BLOGOSFERA

Malarz legendą osnuty

W odpowiedzi na wpis zamieszczony u Miłych Sąsiadek zamieszczam kilka słów uzupełniających bogate twórczo życie wspaniałego chińskiego malarza.

W latach 1920 w paryskim Luwrze i w Akademii Sztuk Pięknych często można było spotkać szczupłą sylwetkę chińskiego młodzieńca o niskim wzroście. Utalentowany gorliwiec pieczołowicie i wiernie odtwarzał na swych papierowych arkuszach obrazy mistrzów. Bywały dni kiedy nawet podczas 19 godzinnej pracy, głodny, bez kropli wody w ustach szkicował z wielkim zapałem i szczęściem w duszy. Tym młodym zapaleńcem był Xu Beihong.

Młody Xu Beihong

Od najmłodszych lat uwielbiał rysować, mając 9 lat zaczął pod okiem ojca Xu Dazhang uczyć się tej sztuki. Pochodził z ubogiej rodziny, jego ojciec, utalentowany malarz, nie tylko malarstwem zarabiał na utrzymanie rodziny, ale również był poetą, grawerem i … uprawiał arbuzy. Wcześnie zauważył talent syna, nauczając rysunku daje swej latorośli solidną bazę tej sztuki.

Pewnego dnia, przyjaciel rodziny powrócił z Francji i ofiarował panu Xu kilka przywiezionych reprodukcji sławnych obrazów z paryskiego Luwru. Młody Xu Beihong jest zauroczony tymi reprodukcjami i skrycie marzy by wyjechać do Francji, do Paryża aby na żywo je ujrzeć.

W 1919 roku przybywa do Francji, jego aspiracją jest udać się jak najszybciej do Luwru… i rysować. Paryski żywot jest skromny, młodzieniec mieszka w malutkim pokoiku na VI piętrze, w dzień uczęszcza na wykłady i rysuje reprodukcje w Luwrze, wieczorami jeszcze sam się uczy. W Paryżu oswaja się z techniką rysunku i malarstwem olejnym w Akademii Sztuk Pięknych. Szybko asymiluje nieznane techniki zachodniego malarstwa, próbuje wzbogacić chińską tradycyjną sztukę kaligraficzną elementami zachodnimi.

Prymitywna paryska egzystencja, niedożywienie i zmęczenia odbija się negatywnie na jego zdrowiu, cierpi na bóle żołądka. Sam do siebie mawia: „im bardziej choroba doskwiera, tym bardziej pragnę malować, aby o niej nie myśleć, malując zapominam o bólu”.
Obdarzony siłą pracy, w przyszłości zaliczany będzie do czołówki chińskich malarzy XX wieku.

Wśród Francuzów jest znany jako Jupéon, a w Chinach cieszy się nadal wielkim zachwytem, a w mym sercu zajmuje wyjątkowo sentymentalne miejsce. Jest spadkobiercą chińskiego tradycyjnego malarstwa, jest pierwszym chińskim malarzem stosującym olejną technikę.
Zwłaszcza w obrazach przedstawiających konie można dostrzec wielki talent malarza. Poprzez własną obserwację koniowatych i naukę ich anatomii spod pędzla artysty wyszły najbardziej realne obrazy tych zwierząt. Patrząc na nie ma się wrażenie słyszeń odgłos galopujących kopyt końskich.

konie

Dla wielu pokoleń stał się modelem godnym naśladowania. Początkowo znany jest jako portrecista,

portret

później opanowawszy technikę malarstwa olejnego, staje się jej prekursorem w Chinach, promuje artystyczne ożywienie w połączeniu z zachodnimi elementami.

Do Chin powraca w 1927 roku, jest wykładowcą m.in. na Nankińskim Uniwersytecie.

Pod koniec lat 1920 jest mianowany dyrektorem Pekińskiej Akademii Sztuk Pięknych. W tym okresie zaprzyjaźnia się z malarzem-samoukiem Qi Baishi. Pewnego dnia podczas rozmowy proponuje mistrzowi prowadzenie wykładów dla studentów. Qi Baishi odmawia, za motyw odmowy przedstawia swe chłopskie pochodzenie i fakt, że nigdy nie uczęszczał do szkoły (nauczył się pisać mając prawie 30 lat). Jednak dyrektor Xu nie poddaje się, jeszcze dwa razy ponowi swą propozycję, wyjaśnia, że prosi go tylko aby malował przed studentami. Znając „pędzel” Qi Baishi wie czego może się spodziewać z takiego sposobu prowadzenia wykładu. W końcu otrzyma pozytywną opowiedz 60-letniego malarza. Razem udają się na zajęcia do Akademii Sztuk Pięknych…

Xu Beihong i Qi Baishi

Qi Baishi zręcznie bierze w rękę pędzel i zaczyna malować, studenci obserwują z uwagą pracę mistrza, ich oczy śledzą każdy ruch pędzla. Po zakończonej pracy rozpoczyna się dyskusja. Studenci są zachwyceni nowatorskim sposobem nauczania. Zarówno dyrektor jak i studenci uważają, że wykład jest sukcesem i pozostawia niezapomniane chwile w każdej studenckiej duszyczce. Wykładowca jest wzruszony. W jednym z listów napisze później:

„Rodzice dali mi życie, a ty mnie zrozumiałeś”

W 1933 roku Xu Beihong organizuje wiele wystaw w Europie. Podczas II wojny bierze w niej udział „na swój sposób”, wyjeżdża do Singapuru i do Indii, gdzie spotyka Rabindranath Tagore i Mahatmę Gandhi, przedstawiając swe obrazy. Dochód z tych ekspozycji przekazuje ofiarom wojny. Wraz z powstaniem ChRL zostaje prezesem Centralnej Akademii Sztuk Pięknych i prezesem Stowarzyszenia Chińskich Artystów.

19 lipca, jak co roku, obchodzić będę z przyjaciółmi 119. rocznicę urodzin legendarnego malarza. Żył stosunkowo krótko, mając 58 lat zmarł 26 września 1953 roku na atak serca. Jego dom w Pekinie stał się muzeum pamięci. (北京徐悲鸿纪念馆)

dom w Pekinie

Dla bliższego poznania i odkrycia talentu malarza przedstawiam małą składankę jego dzieł:

UZUPEŁNIENIE:

Xu Beihong był nie tylko bardzo „pilnym” uczniem ale również i malarzem. Zanim namalował jeden ze swoich obrazów przedstawiający tygrysa, przez 3 miesiące codziennie w ZOO obserwował i szkicował to szlachetne zwierzę, aż w końcu był usatysfakcjonowany ze swej pracy.

I oto rezultat:

tygrys

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Malarz legendą osnuty Reviewed by on 13 kwietnia 2014 .

W odpowiedzi na wpis zamieszczony u Miłych Sąsiadek zamieszczam kilka słów uzupełniających bogate twórczo życie wspaniałego chińskiego malarza. W latach 1920 w paryskim Luwrze i w Akademii Sztuk Pięknych często można było spotkać szczupłą sylwetkę chińskiego młodzieńca o niskim wzroście. Utalentowany gorliwiec pieczołowicie i wiernie odtwarzał na swych papierowych arkuszach obrazy mistrzów. Bywały dni kiedy

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Zhongguo 中国

"中国" - jest sinologiem, propagatorem Chin i kultury chińskiej. Przyjaciel narodu chińskiego. Podróżując po Chinach zagląda w miejsca trudno dostępne dla turystów. Mawia: "CHINY - to pasja i powołanie. KRAJ, w którym jest najwięcej ludzi do polubienia"

komentarze 3

  • Avatar Bartosz Czarnotta

    Wszak wielcy czy wybitni często żyją krótko i burzliwie, prawda? :)

  • Avatar Bartosz Czarnotta

    Bardzo ciekawy artykuł, dobrze oddaje niezwykłość i barwność opisywanej postaci.

    • Dziękuję za uznanie!

      Bardzo ciekawa postać malarza, jego niesamowite zaparcie, talent i artystyczna pasja skłoniły mnie do napiasania tego artykułu.

      Szkoda tylko, że krótko żył…

Pozostaw odpowiedź