Artykuły,Publicystyka

A. Maksymowicz: Zachód i Chiny o polskim węglu kamiennym

Jan Cieński, warszawski korespondent portalu górniczego Mining.com, 14 maja opublikował obszerny materiał na temat sytuacji polskiego górnictwa węgla kamiennego pt. „Polska walczy o węgiel, ale Rosja może skorzystać” (Poland fights for coal, but Russia may benefit). Uważa on, że podejmowane obecnie kroki w kierunku ratowania polskich kopalń węgla kamiennego stają się atutem Kremla dla jeszcze jednego rosyjskiego monopolu energetycznego w Polsce. Pisze on, że Donald Tusk – obecny przewodniczący Rady Europy – uważał, że węgiel kamienny jest „strategicznym fundamentem” bezpieczeństwa energetycznego Polski. On i jego dyplomaci byli najtwardszymi negocjatorami w bitwie o zminimalizowanie udziału energetyki węglowej w UE. Paradoksalnie jednak na wygranej przez Polskę bitwie o utrzymanie 90 procent polskiej energetyki na węglu najwięcej może skorzystać Rosja. Dzieje się tak, dlatego że rosyjski węgiel jest tani i ma coraz większy udział na polskim rynku węglowym. Jednocześnie krajowi jego producenci „krwawią czerwonym atramentem” przy wysokich kosztach wydobycia i jego niskich cenach rynkowych. Przy tej okazji cytuje on zdanie Jerzego Markowskiego – byłego wiceministra gospodarki – „Poszczególne kopalnie można jeszcze uratować, ale pod warunkiem, że nie będzie to już górnictwo państwowe”. Obecną sytuację górnictwa węgla kamiennego na Górnym Śląsku porównuje się do czasów komunistycznych, kiedy węgiel był towarem „opłacalnego eksportu” nawet przy cenach poniżej kosztów jego produkcji. Kopalnie zatrudniały wtedy 500 tys. górników, z którymi obchodzono się jak z „jajkiem”. Ćwierć wieku temu wydano 25 mld euro na restrukturyzację tego sektora. Kopalnie zatrudniają teraz tylko 100 tys. pracowników, ale ich związki zawodowe należą do najsilniejszych w kraju.  W 2005 roku zagrożeni w swoich przywilejach uzbrojeni górnicy zagrozili, że będą szturmować parlament, a wystraszeni politycy szybko przegłosowali hojny dla nich program emerytalny. Związki zawodowe ciężko walczyły o cenny pakiet płac górniczych, uzyskując jedne z najwyższych zarobków w kraju. Zajmujące się sprawami gospodarczymi Centrum Adama Smitha podało, że polski górnik zarabia średnio 1,740 euro* miesięcznie, czyli więcej niż 90% średnich zarobków w Polsce. Górnik przechodzi na emeryturę w wieku 48 lat, a nie 60 lat jak w innych zawodach. Emerytura ta jest dotowana przez rząd w wysokości 16 tys. euro rocznie, podczas, gdy przeciętny Polak nic nie dostaje. Wszystkie te wydatki stanowią dwie trzecie kosztów operacyjnych każdej z kopalń. Koszt wydobycia tony węgla kamiennego wynosi 77 euro, podczas gdy za jej sprzedaż otrzymuje się 69 euro. Cena węgla na europejskim rynku w portach Amsterdam i Rotterdam wynosi 60 euro za tonę. Spowolnienie ekonomiczne na całym świecie, a szczególnie w Chinach powoduje, że są bardzo małe szanse na ich wzrost. W rezultacie eksport polskiego węgla gwałtownie spada, a import systematycznie wzrasta. Za miniony rok import wyniósł 10 mln, a eksport 6,5 mln ton. Jeszcze 10 lat temu importowano tylko 3 mln, a eksportowano 20 mln ton. Zeszłego roku sprzedano 70 mln, a wydobyto 72,5 mln ton. Przyczynia się to do powstawania 8 mln „gór” niesprzedanego węgla. Obecnie Kompania Węglowa sprzedaje swoje nadwyżki węglowe po dumpingowych cenach, poniżej kosztów wydobycia, doprowadzając pozostałe dotąd rentowne kopalnie również do upadku. W ciągu sześciu minionych miesięcy na giełdzie nastąpił spadek akcji prywatnej kopalni Bogdanka o jedną czwartą. Jerzy Markowski twierdzi, że „rujnują oni rynek węgla” i działają ze szkodą również dla siebie, gdyż następne zamówienia będą wymagane po tych samych cenach. Przez działania te górnictwo węglowe traci fortunę. Rząd szacuje, że w zeszłym roku górnictwo jak całość straciło 325 mln euro. Głównym problemem śląskiego górnictwa jest wyczerpanie płytkich pokładów węgla, które wydobywane są tu od „średniowiecza”. Górnicy muszą węgiel wydobywać z coraz większych głębokości. Na co brakuje środków finansowych. Skutek tego jest taki, że górnicy, aby dostać się do przodków eksploatacyjnych, muszą stracić 2 godziny w jedną stronę i drugie 2 godziny na powrót. Tak, że pracują tylko 3 godziny. Śląskie górnictwo staje się też problemem politycznym dla premier Ewy Kopacz, która chce odnieść trzecie kolejne zwycięstwo w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Na początku tego roku Kompania Węglowa wpadła w takie kłopoty, że rząd został zmuszony do opracowania pakietu ratunkowego. Cztery najbardziej kosztowne kopalnie miały być zamknięte, co powinno zmniejszyć koszty i ograniczyć nadprodukcje węgla. Zamiast tego Ewa Kopacz naśladująca Maggie Thatcher wobec strajku górników zgodziła się sprzedać je prywatnym inwestorom, których jeszcze nie znaleziono, ale którzy mają doprowadzić do ich rentowności. Cała ta operacja kosztować ma 575 mln euro i musi być zatwierdzona przez Komisję Europejską. Po niedawnym szczycie UE poświęconym budowie Unii Energetycznej Ewa Kopacz oświadczyła, że pomimo podjętych tam zobowiązań „Polska nie wycofuje się z węgla”. Jednym z powodów jest to, że stanowi on podstawę niezależności energetycznej od Rosji, która obecnie dostarcza do Polski dwie trzecie gazu ziemnego i wszystkie produkty ropy naftowej. W konkluzji autor tego tekstu podkreśla, że jeśli Polska nie znajdzie sposobu na odbudowanie konkurencyjnych warunków dla wydobycia węgla kamiennego na Śląsku, to może się to skończyć tym, że przynajmniej część polskich elektrowni pracować będzie na rosyjskim węglu.

Źródło: flickr.com, Kris Duda

Źródło: flickr.com, Kris Duda

Chińczycy o nas

Chinamining.org, internetowy portal Chińskiego Stowarzyszenia Górników (CMA), 3 marca zamieścił obszerną korespondencję agencji Reutera „Polska miażdży reformy górnictwa na kiwnięcie potężnych związków zawodowych” (Poland squashes more mining reforms in nod powerful unions). Agnieszka i Paweł Sobczak-Barteczko, warszawscy korespondenci tej agencji, już w pierwszych zdaniach tego materiału zauważają, że rząd ugiął się przed związkami zawodowymi i zdymisjonował szefów największych górniczych spółek, którzy zamierzali zreformować węglowe górnictwo i doprowadzić do jego rentowności. Podkreślają oni, że polskie górnictwo w sensie organizacyjnym trwa jeszcze w czasach komunistycznych. Załamanie cen węgla spowodowało, że jego wydobycie jest dużo droższe niż jego wartość rynkowa. Rząd stoi w obliczu październikowych wyborów parlamentarnych i musi je wygrać w śląskiej twierdzy. Podjęta przez menadżerów największych spółek Kompanii Węglowej i Jastrzębskiej Spółki Węglowej próba reformy, wobec sprzeciwu związków zawodowych i strajku mogła spowodować dymisję rządu. Dlatego Mirosław Taras i Jarosław Zagórowski musieli odejść. Wyjaśniając decyzję rządu Witold Orłowski, członek Rady Gospodarczej, przy premierze RP powiedział: „Tak długo, jak kopalnie są w sektorze publicznym i przywileje związków są nienaruszalne, zawsze będzie pokusa, by przenieść koszty zaniechania restrukturyzacji sektora górniczego na resztę społeczeństwa”. Metody pracy, które rządzą polskim górnictwem węglowym oparte są o Kartę Górnika przyjętą w 1981 roku. Podczas, gdy większość kopalń na świecie pracuje siedem dni w tygodniu, w Polsce pracuje się tylko sześć dni i każdy, kto pracuje w soboty dostaje podwójne wynagrodzenie. Górnicy dostają 7 ton węgla rocznie lub równowartość w gotówce i mają swój własny specjalny system ubezpieczeń społecznych i emerytalnych. Sytuacje te według Reutera usprawiedliwiają zasługi związków zawodowych w tworzeniu solidarności i jej roli w obaleniu komunistycznych rządów. Związki zawodowe mają swoje mundury, medale, co roku urlopy, a na organizowanych przez nich imprezach premier śpiewa tradycyjne pieśni górnicze. Mirosław Taras, były dyrektor generalny Kompanii Węglowej, powiedział w wywiadzie dla Reutera, że ​​rząd nie był przygotowany do stawienia czoła związkom zawodowym w jego firmie. „Brakowało determinacji. Potrzebowałem wsparcia i konkretnych decyzji rządu, ale nie otrzymałem go w tym czasie”. Powiedział on dalej, że kompromisowe porozumienie Kompanii Węglowej nie może już uratować. „To jest tylko odroczenie wyroku”.

Zapaść

Polskie media, zabierając głos o sytuacji górnictwa węgla kamiennego na Górnym Śląsku, eksponują niekorzystne dla tej branży ustalenia polityki emisji dwutlenku węgla. To prawda, ale nie cała i nie najważniejsza jej część. Ta kluczowa dotyczy ekonomii polskiego górnictwa węgla kamiennego. Chińskie górnictwo w tej branży jest u nas krytykowane za niski poziom bezpieczeństwa pracy. Po raz pierwszy od wielu lat odnotowują oni również nasze błędy ekonomiczne, które ich zdaniem prowadzą niechybnie do jego likwidacji. Chiny reformując stale swoją gospodarkę, czynią to również aktywnie w stosunku do górnictwa węglowego wpływając jednocześnie na jego ekonomiczną sytuację w skali globalnej. Obie wyżej cytowane korespondencje zasługują na uwagę, choćby z tego tylko powodu, że ich autorami są warszawscy korespondenci, którzy materiały o jego stanie zbierali na miejscu.

* dane liczbowe zgodne z oryginałem

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
A. Maksymowicz: Zachód i Chiny o polskim węglu kamiennym Reviewed by on 2 czerwca 2015 .

Jan Cieński, warszawski korespondent portalu górniczego Mining.com, 14 maja opublikował obszerny materiał na temat sytuacji polskiego górnictwa węgla kamiennego pt. „Polska walczy o węgiel, ale Rosja może skorzystać” (Poland fights for coal, but Russia may benefit). Uważa on, że podejmowane obecnie kroki w kierunku ratowania polskich kopalń węgla kamiennego stają się atutem Kremla dla jeszcze

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź