Artykuły

Mariusz Dąbrowski: Dzięki Bogu, moja japońska rodzina ma się dobrze…

JaponiaDzień przed tragedią przeglądałem strony internetowe Japońskiej Agencji Meteorologicznej i zwróciłem uwagę, że w Regionie Tohoku, w którym mieszka rodzina mojej małżonki, wystąpiło kilka dość silnych trzęsień ziemi. Od razu skojarzyłem sobie, że podobnie było w 1995 roku w Kobe, gdzie zginęło ponad 6 tys. osób. Wówczas dzień przed tragedią również miały miejsce dość silne wstrząsy. Różnica między obecną tragedią, a tą z Kobe polega na tym, że teraz doszła niszczycielska fala tsunami, ale na szczęście cały ciąg zdarzeń nastąpił w godzinach popołudniowych. W Kobe ludzie zostali zaskoczeni podczas snu. Obecny kataklizm jest o tyle mi bliski, że nasza rodzina posiada dom nad Oceanem „Spokojnym” w prefekturze Fukushima i mieszkanie w mieście Sendai, czyli w samym centrum tragicznych wydarzeń.Dzień przed tragicznym piątkiem odebrałem paczkę od teściowej z Japonii, a moja małżonka zadzwoniła do niej, aby podziękować. Teściowa powiedziała, zadzwońcie do mnie później, bo w tym momencie nie mogę rozmawiać. Moja żona postanowiła, że zadzwoni jeszcze raz w piątek. Ja natomiast przeczytałem w internecie na nieocenionym portalu polska-azja.pl, że w północnej Japonii miało miejsce trzęsienie ziemi. Dodałem do tej wiadomości następujący komentarz:

Okolice prefektury Miyagi to bardzo aktywny teren. Podobno wczoraj trzęsło jeszcze kilka razy. Dzisiaj znowu były 2 wstrząsy o sile ponad 6 w skali Richtera. Na szczęście epicentrum było z dala od miasta Sendai ale mieszkańcy tego miasta żyją w ciągłym strachu przed tym co najgorsze, czyli Miyagi-oki, potężnym trzęsieniu ziemi, które zdarza się w tym rejonie średnio co 3 dekady (co jest dobrze udokumentowane od końcówki XVIII w.). Strach przed trzęsieniem ziemi jest ogromny, kto tego nie przeżył ten nie wie o czym piszę. Pamiętam trzęsienie o sile 5,9 w rejonie Zatoki Fukushima, która położona jest w pobliżu Sendai. Domem trzęsło tak mocno, że serce podeszło mi pod gardło. W takich sytuacjach trzeba działać szybko, spróbować otworzyć okno albo drzwi, żeby w razie tragedii nie zostać uwięzionym w pułapce. Największym zagrożeniem po trzęsieniu ziemi jest pożar. Tradycyjne domy japońskie płoną bardzo szybko, sam byłem świadkiem takiego pożaru. Pół godziny i zostaje pogorzelisko. Na szczęście w Polsce nie ma trzęsień ziemi i z tego powinniśmy się cieszyć :-)

Przed wyjściem do pracy oglądam zazwyczaj serwisy informacyjne, jednak w tragiczny piątek włączyłem córce kreskówki. Wychodząc z domu zadzwonił do mnie znajomy i zapytał, czy twoja rodzina mieszka tam, gdzie nastąpiło trzęsienie ziemi. Odpowiedziałem, że tak ale miałem na myśli informacje z czwartku. Włączyłem pierwszy lepszy kanał informacyjny i zobaczyłem co się stało… W podobnej sytuacji znalazłem się, gdy w dniu zamachów terrorystycznych w Londynie jechałem na lotnisko Heathrow. Wówczas znajomy wysłał do mnie sms-a i zapytał, czy żyję. Odpisałem: przepraszam, że długo się nie odzywałem…, nie mając zielonego pojęcia o tym co wydarzyło się w londyńskim metrze.

Po obejrzeniu w TV przerażających informacji włączyłem komputer i sprawdziłem skrzynkę mailową. Teściowa wysłała do mojej żony wiadomość na kilka godzin przed tragedią, w której opisała dziwny sen. Napisała, że spotkała się twarzą w twarz z moją małżonką. Dziwaczny sen ale bardzo przerażający dla osoby blisko związanej z autorką maila. Postanowiliśmy jak najszybciej skontaktować się z rodziną. Niestety nikt z bliskich przez wiele godzin nie odbierał telefonu. Niepewność dodatkowo została spotęgowana moim sobotnim wyjazdem do Brukseli, podczas którego maiłem zaopiekować grupą osób udających się z wizytą do Parlamentu Europejskiego. Decyzja o wyjeździe uzależniona została od informacji z Japonii.

Wreszcie udało się nam nawiązać kontakt z rodziną. Teściowa zdążyła się ewakuować i zabrać ze sobą psa, ale dom został zniszczony przez falę tsunami. Wiele osób jednak nie przeżyło tej tragedii, w niektórych przypadkach ignorując alarm dotyczący nadchodzącej fali. Przypomnę, że gdy w ubiegłym roku miało miejsce potężne trzęsienie ziemi w Chile to mieszkańcy przybrzeżnego pasa leżącego wzdłuż północno-wschodniej Japonii kilkakrotnie byli informowani o zagrożeniu tsunami. Moja małżonka przebywająca wówczas w prefekturze Fukushima musiała 2-krotnie ewakuować się z naszą córką, ale na szczęście zapowiadana niszcząca fala nie nadeszła. Władze Japonii przeprosiły mieszkańców za ogłaszanie niepotrzebnych alarmów, jednak z pewnością pozostało to im w pamięci. Ciekaw jestem ile osób zginęło ignorując tym razem zapowiadane zagrożenie? Pokój Ich duszom!

Tekst ukazał się na autorskim blogu Mariusza Dąbrowskiego „Samuraj z Podlasia” http://dabrowski.blog.onet.pl/
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Mariusz Dąbrowski: Dzięki Bogu, moja japońska rodzina ma się dobrze… Reviewed by on 11 marca 2011 .

Dzień przed tragedią przeglądałem strony internetowe Japońskiej Agencji Meteorologicznej i zwróciłem uwagę, że w Regionie Tohoku, w którym mieszka rodzina mojej małżonki, wystąpiło kilka dość silnych trzęsień ziemi. Od razu skojarzyłem sobie, że podobnie było w 1995 roku w Kobe, gdzie zginęło ponad 6 tys. osób. Wówczas dzień przed tragedią również miały miejsce dość silne

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • …czy ci co zgineli to tez dzieki bogu? ..czy moze mimo boga, albo wbrew bogu? …skad wiemy, ze ci co przezyli tez przezyli dzieki bogu?

    Ciesze sie, ze rodzina cala razem z Panem, ale to ‚dzieki bogu’ to niestety ni przypial ni wypial. :)

  • Panie Mariuszu,
    Dziekujemy za relacje. Trzymamy kciuki za groby przodków, oraz za japońską rodzinę. Mamy nadzieję że nie będzie nowych wstrząsów i sytuacja powoli się unormuję.

  • Niestety cała dzielnica mieszkalna, w której wychowała się moja małżonka została zmyta przez falę tsunami. Na szczęście moi bliscy przeżyli ten kataklizm, natomiast nic nie wiadomo na temat sąsiadów. Uporanie się ze skutkami tragedii wymagać będzie sporo czasu. Moja żona martwi się teraz o groby przodków, które być może również zostały zmyte przez tsunami. Na ewentualne pytania i komentarze odpowiem dopiero we czwartek. Pozdrawiam redakcję oraz wszystkich czytelników CSPA.

Pozostaw odpowiedź