BLOGOSFERA,Indie news,News

Madraski niecodziennik: Veerappan – indyjski Robin Hood? Przypomnienie legendy.

Veerappan. Fot.: The Hindu

Veerappan. Fot.: The Hindu

Rozbójnik ukrywający się w gęstwinie lasów południa subkontynentu. Jeden z najbardziej poszukiwanych indyjskich przestępców,  winny śmierci co najmniej 120 osób, w tym kilkudziesięciu policjantów. Kłusownik. Przemytnik drzewa sandałowego i kości słoniowej. Porywacz. Z perspektywy organów ścigania wróg publiczny numer jeden, arcyłotr.

A jednak, w oczach wielu prostych ludzi – lokalny bohater. Współczesny indyjski Robin Hood.

Proszę Państwa, oto Veerappan. A dokładniej Koose Muniswamy Veerappan. Jego życiorys to gotowy materiał na film. 

LEŚNY ROZBÓJNIK

Veerappan urodził się w 1952 roku w Karnatace, w rodzinie pasterzy, należącej do kasty Wannijarów (Vanniyar). Zaczynał jako kłusownik. Pierwszego słonia zabił mając 14 lat. Stopniowo zwiększał skalę swojej działalności aż stanął na czele zorganizowanej grupy przestępczej. Eliminował wszystkich, którzy chcieli ukrócić jego działalność przemytniczą. Wielokrotnie ścierał się z leśnikami i policją, zawsze brawurowo uciekając i zostawiając za sobą kolejne ofiary. 

Działał w południowych Indiach, w stanach Kerala, Karnataka i Tamilnadu. To tu nie przemija jego sława. Zła i dobra. Co takiego miał w sobie ten złoczyńca, że wzbudzał sympatię ludzi? Dlaczego znajomy Tamil powiedział mi: „Dla niektórych był bohaterem, ludzie go podziwiali. I śmieszyło ich, gdy widzieli, jak drwi z władz”. 

Jego znakiem rozpoznawczym były charakterystyczne, chciałoby się powiedzieć „zawadiackie”, wąsy. To w nich miała się zakochać jego żona, Muthulakshmi, która walczy dziś o jego… dobre imię.

Oskarża się go o przemyt kości słoniowej wartej 2,6 milionów dolarów i drzewa sandałowego wartego 22 miliony dolarów. Miał się cieszyć wsparciem Tamilskich Tygrysów oraz naksalickiej grupy pod nazwą Tamil Nadu Liberation Army. Z biegiem czasu z lokalnego leśnego bandyty stał się osobistością, która prócz strachu wzbudzała respekt. Niektórzy podejrzewają go o ambicje polityczne.

PORYWACZ

W 2000 roku Veerappan przeprowadził jedną ze swych najbardziej znanych akcji. W obliczu kurczących się funduszy postanowił sięgnąć po sprawdzony sposób uzupełniania sakiewki – porwanie dla okupu.

Pewnej czerwcowej nocy wraz z towarzyszami wtargnął do domu Rajkumara, znanego

Porwanie aktora Rajkumara rozwścieczyło mieszkańców Karnataki.

Porwanie aktora Rajkumara rozwścieczyło mieszkańców Karnataki.

karnatackiego gwiazdora. Gdy następnego dnia wieść się rozeszła, Bangalur (stolica Karnataki) pogrążył się w chaosie. W mieście doszło do zamieszek. Na dwa dni zamknięto szkoły i część urzędów. A, że do porwania doszło na terenie Tamilnadu, sprawa negatywnie wpłynęła na stosunki między tym stanem a Karnataką. Jak się okazało, tamilskie władze już od roku wiedziały o groźbie porwania aktora, mimo to nie zapewniły mu bezpieczeństwa. Indyjski Sąd Najwyższy skrytykował to jako „niewybaczalne”. W Karnatace dewastowano samochody z tamilską rejestracją. Aktor odzyskał wolność po 108 dniach uwięzienia. Wysokość wpłaconego okupu pozostaje tematem spekulacji.

Wiadomo za to, że wśród postulatów Veerappana znalazło się uwolnienie tamilskich ekstremistów, a także podjęcie przez władze akcji na rzecz poprawienia sytuacji ubogich, promowanie tamilskiego jako języka nauczania oraz rozwiązanie wieloletniego tamilsko – karnatackiego sporu o korzystanie z wód rzeki Kaweri.

Porwania były stałym zagraniem przestępcy. Sprawność z jaką organizował kolejne uprowadzenia i ukrywał się wraz z porwanymi przysparzała powodów do wstydu służbom bezpieczeństwa. Co ciekawe, jak w 2000 roku napisało The Hindu, większość uprowadzonych przez niego osób wyszła na wolność bez uszczerbku na zdrowiu i … chwaliła swojego porywacza.

Czytając te słowa nie wolno jednak zapominać  że Veerappan miał na swoich rękach krew i nie wszyscy porwani mieli tyle szczęścia. W dwa lata po tym, jak The Hindu wspomniało o sympatii z jaką porwani portretowali bandytę, znaleziono ciało innego znanego uprowadzonego. Był nim karnatacki polityk, były minister w rządzie stanowym, H. Nagappa.

ROBIN HOOD CZY POSPOLITY PRZESTĘPCA?

Veerappan cieszył się statusem najbardziej poszukiwanego przest

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Madraski niecodziennik: Veerappan – indyjski Robin Hood? Przypomnienie legendy. Reviewed by on 13 lutego 2013 .

Rozbójnik ukrywający się w gęstwinie lasów południa subkontynentu. Jeden z najbardziej poszukiwanych indyjskich przestępców,  winny śmierci co najmniej 120 osób, w tym kilkudziesięciu policjantów. Kłusownik. Przemytnik drzewa sandałowego i kości słoniowej. Porywacz. Z perspektywy organów ścigania wróg publiczny numer jeden, arcyłotr. A jednak, w oczach wielu prostych ludzi – lokalny bohater. Współczesny indyjski Robin Hood. Proszę Państwa,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar