BLOGOSFERA

M. Slawik: Czego boją się Tajwańczycy?

Lęk jest jednym z tych stanów, który znany jest każdemu człowiekowi, nikt z nas nie jest od niego wolny. W naszym doświadczeniu jest odczuciem nieprzyjemnym, jego funkcją jest ostrzeganie nas przed niebezpieczeństwami. To właśnie lęk, czy też strach powstrzymuje nas od działania, podejmowania ryzyka, czy próby zmieniania status quo. Leży też u podstaw w zasadzie wszelkich zaburzeń psychicznych, towarzyszy chorobie, problemom, wyzwaniom, nowym sytuacjom.

Choć lęk jest powszechnym doświadczeniem człowieka, to jednak wydaje się, że do pewnego stopnia jest inaczej przeżywany i doświadczany w zależności od kultury. Ta obserwacja może być dość trudna do uzasadnienia, choć przez wielu obcokrajowców mieszkających w kręgu kultury chińskiej jest obserwowany, ja skupię się jednak przede wszystkim na Tajwanie.

źródło: commons.wikimedia.org

źródło: commons.wikimedia.org

Na tej niewielkiej wyspie jednym z powszechnie używanych środków wychowawczych jest strach. Od najmłodszych lat wpajany jest lęk przed duchami zmarłych i przodków. W tutejszej kulturze kult przodków jest głęboko zakorzeniony w tradycji i religii. Liczne świątynie są „ozdobione” potworami, figurami postaci zbliżonych do ludzkich, ale z dzikimi, strasznymi obliczami (nam przypominającymi raczej diabła). Kultura jest przesiąknięta wiarą w duchy osób zmarłych, których potrzeby trzeba zaspakajać i dbać o zmarłych przodków, by nas nie niepokoili i zapewnili dobrobyt. Niemal codziennie można usłyszeć petardy i fajerwerki, których główną funkcją nie jest zabawa i celebrowanie jakiegoś wydarzenia, ale odstraszanie niezaspokojonych duchów zmarłych. Są okresy w roku, które są szczególnie przepełnione ożywianą działalnością duchów (jak np. sierpień według kalendarza księżycowego), gdzie najlepiej nie wybierać się do lasu, nie pływać w oceanie i unikać jakichkolwiek odludnych miejsc… Zapytani młodzi Tajwańczycy na ogół zaprzeczają, by wierzyli, że w takich miejscach można spotkać duchy, ale zdecydowana większość „na wszelki wypadek” w środku lata nie pójdzie popływać… (w środku naprawdę upalnego lata nieliczne plaże na Tajwanie, z paroma wyjątkami, świecą pustkami, a osoby pływające to przede wszystkim obcokrajowcy). Dba się także o przodków „wysyłając” im pieniądze (specjalnie produkowane w tym celu), przedmioty codziennego użytku (tekturowe modele) poprzez ich palenie, wystawia się i pozostawia duchom pokarmy. Wiele można o tych barwnych zwyczajach pisać, ale jak się wydaje u ich podłoża leży przede wszystkim strach, że nie dbając o przodków ich duchy będą odwiedzać ziemię i niepokoić żyjących, mogą być dla nich niebezpieczni, mogą być przyczyną nagłych wypadków, takich jak np. utonięcia.

To głębokie doświadczenie niepokoju i strachu jest ludziom wychowanym w zachodniej kulturze obce. Tutejsi ludzie, którzy wyznają inną religie (chrześcijaństwo, buddyzm itd.) nie są jakoś wolni od tego strachu. Powszechnie spotykanym powiedzeniem jest: „lepiej być bezpiecznym niż ratować”. Owe „bezpieczeństwo” jednak nieraz powstrzymuje od próbowania rzeczy, których się nie robiło wcześniej, od eksperymentowania i eksplorowania. Przełamywanie lęku, które daje poczucie radości i napełnia energią jest traktowane tutaj jako fanaberia, od takich eksperymentów lepiej trzymać się z daleka. Jednocześnie czasami Tajwańczycy wydają się nie dostrzegać zagrożenia w ewidentnie niebezpiecznych sytuacjach, bo inni wokół postępują podobnie. Postępowanie, tak jak cała grupa jest tutaj zawsze uważane za właściwe i zupełnie „bezpieczne”.

Jak mi się wydaje, to właśnie w tym głęboko zakorzenionym lęku można szukać przyczyn wielu zachowań, które dla człowieka z innej kultury wydają się niezwykłe, dziwne, czasami mało zrozumiałe, a nawet zaskakujące. Spróbuje podać kilka przykładów. Na każdym kroku dba się tutaj o bezpieczeństwo, na każdym kroku można spotkać ostrzeżenia przed potencjalnym zagrożeniem. Wyprawa w wyższe góry wymaga uzyskania pozwolenia, a by je otrzymać trzeba między innymi podać dane znajomego Tajwańczyka, który jest w razie problemów osobą kontaktową (wymagane jest podanie przynajmniej dwóch różnych numerów telefonów). Dla większości ludzi wycieczka w góry poza „wybrukowane” szlaki jest niebezpieczna i będą się upierać przy konieczności wynajęcia profesjonalnego przewodnika (czego nigdy sam nie zrobiłem). Przebywanie w górach po zmierzchu jest uważane za bardzo niebezpieczne, takie zachowanie spowoduje zaniepokojenie i próbę organizowania pomocy ze strony nawet postronnych świadków.

Nie pływa się w morzu czy w oceanie (bo to miejsca zamieszkiwane przez duchy), ale również w rzekach i uroczych wodospadach, które stanowią wspaniała ochłodę w środku upalnego lata. Unika się słońca (które jest tutaj rzeczywiście mocne), „dzikiej” przyrody. Jakiekolwiek nieudomowione zwierze jest „niebezpieczne”, panikę wśród dzieci i dorosłych może wzbudzić nawet przechodzący bezpański pies (który sam się boi, nie szczeka, nie szczerzy zębów). Wielokrotnie widziałem paniczną reakcję na zupełnie niegroźnego psa, choć wydaje się zupełnie niemożliwe, by którykolwiek pies tutaj mógł ugryźć lub zaatakować. Przy okazjo warto wspomnieć, że nawet zastanawiałem się, czy psy na Tajwanie w ogóle szczekają. Obserwacja zachowania psów, również tych bezpańskich, pokazuje, jak bardzo one się również boją, wycofują się od kontaktu z człowiekiem, mimo że nigdy nie byłem świadkiem bicia, znęcania się na nimi. Można by powiedzieć, że psy pokazują podstawowy schemat zachowania ludzi…

Podstawowym środkiem dyscypliny szkolnej czy domowej wydaje się być również strach, przede wszystkim związany z lękiem przed utratą „twarzy” lub spowodowaniem, że np. rodzic, czy nauczyciel mógłby „stracić twarz” (to jest temat na oddzielny artykuł).

Lęk wydaje się również powstrzymywać przed budowanie bliższych relacji z „obcymi”. Do domu nie zaprasza się nawet przyjaciół z lęku, że nie jest dość reprezentacyjny. Ludzie tutaj bardzo starają się, byś czuł się dobrze, oferują pomoc i chętnie obdarowują. Jednak przyglądając się uważniej temu zachowaniu u jego podstaw leży potrzeba zachowania „twarzy” lub mówiąc inaczej, lęk przed utratą „twarzy”.

Z psychologicznego punktu widzenia ciekawy jest fakt, że lęk nie jest generalnie dobrym sposobem motywowania ludzi do działania, czy też zaprzestania działa, z jednym jednak wyjątkiem. Tym wyjątkiem jest lęk prze odrzuceniem społecznym. Siła oddziaływania opisywanego tutaj strachu właśnie w tym aspekcie pokazuje swoją siłę, ewentualna osoba wyróżniająca się w jakikolwiek sposób jest w społecznym wymiarze odrzucana poprzez odmienność od innych.

Jestem pod wrażeniem siły strachu, który wywodzi się z kultu przodków i licznych zobowiązań wobec ludzi, którzy nas poprzedzali. Ma on oczywiście aspekty bardzo pozytywne również, jak to, że powszechnie ciągle rodzina opiekuje się starszym niedołężnym jej członkiem, rodziny wielopokoleniowe ciągle są powszechne, celebruje się rodzinne święta. Z drugiej strony jednak dojmujące jest odczucie tego „bazowego lęku”, który stoi na przeszkodzie eksplorowania, tworzenia, kreatywności i zdobywania „nowego”. Można by się nawet pokusić o daleko idące interpretacje (często zanadto uproszczone), doszukując się w tym głęboko zakorzenionym lęku odpowiedzi na pytanie, dlaczego Chiny nie podjęły działań w kierunku kolonizacji świata, kiedy znacznie mniej zaawansowani technologicznie Europejczycy eksplorowali świat, kolonizowali odległe krainy, w tym Azję Południowo-Wschodnią.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M. Slawik: Czego boją się Tajwańczycy? Reviewed by on 9 kwietnia 2014 .

Lęk jest jednym z tych stanów, który znany jest każdemu człowiekowi, nikt z nas nie jest od niego wolny. W naszym doświadczeniu jest odczuciem nieprzyjemnym, jego funkcją jest ostrzeganie nas przed niebezpieczeństwami. To właśnie lęk, czy też strach powstrzymuje nas od działania, podejmowania ryzyka, czy próby zmieniania status quo. Leży też u podstaw w zasadzie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Doktor nauk chemicznych, magister psychologii. Od dwóch lat pracuje w Instytucie Chemii Stosowanej Państwowego Uniwersytetu Chiao Tung w Hsinchu na Tajwanie. Prowadzi badania z zakresu chemii kwantowej. Jako psycholog prowadzi porady psychologiczne, jest trenerem umiejętności manadżerskich, coachem. Jego zainteresowania dotyczą zagadnień z szeroko rozumianą kulturą, religią, edukacją i zarządzaniem, wszystkim co dotyczy relacji interpersonalnych.

Pozostaw odpowiedź