Inne

Marzec 2010 – przegląd najciekawszych artykułów o Azji opublikowanych w Economist.com

W marcowych wydaniach The Economist.com szczególnie interesujące wydaja się dwie grupy zagadnień:

PROBLEM DEMOGRAFICZNY – zbyt mało dziewczynek

Pierwsze z nich dotyczy nadwyżki urodzin chłopców w porównaniu z dziewczynkami w większości krajów Azji Południowo-Wschodniej.  Z racji naturalnej większej śmiertelności niemowląt płci żeńskiej statystyczna norma wynosi 105 chłopców na 100 dziewczynek. Jak wynika z danych z lat 2000-2005 w Chinach proporcja ta wynosi przeciętnie ponad 120 do 100, w Korei Południowej 110 do 100, w Indiach, Hongkongu i Singapurze około 108 do 100. Nawet w USA wśród mniejszości chińskiej, japońskiej i filipińskiej w roku 2002 wskaźnik dysproporcji wynosił 107, 109 do 100.

Economist

Dane dla Chin według Chińskiej Akademii Nauk Społecznych (CASS) wynoszą 123 do 100, a szczegółowe dane opublikowane w British Medical Journal podają bardzo różne liczby dla różnych prowincji.  Dla przykładu w Tybecie liczby mieszczą się mniej więcej w przedziale naturalnej różnicy, natomiast w w czternastu prowincjach, szczególnie południowo-wschodnich, wynoszą ponad 120, a w trzech (w tym Shandong i Hunan) prowincjach osiągnęły niebywały poziom ponad 130 do 100. Według CASS dysproporcja zwiększa się z każdym rokiem.

W przypadku Chin, jak twierdzi większość autorów, głównym powodem tego zjawiska jest polityka ”jednego dziecka”, która w latach 1990-tych doprowadziła do „selektywnej aborcji” w wyniku szerszego dostępu do badań prenatalnych.

Mimo iż Indie nie prowadzą statystyk tego typu, nie ulega wątpliwości, że podobne zjawisko występuje tam także i podobnie jak w Chinach istnieje tam wielkie zróżnicowanie w zależności od prowincji. W jednej z nich zanotowano nawet stan 125 do 100. (W Indiach np. firmy medyczne reklamują badania USG płodu, sloganem: zapłać teraz 5000 rupii, a zaoszczędzisz w przyszłości 50000 rupii – w domyśle na posagu dla córki). Warto zaznaczyć,  że selektywna aborcja została oficjalnie zabroniona w Indiach w roku 1994, a w Chinach w roku 1995, ale w praktyce nie sposób oczywiście tego dowieść.

Jednakże to tradycyjnie niższy status kobiety w społeczności wszystkich krajów tego regionu, a także kontynuacja rodzinnych tradycji i linii dziedziczenia poprzez męskich potomków jest najistotniejszą przyczyną tego fenomenu. Córki według zwyczaju wchodzą w struktury rodzinne mężów. Stąd wybór syna (son preference) jest naturalną konsekwencją takich  uwarunkowań  kulturowych. (Z ciekawostek: w niektórych krajach tego regionu na dziesięć przebadanych kobiet tylko jedna wolałaby urodzić raczej córkę niż syna, a np. w Chinach akuszerki żądają większego wynagrodzenia za szczęśliwy poród w przypadku chłopca).

Nierówne proporcje płci wśród nowonarodzonych rosną co dziwne wśród rodzin lepiej wykształconych i lepiej sytuowanych. Zarówno w Indiach jak i w Chinach najzamożniejsze prowincje mają najgorsze wskaźniki. Rosną one również wraz z dochodem per capita. Bogate rodziny również bardziej dbają o zdrowie swych maleńkich synów niż córeczek.

Tak więc modernizacja i rosnące dochody ułatwiają „wybór” płci dziecka. Bogatsze rodziny preferują niewielką ilość dzieci i oczywiście przekazanie bogactwa rodziny w ręce syna-spadkobiercy. (Niektóre badania wykazały, że np. w obszarze Pekinu na trzech chłopców przypada jedna dziewczynka).

Jakie konsekwencje wynikają z tego stanu rzeczy??? Oczywiście różnorodne i w większości negatywne.  Samotni mężczyźni są bardziej skłonni do działań  kryminalnych. Liczba przestępstw np. w Chinach wzrosła dwukrotnie w ciągu ostatnich 20 lat. Podobnie jest w Indiach. To oczywiście usprawiedliwia bardziej autorytarne  (policyjne) działanie władz. W Indiach obserwuje się również spadek wymaganej sumy posagu, a w Chinach odnotowuje się mobilność młodych małżeństw między prowincjami o łagodniejszej  polityce „jednego dziecka”.

W Chinach jest to również jednym z  powodów wysokiej stopy indywidualnych oszczędności.  Rodzice synów oszczędzają na mieszkanie, aby zwiększyć atrakcyjność jedynego syna na rynku matrymonialnym. (Według niektórych analityków dochodzi to do 50% ogólnej sumy oszczędności prywatnych).

Większość z poważnych konsekwencji ujawni się dopiero w następnych latach, gdy dzisiejsi chłopcy osiągną wiek dojrzały. Trzeba mieć tylko  nadzieję, że może rodzinne preferencje zmienią się dostatecznie szybko.

EKONOMICZNE KONSEKWENCJE WZROSTU CEN NIERUCHOMOŚCI W CHINACH

Przyspieszony wzrost cen nieruchomości w dużych miastach Chin jest skutkiem, między innymi, pompowania w gospodarkę pieniędzy w ramach pakietu stymulacyjnego. Władze lokalne używają gruntów budowlanych jako rękojmi w grze o tanie kredyty z banków państwowych. Na marcowej sesji parlamentu (National People’s Congress – NPC) premier Wen Jiabao  poruszył ten problem stwierdzając, że ceny nieruchomości w 70 dużych miastach wzrosły o 10,7% w skali roku. Rząd podejmował rozmaite kroki, takie jak większy wkład własny w przypadku budowy drugiego domu lub wyższy podatek od sprzedaży mieszkania w ciągu 5 lat od daty nabycia, ale były one nieskuteczne. Członkowie parlamentu domagają się zwiększenia podatku od nieruchomości w oparciu o wartość rynkową. Podobne próby wprowadzano  drogą eksperymentu  zgodnie z nieomal zwyczajową procedurą wprowadzania reform w Chinach w kilku większych miastach łącznie z Pekinem. Ponieważ media nagłaśniają tę sprawę, można się spodziewać działań spekulacyjnych, a akcje w sektorze nieruchomości okresowo spadły.

Władze lokalne, jak się łatwo spodziewać, sprzeciwiają się ostro nowym pomysłom. Obecnie zarabiają bowiem mnóstwo pieniędzy na sprzedaży praw użytkowania gruntów (według niektórych ekspertyz, opłaty te stanowią do 30% dochodów władz lokalnych). Właśnie  to stanowi podstawę zabezpieczenia kredytów, jakie zaciągają one za pośrednictwem firm inwestycyjnych w bankach państwowych.

Wiele argumentów pro i kontra wchodzi w grę, ważnym jednak argumentem jest, że prawidłowa ocena wartości gruntów może wreszcie zahamować często bezprawne wywłaszczenia i grabież ziemi od obecnych użytkowników, co wywołuje ciągłe fale protestów. Procedura będzie niestety skomplikowana. Jak mówią komentatorzy „ posiadanie nieruchomości  jest przyczyną wielu kłopotów partii rządzącej”.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Marzec 2010 – przegląd najciekawszych artykułów o Azji opublikowanych w Economist.com Reviewed by on 5 kwietnia 2010 .

W marcowych wydaniach The Economist.com szczególnie interesujące wydaja się dwie grupy zagadnień: PROBLEM DEMOGRAFICZNY – zbyt mało dziewczynek Pierwsze z nich dotyczy nadwyżki urodzin chłopców w porównaniu z dziewczynkami w większości krajów Azji Południowo-Wschodniej.  Z racji naturalnej większej śmiertelności niemowląt płci żeńskiej statystyczna norma wynosi 105 chłopców na 100 dziewczynek. Jak wynika z danych z

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

KOMENTARZE: 1

Pozostaw odpowiedź