Artykuły,Chiny news,Komentarze,Publicystyka

M.Przychodniak: Czy ChRL zrezygnuje z popierania reżimu M.Kadafiego?

W czerwcu, lipcu i sierpniu br. Chińska Republika Ludowa znacząco zintensyfikowała swoje polityczne zaangażowanie w ramach tzw. konfliktu libijskiego. Na początku czerwca br. jeden z chińskich dyplomatów pracujących w Egipcie przeprowadził wstępne rozmowy z członkami libijskiej Tymczasowej Rady Narodowej (TRN)[1]. 15 czerwca z szefem TRN spotkał się ambasador Chin w Katarze. 21 czerwca 2011 r. do Pekinu przyjechał Mahmoud Jiabril, przywódca libijskich rebeliantów, aby spotkać się z m.in. ministrem spraw zagranicznych Chin Yang Jiechi. 7 lipca 2011 r. Chen Liandong, szefa departamentu MSZ ChRL do spraw Afryki Północnej spotkał się w Bengazi z przedstawicielami TRN. A 22 sierpnia br. rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych ChRL stwierdził, że Pekin respektuje wybór narodu libijskiego i „liczy na możliwość odegrania istotnej roli w rekonstrukcji kraju”[2].

Powyższa sekwencja zdarzeń pokazuje, że władze w Pekinie – pomimo w dalszym ciągu utrzymywania ostrożnej, wielowektorowej polityki zagranicznej (zarówno w sferze praktycznej jak i politycznej retoryce) – coraz bardziej zdecydowanie angażują się w sporne kwestie na arenie międzynarodowej. Jest oczywiście jasne, że sytuacja ta ma charakter doraźny i nie oznacza nagłego spełnienia założeń zawartych w zaproponowanym przez R.Zoellicka postulacie „responsible stakeholder”. Stanowi jednak bezprecedensowy wyraz chińskiego zaangażowania na arenie międzynarodowej. Z czego jednak wynika nadzwyczajna aktywność Pekinu w ramach kryzysu libijskiego, w tym zwłaszcza intensyfikacja kontaktów z rebeliantami reprezentowanymi przez TRN? I co, oprócz mocniejszego zaznaczenia przez Chin swojej pozycji w świecie, może zmienić?

Libia nigdy nie była ważnym składnikiem chińskiej polityki zagranicznej. W 1971 r. uznała istnienie ChRL jako niezależnego podmiotu międzynarodowego ale do 1978 r. nie uruchomiła oficjalnych stosunków dyplomatycznych. Podobnie jak pozostałe kraje Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej od wielu lat była postrzegana przez Chiny jako istotny –  ale nie kluczowy – kraj tego obszaru i w związku z tym nie prowadziły one tam ekskluzywnej polityki zagranicznej, a podporządkowaną ogólnym tendencjom obecności Pekinu na tym obszarze.

Powyższe założenia ulegały wielu zmianom, ale dopiero wprowadzenie w życie koncepcji Deng Xiaopinga, zmodyfikowało istotnie politykę Pekinu w stosunku do tego regionu. W porównaniu do wcześniejszego okresu Chiny nie dążyły już do „rewolucyjnego” przywództwa pośród państw tego obszaru w imię ideologii maoistowskiej i antyimperialnej ale do budowy bardziej pragmatycznych relacji, ukierunkowanych na współpracę gospodarczą. Tym samym wraz z coraz większą „kapitalistyczną” ewolucją systemu ekonomicznego i politycznego ChRL Libia była coraz silniej postrzegana jako możliwy obszar inwestycyjny. Wzajemna współpraca handlowa wahała się w zależności m.in. od wprowadzanych przez ONZ sankcji ale przez wiele lat oscylowała na średnim poziomie, także w kontekście dostaw surowców energetycznych, zwłaszcza ropy naftowej. Dopiero ostatnie lata przyniosły stopniowy wzrost chińskich inwestycji w tym kraju, związany głównie ze strategią aktywizacji inwestycyjnej Chin w Afryce, jak i odprężeniem w kontaktach M.Kadafiego z Zachodem, co przyczyniało się do poprawy klimatu wzajemnej współpracy.

W Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie – a więc również w odniesieniu do relacji z Libią – władze w Pekinie oparły swoją politykę na utrzymaniu dwóch kluczowych priorytetów: zachowaniu politycznego status quo w regionie gwarantującego powodzenie inwestycji i spełnienie interesów ekonomicznych oraz podkreślanie własnej, rosnącej i zmieniającej się roli na arenie międzynarodowej, głównie w kontekście aktywności USA, czy (w dużo mniejszym stopniu) UE. Pierwszy z tych priorytetów dotyczy przede wszystkim dotrzymania terminów i ilości dostaw surowców energetycznych, a co za tym idzie wsparcia dla utrzymania wysokiego poziomu PKB w ChRL. Drugi pozwalał Chińskiej Republice Ludowej – zresztą na wzór wykorzystania kwestii irańskiej, czy palestyńskiej na arenie międzynarodowej – tworzyć platformę politycznego dystansowania się od USA. Tym samym umożliwiał na zasadzie „kontrprojektu” rozbudowę statusu Chin w regionie i w społeczności globalnej, zgodnie z dogmatem „przyszłego supermocarstwa” i stopniowym, świadomie wydłużonym do niego dochodzeniem. Zwłaszcza, że dla USA – pomimo militarnego zaangażowania – to nie Libia a Arabia Saudyjska, Jemen i Syria stanowią podstawę amerykańskiej polityki zagranicznej na Bliskim Wschodzie.

Powyższe czynniki ukształtowały tym samym obecną politykę ChRL w Libii, w tym i stopniową rezygnację ze wspierania „starego” reżimu. Pomimo jednak istnienia konsensusu w kierownictwie chińskim dotyczącym priorytetów na Bliskim Wschodzie zarówno początkowy etap kontestacji działań RB ONZ (we współpracy z Rosją), wstrzymanie się od głosu w sprawie „libijskiej” rezolucji jak i obecna intensyfikacja kontaktów z TRN nie były do końca elementami przemyślanej chińskiej strategii, a wynikały często z decyzji ad hoc. Wynika to m.in. ze specyfiki podejmowania procesu decyzyjnego, a w szczególności małej niezależności i elastyczności MSZ. Dominująca rolę odgrywa bowiem w tym kontekście Komunistyczna Parta Chin i jej naczelny organ – Stały Komitet Biura Politycznego, który podejmuje kluczowe decyzje także odnośnie zwiększenia czy zmniejszenia kontaktów z TRN. Niewielka częstotliwość jego spotkań ma również spory wpływ na płynność i dynamikę polityki zagranicznej i obecności Chin na arenie międzynarodowej.

Doraźny charakter podejmowania decyzji przez Pekin sprawił również, że reakcja Chin na kryzys libijski miała zróżnicowany charakter i wraz z upływem czasu ulegała fluktuacjom. W pierwszej chwili wybuch rewolucji „libijskiej” została niemalże zlekceważony przez Chiny jako jedynie przykład kolejnych demonstracji społecznych w krajach Afryki Północnej, który szybko zostanie stłumiony przez władze. Stanowisko to wraz ze wzrostem dynamiki konfliktu, zaangażowaniem państw zachodnich doprowadziło jednak do stopniowej aktywizacji Chin. Istotny wpływ miały tutaj trwające wówczas w Libii inwestycje chińskie na sumę ponad 18 mld USD i ponad 30 tys. robotników pracujących na miejscu, których niewielka część padła zresztą ofiarę pierwszych starć pomiędzy rebeliantami a wojskami dyktatora. Swoistą demonstracją międzynarodowej pozycji i globalnych możliwości Chin był w tym kontekście udział sił zbrojnych ChRL w operacji ewakuacji Chińczyków z Libii[3].

ChRL wstrzymała się od weta wobec rezolucji ONZ, a zarazem podjęła krytykę późniejszej zachodniej interwencji zbrojnej uznając ją za nieuzasadnioną w świetle zapisów przyjętego dokumentu.  Od tej pory inicjatywy Pekinu były zdecydowanie ukierunkowane na próbę utrzymania tradycyjnej „pozycji” politycznej: „spokojnego” obserwatora sytuacji zachowującego strategiczną „równowagę”. Dalsze sygnalizowanie możliwości wsparcia dla reżimu Kadafiego wynikało głównie z chęci utrzymania uprzywilejowanej pozycji gospodarczej w Libii. Otwarcie dialogu ze stroną rebeliantów Pekin łagodził jednocześnie krytyką operacji państw zachodnich. Ponieważ nie było pewności, która ze stron ostatecznie przeważy ChRL dbała o równy „dystans” polityczny wobec podmiotów na libijskiej scenie politycznej starając się zabezpieczyć swoje interesy, także w ewentualnej sytuacji podziału państwa, bądź zwycięstwa jednej ze stron.

Widoczna obecnie intensyfikacja kontaktów z TRN i oficjalne komunikaty chińskiego MSZ pokazują, że władze w Pekinie zmieniły swoje stanowisko i traktują już rebeliantów jako przyszłą władzę w Libii. Daje to wyraźny dowód, że dla Pekinu rzeczywiście najważniejsze są interesy gospodarcze i długofalowa strategia polityczna. Znamienny w tym kontekście był komentarz jaki ukazał się w anglojęzycznym wydaniu chińskiego dziennika „Global Times”, w którym autor stwierdzał, że w sytuacji ataków państw zachodnich na Libię ich miejsce na rynku gospodarczym tego kraju gotowe są zająć chińskie przedsiębiorstwa. Podobne stanowisko prezentują obecnie powiązani  z władzą członkowie think-tanków z ChRL twierdzać, że „Kadafi nigdy nie był sojusznikiem Chin, a rebelianci przyrzekli chronić interesy Pekinu w Libii”[4]. Jednocześnie władze przekazały dla TRN w Libii niecałe 8 mln USD pomocy rozwojowej, a wcześniej odmówiły wysłania swoich reprezentantów na spotkanie Libijskiej Grupy Kontaktowej utworzonej przez państwa z koalicji zachodniej.

Obecny sukces rebeliantów pokazuje, że „późne” chińskie kalkulacje dotyczące prawdopodobnego upadku Kadafiego potwierdzają się. Tym samym pragmatyczna polityka ChRL może poskutkować po pierwsze uzyskaniem przez nią zgody nowych władz na kontynuację dotychczasowych inwestycji, a także znaczącego poszerzenia ewentualnych przyszłych działań na polu gospodarczym. Pozwoli jednocześnie – z wykorzystaniem możliwości finansowych Pekinu przy równoległych kłopotach w tej kwestii krajów koalicji zachodniej – zachować pozytywne kontakty i wizerunek ważnego kraju wspierającego wysiłek narodowy Libijczyków. Zerwanie z reżimem płk M.Kadafiego przyjedzie władzom w Pekinie o tyle łatwiej, że i dotychczasowa współpraca nie przebiegała najłatwiej zarówno na polu ekonomicznym jak i politycznym. Z całą pewnością nie można jej było określić mianem strategicznego sojuszu politycznego. Dość wspomnieć, że ostatnia wizyta oficjalna dyktatora Libii w Pekinie odbyła się w 1982 r., jeszcze za czasów Deng Xiaopinga. Do późniejszych ważniejszych dwustronnych zatargów należała m.in. kwestia Tajwanu, zwłaszcza w 2006 r. kiedy władze libijskie zgodziły się oficjalnie przyjąć prezydenta z tego kraju. ChRL nie mogła być również zadowolona z pozbawienia kilka lat wcześniej przez Libię możliwości nabycia lokalnej spółki surowcowej przez chińską CNPC (China National Petroleum Corporation), czy wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Libii oskarżającego władze ChRL o nowoczesny kolonializm.



[1] Funkcjonuje również pod nazwą Narodowej Rady Tymczasowej i Libijskiej Rady Narodowej. Nazwa angielska: The National Transitional Council; nazwa arabska: al-majlis al-waṭanī al-‚intiqālī. Została powołana w marcu 2011 r. jako ciało skupiające I koordynujące działania przeciwników M.Kadaffiego.

[2] http://www.washingtonpost.com/world/middle-east/china-says-it-hopes-to-have-an-active-role-in-libyas-reconstruction/2011/08/22/gIQAawGuVJ_story.html

[3] Okręty ChRL dotarły w region konfliktu dopiero w momencie gdy większość pracowników z ChRL zostało już z Libii wywiezionych drogą powietrzną.

[4] Podobne poglądy głosił w wywiadzie dla Global Times Li Shaoxian, wiceprzewodniczący Chińskiego Instytutu Współczesnych Stosunków Międzynarodowych (China Institutes of Contemporary International Relations) [za] http://www.globaltimes.cn/NEWS/tabid/99/articleType/ArticleView/articleId/672278/Post-Gaddafi-Libyan-revival-needs-China.aspx

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M.Przychodniak: Czy ChRL zrezygnuje z popierania reżimu M.Kadafiego? Reviewed by on 29 sierpnia 2011 .

W czerwcu, lipcu i sierpniu br. Chińska Republika Ludowa znacząco zintensyfikowała swoje polityczne zaangażowanie w ramach tzw. konfliktu libijskiego. Na początku czerwca br. jeden z chińskich dyplomatów pracujących w Egipcie przeprowadził wstępne rozmowy z członkami libijskiej Tymczasowej Rady Narodowej (TRN)[1]. 15 czerwca z szefem TRN spotkał się ambasador Chin w Katarze. 21 czerwca 2011 r.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 6

  • Avatar Marcin Przychodniak

    Symboliczną zmianę trendów można było zaobserwować już po śmierci M.Kadafiego, kiedy na angielskiej stronie internetowej agencji Xinhua zamiast wcześniejszego określenia „strongman” można było przeczytać „The Middle Eastern madman Gadhafi”.

    • Podobną woltę wcześniej zrobili Włosi, którzy byli jednymi z gł. partnerów Kadafiego. Berlusconi poczuł się upokorzony przez Anglosasów i Francuzów, ale w zasadzie nie miał wyboru. Z drugiej strony, jeli ktoś będzie w stanie odzyskać dawne wpływy w Libii, to będą to raczej Chińczycy niż Włosi. Przede wszystkim z powodów finansowych.

  • Avatar Marcin Przychodniak

    A życie pisze scenariusz dalej, dzisiaj ChRL uznała legalność TRN jako reprezentanta narodu libijskiego. Wydaje się, że było to nieuchronne ale znacznie fakt ten przyspieszyły ostatnie doniesienia o chińskich dostawach broni dla Kadafiego.

  • Umiarkowany, spokojny opis sytuacyjny. To że spóźniony nie ma dla mnie znaczenia. Ukazuje proces zmian w chińskim kierownictwie. Takie teksty dobrze się czyta.

  • Artykuł rzeczywiście ciekawy tylko znacznie spóźniony.

  • Ciekawa analiza. Jakkolwiek tytuł brzmi trochę zaskakująco. Czyżby artykuł powstał, zanim Kadafi „dał nogę”? :-)

Pozostaw odpowiedź