Artykuły

M. Slawik: O Bożym Narodzeniu, religii i wolności na Tajwanie

religion-taiwanZ sondażu „Gazety Wyborczej”[1] dość jasno wynika, że nasza polska kultura jest chrześcijańska, ale chrześcijaństwo przestaje być powszechnie wyznawaną religią. A jak wygląda życie religijne ludzi w dalekim zakątku Azji – na Tajwanie?

Według statystyk Tajwan jest jednym z krajów o najmniejszym odsetku chrześcijan (różne źródła podają 2-4,5 proc.), nic zatem dziwnego, że świąt Bożego Narodzenia nie ma w tutejszym kalendarzu. W wielu miejscach jednak stoją przystrojone sztucznym śniegiem sztuczne choinki. Ekspedientki w sklepach, kelnerzy, obsługa w różnych publicznych miejscach pracuje w czapkach a la święty Mikołaj. Odbywają się koncerty świąteczne, wspólne spotkania, kolacje itp. Na próżno jednak można szukać jakiegokolwiek wspomnienia o narodzeniu Jezusa. Byłem zaskoczony, że można skopiować pewne tradycje z innej kultury z pominięciem jakiejkolwiek treści, pozostała „czysta” forma. Muszę przyznać, że we mnie wzbudziło to spory niesmak, choć to zapewne zależy od punktu widzenia. W większości tutejszych kościołów chrześcijańskich obchodzi się Boże Narodzenie, choć tak trochę ukradkiem, bo to zwykłe dni pracy i to raczej my obcokrajowcy szukamy jakiejś formy uczczenia Bożego Narodzenia…

Chrześcijaństwo przybyło na Tajwan po raz pierwszy z Duńczykami w XVII wieku i o dziwo wiele wspólnot aborygeńskich[2] (obecnie zamieszkujących przede wszystkim tereny górskie) to chrześcijanie, w każdej niemal wiosce jest kościół protestancki bądź katolicki. Tajwańscy aborygeni to głównie chrześcijanie, są całe chrześcijańskie wioski, w których na czas nabożeństwa w niedzielę zamknięte są wszystkie sklepy, restauracje. W każdym niemal mieście jest szpital im. Mackay’a (jednego z pierwszych misjonarzy na Tajwanie). We współczesnym Tajwanie chrześcijanie ciągle są widoczni poprzez znane postacie i akcje organizowane, by zaprotestować lub wskazać na wyznawane wartości (np. przeciw legalizacji związków homoseksualnych, przeciw przemocy w rodzinie itd.). Warto może w tym miejscu wspomnieć, że kilku prezydentów Republiki Chińskiej (przynajmniej formalnie) było chrześcijanami: Sun Yat-sen, Czang Kaj-szek, Chiang Ching-kuo, Lee Teng-hui i Ma Ying-jeou. Z drugiej strony to również kościoły chrześcijańskie na Tajwanie wspierały mniej lub bardziej aktywnie walkę o prawa człowieka i tajwańską niepodległość, często stając w opozycji do władzy reprezentowanej przez osoby wymienione powyżej.

Jaka religia jest na Tajwanie dominująca? Pozwolę sobie zacząć bardziej od wyrażenia opinii niż od faktów. Otóż, jak mi się wydaje, dominującą religią tutaj, podobnie jak w wielu innych miejscach, przede wszystkim w Europie i USA, jest materializm. W tym aspekcie bogacące się społeczności dalekiej Azji nie różnią się tak bardzo od zachodnich cywilizacji. To jak i na co wydajemy pieniądze nieco się różni, ale różnice są w detalach, co do zasady dominuje praktyczny materializm, który wydaje się być dużo bliższy napływowej ludności chińskiej niż tradycyjnym społecznościom tajwańskim.

Na Tajwanie tradycyjnie dominującą religią jest taoizm, w którym głównym elementem jest kult przodków. Jest on widoczny na każdym kroku, poprzez liczne świątynie, świątynki oraz ołtarzyki, które są powszechne również w tajwańskich domach. Do tego dochodzą najróżniejsze obrzędy związane z porami roku i fazami księżyca, które są adresowane przodkom. I tak np. księżycowy sierpień, który przypada zwykle na przełomie sierpnia i września, to miesiąc duchów, kiedy to „niezaspokojone” duchy odwiedzają ziemie i niepokoją żyjących. Można je próbować udobruchać darami lub odstraszyć petardami (petardy i ognie sztuczne są tutaj w użyciu w dużych ilościach przez cały rok). Przodkom zapewnia się dobrobyt po śmierci poprzez „przesyłaniem” im pieniędzy i najróżniejszych dóbr. Jak wygląda taka przesyłka? Otóż pali  się różne papierowe modele (domów, samochodów, itd.). Podobnie również przesyła się pieniądze, tyle że nie te prawdziwe, tylko papierowe, kupowane specjalnie w tym celu. Palone pieniądze przesyłane są z dymem zmarłym przodkom. Pozostawia się również jedzenie, napoje i inne dobra. Bywają takie dni w roku, że nie tylko przy świątyniach, ale przed większością domów stoją stoły z przysmakami i palą się pieniądze i inne papierowe dobra.

Najważniejsze święto to Chiński Nowy Rok, to okres spotkań rodzinnych, podróży, przygotowań, życzeń, prezentów. Od połowy stycznia powoli wszystko zamiera, by od wigilii Nowego Roku zostało zamknięte niemal wszystko, większość sklepów, wszystkie firmy, restauracje, bary… W ciągu tygodnia życie powoli wraca do normy. Bilety należy kupić dużo wcześniej, na samochód też nie zawsze można liczyć… (np. nie można wjechać na autostradę jeżeli w samochodzie nie ma przynajmniej trzech osób). Z drugiej strony to jedyne święto, które jest tak powszechnie obchodzone w tej części świata.

To jednak tylko jeden z aspektów tutejszego podejścia do religii. To, co jest chyba jeszcze bardziej zaskakujące, to wolność – żadna religia tutaj nie jest lepsza ani gorsza. Pobyt tutaj zmusza trochę do rewizji poglądów na temat religii. Najważniejsze jest chyba to, że brak tu negatywnej oceny kogokolwiek ze względu na wyznawaną religię. Wolność wyznawania dowolnej religii jest tutaj niemal absolutna, bez porównania większa niż w Europie czy Stanach Zjednoczonych.

Jako przykład niech posłuży funkcjonowanie tzw. klubów studenckich na wszystkich uniwersytetach. Każdy klub, który spełnia dość proste kryteria (został zarejestrowany, ma przynajmniej 15 studentów, organizuje przynajmniej kilka spotkań w semestrze, prowadzi dokumentacje) ma takie same prawa. I tak obok klubu gitarowego, jeździeckiego są na moim uniwersytecie dwa kluby chrześcijańskie, klub medytacji buddyjskiej, hinduski i wiele innych. Wszystkie mają dostęp do sal, mogą starać się o dofinansowanie itd. Wszystkie współistnieją. Nie słyszałem (ani nie doświadczyłem) o żadnej formie dyskryminacji ze względu na wyznawaną religię. Szczególnie na początku na widok „białego” człowieka wiele osób pytało, czy jestem chrześcijaninem. Twierdząca odpowiedź spotykała się zawsze z uznaniem i ciepłym uśmiechem. O dziwo, wiele osób mówiło „ja też” lub wskazuje kogoś z rodziny. Podobnie podchodzą do innych religii.

Kolejną niespodzianką jest odbiór islamu. Muzułmanie to zdaniem wielu Tajwańczyków ludzie „miłujący pokój”. Wiele wspólnot muzułmańskich w sąsiednich krajach słynie ze swego otwartego i na wskroś pokojowego stosunku do innych ludzi. Mieszkańcy Indonezji (kraju w którym mieszka najwięcej muzułmanów – ok. 100 mln) są dumni ze swego tolerancyjnego stosunku do innych, wyrażają wprost niesmak do wojującego islamu. Trudno spotkać kobiety ubrane na czarno czy z zakrytą całkowicie twarzą, choć kwef jest nadal powszechny. Muzułmanki noszą się kolorowo, również kolorowe są kwefy. W sąsiadującej Malezji jednak islam ma charakter religii narodowej, gdzie inne wyznania są dyskryminowane. Jak się jednak wydaje, źródło tej dyskryminacji nie leży wcale w charakterze islamu, lecz w stosunkach społecznych we współczesnej Malezji. Islam jest formą obrony przed gospodarczą dominacją diaspory chińskiej (w rękach Chińczyków w Malezji jest 80 proc. biznesu) – religia stała się narzędziem w próbie powstrzymania przede wszystkim chińskiej ekspansji.

Na Tajwanie wprost mówi się o religii, lokalna administracja chętnie zaprasza przedstawicieli różnych religii do współtworzenia imprez masowych. Największe plenerowe wydarzenie w roku, tzw. „Lantren Festival” (Festiwal Lampionów), gromadzi tłumy ludzi. Przy tej okazji znajduje się olbrzymi sektor poświęcony prezentacji różnych wierzeń i religii. Odwiedzający mogą się swobodnie przemieszczać między różnymi ekspozycjami, scenami i słuchać, oglądać i rozmawiać. Wszystko to odbywa się w atmosferze zabawy, festiwalu, spokoju i porządku.

Na zakończenie jeszcze jedna ciekawostka. Na początku roku szkolnego wypełnia się ankietę, w której jest pozycja „wyznanie”. Wśród religii wymieniony jest taoizm, buddyzm, hinduizm, islam, chrześcijaństwo i katolicyzm. O dziwo, religia „katolicka” tutaj widziana jest jako odmienna od „chrześcijaństwa”, co wynika nie z teologii chrześcijańskiej (o której wiele osób tutaj nic nie wie), co z obserwacji – katolickie świątynie, księża i zwyczaje wyglądają inaczej niż kościoły protestanckie, a przede wszystkim tzw. Kościół Lokalny, który narodził się w Azji (Chinach) i jest najbliższy w zwyczajach tutejszej kulturze.[3]

Optymizmem napawa fakt, że wyznawcy różnych religii mogą pokojowo z pełnym wzajemnym szacunkiem współistnieć obok siebie, wbrew temu, do czego próbują przekonać nas politycy i media.

Na zakończenie wszystkim czytelnikom składam gorące (bo z tropikalnej wyspy) życzenia świąteczne, by w naszym życiu dominowała akceptacja różnorodności, miłość do tych co blisko i daleko oraz pokój w świecie pełnym zmagań.



[2] Aborygenami nazywam potomków plemion zamieszkujących tę wyspę przed przybyciem Europejczyków (w pierwszej kolejności Duńczyków). Przedstawiciele późniejszych emigrantów są kulturowo dość odmienni.

[3] To kościół mało nieznany w Europie, początkami sięga nauczania Watchmana Nee i Witnessa Lee na początku XX wieku w Chinach. Jego wyznawcy na Tajwan przybyli wraz z Czang Kaj-szekiem.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M. Slawik: O Bożym Narodzeniu, religii i wolności na Tajwanie Reviewed by on 22 grudnia 2013 .

Z sondażu „Gazety Wyborczej”[1] dość jasno wynika, że nasza polska kultura jest chrześcijańska, ale chrześcijaństwo przestaje być powszechnie wyznawaną religią. A jak wygląda życie religijne ludzi w dalekim zakątku Azji – na Tajwanie? Według statystyk Tajwan jest jednym z krajów o najmniejszym odsetku chrześcijan (różne źródła podają 2-4,5 proc.), nic zatem dziwnego, że świąt Bożego

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Doktor nauk chemicznych, magister psychologii. Od dwóch lat pracuje w Instytucie Chemii Stosowanej Państwowego Uniwersytetu Chiao Tung w Hsinchu na Tajwanie. Prowadzi badania z zakresu chemii kwantowej. Jako psycholog prowadzi porady psychologiczne, jest trenerem umiejętności manadżerskich, coachem. Jego zainteresowania dotyczą zagadnień z szeroko rozumianą kulturą, religią, edukacją i zarządzaniem, wszystkim co dotyczy relacji interpersonalnych.

Pozostaw odpowiedź