Artykuły,Publicystyka

M. Kamiński: Zmagania Smoka Ze Słoniem – Inwestycyjna Rywalizacja Między Chinami I Indiami (część 1)

Przewodniczący ChRL Xi Jinping i premier Indii Narendra Modi

W minionym roku Chiny stały się największą gospodarką świata, jeśli uwzględnić parytet siły nabywczej PKB. Na miejscu trzecim uplasowały się Indie, przy czym gospodarka indyjska rozwija się szybciej niż chińska, a jej wielkość przekracza 40% gospodarki Państwa Środka i w obecnym roku według MFW osiągnie połowę wielkości gospodarki USA. Należy oczekiwać, że w najbliższym czasie tendencja doganiania Chin przez Indie będzie się utrzymywać, zwłaszcza, że na korzyść Indii przemawia kilka ważnych atutów. Indie są korzystniej położone niż Chiny, jeśli chodzi o dostęp do najbardziej wykorzystywanych szlaków transportowych, prowadzących do zasobów surowcowych oraz do rynków zbytu. Indie mają szersze możliwości zawiązywania sojuszy międzynarodowych, gdyż wzrost ich regionalnego znaczenia nie zaczął być jeszcze postrzegany przez społeczność międzynarodową jako dążenia rewizjonistyczne wobec powojennego/postzimnowojennego porządku światowego, a tym bardziej Indie nie zaczęły być jeszcze postrzegane jako pretendent do roli hegemona przez USA. Wręcz przeciwnie – podejmowanych jest wiele zabiegów, żeby przyciągnąć je do współpracy jako potencjalnego sojusznika w ramach antychińskiej koalicji. Indie mają lepszą sytuację demograficzną niż Chiny – zamieszkuje je młodsze społeczeństwo, którego struktura nie została istotnie zaburzona dekadami polityki regulacji narodzin. Co więcej, jego wysoki udział, bezcenny dla konkurencyjności rynku pracy, stanowią mówiący po angielsku inżynierowie, naukowcy i badacze, pracujący za niskie wynagrodzenia.

Dynamiczny rozwój i wysoki wynik obydwu azjatyckich gospodarek opiera się na dwóch filarach, których wzmacnianie implikuje silną rywalizację obydwu krajów. Pierwszy z tych obszarów to nieustanna pogoń za tanimi surowcami ze zdywersyfikowanych źródeł. Konsumpcja surowców przez te gospodarki podwaja się w poszczególnych sektorach w ciągu kilku – kilkunastu lat. Dostawcami najtańszych surowców, które gwarantują konkurencyjność cen produktów finalnych, są ubogie kraje rozwijające się, kraje o niestabilnej sytuacji politycznej, targane wewnętrznymi konfliktami, rządzone przez dyktatury, które są skłonne zadłużyć swój naród zobowiązaniami na dostawy surowców na nierentownych warunkach w zamian za kredyty, które pozwolą jeszcze choć kilka lat utrzymać się u władzy. Drugim obszarem rywalizacji jest budowa i utrzymanie szlaków dostaw, które łączą zaplecza surowcowe z fabrykami, a te z kolei z rynkami zbytu. Najważniejszym z nich jest obecnie połączenie morskie prowadzące przez Ocean Indyjski. Jak ujął to przed ponad wiekiem Alfred Thayer Mahan: “Whoever attains maritime supremacy in the Indian Ocean would be a prominent player on the international scene. Whoever controls the Indian Ocean, dominates Asia. This Ocean is the key to the Seven Seas in the 21st century. The destiny of the world will be decided in these waters.”

Morskie szlaki transportowe zawsze będą krwiobiegiem wymiany towarowej[2]

Na potrzeby wzmacniania tych dwóch filarów rozwoju gospodarczego Chiny przeznaczają środki finansowe, których strumień wywrócił do góry nogami międzynarodowy system finansowy świata ukonstytuowany w Bretton Woods. Indie w miarę swoich skromniejszych możliwości wychodzą ambitnie z konkurencyjną ofertą i zawiązują sojusze gospodarcze z potencjalnymi przeciwnikami ChRL (np. Japonia, USA). Należy w tym miejscu silnie podkreślić, że ta rywalizacja inwestycyjna azjatyckich potęg gospodarczych jest olbrzymią szansą dla krajów będących jej teatrem. Umiejętne balansowanie w obszarze współpracy z Chinami i Indiami pozwala uniknąć monopolu i dominacji jednego z nich, dywersyfikować strumienie inwestycji, zapewnić zdrową konkurencję w relacjach międzynarodowych (Bangladesz).

W ramach rywalizacji o zasoby surowcowe można zaobserwować stosowany przez Chiny w krajach rozwijających się, zwłaszcza w Afryce, mechanizm, w ramach którego środki z chińskich banków przeznaczane są na budowę przez chińskie firmy z chińskich materiałów instalacji, dzięki którym afrykańskie surowce są sprawniej transportowane do Chin w ramach spłaty kredytu. W ramach tego mechanizmu odsuwa się od poszczególnych źródeł konkurencyjnych nabywców, w tym Indie, których popyt w układzie wolnorynkowym podnosiłby ceny surowca. Realizacja takich projektów w krajach o niskim poziomie praworządności i transparentności zamówień publicznych daje też olbrzymie możliwości zdobycia niebezinteresownej przychylności przedstawicieli lokalnej administracji. Co znamienne, mechanizm ten szczególnie wyraźnie można obserwować w krajach, skąd Indie kupują więcej surowców niż Chiny (Nigeria, Wenezuela). Udzielając swoich kredytów i innej formy pomocy finansowej Chiny, w przeciwieństwie do międzynarodowych instytucji finansowych, nie oczekują wprowadzania norm demokratycznych, transparentności finansowej, przestrzegania praw człowieka czy troski o dobro środowiska naturalnego. Oczekują jedynie dalszego otwarcia na współpracę z Chinami. Kupując kolejnych sojuszników Pekin jest w stanie ponosić znaczne koszty i nie boi się ryzyka. Chiny oceniają, że stracą 80% środków zainwestowanych w Pakistanie, 50% w Mjanmie i 30% w Azji Centralnej.[3] Sytuacja utraty dziesiątków miliardów dolarów przez Pekin miała już miejsce w Libii, a w bliskiej przyszłości może nastąpić w Wenezueli.

Rozwój poziomu życia w obydwu krajach wiąże się ze wzrostem wynagrodzeń za pracę, wzrostem troski o ochronę środowiska naturalnego, rozwojem opieki socjalnej. Wszystkie te czynniki podnoszą koszty produkcji. Coraz wyraźniej można zatem obserwować przenoszenie taniej produkcji przez chińskie i indyjskie firmy do mniej rozwiniętych krajów z dużym zapasem taniej siły roboczej. Jest to kolejny obszar ich wzajemnego współzawodnictwa. Dokonywane przez Chiny i Indie inwestycje w innych krajach pozwalają omijać bariery celne na lokalnych rynkach, zmniejszają koszty transportu do lokalnych odbiorców oraz pozwalają na wykorzystywanie kwot produkcji dla danego kraju zamiast chińskich lub indyjskich, co ma coraz większe znaczenie w perspektywie wdrażania protekcjonistycznych rozwiązań na istotnych rynkach np. UE czy USA.

Podobny proces będzie też postępował w obszarach przemysłu stanowiących zagrożenia dla środowiska. Nie chodzi tutaj o zapewnienie swoim mieszkańcom możliwości wędkowania w weekend w czystych strumieniach. Obywatele nie będą popierali polityki państwa, w której ceną za wysoki rozwój gospodarczy jest nieuchronna wizja śmierci z powodu zatruć, nowotworów i innych schorzeń. Po przekroczeniu krytycznego poziomu problem ten musi doprowadzić do niebezpiecznych sprzeciwów społecznych. Rozsądnym rozwiązaniem może być „wypchnięcie” sektorów przemysłu związanych z największym zagrożeniem środowiskowym (eksploatacja rudy uranu, metali ziem rzadkich, produkcja energii elektrycznej) do bliskiej zagranicy i zapewnienie produktom pochodzącym z tych sektorów szlaków komunikacyjnych do kraju.

Indie posiadają olbrzymi potencjał przejęcia od Chin roli „fabryki świata”. Kraj przeszedł silny kryzys gospodarczy w 1991 r. Od tego czasu jego kondycja ekonomiczna systematycznie się umacniała, by w 2008 r. stać się jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek świata. O ile w latach 90 główną składową indyjskiej gospodarki był sektor pierwotny, dziś dominujące znaczenie w udziale w PKB kraju ma sektor usług i produkcji. Według przewidywań Delloitta do 2020 r. Indie awansują na 5 pozycję najbardziej konkurencyjnych lokalizacji produkcji z miejsca 11, które zajmują obecnie. Wyprzedzą do tego czasu w tym rankingu Koreę Południową, Tajwan, Meksyk, Kanadę i Singapur. W ciągu najbliższych 5 lat konkurencyjność Indii jako lokalizacji dla produkcji będzie rosła najszybciej na świecie.[5]

Wraz z rosnącymi kosztami pracy w Chinach Indie staja się perspektywiczną „montownią” elektronicznych urządzeń, szwalnią i fabryką świata dla innych gałęzi przemysłu wymagających dużych nakładów taniej siły roboczej. Rządowe wsparcie dla przemysłu w Chinach przesuwa się w zauważalny sposób z tych obszarów, które jeszcze przed dekadą były kluczowe dla chińskiego PKB, w dziedziny zaawansowanych i drogich technologii i innowacyjnych rozwiązań, dzięki którym chiński przemysł mógłby konkurować z najbardziej rozwiniętymi gospodarkami świata. W efekcie obecnie to Indie stały się głównym beneficjentem zagranicznych inwestycji w projektach budowy fabryk tanich towarów i 2 lata temu wyprzedziły Chiny jako lokalizacja bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ).[6]

Średnie wynagrodzenie w Chinach od 2010 r. wzrosło o 80%, co znacznie zwiększa koszty produkcji w tym kraju. W efekcie tego procesu udział produkcji w chińskim PKB spadł w ciągu 7 lat z 41% do 36% w 2014 r. Indie drenują z Chin już nie tylko tanią produkcję, ale również nowoczesne produkty o wysokiej wartości dodanej. Sygnały o możliwości przeniesienia swoich fabryk do Indii wysyła m.in. Apple. Ta decyzja może okazać się poruszeniem opoki, która spowoduje całą lawinę dalszych transferów. Swoją produkcję w Indiach rozpatrują nawet takie chińskie giganty jak Huawei, Vivo China, Xiaomi, ZTE, One Plus i Gionee.[7]

Czynnikiem, którego nie można pomijać podczas oceny rywalizacji gospodarczej Indii i Chin jest ich współzawodnictwo w innych kluczowych dla tych państw obszarach: politycznym i militarnym. Kraje te rozdziela 3000 km w większości spornej granicy, na której pół wieku temu wybuchła wojna, a dziś systematycznie dochodzi do incydentów z udziałem sił wojskowych. Podnoszą one wobec siebie roszczenia terytorialne i wspierają nawzajem wewnętrzne ruchy separatystyczne (np. Indie – Dalajlamę, Chiny – rozmaite ruchy w Indiach Wschodnich).

Kluczowym partnerem Chin w regionie jest Pakistan – śmiertelny wróg Indii. Indie ze swojej strony budują stanowiący przeciwwagę sojusz i zacieśniają współpracę z Wietnamem, głównym przeciwnikiem Chin w sporach na Morzu Południowochińskim. Dzięki odgrodzeniu Indii przez układ chińsko-pakistański od połączeń z Azją Środkową, Chiny zdobyły przewagę ponad dwóch dekad w budowaniu swoich wpływów w tym regionie. Od dwóch lat Indie aktywnie starają się nadrabiać te zaległości. Z drugiej strony, uwarunkowania geograficzne stawiały Indie na uprzywilejowanej pozycji w kontrolowaniu szlaków morskich na Oceanie Indyjskim, gdzie od kilku lat swoje zaległości nadrabiać zaczęli Chińczycy, oplatając Indie „sznurem pereł”. Zaczęli oni również budować swoją obecność w krajach, gdzie dotychczas geografia gwarantowała polityczny monopol indyjski – w Bhutanie, Nepalu (odgrodzonych od Chin Himalajami), Bangladeszu i na Sri Lance. Przestrzenią dla mniej lub bardziej wyrównanego współzawodnictwa są położone blisko obydwu potęg gospodarczych kraje Azji Południowo-Wschodniej – przede wszystkim Mjanma, Tajlandia, i Malezja. Obszarem wspólnej rywalizacji o dostępy do tanich, niewyczerpanych złóż jest Afryka i niestabilne gospodarczo kraje Ameryki Południowej.

Na zakończenie mojego wstępu, ze względu na szczególne znaczenie dla chińskiej i indyjskiej gospodarki importu ropy naftowej, którego motyw będzie się powtarzał we wszystkich opisywanych niżej regionach, pozwolę sobie w tym miejscu przedstawić krótką statystykę za zeszły rok dla tego surowca.[8]

 

 

 

 

Marcin Kamiński

 

 

Bibliografia

[1] https://www.flickr.com/photos/narendramodiofficial/15282466671

[2] https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Cscl_indian_ocean_07022016_Bug_01.jpg

[3] The Economist: „China faces resistance to a cherished theme of its foreign policy” – 04.05.2017

[4] https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Tovarna_Banglades.jpg

[5] Penza News: „India can provide China serious competition in low cost manufacturing by 2020” – 24.03.2017

[6] The Diplomat – Matthias Lomas: „Which Asian Country Will Replace China as the `World’s Factory’?” – 18.02.2017

[7] Penza News: „India can provide China serious competition in low cost manufacturing by 2020” – 24.03.2017

[8] „BP statistical review of World Energy June 2017”; wartość importu – baza danych World’s Top Exports: www.worldstopexports.com/crude-oil-imports-by-country/

Udostępnij:
  • 4
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    4
    Udostępnienia
M. Kamiński: Zmagania Smoka Ze Słoniem – Inwestycyjna Rywalizacja Między Chinami I Indiami (część 1) Reviewed by on 6 maja 2018 .

W minionym roku Chiny stały się największą gospodarką świata, jeśli uwzględnić parytet siły nabywczej PKB. Na miejscu trzecim uplasowały się Indie, przy czym gospodarka indyjska rozwija się szybciej niż chińska, a jej wielkość przekracza 40% gospodarki Państwa Środka i w obecnym roku według MFW osiągnie połowę wielkości gospodarki USA. Należy oczekiwać, że w najbliższym czasie

Udostępnij:
  • 4
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    4
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź