie przedstawic wlasna osobe w samych superlatywach. To sie daje wyczytac miedzy wierszami. Pochwala wlasnej erudycji, byc moze niewatpliwej, bardzo dlugie pytania ( w wywiadzie pytaniapowinny byc krotkie – odsylam do retoryki dziennikarstwa), wreszcie silenie sie na bycie ekspertem od spraw birmanskich. Panie Lubina! Wiecej pokory! Poza tym, kto sie w Polsce interesuje Birma, krajem praktycznie odcietym od swiata? Jesli interesujemy sie ta czescia goloby to raczej Malezja, Indonezja, Tajlandia – krajami z ktorymi mozna handlowac, nie zas jakas Birma. Po co nam wiedza o Birmie???!!! Dla popisywania sie???!!! To jakas bzdura. I tacy ludzie staja sie ekspertami CSPA – ktora niestety scodzi przez to na psy…

    • Cyt. „Panie Lubina! Wiecej pokory! Poza tym, kto sie w Polsce interesuje Birma, krajem praktycznie odcietym od swiata? Jesli interesujemy sie ta czescia goloby to raczej Malezja, Indonezja, Tajlandia – krajami z ktorymi mozna handlowac, nie zas jakas Birma. Po co nam wiedza o Birmie???!!! Dla popisywania sie???!!! To jakas bzdura.”
      Panie Jacku, Pan zaprezentował tu myślenie w stylu amerykańskim: „Interesuje mnie tylko to, z czego mam korzyść”. Wie Pan, ja akurat interesuję się Birmą, mimo iż nie mam z tego żadnych korzyści i nie mam zamiaru się popisywać wiedzą o nim. Birma mnie fascynuje i już! Mało tego, niektórzy wydają spore sumy na to, by zobaczyć i poznać ten kraj, mimo że na tym nic nie zarobią. Mam nadzieję, że i ja do nich kiedyś dołączę. To samo dotyczy Nepalu, Bhutanu, Laosu, Kambodży i innych zapewne nieciekawych dla Pana krajów.

    • Szanowny Panie!
      Nie jestem dziennikarzem, nie uważam się za dziennikarza. Chcę za to być naukowcem – i wiem, że czeka mnie na tej scieżce jeszcze długa droga. Pokory potrzeba – zawsze i nigdy za wiele. Przyjmuję więc krytykę w tej części…. z pokorą właśnie.
      Ale z resztą się nie mogę zgodzić. Zadawałem Profesorowi pytania takie, jakie wydały mi się godne jego pozycji. Zapewne Pan wolałby bym pytał go gdzie leży Birma, albo czy mają tam elektryczność. Chociaż sądząc po argumentacji którą Pan tu przytoczył, jedyne pytanie jakie by chciał Pan zadać Prof. Góralczykowi brzmiałoby pewnie „po co Pan wydał tę książkę?”.
      Dalej: ekspertem od spraw birmańskich być chciałbym – bo jeżdże do Birmy i czytam wszystko, co mi się o tym kraju nawinie pod rękę, bo to jest najciekawszy kraj Azji. Jestem również podróżnikiem, który na własną rekę zjezdził prawie wszystkie kraje Dalekiego Wschodu (z wyjątkiem Brunei i Timoru) – kraje o których istnienia może Pan być nawet nie świadom. To daje mi ogromny bagaż doświadczeń, co w połączeniu z zdobywaniem wiedzy naukowej i nabywaniu warsztatu badawczego, pozwalami mi próbować swoich sił w tym temacie. Tyle jeśli chodzi o mnie.
      Natomiast co do reszty Pańskiej wypowiedzi nt Birmy, to godna jest ona właściwie wyłącznie przemilczenia.
      Niestety ale zgadzam się z Zyggim: zaprezentował Pan tutaj mentalność amerykańską (albo raczej: menatalność kowboja z Teksasu, który myli Iran z Irakiem), co jest kompromitujące.
      Widzi Pan, krajów nie można dzielić na lepsze i gorsze, tak jak nie dzieli się kultur na lepsze i gorsze. Ale do tego trzeba mieć horyzonty troche szersze niż tylko te obejmujące zagadnienia finansowo-handlowe.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        vide Bush ” Słowacja” „Słowenia” :+)
        Pan Michał jest tutaj bo robi to co lubi … jak zresztą każdy z nas .. co bardziej istotne poświęca swój prywatny cenny czas, aby coś napisać, zrobić wywiad etc.etc. !! dlatego trzeba to wszystko docenić, a nie narzekać narzekać i jeszcze raz narzekać … jak to ma POLACTWO w zwyczaju :+)

Pozostaw odpowiedź