Komentarze

Marzena Obstoj: Indie coraz bliższe powtórzenia eksportowego sukcesu Chin

Do końca 2010 roku pomiędzy Indiami a Unią Europejską ma zostać zawarte Porozumienie o Wolnym Handlu. Kto zyska na tym porozumieniu najbardziej i co ono oznacza dla Chin?

Chińska gospodarka zaczyna odczuwać skutki prowadzonej przez ostatnie ponad 30 lat polityki jednego dziecka. Powoli zaczyna brakować rąk do pracy i ma to bezpośrednie przełożenie zarówno na wydajność produkcyjną Chińczyków, jak i jej koszty. W tej sytuacji następne w kolejce do powtórzenia sukcesu Państwa Środka ustawiły się już Indie.

Indie nie borykają się z problemem braku rąk do pracy, a będą ich mieć pewnie i więcej, bo wielodzietny model rodziny niepodzielnie króluje tam od wieków. Czynniki socjologiczne w połączeniu z kiepską sytuacją finansową rodzin wielodzietnych sprawiają, że siła robocza  w Indiach jest średnio o 20% tańsza niż w Chinach. „Jest to nasz największy atut i mam nadzieję, że zdołamy go wykorzystać” mówi Premal Udani, przewodniczący Rady Promocji Eksportu Odzieży (Apparel Export Promotion Council) komentując starania Indii o zawarcie z Unią Europejską Porozumienia o Wolnym Handlu.

ubrania_indie

fot: Matthew Laird Acred

Zawarcie Porozumienia, według szacunków, pozwoli na utworzenie 2,5 mln nowych stanowisk pracy, a wartość eksportowanych tekstyliów i konfekcji ma zapewnić Indiom dodatkowe 3 miliardy dolarów.

W zeszłym roku kalendarzowym całkowita wartość tekstyliów i konfekcji importowanej do Unii Europejskiej z Indii wyniosła 5,68 miliarda dolarów. Gra jest więc warta świeczki. Porozumienie oznacza bowiem ponad 50% wzrost przychodów w tym sektorze.

Rita Menon, sekretarz w Ministerstwie ds. Tekstyliów, podczas otwarcia trwających niedawno w Delhi Międzynarodowych Targów Odzieżowych wyraziła nadzieję, że możliwe będzie sfinalizowanie porozumienia jeszcze w bieżącym roku fiskalnym. Byłoby to zgodne z ustaleniami członków Parlamentu Europejskiego, którzy 26 marca 2009 roku przegłosowali zawarcie z Indiami porozumienia do końca tego roku kalendarzowego.

Jak dotąd, spotkać można się jedynie z prognozami dotyczącymi korzyści, jakie mogą odnieść Indie. Nie wiadomo jednak, czy potencjalne obniżenie kosztów związane z częściowym przeniesieniem produkcji z Chin do Indii znacząco odbije się na cenach gotowych produktów dostępnych na terenie Unii Europejskiej. Optymistycznie zakładać można, że tak, jednak w praktyce wszelkie zmiany zawsze prędzej czy później uderzają w konsumenta.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Marzena Obstoj: Indie coraz bliższe powtórzenia eksportowego sukcesu Chin Reviewed by on 11 sierpnia 2010 .

Do końca 2010 roku pomiędzy Indiami a Unią Europejską ma zostać zawarte Porozumienie o Wolnym Handlu. Kto zyska na tym porozumieniu najbardziej i co ono oznacza dla Chin? Chińska gospodarka zaczyna odczuwać skutki prowadzonej przez ostatnie ponad 30 lat polityki jednego dziecka. Powoli zaczyna brakować rąk do pracy i ma to bezpośrednie przełożenie zarówno na

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Jeszcze nie dawno co niektóre media, z niezrównaną Wybiórczą na czele, trąbiły że wskutek globalnego kryzysu gwałtownie rośnie w Chinach bezrobocie, a tu nagle klops, w artykule powyżej czytamy bowiem, że Chinom zaczyna brakować rąk do pracy. :-) Co jest więc grane w Kraju Środka? Jest bezrobocie czy go nie ma?
    Myślę, że to zależy o jakim regionie mowa, toteż wszelkie generalizowanie nic tu nie da. Należy pamiętać o ogromnej rzeszy robotników przybywających z ubogich regionów do zamożnych rejonów miejskich. Jest tak ponieważ słabiej rozwinięte prowincje jak Yunnan czy Guizhou mają nadwyżkę siły roboczej. Natomiast gwałtownie rosnące Pekin i Szanghaj czy dobrze rozwinięte prowincje jak Guangdong, Jiangsu czy Zhejiang, wchłaniają każdą ilość imigrantów z głebi Chin.
    Teoretycznie w miarę, gdy wzrost gospodarczy przesuwa się w głąb Chin (vide: Chongqing czy Wuhan), może tu i ówdzie występować brak siły roboczej, co przełoży się na wzrost zarobków i kosztów produkcji. Jednak azjatyckie zarobki, jak trafnie zauważa Pan Adam Wieczorek, stanowią nikły procent kosztów wytwarzania.
    Poza tym myślę, że nie należy przesadzać z rezultatami polityki jednego dziecka, bo ona de facto jest egzekwowana na obszarach miejskich. Nie dotyczy też mniejszości etnicznych. Tak więc polityka „2+1” w praktyce obejmuje zaledwie około 1/3 chińskich rodzin. Nawiasem mówiąc, Chińczycy przybywający z zagranicy mają prawo do drugiego dziecka.
    Rodzice mający „nadprogramowe” dzieci muszą uiszczać tzw. opłaty za obsługę. Są one ustalane każdego roku przez lokalne biura statystyczne w relacji do dochodu przecieŧnego mieszkańca danego rejonu, oddzielnie dla wsi i miast. Obowiązują one za posyłanie „nadliczbowych” dzieci do szkół i za objęcie ich opieką medyczną. Polityka jednego dziecka jest wdrażana na szczeblu prowincji, więc stopień jej realizacji zależy od działań władz regionalnych.

  • Nie nalezy martwic sie o to czy ceny odziezy w europie przez to nie spadna (jest to z jednej strony nieuprawnione, z drugiej niemalze moralnie naganne) skoro robotnicy zarowno w chinach jak i w indiach zarabiaja 1-4% ceny jaka placimy za odziez w sklepach, w porownaniu z kilkudziesiecioprocentowa marza sklepow i firm odziezowych. Zatem obnizenie/podniesienie cen robocizny nawet o 50% mogloby zmienic ceny odziezy najwyzej o 1-2%, a dla milionów robotników w krajach rozwijajacych się miałoby olbrzymie konsekwencje. (oczywiscie nie mozna wykluczyc ze kazdy z posrednikow przy jakiejkolwiek zmianie doda 1-2% wiecej od siebie i w konsekwencji cena bedzie duzo wyzsza).

Pozostaw odpowiedź