Artykuły

Michał Lubina Birma. Historia państw świata w XX i XXI w. fragment książki

Poniżej prezentujemy fragment najnowszej książki Michała Lubiny pt. „Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”. Informacje o kupnie książki można znaleźć na dole strony.

(…)

Zgodnie z konstytucją w 2010 r. odbyły się wybory powszechne. Nim jednak do nich doszło władza potrzebowała mieć pewność, że nie przyćmi ich Aung San Suu Kyi. Niestety, dla reżimu, formalnie termin jej zatrzymania upływał w maju 2009 r. Na szczęście pretekst się znalazł, a cała związana z nim historia – w której absurd miesza się a groteską – przypomina scenariusze filmów klasy B.

birma_trio3 maja 2009 r. do domu Aung San Suu Kyi, znajdującego się nad brzegiem jeziora Inla w Rangunie, dopłynął (sic!) amerykański cywil John Yettaw. Suu Kyi nie chciała się z nim zobaczyć, ale ubłagał ją. 5 maja, kiedy odpłynął z powrotem, został aresztowany, podobnie jak… ona, za złamanie zakazu nocowania obcokrajowców. Przetransportowano ją do więzienia Isein i po procesie skazano na cztery lata obozu pracy, zamienione, po pięciu minutach (!), na wniosek generała Than Shwe, na osiemnaście miesięcy aresztu domowego.

Czytając relacje z tej historii nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Yettaw – 53-letni wówczas obywatel amerykański, którego stan psychiczny można uznać za niestandardowy – po raz pierwszy przypłynął do Suu Kyi rok wcześniej, w październiku 2008 r.. Dał jej „Księgę Mormona”, co ją z pewnością ucieszyło, i odpłynął z powrotem. Podobno po powrocie został złapany, ale wypuszczony przez żołnierzy. Ani jego, ani Suu Kyi nie spotkały żadne sankcje. Prawdopodobnie za pierwszym razem rzeczywiście udało mu się zmylić straże – takiego scenariusza nie przewidzieli – co kolejny raz świadczy o koszmarnej niekompetencji reżimu: co to za władza, która pozwala zagranicznemu cywilowi dotrzeć do najbardziej strzeżonego więźnia politycznego w kraju?

Jednak jeśli chodzi o drugie wydarzenie to nie może być przypadek. John Yettaw powrócił do Birmy w maju 2009 r. i od razu ponownie przypłynął do Suu Kyi, znów myląc straże. Skłonił go do tego czynu – jak sam mówił – głos, który powiedział mu, że grozi jej niebezpieczeństwo. Został podobnie jak Suu Kyi – aresztowany (wypuszczono go po apelu amerykańskiego senatora Webba). Trzeba gigantycznej dozy naiwności – i całkowitej nieznajomości ówczesnej Birmy – by uwierzyć, że rząd birmański ot tak pozwolił wjechać ponownie do kraju człowiekowi, który miał na koncie aktywność antyrządową, swobodnie poruszać się po Rangunie, znów przepłynąć jezioro i raz jeszcze dostać się do najbardziej strzeżonego domu w kraju. Prawdopodobnie więc bojownik o demokrację i prawa człowieka Yettaw był swoistym podarunkiem od losu dla reżimu. Sam dostarczył pretekstu.

Dzięki temu Suu Kyi pozostała w areszcie domowym i „nie zakłóciła” wyborów odbywających się w 7 listopada 2010 r., będących wielkim krokiem naprzód w stronę zbudowania – jak to ujęto –„kwitnącej, zdyscyplinowanej demokracji”. Wraz z wyborami zmieniono raz jeszcze nazwę Birmy ze Związku Mjanma na Republikę Związku Mjanmy.

NLD nie wzięła w nich udziału, więc została przez władze rozwiązana (formalnie reaktywowano ją w listopadzie 2011, już w ramach odwilży). Zwyciężyła, zgodnie z przewidywaniami rządowa Partia Solidarności i Rozwoju Unii (USDP), utworzona – według indonezyjskiego wzorca GOLKAR-u – z dawnego stowarzyszenia USDA. Uzyskała ona oficjalnie 78 proc. w Zgromadzeniu Narodowym (Parlamencie/Hluttaw) i 76 proc. w Izbie Narodowości. Pozostałe partie, w tym inkarnacja NUP z 1990 r., zdobyły kilka procent głosów. Birmańskie rozumienie demokracji znów zadziwiło świat: w niektórych okręgach oficjalna frekwencja wyniosła 102 proc. (Pegu) i 104 proc. (Arakan), z kolei rządowa partia USDA zwyciężyła w dwóch kaczińskich okręgach, w których ze względu na walki… wyborów nie przeprowadzono.

Zachód trochę poprotestował, ale szybko zapomniał o wyborach, gdy 13 listopada wypuszczono Aung San Suu Kyi. Nic wszakże nie zapowiadało zmiany – za takie trudno uznać kolejną zmianę nazwy państwa (Republika Związku Mjanmy) oraz flagi (dawną czerwono-niebieską zastąpiła nowa, żółto-zielono-czerwona, dokładnie taka sama jak flaga Litwy, z tą różnicą, iż pośrodku znajduje się gwiazda). Również inauguracja nowego „cywilnego” rządu 30 marca 2011 r. wydawała się raczej kolejnym pozornym działaniem. Prezydentem kraju został były (od 2007) premier i jeden z najbliższych współpracowników generała Than Shwe, również generał, Thein Sein. Przewodniczącym Hluttaw z kolei inny generał kojarzony z frakcją reformistów – Thura Shwe Mann. Generał Than Shwe zrezygnował, nie zajmując żadnych stanowisk w nowym rządzie. Odszedł „na medytację”, jak oświadczono[i].

Wraz z zaprzysiężeniem nowego rządu rozwiązano SPDC – a więc w sensie formalnym – i tylko takim – rządy junty wojskowej w Birmie zakończyły się. Generałowie ściągnęli mundury i stali się „cywilami” – nie pierwszy raz w historii Birmy uczynili taką szaradę, lecz tym razem Zachód w to uwierzył (lub udał, że wierzy). Ekipę Thein Seina nazywa się teraz powszechnie „postjuntą”, co jest w takim samym stopniu adekwatne (w sensie formalnym), jak i wyraża sporą dozę „myślenia życzeniowego”. Lecz wiara, swoją drogą dość naiwna, że w Birmie nie ma już junty, wiąże się przede wszystkim z faktem, że nowa ekipa armijna zaskoczyła świat, inicjując bezprecedensowe zmiany polityczne w kraju, zwane birmańską odwilżą.

Wygodnie jest więc myśleć, że to, co ma obecnie miejsce, jest czymś nowym, stworzonym przez ludzi nieobarczonych balastem poprzedniej władzy. To psychologicznie znacznie łatwiejsze do przyjęcia, niż chłodne i realistyczne spojrzenie na fakty. A te mówią, że to dokładnie ci sami ludzie, którzy ongiś stanowili podporę wojskowego reżimu, zainicjowali te zmiany. Ten sam prezydent Thein Sein, dziś wysławiany jako wielki reformator, jeszcze kilka lat wcześniej był odpowiedzialny za akcję ratunkową po cyklonie Nargis oraz publicznie chwalił mądrość Kim Dzong Ila. Teraz zaś spotyka się z Barakiem Obamą i wygrywa ranking stu najbardziej wpływowych myślicieli Foreign Policy 2012. Ta zmiana nie wiąże się z tym, że Thein Sein i jego koledzy nagle nawrócili się na demokrację czy przyjęli, że są to wartości uniwersalne i powszechne. Bynajmniej: po prostu im się to politycznie opłacało. Tym samym, opisując i doceniając sukcesy i głębność reform „birmańskiej odwilży”, należy jednak nieustannie pamiętać, że to armia je rozpoczęła, ona je przeprowadza i będą one trwały tak długo, dopóki armii będzie to odpowiadać.

(…)

Michał Lubina, „Birma. Historia państw  świata w XX i XXI w.”, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2014.

Książkę można nabyć przez Centrum Studiów Polska-Azja. Zainteresowane osoby proszone są o kontakt na: [email protected]



[i] Niektórzy nawet w to wierzą – a biorąc tą deklarację w sensie dosłownym, to Than Shwe ma nad czym medytować. Prawdopodobnie jest z nim tak, jak z Ne Winem – początkowo miał sporo do powiedzenia, ale z czasem jego wpływy słabły. Czy tak jednak jest na pewno, można tylko spekulować.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Michał Lubina Birma. Historia państw świata w XX i XXI w. fragment książki Reviewed by on 4 kwietnia 2014 .

Poniżej prezentujemy fragment najnowszej książki Michała Lubiny pt. „Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”. Informacje o kupnie książki można znaleźć na dole strony. (…) Zgodnie z konstytucją w 2010 r. odbyły się wybory powszechne. Nim jednak do nich doszło władza potrzebowała mieć pewność, że nie przyćmi ich Aung San Suu Kyi. Niestety,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Michał Lubina

Doktor nauk społecznych UJ, pracownik w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ, magister rosjoznawstwa oraz studiów dalekowschodnich UJ, absolwent Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich UJ. Kilkukrotny stypendysta Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (m.in. w latach 2009/2010 w Pekinie). Laureat grantu Narodowego Centrum Nauki na badanie współczesnych stosunków rosyjsko-chińskich. Oprócz tego w kręgu jego zainteresowań badawczych znajduje się przede wszystkim Azja Południowo-Wschodnia, w szczególności zaś Birma. Jest autorem czterech książek. Pierwszej w Polsce historii Birmy („Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”, Trio, Warszawa 2014) oraz monografii „Birma: centrum kontra peryferie. Kwestia etniczna we współczesnej Birmie 1948-2013″; (Kon-Tekst, Kraków 2014), pierwszego poświęconego temu zagadnieniu opracowaniu w języku polskim oraz – również pierwszej w Polsce – książki o współczesnych stosunkach rosyjsko-chińskich („Niedźwiedź wcieniu smoka. Rosja-Chiny 1991-2014″, Akademicka, Kraków 2014), która stała się naukowym bestsellerem. Niedawno wydał „Panią Birmy. Biografię polityczną Aung San Suu Kyi” (Wyd. PWN, Warszawa 2015). Ponadto jest autorem dwóch przewodników turystycznych po Litwie i Rosji (współautorstwo) oraz internetowych przewodników po Chinach, Hongkongu, Laosie i Bangladeszu. Publikował artykuły m.in. w „Rzeczpospolitej”(Plus/Minus), „Tygodniku Powszechnym”, „Wprost”, „Do Rzeczy”, „Nowej Europie Wschodniej”, „Nowej Konfederacji” i "National Geographic Traveller". Znajomość języków: angielski, rosyjski, ukraiński, chiński(komunikatywnie). Mieszka w Krakowie. Ekspert CSPA: Birma, Chiny-Rosja.

Pozostaw odpowiedź