Artykuły,Publicystyka

M. Mocarski: Przekroczyć Rzekę: Sytuacja Uciekinierów z Korei Północnej. Część trzecia

Jakiś czas temu natrafiłem na artykuł opisujący historię uchodźcy z Korei Północnej, ochrzczego przez autora pseudonimem “Kang.” W ciągu zaledwie trzech lat Kang  uciekł z KRLD do Korei Południowej, skąd zawiedziony poziomem życia powrócił do Korei Północnej, żeby wkrótce po raz kolejny uciec do Korei Południowej. Aktualnie jest przesłuchiwany przez południowokoreański wywiad pod zarzutem szpiegostwa.

Historia Kanga nie jest pierwszym przypadkiem tego typu. Według Ministerstwa Unifikacji Korei w Seulu, tylko w latach 2012-2014 do Korei Północnej wróciło szesnastu uciekinierów, z czego czworo zdołało ponownie uciec na południe. Wcześniej takie niewiarydogne historie wydawały mi się mówić o pojedynczych przypadkach osób niezdolnych do adaptacji w południowokoreańskim społeczeństwie. Statystyki jednak wskazują inaczej.

Raport Daily NK z roku 2012 informuje, że współczynnik samobójstw wśród uchodźców z Korei Północnej przebywających w Republice Korei jest trzykrotnie wyższy niż dla reszty społeczeństwa tego kraju, który jest przecież znany ze stosunkowo wysokiej liczby samobójstw. Samobójstwo jest przyczyną śmierci nawet czternastu procent uchodźców, ludzi którzy uciekli do Korei Południowej przed głodem i prześladowaniami. To zjawisko zaskakuje tym bardziej, iż wraz z wolnością, Korea Południowa oferuje uciekinierom z Północy wsparcie socjalne, kursy zawodowe, bezpłatną edukację wyższą i wiele innych benefitów niedostępnych dla obywateli urodzonych na południowej części półwyspu. Uchodźcy otrzymują południowokoreański paszport, mówią tym samym językiem, i nawet wyglądem niewiele różnią się od Koreańczyków z Południa.

-W czym więc problem? – Zapytałem siedzącą przy moim stoliku mnie Koreankę z północy.

Dziewczyna westchnęła.

-Zacznijmy od początku.

Według konstytucji Korei Południowej, cały Półwysep Koreański wraz z okolicznymi wyspami jest jej prawowitym terytorium. Mieszkańcy Korei Północnej są więc uznawani za obywateli Korei Południowej, więzionych przez okupujący północną część półwyspu reżim. W związku z tym, każdy uciekinier z Północy, któremu uda się dotrzeć do Republiki Korei ma prawo do uzyskania południowokoreańskiego paszportu. Jednak najpierw agencje wywiadowcze Korei Południowej muszą się upewnić, że dana osoba nie jest północnokoreańskim szpiegiem. W tym celu, świeżo przybyli uchodźcy są najpierw lokowani w ośrodku obserwacyjnym, gdzie są skrupulatnie przesłuchiwani.

-Każdy z nas dostaje zeszyt, w którym musi zapisać całą historię swojego życia, wszystkie wydarzenia od urodzenia do dotarcia na Południe – wyjaśniła dziewczyna. – Później są one porównywane z historiami innych uciekinierów. Jeśli agenci nie natrafią na żadne nieścisłości, to po miesiącu trafiamy do Hanawon.

Zdecydowana większość uchodźców dociera do Korei Południowej bez podstawowej wiedzy niezbędnej do życia w zaawansowanym technologicznie społeczeństwie. Uchodźcy nie wiedzą jak założyć konto bankowe, obsługiwać komputer, czy nawet rozpoznawać litery łacińskiego alfabetu. Wszystkie te umiejętności muszą zostać nabyte podczas czteromiesięcznego pobytu w Hanawon, ośrodku wstępnej edukacji dla uchodźców z Korei Północnej. Oprócz tego uciekinierzy są uczeni południowokoreańskiego akcentu, oraz historii Korei. Cały proces edukacji trwa cztery miesiące.

-W ciągu zaledwie czterech miesięcy musimy nauczyć się wszystkiego, co dla Koreańczyków z południa jest oczywistością. To niemożliwe, gdy  nawet język stoi nam na przeszkodzie. – Dziewczyna wskazała na wiszące na ścianie kawiarni menu – Słowa takie jak “cake,” “ice cream,” czy “take out” są zapisywane koreańskim alfabetem i powszechnie używane na południu. Dla nas są one zupełną nowością.

Nieznajomość podstaw angielskiego jest tylko jedną z wielu barier oddzielających uciekinierów z Północy od reszty społeczeństwa. W kraju, gdzie zaciekła rywalizacja międzyludzka jest nauczana od najmłodszych lat, nawet dla wykształconych ludzi znalezienie pracy z roku na rok staje się coraz trudniejsze. Uchodźcy zaczynają ze straconej pozycji: większość z nich nie ukończyła nawet szkoły średniej. Wraz z wiekiem szansa na nadrobienie braków w edukacji się zmniejsza, co zmusza starsze osoby do podejmowania słabo płatnych lub niebezpiecznych zajęć.

Nawet wykształceni na Północy specjaliści mają problem ze znalezieniem zatrudnienia w Korei Południowej.  Latem 2016 roku południowokoreańskie media obiegła wieść o śmiertelnym wypadku przy pracy jednego z uchodźców z Korei Północnej. W KRLD był szanowanym lekarzem. Niechęć pracodawców w Korei Południowej zmusiła go do podjęcia się czyszczenia szyb na wysokościach, co skończyło się tragicznie.

Moja rozmówczyni odchrząknęła i przeniosła wzrok na krople deszczu spływające powoli po szybie  kawiarnianego okna.

-Załóżmy, że uchodźca dotarł do Korei Południowej w wieku dwudziestu lat. – Ciągnęła- Jeśli ma szczęście, zostanie przyjęty do specjalnej szkoły przygotowawczej, gdzie w ciągu trzech lat musi nadrobić wszystkie braki w edukacji, włączając w to naukę angielskiego od podstaw. Przy dobrych wynikach w wieku dwudziestu trzech lat rozpocznie studia z pięcioletnim opóźnieniem w stosunku do studentów z Korei Południowej. Żeby być w stanie dostać dobrze płatną pracę, na studiach musi utrzymywać poziom równy najlepszym południowokoreańskim studentom. A nawet absolwent znanej uczelni napotyka przeszkodę w znalezieniu odpowiedniej pracy.

-Jaką przeszkodę?

-Jest z północy. – Odparła uciekinierka.

Przeszkoda wspomniana przez moją rozmówczynię to społeczne wykluczenie. Na to zjawisko składa się wiele czynników: globalne, takie jak sytuacja polityczna na Półwyspie Koreańskim, czy obraz Korei Północnej ukazywany w mediach; lokalne, takie jak niewielki kontakt z uchodźcami i obcokrajowcami; oraz indywidualne, jak językowe nieporozumienia, czy polityczne poglądy. Bywa, że uchodźcy są przeklinani i nazywani „komuchami,” ale dyskryminacja ma również poważniejsze skutki.   Fakt urodzenia po drugiej stronie granicy często bywa dla pracodawcy powodem wystarczającym do wyboru podobnie wykwalifikowanego pracownika z Południa. „Zwykle ukrywam swoje pochodzenie, ale podczas rozmowy kwalifikacyjnej zapytano mnie, dlaczego nie odbyłem służby wojskowej. Jak przyznałem, że jestem z Korei Północnej to już wiedziałem, że nie mam szans dostać tej pracy.” Wyznał jeden z uciekinierów w południowokoreańskiej telewizji. To samo zjawisko można zaobserwować w każdej dziedzinie życia . Dzieci pochodzące z Północy są bardziej narażone na dręczenie w szkołach. Tylko 28 procent młodzieży pochodzenia północnokoreańskiego (w porównaniu do 72 procent wśród rówieśników urodzonych na Południu) rozpoczyna studia wyższe, z czego jedna trzecia nie jest w stanie ich ukończyć. Magazyn Shin Dong-A alarmuje, że nawet 70 procent uciekinierów nie utrzymuje swego miejsca pracy na dłużej niż rok. ­­

– Uciekasz z Korei Północnej dla wolności i dobrobytu, a tak naprawdę nie jesteś w stanie doświadczyć ani jednego, ani drugiego – podsumowała cichym głosem moja rozmówczyni.  -Dlaczego musimy płacić tak wysoką cenę za to, że urodziliśmy się po drugiej stronie granicy?

Nie odpowiedziałem.

Michał Mocarski

fot. flickr.com

Udostępnij:
  • 14
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    14
    Udostępnienia
M. Mocarski: Przekroczyć Rzekę: Sytuacja Uciekinierów z Korei Północnej. Część trzecia Reviewed by on 24 lipca 2017 .

Jakiś czas temu natrafiłem na artykuł opisujący historię uchodźcy z Korei Północnej, ochrzczego przez autora pseudonimem “Kang.” W ciągu zaledwie trzech lat Kang  uciekł z KRLD do Korei Południowej, skąd zawiedziony poziomem życia powrócił do Korei Północnej, żeby wkrótce po raz kolejny uciec do Korei Południowej. Aktualnie jest przesłuchiwany przez południowokoreański wywiad pod zarzutem szpiegostwa.

Udostępnij:
  • 14
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    14
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź